Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo, bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa z trudem i zamykam oczy. Umiłowany mój całuje mój uśmiech… Całuje mnie całą… Z mojego serca wyrywa się miłosna prośba. Jezus zna ją i od razu odpowiada:
„Ja jestem Miłością, dobrocią. Jestem Światłością.”
„Światłością! Spraw, proszę, bym zawsze była w Twoim świetle. W Twojej Światłości! W bólu i cierpieniu, w smutku i radości, w szczęściu i nieszczęściu. Bym zawsze żyła w Twojej Światłości, mój Jezu kochany!”
„Jesteś, maleńka Moja. Jesteś w Światłości Mojej. I będziesz żyła w Mojej chwale”
„Szczerze mówiąc to tego nie widzę. Nie widzę Światłości. Przeciwnie… Ale ok. Skoro mówisz to tak jest. Zresztą 'z Tobą ciemność nie będzie ciemna, a noc jak dzień zajaśnieje!'”
Jezus wciąż mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach. W Jego Światłości tańczę.
W ŚWIATŁOŚCI JEZUSA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI