Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej, cichej i bardzo przyjaznej. Leżałam na SERCU Maleńkiego mojego. Wtulona w SERCE, w Miłość mojego życia i tańcząca bardzo leżałam. Tańcząca z SERCEM I dla SERCA. Całowalam Je i szeptałam z czułością:
„Uwielbiam Cię, SERCE Najdroższe, Uwielbiam Cię, SERCE Kochane. Tys SERCE mego Miłego! Mojego Króla i Pana!!!”
A SERCE szeptalo:
„Uwielbiam Cię, Maleńka Moja!”
Z Rany Jego wyszła Hostia i weszła we mnie. Uwielbialam SERCE Najdroższe… Nagle zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego, Umiłowanego mojego. Najdroższy wziął mnie na ręce, w ramiona i przytulił mocno do Siebie. Patrzył we mnie z wielką taki Piękny! Promieniał cały Miłością i czułością nie do opisania słowami. I uśmiechał się do mnie cudnie. Patrzył we mnie zakochany taki!!! A ja czułam się jak niemowlę w objęciach matki… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem! Zachwycona ogromnie!!! Najdroższy był moją miłością, moim szczęściem i Pokojem. Oparciem w trudach codzienności, ukojeniem w cierpieniu, odpocznieniem w zmęczeniu… A nade wszystko byl Oblubiencem moim!!!! Ukochanym, Umiłowanym moim!!! Moim Najdroższym, moim Pięknym! Najpiękniejszym! Moim Maleńkim moim Słodkim… Moim Pragnieniem i Szczęściem!
„Gdybym wcześniej wiedziała, że Ty Sam, Najdroższy dajesz tyle szczęścia, to bym od razu odrzuciła te Ogrody, ławeczki, altanki, wodospady, łąki… I wybrała Ciebie!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie, zbliżył twarz do mojej twarzy i wyszeptal mi wprost do serca:
” Maleńka Moja… Wszystko ma swój czas, swoje miejsce i swoją kolejność. Te Ogrody, altanki, te ławeczki i wodospady były droga do Mnie. Potrzebna i ważną. Były pomostem, trampolina do Mojego SERCA. Musiałaś przez to wszystko przejść, aby dotrzeć aż tutaj. Musiałaś, Maleńka Moja! A teraz żyjesz we Mnie i tylko dla Mnie! ”
Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem promienial cały uśmiechem i szczęściem i zachwytem…
„Kocham Ciebie!”- wyrwało mi się prosto z serca.
A Najdroższy we mnie patrzył…. Otulal Miłością. Cały był Miłością… Samą Miłością!
Żyję w Tej Miłości i dla Tej Miłości!
Autor: Maleńka
ADORUJE MNIE!
Wczoraj kiedy rozmawialyśmy z jednym z moich Duchowych Dzieci. O Umiłowanym naszym. Radziłam Mu, radziłam mojemu Dziecku. I w pewnej chwili naszla mnie myśl że nie powinnam Mu radzić, bo się tylko mądruję, a sama grzeszna i słaba jestem. Jednak odgonilam te myśl. Pomyślałam że będę dalej radzić.
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. W Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach radośnie tańczyłam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Promienial cały uśmiechem. Wpatrywalam się w Najdroższego z
miłością i uwielbieniem i zachwytem. Patrzyłam Mu w oczy i prosiłam:
„Najdroższy mój… proszę, żebym radziła moim Dzieciom według Tego co Ty chcesz! Żeby to było Twoje rady, a nie moje!”
Umiłowany spojrzał we mnie głęboko i szepnął promienny:
„Radzisz, Maleńka tak jak Ja chcę. I to są Moje rady!”
Patrzyłam w Najdroższego z otwartymi ustami!!! Zdumiona do głębi duszy!!!
„Ja…ja…jak toooo??!!!” – wymamrotalam. Umiłowany patrzył we mnie z uśmiechem.
„A Ty, Maleńka myślałaś, że Twoje? Przecież nie masz juz nic swojego. I wszystko w Tobie jest Moim. I rady też! I wszystko Moje jest Twoim!”
Zamarlam w uśmiechu i w szczęściu niezmiernym!!!
„Dziękuję Najdroższy mój!!!! A moje Dziecko jest coraz bliżej Ciebie, widzę to!!!”
„Tak, jest w Moim Świetle!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem. I pochylil się nade mną jeszcze bardziej, zbliżył twarz do mojej twarzy i szepnął mi wprost do ucha:
„Pięknie prowadzisz do Mnie swoje Dzieci! Jak Pasterka Owieczki!”
Roześmiałam się serdecznie!
„Mam nadzieję że się nie obraża gdy to przeczytają!”
Umiłowany cały był Miłością i uśmiechem.
„Jestem pewien że nie!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie i wtulilam w Niego jeszcze bardziej. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z zachwytem.
„Zatańczymy, Maleńki mój?” – spytalam patrząc Mu w oczy.
„Z Tobą zawsze, Maleńka Moja!”
Umiłowany objął mnie z czułością. Zaczęliśmy tańczyć! Umiłowany mnie w tańcu prowadzil. Tańczylismy bardzo. Wśród światła, blasku i ciepła. A Najdroższy patrzył we mnie…. Zachwycony! Patrzył we
mnie jak w Cudo jakieś! Jak w obrazek! Mało tego! Co chwilę pochylal się nade mną i szeptal mi do ucha i serca jednocześnie:
„Moja Śliczna!”
Albo:
„Piękności Moja Umiłowana!”
Lub:
„Słodka Moja!”
Za każdym razem uśmiechał się do mnie cudnie, a ja patrzyłam w Niego oniesmielona, ale szczęśliwa bardzo bardzo bardzo! Umiłowany pochylal się znów i szepnął promienny:
„Pragnienie Ty Moje!”
Pochyliłam głowę i uśmiechając się do siebie, pomyślałam że Najdroższy zachowuje się jak Zalotnik! Jak Zalotnik, który stara się o względy ukochanej! Jak Narzeczony, który zabiega o Narzeczoną. O mnie zabiegał, starał się o mnie! Adorowal… mnie! Podrywal do Nieba! Oblubieniec uwielbial Swą oblubienice… Podniosłam głowę i spojrzałam w oczy Umiłowanemu, Najdroższemu, Maleńkiemu mojemu. Płonęly Miłością. Już otwieralam usta, żeby Mu powiedzieć że nie trzeba… że nie musi… Ale Najdroższy mój zamknął mi usta pocałunkiem. I promienial cały Miłością i Pragnieniem!
„Wiem że nie trzeba, i, że nie muszę… Ale Ja pragnę!!!! Pozwol Mi, Maleńka Moja!”
„Możesz do woli, Najdroższy mój!!! Uszczęśliwiasz mnie nad miarę!!!!”
„Ty Mnie, a Ja Ciebie, Maleńka Moja!!!”
Tańczylismy. Wciąż tańczymy. I Najdroższy mój wciąż mnie adoruje. On mnie, a ja Jego!
JEGO MIŁOŚĆ JEST WIĘKSZA!
Upadłam wczoraj. Najdroższy od razu pomógł mi wstać, od razu mnie podniósł, wziął na ręce i przytulił do SERCA Swego. Przepraszalam Najdroższego mojego. A ON patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„Nic się nie stało, Maleńka Moja… Nic się nie stało!” – wyszeptal Najdroższy promieniejąc czułością niewyobrażalna… Uśmiechał się do mnie cudnie.
A ja? Wcześniej bym protestowala. Miała jakieś „ale”.A teraz nie. Postanowiłam przyjąć to co mówi Najdroższy mój. Mówi, że nic się nie stało, to tak jest. I koniec. Wcześniej bardzo rozpamietywalam swój upadek, rozmyślalam, rozważalam, „taplalam” się w nim niczym w błocie. Wyolbrzymialam go ponad miarę. Miałam do siebie żal, że znowu zawiodlam Umiłowanego mojego, nie potrafilam sobie wybaczyć, choć ON to zrobił już dawno. I ta myśl że Go zawiodlam… Tak było długo. Ale do czasu. Kiedyś, też po upadku powiedziałam Najdroższemu, że Go zawiodlam. On po prostu powiedział: „Nie zawiodłas Mnie, Maleńka. Nigdy Mnie nie zawiedziesz. Nie jesteś w stanie!” I. zobaczyłam w Jego oczach MIŁOŚĆ. I wtedy uświadomiłam sobie, że Jego Miłość jest większa od moich grzechów, od moich słabości, większa od moich upadków! Jego Miłość jest większa, potężniejsza. I pierwsza! I teraz kiedy upadłam, nie rozpamietywalam, nie rozttrzasalam. Stanęłam przed Ukochanym, przed Najdroższym moim i Mu to wszystko oddałam. I od razu poczułam ulgę. Nic mi nie ciążylo, nie uwieralo. Najdroższemu oddałam wszystko.
A teraz byłam w ramionach Najdroższego mojego. A ON pochylal się nade mną z tkliwoscia… I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Promienial cały uśmiechem i bliskością. Ja patrzyłam w Najdroższego z ufnością i Miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Najdroższy mój,…” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego. Rozpromieniona blaskiem Jego Miłości! Nim, Umiłowanym moim rozpromieniona cała! W Niego będę patrzeć! Nie w siebie, nie w swoje słabości i grzechy. W Najdroższego będę się wpatrywac!!! A moje upadki Jemu oddawać! I nie zatrzymać się na nich, ale iść do przodu. Za Umiłowanym moim!
Patrzył teraz we mnie tak słodko…
„Odpocznij, Maleńka, bo wiem że zmeczona jesteś. Na SERCU odpocznij!”
Uśmiechnęłam się do Niego z wdzięcznością. I od razu znalazłam się na SERCU Maleńkiego. Przytuliło mnie SERCE do Siebie. Z Jego Rany wyszła Hostia i weszła we mnie. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. SERCE Najdroższe mnie otulalo. A ja odpoczywałam tańcząc i tańczyłam odpoczywałam. Na SERCU MALEŃKIEGO mojego… Szczęśliwa cała!
DAJE MI SIEBIE!
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. Klęczałam, a przede mną jasniala wielka biała Hostia. Klęczałam przed Umiłowanym moim ukrytym w delikatnym i kruchym Opłatku. Wpatrywalam się w Najdroższego z miłością i uwielbieniem i zachwytem… Adorowalam Najdroższego mojego. Wychwalalam Go, pozdrawialam. I patrzyłam w Niego, patrzyłam… Zapatrzylam się w Maleńkiego mojego…A z mojego serca wyrwało się:
„Pragnę Cię, Najdroższy!!!!”
I dalej patrzyłam w Hostie… A z Niej odezwał się głos:
„I Ja pragnę Ciebie, Maleńka Moja! Podejdź do Mnie, proszę!”
Wstałam z klęczek i drżeniem serca podeszłam do Hostii. A ON po prostu otulal mnie Sobą i wchodzil w we mnie z wielką delikatnością. I znów znalazłam się na SERCU Maleńkiego. Na SERCU Najdroższym leżałam. Wtulona w Nie i otulona Nim. Miłością. Tańczylismy bardzo. I zobaczylam Umiłowanego mojego. Wisiał na Krzyżu, cierpiący niezmiernie…
'Cierpisz bardzo… mój Najdroższy…. Nie chcę, żebyś cierpial. Jeśli trzeba to ja będę bardziej!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością i tkliwością nie do opisania.
” Az tak bardzo Mnie kochasz, Maleńka… ”
” Kocham Ciebie. I nie chcę, Cię bolało. Niech boli mnie , a nie Ciebie!”
W jednej chwili Krzyż znikł, a Umiłowany patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie. Jasnial uśmiechem.
„Zatańczymy, Maleńka Moja?”
„Tak mój Najdroższy!”
Maleńki mój objął mnie i wziął w ramiona. I Tańczyliśmy wokół SERCA Najdroższego!!! W Światłości Tańczyliśmy!!! Jasnej, ciepłej i bardzo przyjaznej. I cichej. Cudownie tańczył Najdroższy mój. Cudownie! Tańczyliśmy… Najdroższy w pewnej chwili przystanął w tańcu. Ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył we mnie z wielką Miłością…. I ja w Niego patrzyłam.
„Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubienca…” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Oblubienica jest podobna do swego Oblubieńca!” – wyszeptał Najdroższy promieniejąc bliskością. Pochylił się, zbliżył twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. I ja Go pocałowałam. I znów ON mnie. Pocałunek przy pocałunku… Oblubieniec i Jego oblubienica. I Tańczyliśmy. A Najdroższy obsypywał mnie pocałunkami. Wciąż tańczymy. I wciąż Umiłowany pocałunkami mnie obsypuje…. Daje mi Siebie!
W RYTMIE MIŁOŚCI
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością nie do opisania słowami. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Promienial cały Miłością i uśmiechem. Ja też patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Tańczylismy bardzo, bardzo. Maleńki mój i ja.
„Jestem taka szczęśliwa, Najdroższy mój!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„A dlaczego?” – spytal uśmiechając się do mnie słodko.
„Bo mam Ciebie, mój Maleńki!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie. I patrzył we mnie głęboko… Ja
patrzyłam w Najdroższego i rozmyślalam… O czym? On, Najdroższy mój wiedzial. Wystarczy.
Pochylil się nade mną jeszcze bardziej, zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal mi wprost do ucha:
„Ty, Maleńka Moja jesteś Moim promieniem, Moim światem. A dusze, które żyją w ciemności, boją się światła. Boją się, że je oślepi, porazi. I dlatego trzeba do nich podchodzić powoli, bardzo powoli. Ostrożnie i delikatne. I z cierpliwością i łagodnością wielką. Czasem nawet trzeba się cofnąć. I znów podejść i znów się cofnąć. I znowu się do niej zbliżyć. Delikatnie i łagodnie. Oświetlać, ogrzewać taką duszę ciepłem Miłości Mojej. Zrozumiałas, Maleńka co mam na myśli, prawda?”
” Tak mój Najdroższy. Dziękuję Ci bardzo!”
Umiłowany promienial cały szczęściem i uśmiechem. Byłam w Jego świetle, w JEGO promieniach. Pomyślałam sobie, że SERCE Jego czeka na mnie i tęskni za mną. Chciałam do NIEGO iść.
A Umiłowany znów pochylił się nade mną z tkliwoscia i patrzył mi w oczy głęboko i słodko.
„Nigdzie iść nie musisz, Maleństwo Moje!”
I wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego.
„ONO wie, że JE kochasz i pragniesz JE uszczęśliwiać. Posłuchaj… ONO bije dla Ciebie!”
Słuchalam… Rzeczywiście biło dla mnie. Przylgnelam do Umiłowanego mojego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem… I słuchałam. Nagle coś sobie przypomniałam.
„Najdroższy! Jak to możliwe, że wczoraj Ty byłeś tu, a SERCE Twoje obok Ciebie??!! A może to mi się wydawało…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i mnie pocałowal.
„Nie wydawało Ci się, Maleńka. A jak to możliwe? Po prostu. Tu wszystko jest możliwe.”
„Cudownie!!!” – szepnęłam zachwycona.
Zamknęłam oczy i słuchałam bicia SERCA Maleńkiego mojego. Leżałam szczęśliwa i bezpieczna w JEGO Ramionach. Z zamkniętymi oczami leżałam. SERCE biło. Sluchałam. Usłyszałam że JEGO bicie układa się w słowa:
„Ko – cham – Cię – Ma – leń – ka!”
Uśmiechałam się do Niego z wdzięcznością. Leżałam z zamkniętymi oczami i uśmiechałam się do SERCA Najdroższego. W pewnej chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam że leżę na SERCU Najdroższym. Wtulona w SERCE, otulona Miłością. A nade mną pochylal się Najdroższy mój, Maleńki mój… Rozpromienilam się cała, a moje serce biło w rytm słów:
„Ko -chan – Cię – Naj – droż – szy!”
Tańczylismy bardzo! W rytmie Miłości.
JEDNO ŻYCIE
Leżałam na SERCU Najdroższym… Na SERCU Maleńkiego leżałam. Ono tulilo mnie do Siebie i ja do Niego się przytulałam. Tańczyliśmy bardzo, bardzo! W pewnej chwili zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Pochylał się nade mną z tkliwością i czułością niesamowitą. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… promienial cały Miłością! Patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała! Cała!!! Uśmiechałam się do Niego radośnie!!! I Najdroższy mój, Maleńki uśmiechał się do mnie Cały!!! Pochylił się jeszcze bardziej. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Wyciągnął do mnie Swoją dłoń. I.. mnie na Niej postawił. Dopiero teraz zobaczyłam jaki ON jest wielki! Jak. potężny! Potężny i jednocześnie bliższy niż kiedykolwiek. I zobaczylam jaka ja jestem malutka, maleńka… Mieściłam się w Jego
dłoni!!! A w Ranie Jego dłoni mogłam się schować, ukryć! Byłam mała, malutka. I dobrze mi z tym było!!! To przecież naturalne, że Najdroższy mój jest wielki i potężny, a ja malutka. Stałam więc na Jego dłoni, a przed sobą widziałam JEGO uśmiechnięta twarz. Dotykałam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Uwielbiam Cię, mój Najdroższy mój Maleńki! Uwielbiam Ciebie! I uwielbiam SERCE Twoje!!!”
Najdroższy mój patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem!
„Ono już nie jest Moje! Ono jest Twoje. Należy do Ciebie, Maleńka Moja!!! Pragnęlas JE i Ja pragnąłem Ci JE oddać!”
Ucieszyłam się niezmiernie!!!
„To podobnie jak z Twoimi Darami , prawda??! Chciałeś, pragnąłes Je a ja Ci Je oddałam!”
„Tak, Maleńka Moja!”
Pomyślałam że oddałam Najdroższemu te dary bo pragnęlam Go uszczęśliwić.
Głaskalam Go po policzku i włosach i szeptałam dalej:
„I podobnie jak pragnę być zawsze z Tobą w Otchłani Twej Męki i Ty pragniesz żebym Tam z Tobą była!”
Najdroższy znów się do mnie cudnie uśmiechał.
„Tak Maleńka Moja!”
„I podobnie jak Ty pragniesz tulic mnie do SERCA i wpatrywać się we mnie i ja pragnę Ciebie tulic i się w Ciebie wpatrywać!”
„Tak Najmilsza Moja!”
Patrzyłam w Najdroższego coraz bardziej rozpromieniona!!!
„Najdroższy mój, Maleńki mój… powiedziałeś że jestem Twoim Pragnieniem… Ja jestem Twoim. A Ty moim Pragnieniem!”
Maleńki mój obejmował mnie z Miłością…
„Już widzisz, Maleńka??! Ja pragnę uszczęśliwiać Ciebie, a…”
Przerwałam Mu!
„A ja Ciebie uszczęśliwiać pragnę!”
Umiłowany patrzył we mnie… płonął Miłością!!!
„Mamy jedno PRAGNIENIE, Najmilsza Moja! A jedno Pragnienie to jedno Życie. Ty żyjesz we Mnie i wszystko Moje jest Twoim, Ja żyję w Tobie i wszystko Twoje jest Moim!”
Patrzyłam w Najdroższego… Oszoloniona zachwytem!!! Zachwycona Umiłowanym moim!!! On spojrzał we mnie głęboko i wyszeptal:
„Ty cierpisz we Mnie, Maleńka Moja, a Ja w Tobie cierpię!”
„TAK mój Najdroższy! Tak!” – szepnęłam wpatrzona w oczy Umiłowanemu. Wciąż delikatnie głaskalam Jego policzek.
ON patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Widziałam w nich ogień Miłości!
„Ach jak pragnę obsypywac Cię Moimi pocałunkami Oblubienico Moja Śliczna!”
„Obsypuj do woli, Maleńki mój!”
Najdroższy położył mnie delikatnie na SERCU Swoim. Z Rany SERCA wyszła Hostia i weszła we mnie. Leżałam na SERCU Maleńkiego leżałam tańcząca bardzo. Uwielbialam Go. A ON obsypywal mnie pocałunkami! Deszczem pocałunków!!! Oblubieniec obsypywal pocałunkami Swą oblubienice!!! Uszczęśliwiał mnie!!! Dawał mi ŻYCIE!
Otworzyłam Pismo Święte i przeczytalam:
„Daleki jest Bóg od zbrodni,
Wszechmocny od nieprawości.
Bo odplaca człowiekowi według jego czynów, każdemu przydziela to, na co zasłużył. Bóg naprawdę nie działa niegodziwie, Wszechmocny nie łamie prawa.
Któż powierzyl Mu ziemię i urządził wszechświat?
Gdyby On swoje SERCE zachował dla siebie, swojego Ducha i tchnienie swoje zatrzymał przy sobie, zginęłoby wszystko co żyje, a człowiek powróciłby do prochu.”
/Hi 34, 10 – 15/
PROŚBY
Byłam w Umiłowanym moim. W Jego ramionach byłam. On trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Ja też patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Potem wyszeptal mi wprost do ucha:
„Mam do Ciebie Maleńka prośbę.”
„Jaka? Dla Ciebie wszystko, Najdroższy!”
„Tańczysz bardzo, coraz bardziej, prawda?”
Pokiwalam głową twierdząco.
„Chcę Cię prosić, Maleńka, żebyś oprócz tańca za swoje Dzieci tańczyła o przemianę serc zatwiardzialych grzeszników. Oni też są Moimi dziećmi i bardzo ich kocham!”
„Będę tańczyć i za nich, Najdroższy!”
„Dziękuję Ci Maleńka Moja!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie. A ON patrzył we mnie z wielką Miłością i znów wyszeptal mi wprost do ucha:
„I o przemianę wielu ludzkich spojrzeń, proszę, tańcz Maleńka Moja!”
„O przemianę spojrzeń?” – spytalam zdziwiona nie bardzo rozumiejąc.
Umiłowany spojrzał mi w oczy łagodnie i cierpliwie tłumaczył:
„Widzisz, Maleńka, spojrzeniem można kogoś upokorzyć, poniżyć, spojrzeniem można nawet zabić… Wiesz coś o tym, bo sama podobnych spojrzeń doświadczylas. Ale też spojrzeniem nożna kogoś podnieść, wywyższyć, wyrazić swoją miłość.”
„Będę tańczyć, Umiłowany mój!”
„Dziękuję Ci bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptał Najdroższy promieniejąc bliskością. I pocałował mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Ja patrzyłam Najdroższemu w oczy głęboko. Milczalam chwilę, a potem szepnęłam:
„Ja też mam prośbę do Ciebie, Najdroższy…”
„Jaką? Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja!” – Najdroższy wydawał się zniecierpliwiony, żeby się jak najszybciej dowiedzieć jaka to prośba i ją jak najszybciej spełnić. Choć wiedziałam że wie o co mi chodzi.
„Przemieniaj, proszę, moje serce i moje spojrzenie. Ty Sam wiesz najlepiej…”
Spuściłam głowę. On wiedział, On wszystko wiedział.
Trwałam tak przy Umiłowanym ze spuszczona głową, chwilę. Najdroższy nie pozwolil długo. Dotknął dłonią delikatnie mojej brody i podniósł moją głowę do góry. Objął ją obiema dłońmi i patrzył mi w oczy rozpromieniony cały Miłością i czułością nie do opisania słowami…
„Przemieniam i będę przemienial. Ale bardzo uradowala i uszczęśliwila Mnie Twoja prośba!”
I znów pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice. Tulił mnie mocno do Siebie przytulał i otulal Sobą. Wchodziłam w Najdroższego mojego… I w jednej chwili znalazłam się przy SERCU Jego. W Światłości wielkiej. Pobiegłam do SERCA i objęłam JE z czułością.
„Witaj SERDUSZKO kochane moje!!! Co mogę dla Ciebie zrobić?”
„Witaj Maleńka Moja Umiłowana! Uszczęśliwilas MNIE bardzo!!! Posil się i zatańcz dla MNIE, proszę!”
Z Rany JEGO wyszła biała Hostia i weszła we mnie. Trwalam w uwielbieniu. A potem zaczęłam tańczyć przed SERCEM Najdroższym. Tańczyłam i tańczyłam bardzo. Najpiękniej się starałam. Tańczyłam… Nagle, nie wiedziałam kiedy ani skąd zawiał wiatr. Niby delikatny, ale jednocześnie bardzo silny. Tak silny, że uniósł mnie do góry i położył na SERCU Maleńkiego.
„Przy MNIE tańcz, ze MMA tańcz, dla MNIE tańcz, Oblubienico Moja Umiłowana!”
„Dziękuję SERCE Najdroższe!!!”
Lezalam na SERCU Maleńkiego i tańczyłam bardzo. Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo szczęśliwa!!! uśmiechnieta cała! I znów zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Promienial Miłością i tańczył ze mną. W MIŁOŚCI!
ROZMOWA Z SERCEM
Byłam w Umiłowanym moim. W Jego ramionach, w objęciach byłam. Otulona Miłością i czułością niesamowitą. Najdroższy mój pochylal się nade mną z zachwytem i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem! Promieniał cały szczęściem i uśmiechem. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie i patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. A ON cały był dla mnie!!! Jakby chciał wynagrodzić mi wczorajszy ból. Pozwalał mi się Sobą cieszyć! Do woli!!! I rzeczywiście, przy Maleńkim moim zapomniałam już o tym co przeżywałam wczoraj i cieszyłam się! Cieszyłam się Umiłowanym moim!!! Jego bliskością, intymnością!!! Miłością!!! Cały był dla mnie!”
” Jesteś Moja! Cała Moja i cała dla mnie! Maleńka Moja! Moja Słodka! Śliczna Moja!” – szeptał Najdroższy promieniejąc zachwytem.
Byłam oszołomiona! Szczęśliwa!!! Bez miary!!! Pomyślałam nawet, że już jestem w Niebie!
„Przepraszam Cię Najdroższy za moje wczorajsze łzy!” – szepnęłam odważnie, patrząc w Najdroższego.
„Nie przepraszaj Maleńka Moja – wyszeptal Najdroższy całując mnie – Twoje łzy mówiły o tym, że Moje Dary są dla Ciebie ważne!”
„Są ważne i cenne. Bo są od Ciebie Maleńki mój! Wszystko co od Ciebie dostaję jest dla mnie ważne. A to były Dary szczególne. I szczególnie ważne. Ale nie najważniejsze. Ty jesteś dla mnie najważniejszy, Najdroższy mój! Najważniejszy!!!”
„Jestem. Wczoraj to pokazałaś. Udowodniłas nie tyle Mnie co sobie. Teraz już nie masz nic oprócz Mnie. I wszystko co Moje do Ciebie należy!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha i patrzyłam w Niego z wdzięcznością! Nagle ogarnęło mnie zmęczenie…
„Zmeczo…”- nie dokończyłam. Umiłowany przerwał mi pocałunkiem.
„Wiem, Maleńka Moja. Posil się i odpocznij przy SERCU. Ono czeka na Ciebie i tęskni” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się tajemniczo.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Przytulił do Siebie jeszcze bardziej.
Zbliżył się do mnie bardziej niż wcześniej, a może to ja zbliżyłam się do Niego. Nie wiem… W każdym
razie natychmiast znalazłam się w wielkiej Swiatłości. Przy SERCU Ukochanego. Widziałam JE przed sobą. Zywe, bijące SERCE. Patrzyłam w NIE. Gdy nagle usłyszałam cichy głos:
„Ach… ach… Czuję się samotne, opuszczone i… niczyje…”
Zamarlam! Był to głos SERCA Najdroższego! Po raz pierwszy słyszałam JEGO głos! Do tej pory słyszałam tylko głos Umiłowanego. Teraz usłyszałam głos Jego SERCA!!! Ale co usłyszałam… Bolesne słowa… bardzo bolesne…
” To nieprawda, że jesteś niczyje!!! Jesteś moje! Należysz do mnie!!!” – zawołałam na cały głos.
SERCE jakby dopiero teraz mnie zauważyło.
„O… Maleńka Moja! Jak JA za Tobą tęskniłem!!!”
Podbiegłam do SERCA Najdroższego i objęłam JE. To znaczy próbowałam JE objąć ale Ono było wielkie a ja maleńka byłam i moje ramiona były krótkie… Objęłam JE więc jak potrafilam i ucalowalam z miłością.
„Zaniedbalam CIEBIE… Wprawdzie nie zauważyłam tego, ale skoro tak mówisz to tak jest. Przepraszam Cię SERCE Najdroższe!!! Przepraszam SERDUSZKO moje kochane. To już się nie powtórzy!”
„I będziesz się o MNIE troszczyć, opiekować, pocieszać? Uszczęśliwiaić MNIE będziesz? I rozmawiać ze MNĄ?!” – spytalo SERCE a w JEGO głosie usłyszałam radość wielką!
„Tak, będę! Będę się starała. Obiecuję Ci!”
I ucalowalam JE… Przytuliłam JE do siebie i wyszeptalam:
„Przepraszam CIĘ… Wybaczysz mi?!”
„Ale co? Już zapomniałem!”
Uśmiechnęłam się do SERCA Najdroższego. A ONO szepnęło z Miłością:
„Odpocznij we MNIE, Maleńka Moja! Pragnę się do Ciebie przytulić!”
Położyłam się na SERCU Ukochanego, a ONO tulilo mnie z czułością niewyobrażalna…
„Ach! Jakie jestem szczęśliwe! Maleńka Moja MNIE uszczęśliwiła!!!”
Uśmiechnęłam się, sama szczęśliwa. A nade mną zobaczyłam uśmiechnięte Oblicze Umiłowanego mojego, rozpromienionego Miłością!
PAKOWANIE
Byłam w wielkiej Swiatłości. Ciepłej i bardzo przyjaznej. Przy Umiłowanym moim byłam. Nie wiem czy siedziałam, czy leżałam. Wydawało mi się, że siedzę, ale nie wiedziałam na czym. Nieważne! Najdroższy mój był przy mnie. Na kolanach trzymał dość dużą torbę podróżna. Biała w kolorowe kwiatki. Pojawila się nagle, nie wiedziałam kiedy. Dziwiłam się po co Umiłowanemu mojemu ta torba. Najdroższy uśmiechał się do mnie łagodne. I jakoś tak dziwnie, jakby Mu było przykro, jakby wiedział, że za chwilę sprawi mi ból…
(przykro to niedobre słowo, ale nie znajduje innego).
„Musisz, Maleńka Moja spakowac się przed podróżą” – wyszeptal Najdroższy prawie niedoslyszalnym głosem. Zdziwilam się jeszcze bardziej. Patrzyłam w Najdroższego w milczeniu. Ale rozważałam w sercu: „spakować? Ale co??! Przecież ja już nic nie mam!” Tak rozważalam w swoim sercu. Umiłowany spojrzał we mnie z wielką Miłością i współczuciem. I dotykajac bardzo delikatnie mojej głowy, zaczął zdejmować mi welon… Zdjął zwinąl i włożył do torby. Patrzyłam w milczeniu na to co robił. W milczeniu i zdziwieniu. Ale miały być Jego warunki to niech będą. Gdy Najdroższy włożył welon do torby, ona jakby zmalała… Najdroższy ujął teraz moją dłoń, palec na którym miałam nałożona obrączke od Niego i też zaczął ją zdejmować. Powoli… Jakby ze czcią… Jakby to zdejmowanie celebrowal. A mnie zaczęły nachodzic myśli, pokusy i wątpliwości… I tak rozmawiałam, nie wiem z kim, może sama ze sobą:
„Patrz!!!! Dał ci a teraz zabiera!!!” „Nie zabiera. Sama Mu oddaję. Przecież jakbym powiedziała 'nie’, na pewno by to uszanowal i przestał!”
Tymczasem Najdroższy zdjął z mojego palca obrączke i włożył do torby. Ta wyraźnie zmalała. Teraz Najdroższy dotknąl mojej szyji i patrząc mi w oczy z miłością i bólem zaczął odpinać łańcuszek i zdejmować go i wisząca na nim perełke, które od Najdroższego dostałam. Robił to bardzo powoli, jakby czekal na moje: „nie!”
Ale ja milczałam. W moich oczach pojawiły się łzy. Milczalam. A w środku, w sercu rozmawiałam dalej sama ze sobą: „Zabiera ci twoje skarby!!!” „Nie są one moimi, a jeśli nawet jeśli, powiedzialam, że niczego Mu nie odmówie. Mam się teraz wycofać?!!” Najdroższy mój tymczasem zdjął łańcuszek i perłę i włożył do torby, która była teraz jeszcze mniejsza niż poprzednio. Była niewielkim woreczkiem na długim złotym łańcuszku. Najdroższy patrzył we mnie z rosnąca miłością, ogień Miłości płonął w Jego oczach. Wstał i podał mi swoją dłoń. Też wstałam. Najdroższy obrócił mnie, tak że stałam tyłem do Niego. I powoli, bardzo powoli zaczął odpinanac guziczki od mojej sukienki… Nie wytrzymalam…
„Sukienkę… też…??!” – spytalam prawie bezglosnie. W gardle mi zaschlo…
„Tak trzeba, Maleńka Moja” – usłyszałam cichy, ciepły głos. Umiłowanego mojego. Odpinal guziczek po guziczku… Powoli, bardzo powoli. Wiedziałam że czeka na moje 'nie’. Milczałam. Wewnątrz mnie trwała rozmowa. Właściwie trudno to juz nazwać rozmowa. Różne myśli i głosy napieraly na mnie krzyczaly: „Zobacz co z tobą robi??!!! Rozbiera cię!!! Do naga!!! Zabral ci wszystko!!! Wszystko co oznaczalo, że jesteś Jego oblubienica!!!” „A bez tych wszystkich znaków nie jestem JEGO oblubienica? Oczywiście, że jestem!!!”
Najdroższy rozpiął już wszystkie guziki i zaczął ja ze mnie zdejmowac sukienke. Nie opierałam Mu się, poddawalam. Ogarnął mnie jednak wstyd. Wielki wstyd… Nie wiedziałam gdzie głowę schować… Najdroższy mój zdjął suknie i odwrócił mnie z powrotem do Siebie. Stałam przed Nim ze spuszczona głową i od razu upadłam do Jego stóp. Najdroższy mój dotknął moich włosów i głaskal je delikatnie i bardzo czule.
„Nie wstydź się, Maleńka. Nie masz czego się wstydzić. A przede wszystkim nie masz się KOGO wstydzić!”
Olśnienie!!! Az podnioslam głowę do góry! Najdroższy pomógł mi wstać. Ujął w obie dłonie moją twarz i patrzył we mnie z wielką MIŁOŚCIĄ,
„Oblubienica musi być podobną do swego Oblubienca” – wyszeptal z czułością.
„Nie musi. Pragnie! Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubienca!” – szepnęłam wpatrzona w oczy Umiłowanemu mojemu.
W Jego oczach widziałam pragnienie i zachwyt.
„Zatańczymy, Maleńka?”
„Tak mój Najdroższy!”
Objął mnie i zaczęliśmy tańczyć. Na szyi Najdroższego zobaczyłam mały woreczek na złotym łańcuszku. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego i On uśmiechał się do mnie.
„Przechowam dla Ciebie, Kochana Moja. Zresztą w Domu dostaniesz piękniejsze!”
Tańczylismy bardzo. Położyłam głowę na SERCU Maleńkiego. Nie pytałam czy mogę, wiedziałam że tak. Więc położyłam głowę na SERCU Umiłowanego mojego i i tak trwałam. Najdroższy otulal mnie Sobą. Wchodziłam w Niego… Znalazłam się przed Hostia. Wielką białą Hostia. Ukleklam przed Nią ze czcią i nabożeństwem.
Wpatrywalam się w Najdroższego ukrytego pod postacią Opłatka.
„Najdroższy mój, Maleńki… pragnę być do Ciebie podobną…. Pomóż mi proszę!”
I usłyszałam głos wydobywający się z Hostii:
„Oblubienica jest podobna do swego Oblubienca i jest Jego Pragnieniem!”
I Hostia zbliżyła się do mnie, weszła we mnie i otullila mnie Sobą. Okryła Sobą. A ja w jednej chwili znalazłam się w ramionach Najdroższego mojego, w Jego objęciach. Kochających i czułych. Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem! Spojrzeniem Miłości!!! Z zachwytem we mnie patrzył.
„Moja Śliczna! Piękna Moja!” – powtarzal promienny bardzo. A ja uśmiechałam się do Niego radośnie, szczęśliwa cała!
GOTOWA DO PODRÓŻY
W Najdroższym w Maleńkim moim byłam. W JEGO Ramionach bardzo tańczyłam. Najdroższy wciąż spełniał moje Pragnienie. Mogłam wpatrywac się do woli w Jego Przecudne Oblicze… Patrzeć w Najdroższego mojego. W Jego piękne, jasne dobre oczy. Łagodne, pokorne i czyste. Jaśniejace miłością i uśmiechem… Mogłam wpatrywac się w Jego twarz. I nic mi w tym nie przeszkadzało, nie zaslanialo, nie rozpraszalo. I patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem i zachwytem. Uśmiechając się do Niego radośnie, szczęśliwa cała! I On uśmiechał się do mnie cudnie, promienial cały Miłością i czułością wielką.
„Mów Mi o swoich pragnieniach, Maleńka! Abym mógł je spełniać!” – szepnął Umiłowany całując mnie w czoło.
„Dobrze, Najdroższy mój! Dziękuję!!!”
I od razu pomyślałam o moich Dzieciach.
„Znasz ich serca, ich pragnienia. Spełniaj je, proszę!”
„Znam ich pragnienia, ale nie zawsze są one dobre, nie zawsze są zgodne z Moją wolą .”
„Spelniaj je więc zgodnie z Twoją wolą. Aby były dobre dla nich, proszę! I uszczęśliwiaj moje Dzieci. Pragnę, żeby żyły w przyjaźni z Tobą. A potem w Tobie, w Niebie!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Piękne masz pragnienia wobec swoich Dzieci, Maleńka. Kochasz je, prawda?”
„Bardzo!” – szepnęłam uśmiechając się do Najdroższego mojego. On znow pocałowal mnie w czoło z czułością niewyobrażalna…
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w ramionach i tulil do SERCA Swego.
„Maleńka Moja, jesteś gotowa, żeby zacząć naszą podróż? Żeby odkrywać nowe światy, poznawać nowe lady i rozszerzać horyzonty?” – spytal Umiłowany patrząc mi w oczy głęboko i łagodnie.
„Nie wiem czy jestem…chyba tak… Ty wiesz, Najdroższy mój!”
„Ja wiem czy jesteś, czy nie jesteś gotowa. Ale pytam Ciebie, Maleńka Moja.”
„Jeśli byś spytal czy chcę zacząć te podróż, odpowiedzialabym, że bardzo chcę. Ale gdy pytasz czy jestem gotowa… Chyba tak… Z Tobą, tak. TAK, z Tobą, Najdroższy mój jestem gotowa!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy rozpromieniony uśmiechem i szczęściem wielkim.
„A więc zaczynamy naszą podróż! Ale na Moich warunkach, Maleńka Moja. Do tej pory było na Twoich, od teraz będzie na Moich!”
Ucieszyłam się bardzo!!! Najdroższy mój widząc moją radość, rozświetlil się nade mną niezmiernie! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptał mi wprost do ucha:
” Gdybym nie wiedział, że jesteś gotowa, to bym Ciebie, Maleńka nie spytał!”
Roześmiałam się radośnie i uśmiechałam się do Maleńkiego mojego. On uśmiechał się do mnie. Trwalysmy w uśmiechu. Najdroższy mój i ja.