Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Wczoraj późnym wieczorem zły robił wszystko, żeby moje Duchowe Dziecko mnie obraziło, zraniło, skrzywiło.”
„I co, udało mu się? Poddałaś mu się, maleńka Moja?”
„A jak myślisz, kochany?” – szepczę śmiejąc się perliscie.
Jezus także śmieje się cudnie! Perliscie i głośno. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Moje kochane Duchowe Dziecko nie jest w stanie mnie urazić, zranić czy skrzywdzić. Krzyczało na mnie. Próbowało mnie zranić. A po mnie wszystko spływało… A raczej obok mnie. Spływało… I nie wchodziło do serca.”
Jezus znów mnie całuje…
„Moje Dzieci nie są w stanie mnie urazić.”
„Masz to po Mnie, kochana Moja.”
Wtulam się w umiłowanego mojego jeszcze bardziej… Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
PO JEZUSIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI