Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością. Poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„To był sen??!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Nie, maleńka Moja.”
„Czułam się jak we śnie…”
Wtulam się w Oblubieńca mojego.
Wczoraj z siostrą, bratową i bratem byliśmy na koncercie. „Cztery pory roku” Antonio Vivaldi przy świecach. Gdy weszliśmy do sali koncertowej w filharmonii, cała scena usłana była zapalonymi świecami. Wszędzie stały świece. Potem przyciemniono światła, na scenę wyszli muzycy i zaczął się koncert. Muzyków było pięcioro, kwartet smyczkowy i solistka. Solistka ubrana była w piękną, czerwoną suknię do ziemi. Wszyscy grali przepięknie! „Cztery pory roku” Vivaldiego i potem jeszcze cztery bisy. Publiczność nie chciała ich wypuścić! Czułam się jak we śnie! Barokowa muzyka… blask zapalonych świec… Cudownie!
„Nie rozumiem jak można napisać muzykę! Muzyka płynie z serca, z duszy, ale jak ją przenieść na pięciolinię? Nuty, półnuty, ćwierćnuty… I potem to przeczytać i zagrać. To wszystko ma w sobie coś boskiego! To jest Boskie!”
„Jak każdy talent, pochodzi ode Mnie.”
„Taaak!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
BOSKIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI