Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego zakochana.
„Jak będzie w Niebie, kochany?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serrr…”
Zamykam Jezusowi usta pocałunkami.
„Wiem! Znam to. Ale…”
Sama przerywam. Patrzę umiłowanemu w oczy. Jezus wie o co mi chodzi. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Ja jestem twoim Niebem, prawda?” – pyta choć zna odpowiedź.
„No, tak.”
„Więc już je widzisz, maleńka Moja!”
Olśnienie!
„I już w nim jestem!”
„Tak, właśnie tak!”
Jezus patrzy we mnie ogniście i ja w Niego patrzę… W moje Niebo patrzę!
Miesiąc: lipiec 2026
PODOBNA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Jestem bardzo dumny z cieee…”
Przerywam Jezusowi słodkim pocałunkiem.
„Dziękuuu…”
Jezus przerywa mi też ognistym pocałunkiem.
„Będziemy tak teraz sobie nawzajem przerywać?” – śmieję się radośnie. Jezus uśmiecha się do mnie i patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Pragnę cię, maleńka Moja!”
„Pragnę Ciebie, Jezuniu mój słodki!” – serce moje wyrywa się do Umiłowanego, a ja szepczę dalej:
„Pragnę Ciebie, cierpiącego, samotnego, odrzuconego, wzgardzonego. Pragnę Cię cichego i pokornego, milczącego i łagodnego. Pragnę Cię kochającego ponad wszystko. I pragnę być do Ciebie podobna. Pomóż mi proszę!”
„Tak. Oblubienica ma być podobna do Oblubieńca swojego.”
„Pragnę być…”
Jezus znów mi przerywa pocałunkami.
„I jest podobna. Jest podobna!” – szepcze żarliwie.
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
RADY I TANIEC
„Jestem bardzo dumny z ciebie, Moja słodka! Słuchasz Moich rad.”
Uśmiecham się do Jezusa.
„Są dobre, więc słucham!”
Pomyślałam, że napiszę więcej, ale nie mam siły. Bardzo tańczę. Bardzo, bardzo. Razem tańczymy. Mój umiłowany Jezus i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
WIERSZYKI JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Niego z czułością. Jezus szepcze żarliwie:
„Otwórz oczęta,
bądź uśmiechnięta,
Mimo, że boli.
Mojej najmilszej, jedynej Mojej
Smutek nie przystoi.”
Uśmiecham się do Umiłowanego od ucha do ucha. Ten wierszyk zaczął mi się układać już jakiś czas temu. A teraz Jezus wziął go za Swój. A może od początku był Jego… Umiłowany mój szepcze dalej:
„Ja jestem z tobą,
Całą Osobą.
Ja jestem z tobą.
Do SERCA tulę,
Kocham cię czule.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę.
„Twe serce zmieniam,
W Siebie przemieniam.”
Odwzajemniam pocałunki.
„Ja z tobą tańczę,
Jem pomarańczę…”
Przerywam Jezusowi gwałtownie! Śmieję się!
„Pomarańczę? Dlaczego nie kiwi? Tata codziennie mi robi koktajl z kiwi!”
Jezus śmieje się perliście!
„Pomarańczę, żeby do rymu było! Ale pomarańczę też lubisz, prawda?”
Kiwam głową, że tak.
Tańczymy w miłości i intymności bez granic. A Jezus układa mi w sercu Swoje wierszyki…
O CIERPLIWOŚCI
Rozmowa w półśnie:
„Jezu, proszę, zmiłuuu…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami. Szepcze ogniście:
„Miłuję cię, najmilsza Moja! Ja dla ciebie wszystko!”
„I to też?”
„Oczywiście, musisz jednak jeszcze trochę poczekać.“
„Już trzy tygodnie czekam i nic!” – śmieję się nerwowo.
„To uczy cię cierpliwości.”
„Myślałam, że cierpliwa jestem…”
Jezus uśmiecha się do mnie z tkliwością.
„Jesteś. Ale cierpliwości nigdy dość.”
„Ucz mnie więc cierpliwości, kochany. Chcę być taka cierpliwa jak Ty jesteś!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Patrzę w Umiłowanego mojego, patrzę… I zasypiam. I mam sen. Sen pełen światła i nadziei. Sen, który dodaje mi otuchy. Budzę się pełna energii i nadziei.
A teraz tańczę! Tańczę otulona miłością Jezusową. I cierpliwie czekam. Staram się przynajmniej 😉
JA JESTEM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Z miłością i czułością.
„Uwielbiam Cię, mój kochany!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i zaczyna mnie całować. Caluje całym Sobą. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Caluje i szepcze:
„Moja maleńka! Najmilsza! Najsłodsza!”
Moje serce bije dla Niego. Dla Jezusa! Opowiadam Mu o swoich troskach, problemach, zmartwieniach. O zmartwieniach i problemach moich Duchowych Dzieci. Oddaję Mu. Jezus patrzy we mnie z lubością.
„Ja jestem z wami. Z tobą jestem. Jestem z tobą. Ja jestem! Jestem!” – szepcze żarliwie.
„I ja jestem”-szepczę z mocą.
Tańczymy bardzo w miłości bez granic. Ciągle tańczymy.
WIĘKSZA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Będziesz cierpieć, maleńka Moja…”
Ujmuję twarz mego Oblubieńca w dłonie.
„Wiem, mój kochany, wiem. Zawsze mnie coś boli. Nie pamiętam życia bez bólu. A Ty pamiętasz Swoje życie bez bólu?”
„Pamiętam i będę pamiętał!”
Pomyślałam o Raju.
„No widzisz. A ja swojego nie pamiętam. Urodziłam się zdrowa, potem zachorowałam i od tego czasu żyję w bólu. Raz większym, raz mniejszym, ale zawsze. Kiedyś żartowałam, że kiedy się rano budzę i wszystko mnie boli to wiem, że jeszcze żyję. Teraz tańczę!”
Jezus patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
” Twoja miłość, mój słodki Jezuniu jest większa od mojego bólu i cierpienia! Ona dodaje mi sił!”
Jezus patrzy we mnie, a ja w Niego patrzę. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
ZJEDNOCZENIE MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały… Rozmyślam… Jezus zna moje myśli. Uśmiecha się do mnie z czułością…
„Komunia, maleńka Moja, to zjednoczenie. Zjednoczenie ciał i serc.”
Uśmiecham się do Niego zakochana! Umiłowany szepcze dalej:
„Zjednoczenie woli, myśli, słów i czynów…”
Przerywam Umiłowanemu gwałtownie!
„Zjednoczenie radości i smutków!”
„Tak, Moja słodka. Zjednoczenie cierpień i bólów.”
„I szczęścia!”
„Tak. Wszystko Moje jest twoim.”
„A moje Twoim!”
Jezus obejmuje mnie z czułością i zanurza w Sobie. Tańczymy bardzo. Umiłowany mój i ja. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
„Komunia to zjednoczenie miłości.”
JEST
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego zakochana.
„Uświadomiłam sobie, kochany, że w czasie Komunii nie tylko ja Ciebie przyjmuję do serca. Że Ty przyjmujesz mnie…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie rozpromieniony.
„Ty maleńka Moja, przyjmujesz Mnie, a Ja ciebie przyjmuję. Na tym polega Komunia”- Jezus głaszcze mnie po policzku i dodaje:
„Przyjmuję ciebie i w Siebie przemieniam.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Patrzę Mu w oczy, patrzę, patrzę… I zasypiam błogo. Mam sen… Budzę się i szybko otwieram oczy!
„Śniło mi się, że byłam u papieża!”
„Na audiencji?”
„Nie! Na kolanach. Jak u Ciebie, mój słodki Jezuniu.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie! Uśmiecham się do Niego…
„A może… To byłeś Ty!!! Prawda?! To byłeś Ty, mój Jezu!”
„Ja jestem.”
Umilowany patrzy we mnie ogniście. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
MALEŃKA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Nie wiedziałam, że…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie caluje.
„Nie musisz wszystkiego wiedzieć, Moja słodka.
„Ale…”
Umilowany znów zamyka mi usta pocałunkami.
„Jesteś w drodze, maleńka Moja i się uczysz. Uczysz się Mojej miłości. Jesteś Moją maleńką, prawda?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem, głaszcząc mnie dłonią po policzku.
„Taaak!”
„Jesteś Moją maleńką, a maleńka Moja wciąż się uczy.”
Uśmiecham się do Umiłowanego z wdzięcznością. Kładę głowę na SERCU najdroższym…
„Tak, odpocznij, maleńka Moja, na SERCU Moim odpocznij.”
Uśmiecham się do Jezusa. Odpoczywam na SERCU Jego. A odpoczywając tańczę. Bardzo tańczę.