Jestem cała w Jezusie. Zanurzona w Umilowanym. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha!
„Wiesz, mój słodki Jezuniu? Po tym co przeżyłam w ostatnich dniach, to co napisałam w poprzedniej notce, że już na nic nie mam siły, może się wydawać kłamstwem. Ale Ty wiesz, że to prawda.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Wiem, maleńka Moja.”
„To Ty jesteś moją siłą! Mocą moją! Myślałam, że nie dam rady… Że nic nie namaluję, ze stresu i nerwów i napięcia spastycznego. A tu przed wyjazdem usłyszałam od brata:
-Ty weź sobie na luz. Niczego nikomu nie musisz udawaniać.
Wiedziałam, że to są słowa od Ciebie.
I rzeczywiście wzięłam sobie na luz. I… namalowałam dwa obrazy! Dwa obrazy w dwa dni! W szoku byłam!”
Śmiejemy się oboje! Jezus i ja.
” Dziękuję Ci bardzo, kochany Jezu!”
Jezus niesie mnie w objęciach i patrzy we mnie z lubością.
NA LUZ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI