Budzę się… Budzę się z bólem. Od razu przychodzi myśl co zrobię jak wstanę z łóżka. Chcę załatwić sprawę po swojemu. Nagle słyszę głos kobiety, szybki jak błyskawica!
„Zaczekaj maleńka! Zaufaj mi!”
Głos jest szybki i ciepły. Energiczny bardzo!
„MAMA? Miriam?!” – pytam zdumiona.
„Nie Miriam!” – głos wydaje się być zniecierpliwiony, że go nie poznałam
Otwieram szeroko oczy ze zdumienia!
„Hil… dzia?!!!”
„Tak! Przyszłam powiedzieć, że bardzo się cieszę, że tak mnie nazywasz, i że chcesz mnie poznawać!”
Uśmiecham się do św Hildegardy od ucha do ucha.
„Po tym co słuchałam o tobie na YouTube, myślałam, że twój głos będzie wolny, spokojny, dostojnuroczysty… Czytałam, że poetka, teolog anachoretka, wizjonerka, mistyczka, kompozytorka, uzdrowicielka, reformatorka, doktor kościoła…” – szepczę uśmiechając się.
„Sama powiedz, czy taka kobieta może być wolna, spokojna, dostojna?”
Śmieję się perliscie!
„No raczej nie! Dobrze, zaufam ci. A co mam zrobić, żeby tak nie bolało, żeby nie myśleć o bólu?”
„Rozluźnić się i rozmyślać o umiłowanym.”
„No to oczywiste. Nie trzeba być wizjonerką i mistyczką, żeby o tym wiedzieć.”
„Nie mądruj się, kochana. Rozmyślaj! – głos brzmi z wyraźną sympatią.
Znowu się śmieję i zaczynam rozmyślać… Widzę obrazy z życia Jezusa. Narodzenie, życie, nauczanie Mękę śmierć i koniec? Nie! Nie koniec! Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie.
„Czy Moje życie było kłamstwem? Czy Ja jestem kłamstwem?” – pyta umiłowany.
„Nie!”
„Czy Moja reakcja z tobą jest kłamstwem?”
„Nie!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
HILDZIA I JEZUS
Category: (NIE) MOJE MYŚLI