Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule. Uśmiecham się do Umiłowanego z miłością i szepczę:
„Ty mnie całujesz, Jezu, w Hostii białej.
I Swoje Ciało łączysz z moim ciałem.
Ty mnie całujesz, Jezu, Swoim Sercem.
I jesteś ze mną w życia poniewierce.
Ja Twoja sługa, Twoja służebnica.
Ja Twoja miła, Twa oblubienica.
Ja cała Twoja, ja Twoja maleńka.
Przed Twą miłością moje serce klęka.
Tyś moim słodkim, Tyś moim jedynym.
Tyś moim Królem i Tyś moim Synem.
Tyś moim Tańcem, ukojeniem moim.
Tyś moim Sługą i Tyś Panem moim.
Jezu, uwolij moją duszę z ciała.
Niech się objawi Twoja wielka chwała.
Bym z Tobą, w Tobie, Jezu wiecznie żyła.
By moja dusza wiecznie Cię chwaliła!”
Jezus patrzy mi w oczy żarliwie. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Takie Coś może ułożyć tylko ktoś, kto kocha Mnie i pragnie do szpiku kości!”
„Do szpiku kości!”
Jezus wciąż mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
DO SZPIKU KOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI