Jutro jadę na urlop nad morze . Odezwe się jak wrócę
Autor: Maleńka
Jak ojciec Pio nauczył się modlić?
W dzisiejszym ” Gościu Niedzielnym jest duży artykuł o Św. Ojcu Pio. Mnie zainteresowała krótka notka :
” Jak ojciec Pio nauczył się modlić?
Ojciec Pio często opowiadał historię, gdy jako mały chłopak poszedł z ojcem do pewnego włoskiego sanktuarium. Ogromny tłum rozmodlonych Włochów zamarł, gdy do kościoła weszła biedna kobieta ze sparaliżowanym synkiem na ręku. Podeszła do obrazu czczonego w kościele świętego i zaczęła krzyczeć na całe gardło: – I co? Ładnie to tak? Jestem wdową, nie mam żadnych środków do życia, a teraz jeszcze ta choroba syna. Ty to masz dobrze – pogroziła świętemu – siedzisz sobie beztrosko w niebie, a ja tu ginę. Mam dość!!! Albo uzdrowisz mi dziecko, albo weź je sobie! – ryknęła na cały kościół. Ludzie z dezaprobatą pokręcili głowami: Przesadziła. Tymczasem położony na ołtarzu sparaliżowany chłopak poruszył się, a po chwili zeskoczył na ziemię zdrowy. „To wtedy nauczyłem się modlić” – uśmiechał się ojciec Pio.”
LEPIEJ…
Zazwyczaj jestem optymistycznie nastawiona do świata i ludzi.
Zamiast marudzić i narzekać na swój los , staram się iść ( a raczej jechać 😉 ) przez życie z pogodą w sercu.
Jednak bywają takie (chyba każdy je ma ) dni kiedy jest mi smutno i źle… Kiedy czuję swoją bezradność i słabość… Bardziej mi ciąży moje uzależnienie od innych…….
Wszystko mnie boli…. Z resztą ból towarzyszy mi zawsze – mniejszy czy większy , ale jest zawsze…
I gdy czuję się naprawdę bardzo, bardzo źle…….. wtedy ogarnia mnie jakieś wewnętrzne przeświadczenie , wiara , przekonanie ( nie wiem jak to nazwać)……pewność, że jutro będzie lepiej.
Możecie mi wierzy lub nie , ale przeważnie JEST lepiej.
Przychodzi nowy dzień przynosi nowe radości , doświadczenia , nową siłę … I jakoś tak jest dobrze……..
JAK PISZĘ POSTY
Blog prowadzę od roku . Od roku piszę posty. Wy je czytacie i komentujecie.
Czy zastanawialiście się jednak jak on powstaje ? Jak ja go piszę?
Opowiem Wam.
Najpierw muszę wiedzieć co chcę napisać
. To chyba jasne. Kiedy już wiem o czym zamierzam napisać , zabieram się do roboty .
Mam taki dłuuugi pędzel i nim wystukuje literki na klawiaturze. Trzymam go w ustach ( dokładniej w zębach ). Kiedy się zmęczę biorę pędzel do ręki i próbuję trochę tak. ( lewą mam na tyle sprawną, że jakoś udaje mi się utrzymać pędzel , jednak z trudnością trafiam w daną literkę ). Wolę ‘’klikać ręką ‘’ bo przynajmniej widzę co piszę. Jak trzymam pędzel w ustach jest gorzej.
Często niechcący za mocno nacisnę na literę i od razu wyskakują trzy albo cztery naraz. Muszę kasować. (czasem niechcący skasuję cały wyraz) Często nacisnę za lekko i nie wyskoczy żadna litera… Trochę mnie to denerwuje, ale co zrobić… Jeden krótki post piszę nawet kilka dni.
Kiedy napiszę kładę rękę na myszkę, nakierowuję
kursor na ‘’publikuj ‘’ i ……….
GOTOWE
BEZ SŁÓW……..
Modlitwa bez słów
Jeżeli nie umiesz modlić się słowami,
Nie rozdzieraj szat
Ani głowy nie posypuj popiołem,
Ale módl się tak, jak umiesz,
Bez słów, jak drzewa, jak trawy, jak morza,
które również zmawiają modlitwę bez słów.
Słowa są nieporadne, zawodne.
Nieokreślone i nieokreślające.
Są rozczarowaniem. Bolesna omylnością.
Módl się zatem bez słów,
Jak drzewo, jak trawa, jak morze.
Roman Brandstaetter
Czasem kiedy nie wiem jak mam się modlić, po prostu trwam przed NIM … w JEGO obecności. ON i ja………to ważniejsze niż najpiękniesze,najbardziej wyszukane słowa modlitwy.
POWTÓRZ, PROSZE
Jak już wiecie , mówię bardzo niewyraźnie. Wiele osób nie wie jak ma się zachować w rozmowie ze mną.
Czy poprosić mnie o powtórzenie, czy to nie urazi?
Kiedyś z kimś o czymś rozmawiałam . Kiedy mówiłam , osoba ta uśmiechała się i kiwała głową dając znak, że mnie rozumie.
Ja jednak jakoś podświadomie czułam, że tak nie jest . W trakcie dalszej rozmowy ” wyszło ” , że miałam rację. Nie rozumiał mnie , udawał…
Dlatego kiedy ktoś , po raz któryś prosi żebym jeszcze raz powtórzyła jakieś zdanie lub wyraz, to znaczy, że zależy mu aby zrozumieć co mówię, że traktuje mnie poważnie.
A jeśli trochę się denerwuję to tylko i wyłącznie na siebie. Na to, że mi nie wychodzi…
” MY” I ” ONI ” ( ?)
Do napisania tego postu skłonił komentarz Moniś , która pisze między innymi ‘’ … wszyscy czytelnicy tego bloga nie dzielcie ludzi na my (zdrowi) oni (chorzy) przecież wszyscy jesteśmy MY – ludzie ‘’.
Musze przyznać , że już wcześniej też o tym myślałam.
No właśnie dlaczego mówimy ‘’my (zdrowi) i oni (chorzy ) i odwrotnie. Wiele razy słyszałam w stosunku do siebie zwrot ‘’ wy, ludzie chorzy’’. Czułam w głosie r ozmówcy wyższość.
Co z tego, że jestem chora? Czy to , że jestem w jakiś sposób ułomna mam być traktowana lekceważąco, niegrzecznie, upokarzająco ? NIE !
W dzisiejszym świecie bardzo promuje się (piękne) ciało. Można powiedzieć , że jest ‘’kult ciała’’. telewizja bombarduje nas reklamami różnego rodzaju artykułami mającymi przedłużyć młodość i urodę.
Wydaje mi się, że problem leży jeszcze gdzie indziej.Swiat jest pełen stereotypów : ’’ My wykształceni. Oni bez wykształcenia. My zamożni. Oni biedni , bezdomni. My zdrowi. Oni chorzy.I tak dalej…
Wśród tzw. ‘’ zdrowych ‘’ ludzi rozpowszechniony jest stereotyp , że kaleka , człowiek ułomny to biedak, żebrak wyciągający nachalnie rękę po pomoc . Też często widuję ludzi chorych żebrzących na ulicy…
Nie wiedzą – zdrowi- ( mi też niestety zdarza się ‘’dzielić’’ ludzi……) albo też nie chcą wiedzieć , że chory może także im coś dać.
Wiele razy słyszałam od innych : „ dużo się od ciebie nauczyłem’’. Tymczasem ja nie czuję żebym kogoś ‘’uczyła ‘’. Jestem sobą i już..
Wniosek : starajmy się nie dzielić na zdrowych i chorych ……………
Jesteśmy po prostu LUDŻMI !
”NIEWIDOCZNE DLA OCZU ”
„Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”
Moje kontakty z innymi ludźmi są w dużym stopniu ograniczone. Napięcie spastyczne nie pozwala mi mówić, mówię bardzo niewyraźnie. Aby zrozumieć co mówię trzeba się dokładnie wsłuchać. Trzeba uczynić pewnego rodzaju wysiłek.. Mój wygląd – szczególnie ruchy mimowolne – też może być barierą, może odstraszać…….. Ludzie patrzą na wygląd , na to co zewnętrzne… Przekonałam się , że ( niektórzy ) ludzie zdrowi traktują ludzi chorych protekcjonalnie i wyniośle. Jak małe dzieci.
Na przykład bardzo mnie denerwuje jak niektórzy pytają mamę o coś co dotyczy mnie , kiedy ja jestem obok i wszystko słyszę.
– Czy Monika namalowałaby mi taki obrazek? Ile to będzie kosztowało? Jak długo potrwa malowanie? A ile Moniczka ma latek?……….. – pytają mamę (ja siedzę obok)
– Proszę pytać Monikę – odpowiada mama wskazując na mnie.
Widzę, że tej osobie robi się głupio…
Kiedyś przeżyłam coś takiego:
Byłam u spowiedzi. Zawsze spowiadam się w zakrystji bo mogę tam mówić głośniej.
Po skończonej spowiedzi ksiądz (nie pamiętam jak miał na imię; Bogusław albo Bogumił) , zadając mi pokutę
„ – ODMÓWI sobie to i to – powiedział ksiądz podając jakąś modlitwę.
Musiałam mieć bardzo zdziwioną minę bo dodał – „ ZROZUMIAŁA ?”
Można było to zrozumieć gdyby był to jakiś stary ksiądz, który mnie nie zna, ale był to młody wikary, który mnie znał… Pracował w mojej parafii od dawna, wiedział, że maluję………….. Starając się , żeby moje słowa brzmiały w miarę wyraźnie, patrząc księdzu w oczy powiedziałam
– Tak, zrozumiałam, proszę księdza.
Nie odpowiedział, ale popatrzył na mnie tak jakoś dziwnie……
Są osoby , które podjęły trud „ poznania” mnie . Mam dwie koleżanki, mogę powiedzieć, że przyjaciółki , którym wcale nie przeszkadza fakt, że jestem na wózku.
Jedna 9 lat temu poprosiła mnie, żebym była matką chrzestną jej córeczki ( w tym roku moja chrześniaczka przystępowała do I Komunii – bardzo przeżywałam tę uroczystość) a druga , choć mieszka daleko , ma ze mną stały kontakt. Odwiedzamy się regularnie, rozmawiamy przez GG, wysyłamy do siebie maile.
Kiedy się jednak spotkamy to nie możemy się nagadać . Nasze rozmowy przeciągają się do późnego wieczora. Podczas jednego z takich „wieczorków” przyjaciółka westchnęła : „szkoda Moniko, że mieszkamy tak daleko od siebie………..”
Kilka dni temu dostałam zaproszenie na jej ślub.
WIERZYĆ
„Wierzyć to znaczy
Chodzić po wodzie
Chodzić za Jezusem
Kiedy lepiej jest lub kiedy gorzej
Wierzyć to znaczy
Spoglądać w niebo
Kochać bliźniego
Umieć żyć z nim na co dzień.”
KONGRES
Kongres Niepełnosprawnych rozpoczęty
W piątkowe przedpołudnie rozpoczął się IIKongres Osób Niepełnosprawnych Diecezji Legnickiej. W dwudniowej imprezieuczestniczy kilkaset osób
Pierwszy dzień kongresu odbywa się w Legnicyw kościele Matki Bożej Królowej Polski. Po przywitaniu gości i otwarciuwystaw przygotowanych przez stowarzyszenia osób niepełnosprawnychodprawiona została uroczysta msza święta pod przewodnictwem bp. StefanaCichego – biskupa legnickiego.
Dziś uczestnicy kongresu mogliwysłuchać kilku koncertów oraz wykładów.Potrwają one do do godziny 17.
———————————————
Organizatorzy zaprosili także i mnie.Chcieli żebym pokazała swoje obrazy.
Pojechałam z rodzicami. Muszę przyznać,że bardzo mi się podobało.
Zapraszam do oglądania zdjęć:
Na kilku jestem ja.Pokazano też moje obrazy