Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach. Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i zachwytem.
„Uwielbiam Cię Jezu!”-szepnęłam z mocą. I spytałam:
„Zatańczymy, kochany?”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Z radością, maleńka! Z tobą zawsze!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
I umiłowany mój, śliczny Jezus zaczął tańczyć trzymając mnie na rękach! Tańczył lekko, swobodnie, spontanicznie. Patrzył we mnie z ogniem w oczach…
„Opowiedz mi proszę o Sobie!” – szepnęłam z trudem.
„Jestem Pokojem!” – wyszeptał Jezus patrząc we mnie badawczo.
„Tak! I nie ma w Tobie ani kszty niepokoju!”
„Właśnie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Od razu wiedziałam o co Mu chodzi. Od wieczora co jakiś czas nachodziła mnie pewna myśl. Nachodziła i niepokoiła. Odchodziła sama, albo ją odganiałam. Ale po jakimś czasie wracała. Nie wiedziałam czy to myśl od Niego czy nie. Nie. W gruncie rzeczy wiedziałam, że to nie od Niego.
Spojrzałam w Jezusa głęboko.
„Rozumiem. Dzięki, kochany!”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie! I ja uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha!
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic… Mój słodki i ja. Tańczylismy w Pokoju.
Autor: Maleńka
ZAŚLUBINY BOGA Z NAMI

„Miłość jak wino uderza do głów!” – śpiewa Eleni.
Dzisiaj Jezus zamienia wodę w wino w Kanie Galilejskiej. Kilkaset litrów wina! Nie dlatego, że chce upić biesiadników (choć trochę też!). Jezus zmienia wodę w wino, aby objawić nam Siebie. Izrael przez wieki oczekiwał Mesjasza. Czekał na Zbawcę, który poślubi swój lud. Jezus w Kanie Galilejskiej pokazuje, że to On jest tym Zbawcą, Oblubieńcem, który pragnie poślubić Swój lud. Pragnie zaślubić każdego z nas! Ciebie i mnie! On jest Oblubieńcem, Panem Młodym, a dusza ludzka jest Oblubienicą. Wino jest symbolem miłości, pełni życia, radości i obfitości. I to wszystko chce nam Jezus podarować. Pragnie wypełnić nas po brzegi, że jak te kamienne, skostniałe, puste stągwie. Pragnie wypełnić nas po brzegi, swoją miłością, pełnią, radością. Pragnie wypełnić nas Sobą! I chce nas zaprosić do niezwykłej więzi. Do niezwykłej relacji, bliskości i intymności. Bez granic! Hojność Oblubieńca, hojność Pana Młodego dla Swej oblubienicy nie ma końca! Jego Miłość do nas nigdy nie ustaje. Daje nam Siebie całego. Rozdaje się nam. Dobitnie to widać w Eucharystii. Jego Ciało łączy się z naszym ciałem, Jego Krew zaczyna płynąć w naszych żyłach. Oblubieniec łączy się z oblubienicą, bardziej niż mąż z żoną… Jego Miłość nas upija! Daje nam wolność, szczęście i radość! Jesteśmy pijani Bogiem! Pijani Chrystusem! Złączeni z Nim na wieki… Czyż to nie wspaniała Dobra Nowina?!
DAR
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo.
„Zmęczona jestem, kochany! Ta pogoda źle na mnie działa. Wczoraj też dużo pisałam. Notka długa. I potem dużo pisałam z Dzieckiem…”
„Wiem. Widziałem, Monisiu. Odpocznij, zasłużyłaś”-wyszeptał Jezus z czułością.
„Zasłużylam? Nie wiem czy zasłużyłam, czy nie zasłużyłam – odpocznę!” – szepnęłam.
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością…
„Kocham Cię, mój Jezu! Kocham Cię…”
Jezus patrzył we mnie jak w obrazek. Zakochany we mnie! Zakochany na zabój!
„Wiesz mój Jezu? Nie potrzebuję Twoich darów. Ty jesteś dla mnie Darem! Ty sam jesteś Darem! Mam Ciebie – mam wszystko. TY jesteś dla mnie Wszystkim! Ty, mój Jezu kochany!”
Jezus patrzył we mnie… Zanurzał mnie w Sobie. Zatapiał w Sobie. I czynił z Sobą jedno… Trwaliśmy w bliskości i intymności. W jedności. Mój Jezus i ja.
ZASKAKUJĘ I BUDZĘ
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Jesteś zachwytem i zaskoczeniem, Monisiu! Dla Mnie i dla siebie!”
„Dla Ciebie i dla mnie?!” – szepnęłam zdumiona.
„Sama powiedz, czy wyobrażałaś sobie kiedyś, że będziesz pisać psalmy? ”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„Oj tam! Raz ułożyłam coś w rodzaju psalmu, a Ty kochany już wielkie halo robisz!” – prychnęłam oburzona.
Jezus zaśmiał się perliście!
„No dobrze, to powiem inaczej!”
Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Czy wyobrażałaś sobie, że będziesz pisać dla Mnie bloga? Że będziesz układać modlitwy wiernych i rozważania dla mnie? Że będziesz dla Mnie tańczyć? Czy wyobrażałaś sobie, że będziesz miała Duchowe Dzieci? Że będziesz ze Mną aż tak blisko? Że będziesz ze Mną w tak bliskiej, intymnej relacji? Czy wyobrażałaś sobie, że będziesz miała Moje SERCE na własność?!”- wyszeptał mój umiłowany ogniście.
Patrzyłam w Niego jak wryta!
„No nie! Nigdy bym sobie TEGO nie wyobraziła! To zbyt wielkie i piękne dla mnie! Niemożliwe! Nierealne! Zaskoczona tym wszystkim jestem niezmiernie!” – szepnęłam zachwycona cała.
„Jeżeli jesteś zaskoczeniem sama dla siebie to pomyśl o ile bardziej zaskoczeniem jesteś dla Mnie!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Dla Ciebie??!!”
„Kiedy cię stwarzałem, maleńka, wybrałem dla ciebie najlepsze i najpiękniejsze życie! Pościeliłem je przed tobą jak mięciutki dywan. I jestem zachwycony i zaskoczony gdy widzę, że ty sama wybierasz to co Ja dla ciebie wybrałem. Że Mój wybór jest twoim wyborem! Zachwycasz i zaskakujesz Mnie co dzień!”
Patrzyłam w mojego Jezusa oszołomiona. Nigdy bym w ten sposób nie pomyślała…
„A wiesz co się dzieje gdy czynisz to dla Mnie?” – spytał Jezus łagodnie.
Pokręciłam przecząco głową.
„Budzisz dla Mnie dusze!”
„A jak?”
Mój słodki Jezus patrzył we mnie płonący. A ja zobaczyłam obraz:
Weszłam do wieeelkiej sali. Na środku niej stał tron. Jezus siedział na nim. A wokół Niego klęczeli ludzie. Z twarzami do ziemi. Jezus patrzył na nich z wielką Miłością. Ale w Jego oczach widziałam też ogromny ból. Dlaczego? Bo ci wszyscy ludzie drżeli ze strachu przed Nim. Więcej! Trzęśli się! Bali się Go niezmiernie! Gdyby spojrzeli choć raz na Jezusa zobaczyliby jak bardzo ich kocha, zobaczyliby wielką Miłość. Ale oni bali się podnieść głowy i na Niego spojrzeć… Ukłoniłam się umiłowanemu mojemu Jezusowi i uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Podeszłam do Niego i usiadłam Mu na kolankach. Jezus przytulił mnie mocno do Siebie.
„Ciebie nie trzeba się bać! Ciebie trzeba kochać!” – szepnęłam z mocą.
„W miłości nie ma lęku, Monisiu!” – wyszeptał Jezus.
Patrzał na ludzi klęczących wokoło i trzęsących się ze strachu.
„Czekaj, kochany! Obudzę ich dla Ciebie!” – szepnęłam i zeskoczyłam z kolan Jezusa.
Podchodziłam do każdego klęczacego, dotykałam dłonią ich pleców i klepałam lekko.
„Ejże! Spójrz na Jezusa i zobacz jak cię kocha!” – mówiłam głośno.
Podchodziłam do każdego, dotykałam, klepałam i mówiłam.
„Ejże! Spójrz na Jezusa i zobacz jak cię kocha!”
Kiedy skończyłam, wróciłam na kolanka Jezusa.
Ludzie jakby budzili się z letargu. Podnosili głowy i spoglądali Jezusowi w oczy. Na ich twarzach malowało się zaskoczenie, zdumienie. Potem radość, szczęście i uwielbienie. W końcu miłość! Jezus patrzył we w nich z wielką Miłością, a oni odpowiadali Mu tym samym! Umiłowany mój wyciągnął rękę i zaprosił wszystkich bliżej do Siebie. Wkrótce wszyscy siedzieli wokół tronu Jezusowego i rozmawiali z Nim! Tron i ja jakby zniknęliśmy. A każdy z tych, którzy przed chwilą klęczeli i trzęśli się ze strachu, siedział teraz u Niego na kolankach! Siedzieli na kolankach u Jezusa, tulili się do Niego i szeptali Mu do SERCA czułości. Jezus odpowiadał im tym samym. Miłością!
Jezus patrzył we mnie głęboko…
„Budzisz dusze dla Mnie, Monisiu kochana! I sprawiasz, że stają się moimi przyjaciółmi!” – wyszeptał z ogniem.
Patrzyłam w mojego ślicznego z miłością i uwielbieniem…
TAŃCZĄCY
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo. Bez sił. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień i nerw.
Tańczyłam bardzo! Mój Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie. Poruszony cały. Przytulił policzek do mego policzka i szeptał mi do serca:
„Jestem z Tobą, maleńka Moja. Jestem z Tobą…”
Spojrzałam w Jezusa z czułością, a moje serce szepnęło:
„Wiem, że jesteś ze mną, kochany. Wiem…”
Z trudem się uśmiechnęłam.
„Jesteś ze mną zawsze, mój śliczny Jezuniu! Zawsze! Mój umiłowany, śliczny Jezu! I w bólu i szczęściu. W radości i w boleści.” – szepnęło znów moje serce.
Jezus pocałował mnie. Z miłością i czułością wielką. Delikatnie i śmiało.
„Moja słodka… Moja jedyna…” – wyszeptał z ogniem.
„Uwielbiam Ciebie, mój Jezu!”
„Uwielbiam ciebie, maleńka Moja!”
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic. Mój Jezus i ja.
EFEKT DOMINA
Patrzyłam w mojego Jezusa rozpromieniona od ucha do ucha! Szczęśliwa i zaskoczona jednocześnie!
„Ależ mi zrobiłeś niespodziankę, kochany! Poprzez moją Duchową Córeczkę! Ależ mi niespodziankę zrobiłeś… Nie spodziewałam się!”
„Cieszę się, że ci się podoba, Monisiu!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością.
„Baaaaaardzo” się podoba!”
„Ale twoja niespodzianka dla Mnie,” „Monisiu, była pierwsza! I gdyby jej nie było, Ja nie mógłbym zrobić ci Swojej!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Patrzyłam w mojego Jezusa nie bardzo rozumiejąc.
„Gdybyś nie ułożyła psalmu twoja Córeczka nie mogłaby go zaśpiewać!” – wyszeptał Jezus.
Mnie trza prosto. Kawę na ławę!
„No tak. To prawda. Taki jakby efekt domina.”-szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały. Westchnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
„Taaak! Odpocznij teraz, maleńka Moja!” – Jezus był cały czułością.
„Taaak… Wiesz mój Jezu? Choć jestem bardzo zmęczona fizycznie to serce moje tańczy z radości! Całe moje serce raduje się w Tobie!”
„To Ja się w tobie raduję, Monisiu!” – wyszeptał mój umiłowany z zachwytem.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…
NIESPODZIANKA
„Całym swym sercem raduję się w Panu!
Wszedłem do świątyni, aby wielbić Pana.
Aby Go chwalić w wielkim zgromadzeniu!
Lecz jestem znękany na duchu i smutny.
Boleść zalewa mą duszę!
Ufam Panu, że mnie nie odrzuci.
Całym swym sercem raduję się w Panu!
Bo Zły panuje w mym sercu.
Targa mną i wrzeszczy zawzięcie.
Wzdycham pełen boleści.
Lecz Pan już czeka na mnie.
Już ulitował się nade mną.
To Emmanuel, Bóg z nami.
Całym swym sercem raduję się w Panu!
Pan rozkazuje i nastaje cisza.
Wypowiada słowo a Zły milknie.
I wystraszony ucieka z jękiem.
Pan wchodzi do serca mego jak do Siebie.
Bóg, Król zasiada na tronie.
I serce moje zalewa miłością.
Całym swym sercem raduję się w Panu!
Słowo Pana ma moc.
Żywe jest i skuteczne.
Pan wypowiada słowo i staje się jak mówi
Pan okazał mi miłosierdzie.
Wyzwolił z grzechu i wziął w objęcia.
Przytulił do Swego policzka.
Całym swym sercem raduję się w Panu!
Raduję się w Bogu moim Zbawicielu.
Będę głosić Jego wielkie dzieła.
Błogosławić i chwalić na wieki.
Całym swym sercem raduję się w Panu!”
„Ułożyłam. Dla Ciebie, kochany! