Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Wczoraj o czymś rozmawialiśmy, ale nie pamiętam o czym. Zapomniałam…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ja pamiętam, maleńka Moja. Nie martw się.”
„A notka?”
„Ja pamiętam i jak będzie trzeba to ci przypomnę.”
„A, to spoko!”
Kładę głowę na SERCU Najdroższym. Rozmyślam…
„Wiesz, wczoraj umiesciłam na Facebooku filmik jak maluję. Nie lubię się pokazywać, uzewnętrzniać, ale niestety czasem muszę. Wolę pokazywać już namalowane obrazki.”
„Dlaczego nie lubisz pokazywać jak malujesz, Moja słodka?”
„Nie chcę wzbudzać litości.”
„Litości?! Raczej budzisz podziw.”
„Podziw?”
„Podziw, że z taką chorobą i przy tak dużych ograniczeniach fizycznych tak pięknie malujesz.”
„Ale to tylko dzięki Tobie!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Właśnie!”
Patrzę Jezusowi w oczy zdziwiona! Na mojej twarzy pojawia się… najpierw nieśmiały, potem coraz większy i większy, szeroki uśmiech! Promienny uśmiech! Patrzę w Jezusa rozpromieniona cała. I On we mnie patrzy. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
O PAMIĘCI I PODZIWIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI