Budzę się… Powoli otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały.
„I jak się czujesz, maleńka Moja?”
„Dobrze, dziękuję. Jestem przymulona lekiem… Ale nic nie boli! I jak ja będę teraz tańczyć?! Czym?”
„Twój krzyż jest taki, że siedzisz na wózku inwalidzkim. Reszta to dodatek.”
„Będę tym tańczyć!”
„Właśnie tak!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Rozmyślam…
„Nic nie boli… Dawno tak się nie czułam. Może nawet nigdy… Zawsze coś mnie bolało. A teraz nic nie boli. Może jak przymulenie przejdzie to pomaluję. Zobaczymy. Tymczasem daj buzi, kochany mój Jezu! Daj buzi! Pro…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Policzek przy policzku i serce przy SERCU.
BEZ BÓLU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI