Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam i bardzo zmęczona… Moje serce dzieliło się z umiłowanym przeżyciami minionego dnia:
„Wiesz mój Jezu kochany co mnie najbardziej poruszyło?”
„Co, Moja słodka?”
„Doktor powiedział, że na to schorzenie cierpią czesto… siostry… (dalsze słowa są wiadome tylko umiłowanemu).
„Więc i w ten sposób należę do Ciebie!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały. Objął mnie z tkliwością niesamowitą i szeptał ogniście:
„Należysz, maleńka.! Należysz… należysz!”
Miesiąc: marzec 2022
OD NIESAMOWITEGO!
Dziś krótko. Tylko rozmowa z umiłowanym moim:
„Jesteś niesamowita, maleńka Moja! Jesteś niesamowita, ponieważ rozdajesz swój taniec! Rozdajesz, tak bardzo, że aż nie pamiętasz komu. Jesteś niesamowita, bo adoptujesz tych, których mało kto chce i mało kto lubi. Jesteś niesamowita bo nie patrzysz na wady, słabości i grzechy ludzkie. Nie patrzysz na to czy ktoś odszedł ode Mnie czy wiernie przy Mnie trwa. Dla ciebie, Monisiu kochana ważny jest człowiek. Jesteś niesamowita!”
” Uczę się tej niesamowitości od Ciebie, mój Jezu kochany! Od najbardziej Niesamowitego w kosmosie!”
NIGDY!
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem. Leżałam w Jego objęciach, w objęciach umiłowanego mojego Jezusa. Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha i zapytałam:
„Czy mogę Cię o coś prosić, kochany mój Jezu? Czy mógłbyś coś dla mnie zrobić?”
„Oczywiście! Dla ciebie wszystko, maleńka Moja!” -wyszeptał Jezus z entuzjazmem.
Podniosłam głowę i wyszeptałam moją prośbę wprost do ucha Jezusa.
„Z radością! – wyszeptał ogniście – zostań tu i patrz!”
Zostawił mnie a sam oddalił się nieco. I… zaczął tańczyć! Tańczył dla mnie! Lekko, zwiewnie i ogniście! Powiewnie! Z mocą! Jak Płomień! Jak Wiatr! Patrzyłam na mojego ślicznego tańczącego Jezusa z zachwytem! Z uwielbieniem! Z podziwem i ekscytacją! Co prawda powiedział, żebym została i patrzyła… ale serce mi się wyrywało do umiłowanego! Wyrywało się tak, że nie mogłam się powstrzymać! Pobiegłam do mojego Oblubieńca!
„Myślałeś, że pozwolę Ci tańczyć samemu, kochany mój Jezu?! Nigdy!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
„Wiem maleńka! Wiem najmilsza Moja! Czekałem na ciebie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Objął mnie całą i porwał do tańca! Tańczylismy razem. Umiłowany moj Jezus i ja. Tańczylismy w intymności i bliskości… Wciąż tańczymy! Nie pozwolę, żeby umiłowany mój tańczył sam! Nigdy!
DOTYK
Wczoraj byłam u spowiedzi.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Dziękuję mój Jezu, że mi wybaczyłeś!” – szepnęłam z mocą.
„Dziękuję Moja maleńka, że przyszłaś po Moje wybaczenie!”
„Dlaczego miałabym nie przyjść?! Zawsze przyjdę!”
„A Ja zawsze ci wybaczę!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko. Zakochani i szczęśliwi niezmiernie…
Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Uwielbiam twój dotyk, maleńka… – wyszeptał Jezus z lubością – taki delikatny, czuły i pełen słodyczy…”
„Dziękuję, że pozwalasz mi Siebie dotykać, kochany!” – szepnęłam. A po chwili z łobuzerskim uśmiechem:
„Ja też uwielbiam Twój dotyk, mój śliczny Jezuniu!”
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie i głośno! Wyciągnął rękę i dłonią dotykał mój policzek. Dotykał delikatnie i czule i słodko…
W UMIŁOWANYM MOIM
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo… Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały.
„Przychodzę do Ciebie odpocząć, kochany mój Jezu… Tyle się u mnie dzieje, tyle na głowie. To, to, to… I jeszcze ta nieszczęsna usługa… Pamiętam, że pisałam, żeby ją wyłączyli. Dostałam odpowiedź, że usługa jest deaktywowana, wyłączona. Teraz okazało się, że nie jest i muszę za nią placic. Tylko tego maila nie mogę znaleźć. Pamiętam, że do nich pisałam, i że dostałam odpowiedź. Ale nie pamiętam, żebym ją skasowała. No, nic… Przychodzę odpocząć. Jeszcze jedna sprawa jest, o wiele, wiele ważniejsza niż ten mail. Bardzo ważna! Ale Ty o niej wiesz, kochany Jezu!”
„Wiem, maleńka Moja! Odpocznij teraz…”
I mój śliczny wtulił mnie w Siebie… Odpoczywałam…
„Moja słodka… Moja śliczna… Moja jedyna… Moja dzielna…” – szeptało SERCE Najdroższe.
„Jeszcze mnie wywyższasz! Aż tak!”
„Ty się uniżasz, a Ja cię wywyższam!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie.
Rozmyślałam… Moje życie jest ciężkie. Ciężkie jak droga krzyżowa. Wydaje się coraz cięższe… A On, mój Jezus jest jak Opoka, jak Skała. Na Nim mogę się oprzeć. W Jego objęciach mogę odpocząć. On jeden mnie rozumie. Jak nikt inny.
Tak rozmyślałam. Mój umiłowany Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę…
PRZY MNIE…
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach i tulił do SERCA.
„Opowiedz mi kochany o Twoim cierpieniu, odrzuceniu i samotności, proszę…” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechnął się do mnie smutno.
