Wczoraj wieczorem napadły na mnie zmory, strachy, lęki, wspomnienia z dzieciństwa. Uderzyły we mnie z wielką siłą. Wołałam Ukochanego.
„JA JESTEM, Promyku! „-usłyszałam w głębi serca. Lęki, strachy natychmiast uciekły. Jednak wiedziałam, że będę musiała zmierzyć z nimi dziś raz jeszcze, tym razem ostatecznie.
„Ja JESTEM Twoją Tarczą!”
Dwa spojrzenia, moje, pełne Miłosci i uśmiechu i drugie, pełne bólu i wyrzutu. Nie pod-dałam się… Moja Tarcza… MIŁOŚĆ. Powiedziałam, że kocham.
Potem przeprosiny. Przyjęłam te przeprosiny z wielką radością! Ile ja na to czekałam!!!
Wpatrywałam się w Umiłowanego… W moją Tarczę.
Dziękowałam…