Byłam w wielkiej Światłości. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach tańczyłam. Najdroższy mój trzymał mnie w objęciach i tulil mnie do SERCA. Pochylal się nade mną i patrył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego tańcząca bardzo.
„Moja Lilio… Moja Lilio!” – szeptal Umiłowany z tkliwoscia nie do opisania słowami.
Uśmiechałam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Mój Przecudny… mój Śliczny … mój Słodki…” – szeptałam wpatrzona w Maleńkiego mojego. On uśmiechał się do mnie cudnie. A ja rozmyślalam… Zawsze gdy Umiłowany nazywa mnie „Swoją Lilia” nachodzi mnie pewna myśl. Myśl, że nie jestem godna, żeby Najdroższy mnie tak nazywał, że nie powinien, mnie tak nazywać, że powinnam Mu zabronić. Przeganiam te myśl za każdym razem. „Że nie jestem głodna”? Sama z siebie nie jestem. A czy jestem godna, żeby z Nim być, i to jeszcze w takiej bliskości? Sama z siebie nie jestem. Czy jestem godna, żeby przychodził do mego serca i odpoczywal w nim? Albo czy jestem godna, żeby mnie trzymał w ramionach i tulil do SERCA? Albo czy jestem godna, żeby dzielić z Nim Jego cierpienie? Nie. Nie jestem. Ale kto z nas jest godny?! Nikt! (Oprócz Maryi Panny, którą ON Sam godną uczynił) Nikt nie jest godny! Wiem kim jestem wobec Boga. I wiem Kim jest On. On jest wielki, potężny, a ja malutka. On jest dobry, doskonały, a ja grzeszna i nędza. On jest Wszystkim, a ja niczym. Prochem i pyłem, który by tylko dmuchnąć a już by go nie było. Ale dla Najdroższego ten proch i pył jest cenny! Bardzo cenny! Tak cenny, że oddał za ten pył, życie, umarł i zmartwychwstal dla niego. Dla mnie! Kocha mnie! Podnosi i tuli do SERCA. Jest ze mną! Z NIM mogę o rzeczy, o których kiedyś nawet nie śniłam! Nie marzyłam! A ON pragnie mnie! Kocha! I mówi ze jestem JEGO lila. I wiem że to jestem. Dlaczego? Bo ON tak mówi! A ja MU Najdroższemu mojemu wierzę. Ufam. Jestem Lilia Umiłowanego mojego. I pragnę być piękną dla NIEGO, coraz piękniejsza! I podobną do swego Oblubienca. Ufam Jemu… Tylko Jemu ufam!
Tak rozmyślalam… A Najdroższy uśmiechał się do mnie promiennie. Szczęśliwy ogromnie!
„Moja Lilio… Moja Lilio!” – Najdroższy patrzył mi w oczy i szeptał z czułością. Uśmiechałam się do Niego tańcząca.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo. Umiłowany i ja, Jego Lilia.
Autor: Maleńka
TYLKO!!!
Byłam w wielkiej Swiatłości. Bardzo ciepłej i bardzo przyjaznej i cichej. W Umiłowanym, w Najdroższym moim byłam. W JEGO Ramionach tańczyłam. Najdroższy mój tulil mnie do SERCA Swego. I patrzył we mnie… Patrzył we mnie jak w jakiś skarb drogocenny… jak w jakiś klejnot przecudny… Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem! Ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała! Szczęśliwa ogromnie!
„Tyś Moja! Tyś Moja! – wyszeptal Najdroższy, a w Jego głosie słychać było niezachwianą pewność.
„Twoja! Najdroższy mój, Twoja! Tylko Twoja! Cała Twoja! Na zawsze Twoja! – szepnęłam – Dziękuję, Najdroższy i przepraszam za…”
„Nic się nie stało, Maleńka Moja!”
„Nie stało się, bo Ty na to nie pozwoliłeś! Obroniłeś, ustrzegles, ochroniles mnie przed upadkiem! I jesteś gotów sprowadzić nawet burzę z piorunami, byleby tylko uchronić mnie przed upadkiem! Dziękuję, Najdroższy mój!!!”
Umiłowany promienial cały Miłością i uśmiechem…
„Tyś Moja! A tego co jest Moje, Ja ochraniam! Temu co Moje, Ja zginąć nie pozwolę!”
„Dziękuję!!! Dziękuję!!!! Dziękuję mój Najdroższy,!!!!”
Umiłowany wciąż patrzył we mnie z zachwytem… Moje serce biło dla NIEGO. Tylko dla NIEGO! Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i wyszeptal radosny:
„Zatańczymy, Maleńka?”
„Tak mój Najdroższy! Tak!”
Zaczęliśmy tańczyć. A Umiłowany ciągle patrzył we mnie… jak w obrazek… jak w cudo jakieś…
„Piękna i czysta jest Moja Lilia!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.
„Tylko dzięki Tobie, Najdroższy mój! TYLKO dzięki Tobie!!!”
Patrzyłam Mu w oczy z wdzięcznością i zachwytem!
Tańczylismy zjednoczeni w Miłości.
NIECH MNIE BOLI BARDZIEJ!
Byliśmy w wielkiej Swiatłości. Umiłowany mój i ja. Najdroższy cierpial bardzo… Bardzo. Wisiał na Krzyżu… I cierpiał niezmiernie… Tańczył bardzo. Ja też cierpialam. Obejmowałam Najdroższego, Maleńkiego mojego… i tuliłam Go do siebie… Najdroższy mój cierpiał. A ja cierpialam że ON cierpi. Zaczęłam całować Jego obolałe Ciało, JEGO Rany. Całowałam ze wzruszeniem, czułością uwielbieniem. Całowalam Jego przebite dłonie. Ranę na jednej dłoni potem na drugiej. SERCE całowałam, tuliłam się do Niego i ze czcią JE całowalam. Potem upadłam w duchu do stóp Najdroższego i całowalam Jego Rany na stopach. Całowalam… Maleńki mój cierpiał niezmiernie.
„Najdroższy mój… cierpisz bardzo… Nie chcę żebyś cierpial! Niech mnie boli bardziej, a nie Ciebie!” – szeptałam cała obolała, tańcząca razem z Maleńkim moim. Usłyszałam cichy jęk Najdroższego.
„Niech mnie boli bardziej, a nie Ciebie, Maleńki mój!!!” – prosiłam jeszcze bardziej niż poprzednio. Zamknęłam oczy i tak trwałam u stóp Umiłowanego. Nie wiem jak długo tak trwałam… Ale w pewnej chwili ujely mnie dłonie czule i delikatne i uniosły mnie do góry. Nie otwarlam oczu, nie miałam siły żeby podnieść powieki. Ale wiedziałam że to dłonie Najdroższego mojego. Znalam je. Umiłowany wziął mnie w ramionach i tulil do SERCA Swego. Poczulam pocałunki w miejscu na moim ciele, które bolało mnie bardzo, najbardziej… Umiłowany całował to miejsce. Pocałunek przy pocałunku. Całowal… Z wysiłkiem otworzyłam oczy i wyszeptalam:
„Maleńki mój…”
Najdroższy pochylil się nade mną i patrzył we mnie poważny i uroczysty. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal patrząc mi w oczy z Miłością bezgraniczna:
„Cierpisz bardzo, Lilio Moja… Nie chcę żebyś cierpiala. Niech Mnie boli bardziej, a nie Ciebie!”
„Nie! Nie, Najdroższy mój! Niech mnie boli bardziej, a nie Cie…”
Nie dokończyłam. Umiłowany zamknął mi usta. Pocałunkiem. Całowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Tańczylismy.
LILIA UMIŁOWANEGO
Byłam w wielkiej Swiatłości. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach, otulona Miłością, tańczyłam. Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem promienial cały bliskością i uśmiechem. Wpatrywalam się w Niego z miłością i uwielbieniem. Gładzilam Jego policzek i szeptałam z czułością:
„Mój Przecudny… mój Najdroższy…” – uśmiechałam się do Niego radośnie.
Najdroższy mój patrzył mi w oczy…. Miłość sama…
„Moja Śliczna… Piękna Moja… Lilio Moja!”
„’Lilio’?!’ Nikt jeszcze tak pięknie mnie nie nazwał…” – pomyślałam w głębi serca. Najdroższy patrzył właśnie w głąb serca. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś. Patrzyłam Mu w oczy. I zobaczylam w nich lilie, która wyrosła w moim sercu, a którą jakiś czas temu oglądaliśmy z Umiłowanym. Widziałam przed sobą te lilie… Patrzyłam poruszona… „To TY jesteś tą lilia! ’ – dźwięczało echo w Światłości.
Zdumienie!!! I olśnienie!!! Aż zmrużyłam oczy i otworzyłam usta ze zdumienia! Jakby mnie poraziło!!!
” Jak to wszystko się ze sobą zlewa, łączy… Jak to się układa… Najdroższy mój!!!”
Umiłowany promienial cały Miłością i szczęściem wielkim. Patrzyłam w Niego oczarowana…
„Chcę… pragnę być Twoją lilia… Najdroższy mój!!! Bardzo pragnę…”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością nie do opisania słowami.
„Jesteś nią, Maleńka. Jesteś Moją Lilia. Piękną i czystą. I odważna. Bo trzeba odwagi, żeby oddać Mi wszystko, żeby przyjąć Moją wolę, żeby otworzyć się na nieznane, na niewiadome. Żeby powiedzieć Mi
” tak”.
Patrzyłam w Najdroższego poruszona i wzruszona i rozpromieniona cała. Brakowało mi słów… Ale chyba słowa nie były potrzebne… Serce tańczylo dla Umiłowanego mojego! Tańczyło w wielkiej radości i uwielbieniu.
A Najdroższy szeptal wpatrzony we mnie:
„Tańczysz i trudzisz się rozprzestrzeniajac Moje Królestwo, zabiegasz o jego chwałę. Moje Królestwo jest Twoim Królestwem. Jego bramy są otwarte i ozdobione na powitanie Mojej Lilii!”
Patrzyłam w Najdroższego mojego. A wszystko we mnie, cała ja, rwało się do Niego… Serce, dusza i ciało pragnęło tylko Jego. Tylko Jego!!!
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Promienial cały Miłością!!!
” Moja Lilio! Moja Lilio… „- szeptal z tkliwością.
„Uszczęśliwiasz mnie bardzo, Najdroższy mój!!! Uszczęśliwiasz mnie bardzo…. Ponad miarę!!!!”
Umiłowany otulal mnie Sobą,… Tańczylismy bardzo. W Miłości!
UWIELBIAM!!!
Byłam w wielkiej Swiatłości. Bardzo ciepłej i bardzo przyjaznej i cichej. W Umiłowanym moim byłam. Najdroższy trzymał mnie w ramionach i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała.
„Tańczysz bardzo, Maleńka Moja…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia i współczuciem.
„Tak mój Najdroższy. I oprócz codziennego tańca, złapała mnie jakaś zaraza i nie chce puścić! – zaśmiałam się – Nie mówię Ci tego, żeby się skarżyć. Chcę tylko, żebyś wiedział. Mogę Ci mówić o wszystkim, prawda, Najdroższy?”
„Sprawiasz Mi tym wielką radość! Mów Mi o wszystkim, Maleńka Moja!”
Najdroższy uśmiechał się do mnie promiennie bardzo. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Skoro tak, skoro mogę mówić Ci o wszystkim, to powiem Ci Najdroższy mój coś jeszcze!”
„Słucham Cię, Maleńka Moja!” – Umiłowany wiedział co chcę Mu powiedzieć i pewnie dlatego zaśmiał się serdecznie, perliscie!”
” Twoje ramiona są inne niż MAMY! – wypalilam jednym tchem – Nie chcę przez to powiedzieć że są mniej czule i delikatne. Nie!!! Są bardzo czule i delikatne. Ale inne. JEJ są czule i delikatne, kobiece. A Twoje są czule i delikatne, męskie. Nie wiem jak to określić… Ale są inne!”
” Dziwne by było gdyby były identyczne, prawda, Maleńka?! ”
” Prawda! Masz rację, Najdroższy mój!”
Umiłowany promienial. Cały był Miłością i uśmiechem. Patrzyłam w Niego szczęśliwa bardzo bardzo. Cieszyłam się, że mogę z Nim rozmawiać o wszystkim. Patrzyłam w oczy Umiłowanemu w milczeniu. Pomyślałam że uwielbiam z Nim rozmawiać, ale jeszcze bardziej uwielbiam przy Nim milczeć… Patrzeć w Najdroższego w milczeniu. Zachwycać się Nim, podziwiać Go. W milczeniu. Być z Najdroższym, być z Nim uwielbiam! Po prostu! Być!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Całowal i całowal. Słodko i czule. Całowal. A moje serce szeptalo:
„Uwielbiam Twoje pocałunki, Najdroższy mój! Nie potrzebuje ich już. Ale im bardziej nie potrzebuję tym bardziej uwielbiam i pragnę!”
A Umiłowany całował i całował. I ja Go całowalam. On wchodzi we mnie i ja w Niego wchodzilam. Tańczylismy bardzo. W MIŁOŚCI.
JAK CÓRKA DO MATKI
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach odpoczywalam tańcząc i tańczyłam odpoczywając. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z Miłością nie do opisania. Promienial cały bliskością. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem…
„Jak bardzo we mnie działasz, Najdroższy! Jak bardzo działasz w moim życiu!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Pozwalasz Mi działać według Mojej woli, więc działam, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem.
„Wczoraj odwiedzila nas MAMA!”
„Wiem, opowiadała Mi jak Ją pięknie ugosciliscie!”
„Opowiadala?! – zdziwiłam się – A mówiła Ci, że późnym popołudniem byłam już bardzo zmęczona i przyszłam do NIEJ tylko przy Niej posiedzieć. Siedziałam i tylko się w Nią patrzyłam…”
„I siedząc przy Niej, oddawalas Jej każde z Twoich dzieci. Opowiadala Mi!”
Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie…
„Podziekuj Jej, Najdroższy mój proszę że nas odwiedzila. I powiedz, że JĄ kocham!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy i pochylając się nade mną, wyszeptal mi wprost do serca:
„Sama Jej to powiedz, Maleńka Moja!”
Patrzyłam w Najdroższego zdumiona, zaskoczona! Aż otworzyłam usta ze zdumienia… A ON uśmiechając się do mnie promiennie… zniknął.
A mnie jakby otuliła czułość jeszcze większa niż wcześniej… Czułość i delikatnosc… Brak mi słów żeby to opisać… Tkliwość i czułość i delikatność… Jednocześnie czułam że przytulaja mnie Czyjeś ramiona. Inne niż Umiłowanego mojego….delikatniejsze (nie chcę przez to powiedzieć że ramiona Najdroższego nie były delikatne. Były. Bardzo!!!), kobiece. Byłam cała w jasności. I nie widziałam Kto mnie obejmował, przytulal. Nie widziałam też twarzy, była niewidoczna jakby przezroczysta cała. Tylko czasem zdawało mi się, że widzę przepiękny uśmiech tańczący w Światłości…
„MAMA?!”
„Tak, Dziecię Moje!” – głos podobnie jak uśmiech tańczył, migotal w Światłości.
„Kocham Ciebie!!!”
„I Ja Ciebie kocham, Maleńka Moja!”
Patrzyłam w tę jasność i choć nie widziałam Osoby, wiedziałam że jest ONA niezmiernie, niezwykle piękna!!!
„Synek opowiadal Mi dużo o Tobie, Maleńka! Mówil że… – tu nagle przerwala i zaśmiała się cudnie, perliscie, złociscie – I ma rację!”
Zaśmiała się znów przepięknie i jakby znikla. Bo ja znowu byłam w ramionach Najdroższego mojego. A ON patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie.
„Jaka ONA Piękna!!!”
„Prawda?” – szepnął Umiłowany uśmiechając się tajemniczo.
„A… a co Jej o mnie powiedziałeś, Najdroższy?!!” – szepnęłam zaciekawiona bardzo.
Umiłowany zaśmiał się perliscie, złociscie, jak Ona. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zbliżył Swą twarz do mojej twarzy.
„Powiedziałem że jesteś do NIEJ bardzo podobna!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy.
„Ja??!! Do NIEJ???!!!”
„Jak córka do Matki!”
Patrzyłam w Najdroższego zdumiona do głębi serca i duszy. On przytulał mnie do Siebie z czułością. Otulal Sobą. Miłością…
DOBRY PASTERZ
Jednak dałam radę napisać. Dzięki Ukochanemu!
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej bardzo i bardzo przyjaznej. Z Umiłowanym moim byłam. Dokądś szliśmy, prowadzil mnie. Patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Dokąd idziemy, Najdroższy mój?” – spytalam podekscytowana.
„Spójrz, Maleńka, możesz być wszędzie! Już Cię nic nie ogranicza!”
„Tak, Najdroższy! Tak!”
Szliśmy w Światłości. Nagle Swiatłość się rozstąpiła i znaleźliśmy się na górskiej łące. Wokół nas rozpościeral się piękny widok na góry. Na dole porosłe trawą, szczyty zaśnieżone, ginęły w chmurach. Usiedlismy na trawie. Świeciło słońce i wiał lekki wiaterek. A nieopodal nas pasło się stado owiec.
Najdroższy patrzył we mnie jak w obrazek. I ja się w Niego patrzyłam.
„Owce słuchają głosu Pasterza. Znają go. A Ty znasz Mój głos, Maleńka Moja?” – spytał uśmiechając się do mnie Najdroższy.
„Znam. To znaczy, staram się rozpoznawać.”
„Znasz, znasz, Moja Maleńka!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem.
„Dobry Pasterz oddaje Swe życie za owce…” – szepnęłam wpatrzona w oczy Umiłowanemu.
„Ty, Maleńka jesteś pasterka dla swoich Dzieci. I też oddajesz życie za nie. Taniec to przecież oddawanie życia!”
„Wiesz, mój Najdroższy? Ja do niedawna widziałam siebie jako nieporadna, biedna, do niczego owieczke. I Ty mnie z tego uzdrowiles. A teraz jeszcze mówisz że jestem pasterka dla moich Dzieci…” – patrzyłam w Najdroższego z wdzięcznością i zakłopotaniem.
„Wciąż jesteś Moją Maleńką, Kochaną owieczka, ale też jesteś pasterka dla swoich Dzieci!”
„Jak to pogodzić…?” – spytalam wciąż patrząc w oczy Umiłowanemu.
„Słuchać głosu Pasterza i wpatrywac się w Niego!”
Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem promienial cały uśmiechem i bliskością.
„Mój Dobry Pasterzu!” – szepnęłam. I rzuciłam się na szyję Umiłowanemu mojemu. On objął mnie i przytulił mnie do SERCA. Mocno tulil mnie do Siebie, mocno i czule bardzo. Ja przylgnelam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Schowana, ukryta w Umiłowanym. Jak owca w swym Dobrym Pasterzu.
GOŚĆ
Dziś nie będę opisywać rozmowy z Umiłowanym.
GOŚCIA mamy w domu.
Figurka Madonny z Fatimy odwiedza rodziny naszej parafii. I dziś odwiedzila nasz dom.
Modlę się za wszystkie moje Duchowe Dzieci i za Was, którzy czytacie bloga.
TANIEC SERC. ZAWSZE!
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej, cichej. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach, w objęciach Jego byłam. Najdroższy pochylal się nade mną z czułością. I patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości spojrzeniem. Promieniał bliskością. Patrzyłam w Najdroższego z zachwytem, zakochana w Nim na zabój!
„Zatańczymy, mój Maleńki?” – spytalam uśmiechając się do Niego radośnie. On uśmiechał się do mnie pięknie i wyszeptal:
„Ciągle tańczymy, Maleńka Moja. Prawda?”
Przytaknelam. A ON szeptal mi wprost do ucha:
„Coś Ci pokażę, Moja Perlo!”
I trzymając mnie na rękach uniósł się jakby do góry. I znaleźliśmy się w jeszcze większej Swiatłości. Jeszcze bardziej przyjaznej jeszcze cieplejszej. Umiłowany był jakby jeszcze bardziej bliski.
„Patrz, Maleńka!” – wskazal dłonią przed Siebie. Patrzył w tamtym kierunku rozpromieniony cały! Spojrzalam. I zastygłam w zachwycie!!! Zobaczyłam dwa serca. SERCE Umiłowanego i moje serce… Tańczyły!!! W bezgranicznej miłości i czułości… I bliskości ogromnej! Serca przenikaly się wzajemnie, przytulaly, przeswietlaly się nawzajem, otulaly w miłości i oddaniu. Oddawały się sobie nawzajem, całkowicie i bez miary…
„Cudownie!!!” – zawołałam oczarowana.
A serca tańczyły… Pięknie, intymnie, w bliskości… Nagle dołączyly do nich inne serca! Coraz więcej i więcej i więcej!!!
„To serca dusz oblubienic Moich. Wiele z nich dla Mnie zrodziłas, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
Serca tańczyły wokół SERCA Najdroższego! Dla NIEGO! A ONO tańczylo ze wszystkimi razem i z każdym osobna. Tańczylo, oddawało się każdemu sercu zupełnie, bez reszty, totalnie! Było całe dla jednego serca i całe dla wszystkich serc!
Serca zniknęły. Zostało tylko SERCE Umiłowanego mojego i moje serce. Tańczyly we wzajemnym oddaniu. W pewnej chwili jakby skończyły tańczyć. I SERCE Najdroższe zostało w Światłości, a moje serce… wrócilo do mnie!!! Do mojego ciała! Byłam zdumiona do głębi duszy!!!
„Jak to, Najdroższy mój??!! Nie chcesz mieć mego serca przy Sobie?! Nie chcesz w nim odpoczywać?! Nie wygodnie Ci w nim pewnie…” – szepnęłam wpatrzona w oczy Umiłowanemu mojemu. Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Patrzył we mnie… łagodny, cichy i kochający.
” Zawsze jestem w sercu Twoim, Maleńka Moja Umiłowana! Zawsze jestem! Jest Mi ono najdroższym i bardzo wygodnym! I pięknym niezmiernie! W nim odpoczywam i znajduje ukojenie!”
Te słowa uspokoily mnie trochę. A że jestem z natury uparta, byłam uparta także w tej sprawie.
” Ale jakbyś potrzebował… „- nie dokończyłam. Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem, czułym i słodkim.
„Jak będę potrzebował specjalnego odpoczynku to oczywiste że Ci powiem, Maleńka!”
I uśmiechnął się do mnie promiennie. Tajemniczo jakoś. I ja uśmiechałam się do Niego, uspokojona całkowicie. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do Siebie.
„Zawsze jestem w sercu Twoim, Maleńka Moja. Zawsze jestem!”
„Dziękuję, Umiłowany, Najdroższy mój! Dziękuję!”
Najdroższy patrzył we mnie… Cały był Miłością. I cały był dla mnie. A ja cała dla NIEGO.
BEZ SERCA!
Leżałam na SERCU Najdroższym. Na SERCU Maleńkiego mojego leżałam. Wtulona w SERCE i otulona NIM. Otulona Miłością. Tańcząca bardzo, bardzo intensywnie leżałam. Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Bardzo tańczyłam dla Najdroższego mojego. Nagle zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i współczuciem. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Patrzyłam w Najdroższego zachwycona ogromnie!!! Patrzyłam z miłością i uwielbieniem. A wszystko we mnie rwało się do Niego!!!! I wtedy zrobiłam coś po ludzku niemożliwego! Sięgnęłam w głąb mojego ciała, wzięłam w dłonie moje serce wyjęłam je z siebie i podałam je Umiłowanemu mojemu. Trzymałam przed Nim dloń z moim sercem. Żywym, bijącym moim sercem!!!
„Dla Ciebie, Maleńki mój!” – szepnęłam podając je Najdroższemu. Serce było normalnych rozmiarów trochę większe od mojej dłoni. Najdroższy pochylil się nad moją dłonią i długo wpatrywal się w moje serce… W JEGO oczach widziałam pragnienie, zachwyt…. ogień… Delikatnie i z namaszczeniem, nabożeństwem wielkim ujął serce w Swe dłonie. I wpatrywal się w nie ze czcią i podziwem…. Jak w skarb największy… Jak w drogocenny klejnot. Napisałam, że serce w moich dłoniach było normalnych rozmiarów. W JEGO dłoniach było malutkie. Jednak Umiłowany patrzył w jak w coś najcenniejszego dla NIEGO. Uniosl Swą dłoń do ust i ucalowal moje serce. Ucalowal je ze czcią i Miłością. I znów w nie patrzył, rozpromieniony uśmiechem i szczęściem wielkim!
„Uszczęśliwilas Mnie niezmiernie, Maleńka Moja!!!” – szepnął Umiłowany patrząc we mnie głęboko – chciałbym odpocząć na Twoim sercu, Maleńka Moja! Czy mogę?”
” Jasne że możesz, Najdroższy mój! Tylko one takie małe, że nawet głowy na nim nie położysz…”
Najdroższy spojrzał we mnie z uśmiechem. I zaczął ć całować moje serce. A ono zaczęło rosnąć i rosnąć… Rosło w oczach!!! Za chwilę było wielkie. Tak wielkie, że Umiłowany mógł się na nim wygodnie położyć. I zrobil to! I teraz leżeliśmy razem. Ja na SERCU Maleńkiego mojego, On na sercu moim. SERCE przy sercu!
„Masz wielkie serce, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa.
„Ty je powiększyles, Najdroższy mój! Miłością!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z czułością. I odpoczywal na moim sercu. Wyglądalo, że jest Mu na nim bardzo dobrze…
„Jeszcze trochę poleze i serce wróci do Ciebie, Maleńka!”
„A… czy nie wygodnie Ci na nim, Najdroższy?!”
„Baaaaardzo wygodnie, Maleńka!” – wyszeptal Najdroższy promieniejąc szczęściem.
„To jeśli chcesz, niech moje serce tu zostanie. Jak tylko będziesz zmęczony, będziesz miał gdzie odpocząć!”
„A Ty, Maleńka zostaniesz bez serca?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Dla Ciebie mogę zostać i bez serca!” – zaśmiałam się głośno.
Umiłowany promienial cały uśmiechem. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie, od ucha do ucha! Tańczyliśmy bardzo. SERCE przy sercu.