Życzę wszystkim aby nasz
ADWENT był taki :
Życzę wszystkim aby nasz
ADWENT był taki :

A jaki jest Twój
ADWENT ??
Dzisiaj naprawiłam zmywarkę :). Może „naprawiłam” to za duże słowo ale sprawiłam, że zmywarka na nowo zaczęła działać. Ale po kolei.
Mama chciała włączyć zmywarkę. Poukładała w niej naczynia i wcisnęła przycisk „start”. Maszyna powinna zacząć burczeć i pobierać wodę. Niestety nic takiego się nie działo. Zmywarka milczała.
Mama zaczęła od nowa ustawiać naczynia. Była trochę poddenerwowana. Zamknęła i znowu włączyła. Nic. Zmywarka uporczywie milczała.
Wtedy do pomocy włączyła się bratowa.Obie z mamą zaczęły znowu układać i przekładać naczynia.Sprawdziły czy prąd dochodzi. Dochodził. Poprzyciskały wszystkie guziki jakie były na zmywarce. Znowu włączyły. Znowu nic. Jak na złość zmywarka milczała.
Mama już wyobrażała siebie stojącą przy zlewie i myjącą stos brudnych naczyń. Bratowa też nie miała pomysłu co zrobić, żeby zmywarka zaczęła prać…
Wtedy mnie „oświeciło”.
– Włącz zmywarkę – mówię do mamy – przytrzymaj przycisk „start” przez 10 sekund, potem wyłącz i znowu włącz. Powinno się zresetować i zacząć działać.
Mama była trochę zdziwiona ale zrobiła po kolei tak jak mówiłam. Czyli włączyła zmywarkę, przytrzymała „start” przez 10 sekund, wyłączyła, włączyła….. I ku zdziwieniu i wielkiej radości mamy i bratowej zmywarka zaczęła pobierać wodę.
– Moniko ! Jesteś wielka! – zawołała uradowana mama.
– I niby nic nie może zrobić a wie jak naprawić zmywarkę! – wtórowała jej bratowa.
– Jak na to wpadłaś? Skąd wiedziałaś? – dopytywała się mama.
– Kiedyś przeczytałam instrukcję obsługi i teraz mi się przypomniało…
Czasem warto czytać instrukcję obsługi.
Z powołania do macierzyństwa wyrasta szczególna więź między kobietą a ludzkim życiem. Otwierając się na macierzyństwo, kobieta czuje, jak w jej łonie rodzi się i wyrasta życie. To niepojęte doświadczenie jest przywilejem matek, ale wszystkie kobiety w pewien sposób je wyczuwają, są bowiem przez naturę przygotowane do przyjęcia tego przedziwnego daru.
Misja macierzyńska jest także źródłem szczególnej odpowiedzialności. Matka zostaje ustanowiona strażniczką życia. To ona musi je otoczyć opieka, umożliwiając ludzkiej istocie nawiązanie owego pierwszego dialogu ze światem, który urzeczywistnia się właśnie w symbiozie z ciałem matki. To tutaj rozpoczyna się historia każdego człowieka. Każdy z nas, wracając do początku tej historii, musi dotrzeć do owej chwili, w której zaczął istnieć w ciele swojej matki, a wraz z nim – plan jego życia, jedyny i niepowtarzalny. Byliśmy „we wnętrzu” matki, ale jako istoty odrębne od niej: potrzebowaliśmy jej ciała i miłości, ale nasza osobowa tożsamość była w pełni autonomiczna.
Kobieta jest powołana, aby ofiarować rosnącemu w jej łonie dziecku to, co ma najlepszego. Właśnie przez to stawanie się „darem” kobieta lepiej poznaje sama siebie i urzeczywistnia swą kobiecość. Można powiedzieć, że kruchość i bezbronność jej dziecka wyzwala w niej najlepsze energie uczuciowe i duchowe. Jest to prawdziwa wymiana darów! Owocność tej wymiany ma ogromne znaczenie dla harmonijnego rozwoju dziecka.
/ Jan Paweł II /
Ref. Mądrość stół zastawiła obficie
I na święto zaprasza swój
Przychodźcie na ucztę Syna Bożego,
Przyjmijcie ten chleb, co Pan daje nam.
1. Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach,
Dusza moja chlubi się Panem,
Niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
2. Wysławiajcie razem ze mną Pana,
Wspólnie wywyższajmy Jego Imię,
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał,
I wyzwolił od wszelkiej trwogi.
3. Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem,
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
I uwolnił od wszelkiego ucisku.
4. Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
Aby ocalić tych którzy w Niego wierzą,
Skosztujcie i zobaczcie jak Pan jest dobry,
Szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.
5. Bójcie się Pana wszyscy jego święci,
Gdyż bogobojni nie zaznają biedy,
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
Szukającym Pana niczego nie zabraknie.
6. Pan słyszy wołających o pomoc,
I ratuje ich od wszelkiej udręki,
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
I ocala upadłych na duchu.
7. Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
Ale Pan go ze wszystkich wybawia,
On czuwa nad każdą jego kością,
I żadna z nich nie zostanie złamana.
Adwent (z łac. adventus – przyjście, przybycie) to okres w roku liturgicznym, który rozpoczyna się od I Nieszporów niedzieli po sobocie XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego, a kończy przed I Nieszporami uroczystości Narodzenia Pańskiego w wieczór 24 grudnia. Trwa od 23 do 28 dni i obejmuje cztery kolejne niedziele przed 25 grudnia. Stanowi pierwszy okres w każdym nowym roku liturgicznym.
Adwent składa się z dwóch odrębnych okresów:
1. czasu, w którym kierujemy nasze serca ku oczekiwaniu powtórnego przyjścia Jezusa w chwale na końcu czasów (okres od początku Adwentu do 16 grudnia włącznie);
2. czasu bezpośredniego przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, w której wspominamy pierwsze przyjście Chrystusa na ziemię.
Zwornikiem wszystkich tekstów liturgii adwentowej obydwu części jest czytanie ciągłe księgi proroka Izajasza. Czytanie to obrazuje tęsknotę za wyczekiwanym Mesjaszem.
Pierwsze ślady obchodzenia Adwentu spotykamy w IV w. między innymi w liturgii galijskiej i hiszpańskiej. Z pewnością Adwent nie istniał zanim zaistniała stała data świąt Narodzenia Pańskiego. Została ona wyznaczona dopiero w II połowie IV wieku. W Hiszpanii pierwsze wzmianki o przygotowaniu do obchodu Narodzenia Pańskiego (choć nie jest ono określane mianem Adwentu) pochodzą z roku 380. Kanon 4 synodu w Saragossie, który odbył się w tym roku, poleca wiernym, aby od dnia 17 grudnia do Epifanii (6 stycznia) gorliwie gromadzili się w kościele, nie opuszczając ani jednego dnia. Adwent miał tam charakter pokutny i ascetyczny (post, abstynencja, skupienie), co wspomina św. Hilary (+ 367). W V w. w Galii biskup Tours, Perpetuus, wprowadził obowiązek postu w poniedziałki, środy i piątki w ciągu trzech tygodni od dnia św. Marcina (11 listopada) do Narodzenia Pańskiego. W Rzymie okres przygotowania do Narodzenia Pańskiego został wprowadzony dopiero w drugiej połowie VI wieku. Adwent miał tu charakter liturgicznego przygotowania na radosne święta Narodzenia Pańskiego, ze śpiewem Alleluja, Te Deum laudamus, z odpowiednim doborem czytań i formularzy, bez praktyk pokutnych. W Sakramentarzu z Werony znajduje się 37 formuł modlitw na dni postu dziesiątego miesiąca.
Od czasów św. Grzegorza Wielkiego (590-604) Adwent w Rzymie obejmował już 4 tygodnie. Był to czas bezpośredniego, liturgicznego przygotowania na obchód pamiątki historycznego przyjścia Chrystusa. Na początku IX w. Adwent nabiera także charakteru eschatologicznego – staje się czasem przygotowania na ostateczne przyjście Chrystusa. W wyniku połączenia tradycji gallikańskiej i rzymskiej ukształtował się Adwent, jaki przeżywamy do dziś – liturgicznie rzymski, a ascetycznie gallikański (kolor fioletowy, bez Gloria i Te Deum). Formę tę rozpowszechniały klasztory benedyktyńskie i cysterskie. W XIII w. znana ona była już w całym Kościele, do czego przyczyniły się nowe zakony, zwłaszcza franciszkanie.
Teksty liturgiczne Adwentu ukazują postacie Starego i Nowego Testamentu, przez których życie i działalność Bóg zapowiadał i przygotowywał świat na przyjście Jego Syna, m.in. Maryję, Jana Chrzciciela, Izajasza. Adwent to czas radosnego oczekiwania na spotkanie z Panem i przygotowania się do niego przez pokutę i oczyszczenie. Dlatego Kościół zachęca do udziału w rekolekcjach, przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania. W zatwierdzonej niedawno nowej wersji przykazań kościelnych nie ma już zapisu o zakazie zabaw hucznych w czasach pokuty. Adwent nie jest w sensie ścisłym czasem pokuty, tak jak na przykład Wielki Post. Ma on bowiem charakter radosny.
Jak czytamy w „Ogólnych normach roku liturgicznego i kalendarza” z 1969 r.: „Adwent ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez który wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem pobożnego i radosnego oczekiwania”.
W czasie całego Adwentu, poza niedzielami i uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP (8 grudnia), odprawiane są Roraty. Są to Msze święte ku czci Najświętszej Maryi Panny, odprawiane bardzo wczesnym rankiem. Ich nazwa pochodzi od łacińskich słów pieśni często śpiewanej na ich początku – Rorate caeli desuper (Spuśćcie rosę, niebiosa). Najstarsze ślady Rorat w polskiej tradycji pochodzą z XII w. W XVI w. były powszechnie znane w całym kraju. W czasie Rorat przy ołtarzu znajduje się dodatkowa, ozdobna świeca – symbolizuje ona obecność Maryi. Eucharystia rozpoczyna się przy zgaszonych światłach; zapalają się one dopiero podczas uroczystego hymnu „Chwała na wysokości Bogu”. Jest to jeden z nielicznych przypadków w roku liturgicznym, kiedy hymn ten śpiewa się każdego dnia (chociaż wyłącznie podczas Rorat).
Od IX w. dla drugiej części Adwentu charakterystyczne są tzw. antyfony „O”, ponieważ wszystkie rozpoczynają się właśnie od tej litery: O Sapientia, O Adonai, O Radix Jesse, O Clavis David, O Oriens, O Rex gentium, O Emmanuel. Tak uszeregował je Amalariusz z Metzu (+ 850). Oparte są na obrazach i symbolach biblijnych. Antyfony te w tłumaczeniu polskim stanowią siedem kolejnych zwrotek dawno śpiewanej pieśni „Mądrości, która z ust Bożych wypływasz”. Ich treść obrazuje tęsknotę Izraelitów za Mesjaszem. Stosowane były pierwotnie jako antyfony do Magnificat w Liturgii Godzin. W odnowionej liturgii zachowały swoje tradycyjne miejsce. Ponadto włączone zostały w Mszę świętą jako wersety aklamacji przed Ewangelią.
III Niedziela Adwentu jest nazywana Niedzielą Różową lub – z łaciny – Niedzielą GAUDETE. Nazwa ta pochodzi od słów antyfony na wejście: „Gaudete in Domino”, radujcie się w Panu. Szaty liturgiczne mogą być – wyjątkowo – koloru różowego, a nie, jak w pozostałe niedziele Adwentu, fioletowe. Teksty liturgii tej niedzieli przepełnione są radością z zapowiadanego przyjścia Chrystusa i odkupienia, jakie przynosi. Warto pamiętać, że oprócz Niedzieli Gaudete jest jeszcze tylko jedna okazja do używania szat liturgicznych koloru różowego – jest nią Niedziela LAETARE – IV Niedziela Wielkiego Postu.
Listopad… Dni coraz krótsze. Pochmurno, dżdżysto, mglisto.
Ponuro i przygnębiająco.
Moim sposobem na depresję jest książka. Czytanie.
„
Wielu ma rywalów książka w naszych czasach
– i przez to właśnie może staje się niemodna.
Radio, telewizja, kino – lwią część zabrały te wynalazki z uroku książki!
Jednej rzeczy nie mogą zabrać: jej ciszy, jej milczenia.
Milczenie książki jest tym elementem, który na nas najwyraźniej działa.
Milczenie to – to czara, którą możemy napełnić własną treścią, własną wyobraźnią.
Kino, telewizja narzucają nam obraz, nie pozwalają go uzupełnić na swój sposób.
Książka utwierdza naszą indywidualność,
wybrania naszą osobowość przed atakiem wszystkiego,
co brutalne, napastliwe w naszej dzisiejszej kulturze.
Kocham książkę nie dlatego, że jest piękna zewnętrznie,
ale dlatego, że wprowadza mnie w mój własny świat,
że odkrywa we mnie, me na zewnątrz mnie,
bogactwa, których nie przeczuwałem.
Dlatego też taką miłością otaczam moją bibliotekę. ”
Jarosław Iwaszkiewicz
Bardzo lubię czytać. To dobre nie tylko na jesienną depresję, nudę ale i na samotność. Ta ostatnia doskwiera mi coraz częściej.
Jednak dzięki książce, dzięki czytaniu zapominam o niej. Długo czytam jedną książkę. Z powodów technicznych, bardzo trudno odwrócić mi kartkę. Denerwuję sie z tego powodu, ciekawi mnie co jest napisane dalej a nie mogę przewrócić kartki, żeby przeczytać.
Inni przeczytają książkę w 2 dwa dni, ja w kilka tygodni.
Jednak nie zamieniłabym papierowej książki na e-booki czy książki nagranej na płycie.
Tradycyjna książka ma w sobie to „coś”. Magię, tajemnicę…
Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem.
/ Jonathan Carroll /
Nic dodać, nic ująć.
http://kultura.trojmiasto.pl/Memling-wiecznie-zywy-n35560.html
Hans Memling, Memlinc (ur. 1435 w Seligenstadt, zm. 11 sierpnia 1494 w Brugii) – malarz niderlandzki niemieckiego pochodzenia, jeden z najważniejszych przedstawicieli wczesnego odrodzenia w Europie.
Prawdopodobnie uczył się u Stephana Lochnera w Kolonii i u Rogiera van der Weydena w Brukseli. Od 1465 pracował w Brugii. W 1467 został członkiem gildii św. Łukasza w Brugii. W 1480 należał do najbogatszych mieszkańców tego miasta, prowadził pracownię, w której zatrudniał wielu uczniów i pomocników.
Pod koniec XVIII w. powstała legenda dotycząca jego osoby. Głosiła ona, iż Memling był żołnierzem armii Karola Śmiałego. Znaleziono go rannego na progu szpitala św. Jana (Sint-Janshospitaal) w Brugii. Aby odwdzięczyć się za otrzymaną opiekę artysta postanowił pozostać na usługach tej charytatywnej instytucji. Dzięki legendzie malarz zyskał dużą popularność wśród niemieckich romantyków na początku XIX w. Zaczęto mu wtedy przypisywać większość anonimowych dzieł szkoły niderlandzkiej.
Obrazy Memlinga nacechowane są liryzmem, spokojem, czystym i harmonijnym kolorytem oraz miękkim modelunkiem, manierą wysmuklania ciał i wielością szczegółów. Przy zachowaniu zdobyczy warsztatowych Jana van Eycka, jego malarstwo skłania się ku manieryczności i wytworności, kojarzącej się z „międzynarodowym gotykiem”. Dramatyzmem wyróżnia się ołtarz Sąd Ostateczny (1473), wczesne dzieło artysty (obecnie w Muzeum Narodowym w Gdańsku). Jednym z ostatnich jego dzieł jest Relikwiarz św. Urszuli (1489) – drewniana skrzynka ozdobiona scenami z życia świętej i innymi miniaturami. Memling korzystał z doświadczeń mistrzów: van der Weydena, D. Boutsa, H. van der Goesa.
Malarz lubił sięgać do typu ikonograficznego zwanego Sacra Conversazione (święta rozmowa), który zrealizował m.in. w tryptyku Mistyczne zaślubiny św. Katarzyny. Stworzył także szereg innych ołtarzy: Trzech Króli (1479), Opłakiwania (1480), Św. Krzysztofa (1484), Męki Pańskiej (1491).
Do najlepszych dzieł o tematyce religijnej należą także wizerunki Madonny z Dzieciątkiem. Jego Madonny cechuje nastrój poetyckiej czułości i wdzięku oraz miłości macierzyńskiej (Zwiastowanie, Adoracja Madonny). W późniejszych latach poetyckość i wdzięk Madonn przekształciła się w konwencję pozbawioną życia. Malarz powtarzał podobne do siebie kompozycje, sadowiąc Madonnę osiowo na tronie z brokatowym zapleczem, ustawionym w renesansowej komnacie z puttami trzymającymi girlandy kwiatów i owoców (w latach 80. przeniknęły na Północ włoskie wzory).
Był świetnym portrecistą. Jednym z najsłynniejszych jego portretów jest wizerunek Martina van Nieuwenhove, stanowiący część dyptyku.
Sąd Ostateczny – tryptyk malarza niderlandzkiego Hansa Memlinga stworzony między 1467 a 1471 rokiem (obecnie w Muzeum Narodowym w Gdańsku). Obraz wykonany został w technice olejnej na desce. Autor dzieła pozostawał nieznany aż do połowy XVII wieku. Od tego czasu zaczęto przypisywać go braciom van Eyck. Dopiero w 1843 roku Heinrich Gustav Hotho stwierdził autorstwo Memlinga, co zostało później dowiedzione.
Obraz został wykonany na zamówienie filii brugijskiej banku Medyceuszy i był pierwotnie przeznaczony dla florenckiego kościoła Badia Fiesolana. Podczas transportu do Italii na pokładzie galeonu Saint Matteo został zdobyty przez gdańskiego kapra Pawła Beneke dowodzącego karaką Piotr z Gdańska. Gdańscy właściciele statku kaperskiego (podczas podziału łupów) ofiarowali ołtarz Memlinga gdańskiemu kościołowi Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W erze napoleońskiej, dzięki Vivant Denonowi tryptyk trafił do zbiorów paryskiego Luwru jako zdobycz wojenna. Po klęsce Napoleona został rewindykowany do Berlina by wreszcie w roku 1817 wrócić do Gdańska. Pod koniec II wojny światowej dzieło Memlinga zostało wywiezione przez Niemców w głąb Rzeszy i wpadło w ręce Armii Czerwonej. Jako zdobycz wojenna stał się eksponatem ówczesnego leningradzkiego Ermitażu. W roku 1956 tryptyk Memlinga powrócił ponownie do Gdańska. Nie zawisł jednak na filarach Kościoła Mariackiego (jak poprzednio) tylko stał się eksponatem muzealnym ówczesnego Muzeum Pomorskiego w Gdańsku. W Kościele Mariackim znajduje się kopia obrazu.
/ Wikipedia /
CHRYSTUS KRÓL
Żyjemy w biegu, ciągle za czymś gonimy. Za pieniędzmi, za pracą, karierą. Czy w tej całej bieganinie, natłoku spraw mamy czas,żeby choć na chwilę i pomyśleć jakie miejsce zajmuje w naszym życiu Pan Bóg? Kim On dla nas jest?
Jakie jest współczesne wyobrażenie Boga ? Jego obraz? Nasze wyobrażenie Boga jest całkowicie inne niż sam Bóg. Niektórzy stworzyli sobie nieprawdziwy obraz Boga. Najczęściej widzą Go jako dobrotliwego staruszka z siwą brodą grożącego z pobłażaniem palcem. Inni oczekują, że Bóg będzie czarodziejem spełniającym ich zachcianki i kaprysy, a w razie wpadki cudownie interweniującym, aby ich wybawić z kłopotu. Jeszcze inni w Bogu widzą sędziego,który tylko czeka na ich potknięcie, żeby ich od razu ukarać.
Tymczasem Bóg jest całkiem inny niż nam się wydaje. Jaki jest ? Trudno sobie wyobrazić a jeszcze trudniej wyrazić to słowami. Każde słowo będzie zbyt małe.Bo czy można sobie wyobrazić kogoś wielkiego i wszechmocnego a jednocześnie bezbronnego, pokornego?Samowystarczalnego i tęskniącego? Miłość samą?
Zacznijmy od tego, że Bóg jest naszym Stwórcą i jesteśmy częścią Jego stworzenia. Bóg powiedział, że człowiek został stworzony na Jego obraz. Człowiek jest ponad resztę stworzenia i dlatego została mu dana władza nad nim.Zważywszy na bezmiar stworzenia, jego złożoność, piękno i porządek, możemy zrozumieć Bożą wspaniałość. Przejrzenie imion Boga może pomóc nam zrozumieć,kim jest Bóg. Oto one:
Elohim– silny, sprawiedliwy, święty (Księga Rodzaju 1:1)
Adonai– Pan, w relacji Pan – sługa (Księga Wyjścia 4:10,13)
ElElyon – Najwyższy, Najsilniejszy (Księga Izajasza 14:20)
ElRoi – Silny, który widzi (Księga Rodzaju 16:13)
ElShaddai – Wszechmocny Bóg (Księga Rodzaju 17:1)
ElOlam – wieczny Bóg (Księga Izajasza 40:28)
Yahweh– PAN „Ja jestem”, wieczny istniejący od zawsze samoczynnie Bóg (Księga Wyjścia3:13,14).
Bóg to przede wszystkim realna Osoba. Osoba,z którą można nawiązać prawdziwa relacje. Osobą ,która kocha ale i chce być kochaną. Która żyje i działa w życiu człowieka, w moim życiu.
Teraz ludzie traktują Boga jako ułudę, iluzję albo maszynkę do spełniania próśb. Przypominają sobie o Nim, zdarzy si jakaś tragedia…
Kiedy uświadomimy sobie, ze Bóg to Osoba jakby naturalnie zaczynamy szukać z Nim kontaktu. Chcemy Go poznawać, odkrywać. Fascynować się Nim. Słuchać Go, nie tylko mówić do Niego. Słuchać co chce nam powiedzieć.
On jest bliżej niż nam się wydaje. Chce, żebyśmy Go szukali, pozwala się znaleźć. On chce być naszym przyjacielem. Takim, który nigdy nie zdradzi, nie oszuka. Jest przy nas zawsze. Nawet wtedy gdy myślimy, że Go nie ma – JEST.
On nas kocha. Bardziej niż najczulszy ojciec, matka. Miłością bezwarunkową. Bóg jest Miłością, stworzył nas z miłości i nigdy nie przestanie nas kochać. Każdy z nas jest grzesznikiem. Każdy z nas popełnia w swoim życiu błędy. Ilekroć byśmy nie upadli, tyle razy Bóg może nam przebaczyć. Pomimo, że On jest Święty a my grzesznikami, to Jezus nie odpycha nas od Siebie, ale wyciąga Swoją dłoń aby nas podnieść z upadku, przebaczyć. Bóg jest naszym Ojcem i kocha nas-Swoje dzieci. Miłość Boga do człowieka nie ma granic…. jest nieskończona… I nikt nie pokocha nas bardziej niż sam Bóg- Jezus Chrystus. Jezus nie pragnie niczego tak bardzo jak naszych serc, naszego uczucia miłości do Niego, poświęcenia choćby kilku chwil…na spotkanie z Nim.
„Potem Jezus, wiedząc, że już wszystko się dokonało, aby wypełniło się Pismo, rzekł:„Pragnę”. A znajdowało się tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i podano Mu do ust”. (J 19,28-29)
Wśród słów Jezusa z krzyża, tylko to jedno jest skargą na fizyczne cierpienie. Ukrzyżowany, wypalony żarem słońca,krańcowo wyczerpany, w śmiertelnej gorączce, w agonii prosi o wodę.
Jezus nie pragnie jednak tylko wody. Jego słowo nie jest jedynie wołaniem o ulgę w fizycznym cierpieniu. To słowo płynie z serca Bożego. Mówi coś bardzo ważnego o pragnieniu samego Boga, o Jego tęsknocie za człowiekiem. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli. Bóg pragnie być miłowany. Bóg nie jest jakąś bezosobową energię lub niewzruszoną, doskonałą istotą, tak doskonałą, że aż zimną. Być może Bóg mógłby być Bogiem bez nas.Ale Jezus objawił nam Boga, który chce być Bogiem z nami i dla nas. I dlatego pragnie. Bóg nas pragnie . Człowiek jest pragnieniem Boga .
Ja jestem jego pragnieniem.
Pragnąć znaczy więcej niż kochać…. Trudno to sobie wyobrazić.
Amy? Kogo lub co kochamy ? Czego lub Kogo pragniemy? Czy wśród naszych pragnień jest jeszcze miejsce dla Boga….? Kim On dla nas jest?