Byłam w moim Oblubieńcu. Zanurzona w Nim cała. Cała w Nim i dla Niego cała. Umiłowany mój obejmował mnie z tkliwością niesamowitą. Patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony wielce. Patrzyłam w umiłowanego ogniście, z entuzjazmem i mocą.
„Pragnę Cię, mój Jezu! Pragnę Ciebie! Jesteś moim Pragnieniem… Moje Pragnienie to TY! Daj mi pić!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem .A potem zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie całował. Całował całym Sobą. Ogniście, namiętnie, żarliwie. Całował jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę. A całując poił mnie miłością i szeptał:
„Jestem cały twój! Cały w tobie i cały dla ciebie, Moja najmilsza. Cały dla ciebie!”
„Cały we mnie…?!”
„Moje Ciało jest twoim ciałem. Moje SERCE bije w tobie. Moja Krew płynie w twych żyłach. Jestem cały w tobie, maleńka Moja!”
„Pragnę zniknąć w TOBIE, mój słodki Jezu!”
„Karmiąc cię Moim Ciałem zanurzam cię w Sobie. Znikasz we Mnie, Moniko.”
Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie ogniście…
Autor: Maleńka
JAK MAMA
Byłam w moim Oblubieńcu. Cała w Nim i cała dla Niego! Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie boleściwy bardzo! Patrzyłam w umiłowanego Jezusa poruszona i współczująca cała.
„Ach! Jaki byłem samotny w czasie Męki! Wszyscy Mnie opuścili…”
„Nie wszyscy! Twoja MAMA była przy Tobie! Gdy modliłeś się w Ogrójcu, w oddaleniu modliła się z Tobą. Szła za Tobą Drogą Krzyżową. Trwała przy Twym Krzyżu. Nie opuściła Cię!” – szepnęłam z mocą.
„Masz rację, Moniko najmilsza Moja! Ona, MAMA Mnie nie opuściła. Naśladuj Ją. Naśladuj Ją względem twoich Dzieci!”
„Staram się… Jestem z moimi Duchowymi Dziećmi. Ale gdy widzę ich problemy, cierpienia, wady, grzechy, jestem bezradna. Nie mogę im, moim kochanym Dzieciom pomóc…”
„Możesz i pomagasz, Moniko! Tańczysz za nie! Ofiarujesz swe cierpienia. Nawet nie wiesz ile to znaczy i jakie to ważne!” – wyszeptał Jezus ogniście, z naciskiem.
„Masz rację, mój Jezu. Nie wiem! Gdybym wiedziała…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
„Uklękłabyś przed samą sobą!” – wyszeptał poruszony cały.
Zaniemówiłam. Patrzyłam w umiłowanego Jezusa oniemiała…
„Aż tak?!”
„Aż tak!”
Milczeliśmy chwilę, wpatrzeni w siebie nawzajem. Umiłowany patrzył we mnie z czułością niezgłębioną…
„Ofiarujesz cierpienia, Moniko za swoje Dzieci. Tańczysz za nie. Jak Moja MAMA!”
„Jak MAMA!” – szepnęłam z miłością.
Jezus patrzył we mnie ogniście…
W ZAUFANIU
Byłam zanurzona w moim Jezusie. Cała w Nim i cała dla Niego. Umiłowany obejmował mnie z czułością. Patrzył we mnie ogniście. Ogniście! Zakochany we mnie na zabój i zachwycony niezmiernie. Patrzyłam w umiłowanego Jezusa poruszona, onieśmielona i speszona. Zagubiona w Miłości…
„Mój Królu! Mój Królu!” – szeptałam z mocą.
„Jesteś duszą, która budzi zaufanie w swoim Królu!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
„Co to znaczy?”
„Znaczy to, że ci ufam, Moniko! Ufam ci. Wiem, że Mnie nie zostawisz, nie opuścisz. Że będziesz we Mnie i dla Mnie. Na dobre i na złe.”
„Będę! I ja Tobie ufam. Ufam Ci, Jezu. Ostatnio często Ci o tym mówię. Ale kiedy mówiłam rzadziej, też Ci ufałam.”
„Wiem. Nie wystarczy tylko mówić, że się ufa. Trzeba ufać. Słowa mają wypływać się z serca, nie tylko z ust.”
„Tak, kochany mój Królu!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Tańczyliśmy bardzo. We wzajemnym zaufaniu.
WARUNKI BYCIA
Byłam w moim Oblubieńcu. Cała w Nim i cała dla Niego. Tańczyliśmy bardzo w miłości i intymności. Jezus obejmował mnie z tkliwością i w tańcu prowadził. Nie miałam sił, ale umiłowany mocno mnie podtrzymywał Swoim ramieniem. Gdyby mnie nie podtrzymał, słaniałabym się na nogach i upadła. Jezus patrzył we mnie poruszony i zachwycony cały…
„Jakaś ty piękna, Moniko! Coraz piękniejsza!” – wyszeptał ogniście.
„Ja piękna?!” – zdumiałam się.
„Cudna!”
„A na czym ta moja 'cudność’ polega?”
„Na oddaniu się mnie!”
„Na oddaniu się Tobie… To znaczy, że nie jestem całkowicie oddana…?”
„Na ile teraz możesz, jesteś oddana całkowicie, najmilsza Moja.”
„Bo ja pragnę być oddana całkowicie!”
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością!
„To pragnienie także czyni cię cudną! Oddanie i życie moimi pragnieniami to warunki bycia we Mnie i dla Mnie.”
Tańczyliśmy bardzo. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mojego.
Umiłowany wtulił mnie w Siebie jeszcze bardziej…
JUŻ NIE MOGĘ!
Byłam w umiłowanym moim Jezusie, dla Niego cała. Korona Cierniowa na mojej głowie ciążyła coraz mniej. Tańcząca bardzo leżałam w ramionach Jezusa. Mój Oblubieniec nakarmił mnie ty Wyciągnęłam rękę i dłonią dotykałam policzek Jezusa i głaskałam go z miłością i czułością.
„Mój kochany… Mój słodki… Mój jedyny!” – szeptałam z oddaniem.
„Moja radości i szczęście! Najmilsza! Słodyczy i rozkoszy Moja!” – wyszeptał Jezus ogniście, poruszony cały.
Ucałowaliśmy się nawzajem. Jak Oblubieniec i oblubienica. Słodko, ogniście i rozkosznie.
„Wiesz mój Jezu? Korona Cierniowa ciąży mi coraz mniej!” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechnął się do mnie łagodnie.
„A to jeszcze nie koniec, Moniko!”
„A co jeszcze?”
„Zobaczysz. Nie będziesz mogła się z Nią rozstać.”
„Już nie mogę!”
Tańczyliśmy bardzo, mój Jezus i ja. Tańczyliśmy w miłości bez granic!
„MÓJ ANIELE”
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Umiłowany nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył we mnie ognisty i boleściwy… Patrzyłam w mojego Oblubieńca poruszona.
„Cała w Tobie i cała dla Ciebie, kochany mój Jezu. Jak mogę Ci usłużyć?”
Jezus otworzył Swe usta i szeptał z bólem:
„W Ogrójcu wszyscy mnie opuścili! Druhowie, przyjaciele posnęli… Samotny do głębi i opuszczony wiłem się na ziemi. Przed Moimi oczyma przesuwały się obrazy Męki, którą za chwilę będę cierpiał. Widziałem też wszystkie grzechy wszystkich ludzi. Brałem je na Siebie już w Ogrójcu. Cały w ludzkim lęku, trwodze i bólu. Ale przede wszystkim w całkowitym opuszczeniu. Nagle w ciemności pojawił się Anioł. Zaczął Mnie pocieszać, dodawać otuchy i nadziei. Bądź Mi Aniołem w Moim opuszczeniu! Bądź Mi Aniołem, Moniko najmilsza!”
„Jestem przy Tobie, mój słodki Jezu! Nie jesteś sam! Jestem z Tobą!” – szeptałam z mocą.
Zaczęłam delikatnie dotykać SERCE Jezusa i głaskałam Je z czułością.
„Jesteś ze Mną w Głębi Opuszczenia i Samotności, mój Aniele.”
Spojrzałam w oczy Jezusowi.
„Pragnę cierpieć z Tobą, Jezu.”
„Mój Aniele!” – wyszeptał Jezus poruszony cały.
Byłam w umiłowanym, dla Niego cała. A Korona Cierniowa na mojej głowie ciążyła jakby mniej.
Z CAŁEGO SERCA I DUSZY
Tańczyliśmy bardzo! Mój Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z miłością i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem!
„Jesteś Moją Miłością, Moniko najmilsza! Dla ciebie oddałem wszystko. Jesteś dla Mnie cenna i ważna!” – wyszeptał poruszony cały.
Patrzyłam w mojego Oblubieńca speszona, ale szczęśliwa cała!
„Jak bardzo mnie wywyższasz, kochany mój Jezu! Jak bardzo! Jak mam Ci dziękować?! Słowo 'dziękuję’ to za mało!”
„Nie musisz Mi dziękować! Nie dziękuj Mi, Moniko. Tylko bądź. Bądź we Mnie i dla Mnie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Jestem! W Tobie i dla Ciebie. Pragnę Ci służyć z całych sił! Tylko ja nie mam siły… Proszę, dodaj mi sił, żebym mogła Ci służyć, kochany! A jeśli mi nie dasz sił, będę Ci służyć z całeee…”
„Z całego serca!” – dokończył umiłowany.
„Z całego serca i duszy!”
Tańczyliśmy bardzo w bliskości i intymności bez granic. Mój kochany Jezus i ja.
PRAGNIENIE JEZUSA
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. Na Jego SERCU leżałam. Umiłowany nakarmił mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie ognisty.
„Jesteśmy jedno, Moniko. Moje Ciało łączy się z twoim ciałem” – wyszeptał poruszony cały.
Patrzyłam w mojego Oblubieńca. A On mówił dalej:
„Moje życie jest twoim życiem. Dla ciebie przyszedłem na świat, dla ciebie żyłem, dla ciebie umarłem, dla ciebie otwarłem Niebo!”
„Chyba to możesz powiedzieć do wszystkich ludzi!”
„Dla ciebie, Moniko!”
„Tak indywidualnie? Osobiście? I gdybym była sama na świecie to też byś przyszedł i umarł za mnie, mój Jezu?”
„Oczywiście! Jesteś Moim pragnieniem.”
Jezus zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Jesteś Moim pragnieniem. Daj Mi pić!”
Pieściłam SERCE Najdroższe. Z miłością, czułością i lubością. Pieściłam Je całą sobą. A pieszcząc dawałam pić Jezusowi. Dawałam pić moją miłość. A On pił. Pił z rozkoszą…
OD TEGO MNIE MA!
Byłam w moim Oblubieńcu. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Korona Cierniowa ciążyła mi ogromnie! Ciernie kłuły i wpijały się w skórę.
Spojrzałam w Jezusa… Cały był cierpiący! Boleściwy… Cichy i pokorny Patrzył we mnie łagodnie Swoimi pięknymi, dużymi oczami, w których malowała się miłość i współczucie. I ja patrzyłam w umiłowanego Jezusa z miłością i współczuciem. Przytuliłam policzek do Jego policzka.
„Mój kochany, słodki, Maleńki… Jestem z Tobą. Nie jesteś sam! Jestem!”
Nagle Jezus jakby zemdlał! Duże oczy Jego zamykały się! Już we mnie nie patrzył…
Weszłam w Niego. SERCE Najdroższe prawie nie biło… Ujęłam Je w dłonie, przytuliłam Je do siebie i ucałowałam z miłością.
„Jestem z Tobą, moje SERDUSZKO kochane!” – szepnęłam z mocą.
SERCE natychmiast zaczęło bić mocniej! Jezus otworzył oczy! Wciąż był cierpiący, ale jakby mniej. Patrzył we mnie poruszony cały…
„Swoją obecnością i pocałunkiem miłości ożywiłaś SERCE Moje, Moniko najmilsza! Od tego cię mam!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Objęłam umiłowanego za szyję!
„Od tego mnie masz, mój Jezu słodki!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Trwaliśmy w intymnej bliskości, wpatrzeni w siebie nawzajem.
CZAS BOLEŚCI
Byłam cała w moim umiłowanym Jezusie. Cała w Nim zanurzona. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Jezus boleściwy patrzył we mnie poruszony i współczujący…
„O, mój Jezu! Jaka jes…” – urwałam w połowie. Pomyślałam, przecież mój Oblubieniec jest jeszcze bardziej zmęczony ode mnie. A to na Nim miałam się skupić i w Niego wpatrywać! Spojrzałam w oczy umiłowanemu. Jego spojrzenie mówilo: „Odpocznij we Mnie, maleńka. Odpocznij we Mnie!”
Weszłam więc w Jezusa i położyłam głowę na SERCU Najdroższym. Zaczęłam Je pieścić i szeptać:
„To dla mnie zaszczyt, że mogę nosić Koronę Cierniową! Wielki zaszczyt! Że chcesz dzielić ze mną Swoją Mękę! Jak mogę Ci usłużyć, kochany?”
„Bądź ze Mną, bądź we Mnie, bądź przy Mnie, Moniko! Nie chcę i nie mogę być Sam w ten Czas boleści…”
Oburzyłam się!
„Ale ja nie mam zamiaru nigdzie się stąd ruszać! Jestem z Tobą, mój Jezu słodki. Jestem z Tobą!”
Jezus patrzył we mnie z lubością.
„Wiem, Moniko najmilsza, że serce cię boli”-wyszeptał ze wzruszeniem.
„Tak, boli. Z kilku powodów. Ty wiesz z jakich, kochany!”
„Jestem z tobą, miłości MOJA. Nie jesteś sama w Czasie Boleści. Twój ból jest moim bólem!”
„A Twój moim!” – szepnęłam z mocą.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
„Korona Cierniowa będzie ci ukojeniem, Moniko!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Leżałam na SERCU umiłowanym i rozmyślałam jak Korona Cierniowa może być ukojeniem…