Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
Rozmawiamy… Dzielę się z umiłowanym swoimi obawami i lękami. Mówię o tym co mnie boli i rani.
„Czuję się jak pięć lat temu. Rozdrażniona, zestresowana i serce boli. Co mam zrobić, kochany mój Jezu?”
„Możesz o tym opowiedzieć.”
„Komu? Mojemu Dziecku? Ono widzi tylko swój ból. Nie wie, że mnie rani swoim zachowaniem. Wprowadza niepokój. Jak zacznę mu mówić…”
„Rozumiem. Mnie możesz zawsze powiedzieć o wszystkim, maleńka Moja.”
Śmieję się perliście!
„Wiem! Dlatego mówię!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko….
„Wczoraj gdy mi było przykro, smutno i źle, pocieszyłeś mnie, kochany! Ty jesteś moim Pocieszeniem!” – szepcze moje serce.
Całujemy się namiętnie i słodko. Tańczymy bardzo. Policzek przy policzku i serce przy SERCU. Wtuleni w siebie nawzajem. Mój najsłodszy Jezus i ja.
POCIESZENIE MOJE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI