Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący jak ja. Patrzę Mu w oczy z miłością… Patrzymy w Siebie nawzajem. Nie potrzeba słów, spojrzenie pełne miłości wystarczy. Rozmyślam…
„Jakoś mnie to wszystko nie upokarza. Kiedyś upokarzało, teraz już nie. Jakbyś mi to zabrał. Choć nie pamiętam, żebym Ci to oddała, kochany mój Jezu…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością. Wypowiada tylko jedno słowo:
„Niemoc.”
Tak! Niemoc ciągle oddaję umiłowanemu mojemu! Oddaję Mu… Niemoc to po ludzku moje drugie imię.
Uśmiecham się do Jezusa. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI