Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Jednej z naszych rozmów nie dokończyłaś, maleńka Moja. Nie opisałaś całej.”
„Tak.”
„A dlaczego?”
„Bo to mogło sprawić przykrość, jednemu z moich Duchowych Dzieci.”
„I to jest powód, żeby nie dokończyć naszej rozmowy?!” – głos umiłowanego brzmi stanowczo, ale jednocześnie łagodnie.
„Tak. Wiedziałam, że to zrozumiesz, kochany. Myślę, że Ty byś zrobił to samo.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie przenikliwie. Patrzę Mu w oczy głęboko. Jezus zbliża Swą twarz do mojej jeszcze bardziej i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Rozumiem. Oczywiście, że rozumiem, Moja słodka. Zrobiłbym tak samo!”
Uśmiecham się do umiłowanego całą sobą.
„To po co ta cała rozmowa? Po co ta cała afera?” – śmieję się.
„Chciałem pokazać twoją ufność, miłości Moja!”
„Pokazać?! Komu?!”
„Tym, którzy to czytają.”
„Zawstydzasz mnie, mój Jezu! Zawstydzona jestem… Tak mnie wywyższasz!”
„Ty się uniżasz, więc Ja cię wywyższam. Uwielbiam cię wywyższać! Uwielbiam!”
Jezus wciąż mnie całuje. A ja tańczę w Jego pocałunkach. Tańczę w miłości Oblubieńca mojego.
BY POKAZAĆ…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI