Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Patrzę Mu w oczy z miłością.
„Wczoraj poczułam się bardzo samotna i opuszczona, i…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Słodkim i czułym… Całuje jakby chciał mi powiedzieć, że to nieprawda, że to nieaktualne. Naprawdę jest nieaktualne.
„Potem sprawiłeś, że się uśmiechnęłam i poczułam w sercu niezwykłą czułość… miękkość… Nie wiem jak to opisać… W każdym razie poczucie samotności i opuszczenia znikło. A potem był jeszcze pocałunek w czoło. Jakby na dowód, że rzeczywiście to nieprawda.”
Jezus znów zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Całuje i czule szepcze:
„Jesteś Moją, maleńka! Jesteś Mi potrzebna! Więcej nawet! Jesteś upragniona! Wytęskniona!”
„Dzięku…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć!
„To Ja ci dziękuję! Dziękuję, że mogłem cię stworzyć, ukochać, że mogę być z tobą!”
Nie przerywam umiłowanemu mojemu. Dziękując mi, dziękuje Sobie samemu! Wychwala Siebie. Pokazuje Swą miłość i dobroć. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha!
„Uwielbiam cię, Moja słodka! Jesteś jedyną Moją! Gdyby cię nie było, nie miałbym kogo tulić do SERCA!”
Patrzę w Jezusa zdumiona! Jest przecież tylu ludzi na świecie!
„Dla Mnie jesteś jedyna!”
Jezus patrzy we mnie ogniście. Tańczę w Jego pełnym miłości spojrzeniu…
JEDYNA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI