Nie wiem co napisać. Boli bardzo. Tańczę. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Ostatnio choroba się nasila. Upokarza. Przygniata do ziemi. Na domiar złego powoduje cierpienie moich najbliższych… Ja mogę cierpieć. Ale cierpienia najbliższych z powodu mojej choroby bolą najbardziej…
Umiłowany Jezus jest ze mną w tym wszystkim. Nie mam siły pisać dalej. Zmęczona jestem.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI