Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Jest noc, a ja nie mogę zasnąć. Umiłowany Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja. Odpocznij…”
Mój Miły zanurza mnie w Sobie… Zasypiam… We śnie rozmawiam z Nim:
„To mówisz, kochany, że jestem idealna?”
„Ja stwarzam ideały, Moja słodka.”
Budzę się… Budzę się i szybko otwieram oczy. Jezus patrzy we mnie z lubością.
„Odpoczęłaś troszkę, Moja słodka?”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha!
„Nie wiem! Ale tul mnie do SERCA, kochany, a wszystko będzie dobrze!”
„Tulę i zawsze będę tulił!”
„Nawet wtedy gdy pójdę do Ciebie na rączki? Nawet wtedy kiedy… no wiesz?”
„Oj jak będę cię wtedy tulił! Oj jak będę!”
„Nie mogę się doczekać!”
Jezus patrzy we mnie ogniscie! W Jego oczach też widzę to pragnienie jakie jest we mnie. Też widzę, że nie może się doczekać. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje… Tańczę w Jego pocałunkach!
Miesiąc: maj 2026
STWARZA IDEAŁY
Tańczyła… Tańczyła! Miała może siedem, może dziewięć lat. Tańczyła w rytm muzyki puszczanej przez didżeja. Kolorowe migające światła podkreślały jej małe ciałko. Nie miała rąk, rękawy bluzki przykrywały kikutki. Tańczyła. Nie patrzyła na innych. Zanurzona w muzyce, w tańcu. Cała była muzyką. Cała była tańcem. Patrzyłam na nią. To co mnie w niej zdumiewało i jednocześnie zachwycało to jej uśmiech. Od ucha do ucha! Radosny, promienny uśmiech! Patrzyłam na nią z podziwem, ale i ze współczuciem. Życie bez rąk to jednak nie jest łatwe…
Nagłe przez moją głowę i serce przeleciała myśl jak błyskawica:
„Czyż ona nie jest idealna? Czy czegoś jej brakuje?”
Odpowiedź moja była natychmiastowa:
„Tak! Jest idealna! Niczego jej nie brakuje!”
I uśmiechnęłam się od ucha do ucha!
„Ja stwarzam ideały!”
„Tak!”
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Ty też jesteś idealna, maleńka Moja!”
„Ja? Idealna?”
„Ja stwarzam ideały, nie stwarzam ludzi wybrakowanych.”
„Tak, wiem, ale…”
„Ale co?”
„Jakoś nigdy nie patrzyłam na siebie jak na ideał!”- śmieję się nerwowo.
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„To zacznij, Moja słodka. Ja tak na ciebie patrzę.”
„Zacznę!”
Tańczymy, mój Jezus i ja. Tańczymy w rytmie miłości?
NA LUZ
Jestem cała w Jezusie. Zanurzona w Umilowanym. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha!
„Wiesz, mój słodki Jezuniu? Po tym co przeżyłam w ostatnich dniach, to co napisałam w poprzedniej notce, że już na nic nie mam siły, może się wydawać kłamstwem. Ale Ty wiesz, że to prawda.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Wiem, maleńka Moja.”
„To Ty jesteś moją siłą! Mocą moją! Myślałam, że nie dam rady… Że nic nie namaluję, ze stresu i nerwów i napięcia spastycznego. A tu przed wyjazdem usłyszałam od brata:
-Ty weź sobie na luz. Niczego nikomu nie musisz udawaniać.
Wiedziałam, że to są słowa od Ciebie.
I rzeczywiście wzięłam sobie na luz. I… namalowałam dwa obrazy! Dwa obrazy w dwa dni! W szoku byłam!”
Śmiejemy się oboje! Jezus i ja.
” Dziękuję Ci bardzo, kochany Jezu!”
Jezus niesie mnie w objęciach i patrzy we mnie z lubością.
W JEZUSIE
O mój Jezu, Jezu miły,
Ja już na nic nie mam siły.
Ty dźwigasz moją chorobę,
Kiedy unieść jej nie mogę.
Tyś mą siłą, Tyś mą mocą,
Rano, wieczór, w dzień i nocą.
Niesiesz mnie w Swoich objęciach,
Jesteś ze mną w mych zajęciach.
Ja Cię Jezu kocham czule,
Ofiaruję Ci me bóle.
O mój Jezu, ukochany,
Ty całujesz moje rany.
Ty miłością mnie otulasz
I do SERCA mnie przytulasz.
Jezu, żyję tylko w Tobie,
I jestem ku Twej ozdobie!
Amen!
Przez najbliższe dni notek nie będzie. Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich!
O NICZYM
Budzę się i szybko otwieram oczy. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością. Nagle o czymś sobie przypominam!
„Rozmawialiśmy o czymś w nocy, prawda?”
Jezus kiwa głową, że tak i uśmiecha się do mnie cudownie. Szepczę dalej:
„Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam, że bardzo mnie ta rozmowa poruszyła. Przypomnij mi, proszę, mój słodki Jezuniu!”
„Jak będę chciał!” – szepcze Jezus i całuje mnie w nos.
Śmieję się! Rozbawił mnie mój ukochany!
„To była ważna rozmowa, prawda?”
„Ważna.”
„To dlaczego jej nie pamiętam i dlaczego nie chcesz mi jej przypomnieć, mój śliczny?”
„A może to było bardzo intymne, bardzo osobiste? Może miało cię dotknąć, poruszyć, maleńka Moja? Może miałaś teraz o tym zapomnieć? A przypomnę ci o wszystkim kiedy będziesz u Mnie na rączkach?”
„To o czym my w ogóle teraz rozmawiamy?” – pytam zdziwiona.
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„O niczym. Czasem trzeba i o niczym porozmawiać.”
Patrzę w mojego Oblubienica rozmarzona…
„Wiesz? Śniło mi się…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Tak, miałaś piękny sen, najmilsza Moja.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
NAD ŻYCIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Miły mój Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko.
Uśmiecham się do Niego z wdzięcznością.
„Jak Ty, mój słodki Jezuniu się o mnie troszczysz! Jak bardzo!”
„Jak ty się troszczysz o swoich bliskich, maleńka Moja. Jak ty troszczysz się o swoje Dzieci.”
„Ty troszczysz się bardziej!”
„Mylisz się, Moja słodka!” – Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ale Ty! Ty otulasz mnie Swoją miłością! Sprawiasz, że jestem bezpieczna i szczęśliwa!”
„A ty, najmilsza, nie otulasz swoich Dzieci miłością? Nie sprawiasz, są bezpieczne i szczęśliwe?”
„Staram się, owszem. I chciałabym bardzo, żeby moje Dzieci były bezpieczne i szczęśliwe. Ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. I szepcze ogniscie:
„Jesteś jak Ja. Kochasz jak Ja.”
„Aż tak?!”
„Aż tak. Nad życie.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy. Mój Jezus i ja.
CIERPLIWOŚĆ
Miły mój Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniscie. Uśmiecham się do Niego zakochana cała. Tańczymy w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy. Moje bóle i cierpienia mają swoje wypełnienie w tańcu. Bez ofiarowania Jezusowi nie miałoby to wszystko sensu. A tak ma.
Patrzę mojemu Oblubieńcowi w oczy z zachwytem i szepczę:
„Kocham Ciebie, mój słodki. Pragnę Cię. I tęsknię za Tobą! Wiem! Mówiłeś, że nie muszę tęsknić. Ale tęsknię! I chciałabym…”
Jezus rozświetla się cały!
„Już niedługo, najmilsza Moja. Cierpliwości.”
Uśmiecham się do Umiłowanego promiennie.
„Cierpliwość jest związane z cierpieniem.”
Jezus uśmiecha się do mnie.
„Myślisz, maleńka Moja, że Ja nie chciałbym, żebyś…”
Patrzymy sobie nawzajem w oczy.
„Też cierpliwie…?”
Jezus zbliża Swoją twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Obsypuje pocałunkami jak deszczem. Tańczę i czekam cierpliwie. Oboje czekamy. Mój kochany Jezus i ja.
BO KOCHAM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i poruszony cały. Dopiero co się obudziłam. Otwieram oczy, uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha i znów zamykam oczy. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego.
„Daj buzi, mój słodki Jezuniu! Daj buzi!”
Jezus rozpromienia się nade mną! Rozświetla się cały! Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
„Pragnę być jak Ty, mój Jezu kochany!”
„Jesteś! Jesteś jak Ja, bo kochasz! Kochasz, Moja śliczna!”
„Staram się kochać. Bo Ty kochasz, mój Jezu.”
„Jesteś jak Ja.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus wciąż mnie całuje…
JEZUS JEST ZE MNĄ
Nie wiem co napisać. Boli bardzo. Tańczę. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Ostatnio choroba się nasila. Upokarza. Przygniata do ziemi. Na domiar złego powoduje cierpienie moich najbliższych… Ja mogę cierpieć. Ale cierpienia najbliższych z powodu mojej choroby bolą najbardziej…
Umiłowany Jezus jest ze mną w tym wszystkim. Nie mam siły pisać dalej. Zmęczona jestem.
WIEM!
„O mój Jezu, słodki, w Niebie.
Ja tak bardzo pragnę Ciebie.
Cieszę się Twoją Osobą.
I na zawsze chcę być z Tobą!”
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Bardzo pięknie maleńka Moja! Ale wiesz?”
„Tak, kochany? Co takiego?”
„Ja bym troszkę zmienił.”
„A jak?”
„O mój Jezu, słodki, w Niebie.
Ja tak bardzo pragnę Ciebie.
Cieszę się Twoją Osobą.
I na zawsze jestem z Tobą!”
„Jestem? A czy to nie jest pyszne? Wygórowane? Na wyrost?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Zapewniam cię, że nie Moja słodka!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Skoro tak mówisz to… To ja jeszcze coś zmienię!”
Jezus rozpromienia się nade mną! Rozświetla się cały!
„O mój Jezu, słodki, w Niebie.
Ja nad życie pragnę Ciebie.
„Cieszę się Twoją Osobą.
I na zawsze jestem z Tobą!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie żarliwie.
„O, i teraz jest prawdziwe!”
„Mówisz?”
„Wiem!”
Mój Oblubieniec zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.