Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Niego z miłością.
„Hostia… To moje, jakby to powiedzieć… pierwsze imię, prawda, kochany mój Jezu?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Tak, Moja słodka.”
„Jak wypowiedziałeś 'jesteś Moją hostią’, poczułam jakby Ktoś zawołał mnie po imieniu. Poczułam najpierw dreszcz, a potem tak wielką lubość, słodycz w sercu. Dreszcz przerażenia i jednocześnie zachwytu. I słodycz… Nie potrafię tego opisać…”
Zamyślam się… I po chwili dodaję:
„Jakby to imię było uśpione w głębi mego serca. A Ty wypowiadając je obudziłeś mnie.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością.
„Śmiejesz się, mój słodki Jezuniu. A ja…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami.
„Cieszę się z tobą. Cieszę się z tobą, Moja hostio!”
Znów dreszcz i błogość zalewa me serce. Patrzę w oczy mojego Oblubieńca rozpromieniona cała. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy. A nasze serca szepczą do siebie nawzajem:
„Moja hostio!”
„Moja hostio!”
IMIĘ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI