Leżę w błogim półśnie. Leżę z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Wczoraj poprosiłam moje Duchowe Dzieci, żeby modliły się o sen dla mnie.
„Prosiłam to teraz mam! Obudzić się nie mogę!” – śmieję się wesoło.
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Przytula policzek do mego policzka i szepcze z czułością:
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja. We Mnie odpocznij.”
„Dobrze, dobrze kochany. Dziękuję!”
Leżę i uśmiecham się do mojego Oblubieńca z radością.
„Dziś mają być do odbioru moje nowe buciki ortopedyczne. Czerrrwone! Ciekawe czy będą dobre i czy mi się spodobają. Zobaczymy.”
„Zobaczymy, maleńka Moja. Zobaczymy.” – szepcze Jezus tuląc policzek do mego policzka. Trwamy w miłosnym milczeniu… Błogo jest bardzo…
„Wczoraj zrobiłeś mi dzień. Wszystko bolało, padnięta byłam, a sprawiłeś, że śmiałam się w głos! Czasem śmiech jest najlepszym lekarstwem. Gdy lekarze nie mają innego… Śmiać się z siebie! A nawet z własnego cierpienia. Czy to normalne?”
„Gdy jesteś we Mnie, Moja słodka, wszystko jest normalne.”
Jezus zaczyna mnie całować. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i zanurza w Sobie. Zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno…
„Nic to. Wstaję i idę kochać.”
„Razem idziemy.”
„Tak, razem!”
RAZEM Z JEZUSEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI