Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„O mój Jezuniu kochany! W mojej głowie jest dużo myśli! Kłębią się! I co rusz przychodzą nowe…A ja chciałabym mieć czystą głowę. Chcę myśleć o Tobie, mój słodki Jezuniu! Oczyść, proszę, moją głowę!”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością…
„Te myśli są ode Mnie, Moja słodka. Ja jestem w nich obecny!”
„No tak, ale…”
„W twoich myślach są obecni wszyscy, których kochasz. Nade wszystko Ja jestem w nich obecny. Niczym się nie martw, maleńka Moja.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Masz kolejne Duchowe Dziecko. Dzieciątko” – szepcze Jezus żarliwie.
„Tak. Przedwczoraj adoptowałam. Maleńką Laurę, chorą na Zespół Retta. 'Moja LaureTtka’ – mówił o niej jej dziadek. Bardzo mi to spodobało.”
Uśmiecham się do umiłowanego i nachodzi mnie myśl, że chciałabym ją zobaczyć… I natychmiast nachodzi mnie jakaś niewytłumaczalna błogość… I widzę maleńką dziewczynkę… Patrzy na mnie i cudnie się do mnie uśmiecha…
„Moja LaureTtka…”
Uśmiecham się do niej od ucha do ucha…
A teraz tańczę. Tańczę zanurzona w umiłowanego mojego.
MYŚLI, OBECNOŚĆ, BŁOGOŚĆ I TANIEC
Category: (NIE) MOJE MYŚLI