„Czy naprawdę chcesz o tym słuchać, maleńka Moja? Czy nie wolisz słuchać o miłości, radości, Komunii i szczęściu?”
„Pragnę słuchać o wszystkim co Ciebie dotyczy, mój Jezu! O bólu, smutku i samotności też!”
„Znasz Mój ból, cierpienia, odrzucenie, samotność i smutek. Poznajesz i doświadczasz na sobie, Monisiu kochana.”
„Tak, to prawda…”
Jezus patrzył we mnie głęboko. W pewnej chwili dotknął mego policzka i głaskał go z czułością.
„Przy tobie, oblubienico Moja maleńka jestem kochany, szczęśliwy.”
Jezus umilkł na chwilę i dodał z ogniem:
„Przy tobie nie myślę o cierpieniu i samotności. Przy tobie myślę o dobroci, oddaniu, życzliwości, uśmiechu i radości…”
Leżałam w objęciach umiłowanego mojego. A On szeptał mi słowa miłości i obsypywał pocałunkami jak deszczem…
ABY INNI WIDZIELI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach. Bez sił prawie…
„Cierpisz bardzo, bardzo maleńka Moja!”
„Bardzo, kochany mój Jezu!” – szepnęło moje serce.
„I nie skarżysz się?”
„A komu mam się skarżyć, mój śliczny? Tobie?! Przecież Ty cierpiałeś i cierpisz niezmiernie bardziej niż ja i się nie skarżysz. Ja chcę jak Ty!”
„I nawet nie mówisz Mi o tym, że cierpisz!”
„Bo Ty wiesz! Otworzyłam się na Ciebie całkowicie. I wiesz o mnie wszystko.”
Jezus rozczulił się bardzo nade mną…
„Wiem, Moja jedyna. Wiem. I cierpię z tobą!”
„To po co ta cała rozmowa, mój Jezu kochany?”
„Aby i inni wiedzieli, Monisiu. Aby widzieli jak działam w tobie!”
„Rozumiem, mój Jezu kochany! Przepraaa…”
Nie dokończyłam! Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym i gorącym. I śmiałym! I obsypywał mnie pocałunkami jak deszczem… Tańczyłam bardzo, bardzo. Ale było mi dobrze i błogo i słodko…
„MÓJ ANIELE”
„Wczoraj zostałam nazwana 'Aniołem’, mój Jezu! 'Jest Pani Aniołem’…”
„Potwierdziły się Moje słowa, Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością i zachwytem.
„Na to wygląda!”
„Mój Aniele…”
„Bo przez Ciebie popadnę w pychę, kochany!” – zaśmiałam się perliscie.
„Nie grozi ci to.”
„Nie? Dlaczego?”
„Cierpienia cię upokarzają, maleńka Moja”.
„To prawda. I baaardzo dobrze! Pokora zbliża do Ciebie, Jezu słodki! Więc niech upokarza do woli!”
„Mój Aniele!” – wyszeptał Jezus zachwycony cały. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
PRÓBUJĘ UFAĆ SOBIE
Byliśmy… Wybaczcie, nie będę opisywać, nie mam siły i tańczę bardzo bardzo. Teraz umiłowany mój Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie płonący cały miłością.
„Nie opisuj, maleńka Moja. Wystarczy, że jesteś ze Mną!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Byłam, jestem i będę!”-szepnęłam mocno i zdecydowanie.
„I będziesz?!” – wyszeptał Jezus zdumiony i zachwycony jednocześnie.
„A tak! Ufam sobie. To znaczy próbuję!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Miły mój aż podskoczył z radości! Uniósł mnie wysoko, wysoko! I cieszył się mną! Bardzo! Ogromnie!
„Moja maleńka! Królowa Moja! Moja słodka!” – wołał Jezus tańcząc ze mną na rękach. Tańczył i cieszył się mną długo! Potem leżałam w Jego objęciach jak niemowlę a Jezus patrzył we mnie z lubością…
„Układać na razie nie będę.”
„Ułożymy później. Mamy czas.”
„Poza tym muszę jeszcze poczytać, pomyśleć…”
„Mamy czas, prawda Monisiu?”
„Mamy czas!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
POCAŁUNKI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Objęłam umiłowanego mojego ślicznego Jezusa i ucałowałam Go w policzek z miłością.
„Jakie znasz, maleńka, pocałunki z Ewangelii?” – spytał Jezus łagodnie.
„Z Ewangelii, czy z całej Biblii?”
„Z Ewangelii.”
Z Ewangelii to mi się kojarzy tylko jeden opisany pocałunek. Judasza.”
Jezus skinął głową twierdząco i zaczął szeptać:
„Jakże inny był on od twojego! Był to pocałunek zimny, kamienny… Ranił Mój policzek jak nóż! Ale jeszcze bardziej ranił Moje SERCE! Poczucie zdrady, odrzucenia i całkowitej samotności. Twój pocałunek wlewa w Me SERCE miłość, czułość, uwielbienie. Tamten pocałunek sączył jad trucizny. Moje kochane dziecko wydało Mnie w ręce katów. Pocałunkiem!”
Umiłowany mój Jezus zaczął drżeć… Drżał… Trząsł się! Objęłam Go całą sobą i przytuliłam mocno do siebie… Z całych sił!
„Ciii maleńki… ciii… Już dobrze. Jestem przy Tobie… Ciii…” – szeptało moje serce.
Jezus wtulił się we mnie. Drżał coraz mniej i mniej… aż przestał. Spojrzał we mnie płonący cały. Ucałowałam Go znów w policzek.
„Twe pocałunki przypominają pocałunki oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami, Monisiu kochana!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. A On ucałował mnie słodko i gorąco.