Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Wczoraj przez bolesną sytuację pokazałeś mi, co jeszcze muszę w sobie zmienić.”
„Nie musisz i nie powinnaś, ale możesz, maleńka Moja. Wszystko w wolności.”
„Chcę! Dlatego od razu oddałam Ci moje lęki, strachy, obsesje.”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością… Wie, że jestem na siebie zła.
„Jesteś dla siebie zbyt surowa, Moja słodka.”
Milczę. Jezus patrzy we mnie… Patrzy we mnie z miłością… Ta miłość mnie roztapia… 'rozwala’ mnie. Zaczynam płakać…
„Serce mnie boli, kochany!” – wyrzucam z siebie. Jezus zaczyna mnie całować. Całuje ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Jestem z tobą, najmilsza Moja! Jestem z tobą!”
„Chcę być jak Ty!”
„Jesteś jak Ja!”
Tańczymy bardzo w miłości bez granic.
W MIŁOŚCI BEZ GRANIC
Category: (NIE) MOJE MYŚLI