Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„O mój Jezu ukochany! Jezuniu najsłodszy, umiłowany!” – szepczę z mocą i dodaję:
„Nie za bardzo się rymuje, ale prosto z serca. Od serca dla SERCA!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Od serca dla SERCA! Najmilsza Moja! Najsłodsza!”
Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem. Nagle widzę najtrudniejsze obrazy z przeszłości. Najtrudniejsze… Widzę siebie w tym wszystkim. I widzę Jezusa ubiczowanego, a potem ukrzyżowanego, który wyciąga do mnie Swe ramiona i mnie obejmuje. Jest w moim bólu, w poczuciu osamotnienia i opuszczenia. Jest wtedy ze mną.
„To była męka, śmierć i zmartwychwstanie twoje, maleńka Moja.”
„Tak. I zmartwychwstanie…”
„Kiedy wybaczyłaś, zmartwychwstałaś!”
„Tak, właśnie tak się wtedy czułam!”
Jezus obsypuje pocałunkami moje biedne, obolałe ciało i szepcze słowa czułości. Od SERCA dla serca.
OD SERCA DLA SERCA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI