Dziś z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłam pójść na Mszę Św.
„Ty do mnie przyjdziesz” – szepnęłam wpatrując się w Ukochanego.
Patrzył we mnie jasno i czule bardzo.
„Nie muszę przychodzić, Ja jestem z Tobą, Promyku!”
Adorowałam Go.
Miesiąc: lipiec 2016
PRZY UKOCHANYM
Spróbuję troszkę, jednak w każdej chwili mogę przerwać pisanie.
Tańczę z Ukochanym, Ukochany tańczy we mnie, a ja w Nim.
„Kocham Cię!”- ucałowałam Go. Po chwili spytałam:
„Jak mogę Ci usłużyć, Umiłowany?”
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża…
„Służysz Mi, najmilsza. Posiedź przy Mnie”.
Siedziałam, Szeptał mi do serca słowa Miłości…
JEGO IMIĘ
Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie słodko… tkliwe. Patrzył we mnie, a ja w Niego patrzyłam.
„Jakaś Ty do Mnie podobna, Promyczku!”
„To zaszczyt dla mnie…”
„I ciężar, prawda?”
„Tak. Ale bardzo pragnę być podobna do Ciebie!”
Ucałowałam Go.
Patrzył we mnie, a ja w Niego. Tańczyliśmy, ale nie rozmawialiśmy o tym. Trwałam w Miłości, w Nim. Bo Miłość to Jego Imię.
IDĘ
Jezus mój Ukochany, patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża…
„Idziesz za Mną, Mój Promyczku!”
„Idę!”
„Mimo, że jest ciężko?”
„Idę!”
„Mimo, że boli?”
„Idę!”
Patrzył czule…
„Ty wiesz”- szepnęłam.
„Wiem” – usłyszałam w głębi serca.
Idę.
PODOBNI
Jeździłam po podwórku na mojej „Strzale” (wózku elektrycznym) i układałam bukiety Madonnie. Kiedy skończyłam, podjechałam do stolika, na którym leżała Biblia. Wpatrywałam się w MAMĘ. Patrzyła we mnie delikatna, łagodna i czuła, bardzo czuła… i uśmiechnięta.
„Uwielbiam układać dla Ciebie bukieciki!”
„Uwielbiam gdy Mi je układasz, Córeczko”.
Po chwili dodała:
„Mój Synek czeka na Ciebie”.
„Idę!”
Patrzył we mnie czułym, kochającym, uśmiechniętym spojrzeniem…
„Macie podobne uśmiechy… i oczy!”
„Uśmiech mam po Mamie. Oczy też”.
Patrzyłam zachwycona.
„Chciałabym być do Was podobna…”
„Jesteś, Promyku!”
Wiedział, że tańczę bardzo.
„Odpocznij we MNIE”.
Odpoczywałam….
SPOTKANIE
Nie będę opisywać dziś naszej rozmowy. Siedziałam u Jego Stóp. Tańczyłam u Stóp Ukochanego. On patrzył we mnie z ogromną czułością…
Spotkanie dwóch osób, Dwóch serc. Dwóch miłości.
A raczej: spotkanie z Osobą. Spotkanie z Sercem. Spotkanie z Miłością.
Tym jest modlitwa.
Spotkanie…
NAJDROŻSZA KREW
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Czule i promiennie we mnie patrzył…
„Ukochany!”
„Perełko Moja najdroższa!”
„Najdroższa..?”
„Zdobyta Moją Krwią, więc Mi najdroższa”.
„Tak… Twoją Krwią Najdroższą!”
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża… Adorowałam GO.
MOJA SIŁA
Tyle mam w sobie zapału, energii, radości. Tyle bym chciała jeszcze zrobić. Jednak.. sił fizycznych brakuje. Mam ich coraz mniej.
Maluję, piszę, słucham audiobooki, tańczę. Modlę się.
Dużo jak na mnie.
Ukochany moją siłą!
🙂
WIERZĘ!
Tańczę bardzo, bardzo. Więc krótko.
„Tęskniłam!”’
Patrzył we mnie promiennie, bardzo promiennie… A szeptałam dalej:
„Tęskniłam. I teraz tęsknię…”
Za czym tęskniłam? Za Ukochanym moim! Żywym i prawdziwym. Nie z obrazka, nie ukrytym, zasłoniętym, osłoniętym. Tęskniłam za spojrzeniem Twarzą w twarz.
Umiłowany patrzył we mnie….
„Promyczku, oto teraz pochylam się nad Tobą, biorę Twoją uśmiechniętą twarz w Moje obie Dłonie i całuję Cię. Wchodzę teraz do Twego serca. Wierzysz Mi?”
„Wierzę!”
Patrzył czule, tkliwie, słodko…
Tańczę dla Niego.
Szczęście nie zależy od warunków zewnętrznych. Od tego co na zewnątrz. Szczęście zależy od Tego co wewnątrz.
PATRZY
Dziś znów siedziałam u Stóp Umiłowanego. Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża… Dziś nasz Piątek.
„Ukochany, Najdroższy Mój!”
„Perło Moja najmilsza!”
Uśmiechnęłam się, pomyślałam, że nikt tak pięknie do mnie nie mówi, ani tak we mnie nie patrzy…
„Tylko Ty tak potrafisz!”
Patrzył we mnie jak nikt na świecie. Uwielbiałam Go. Zanurzał mnie w Sobie…
Wciąż we mnie patrzy.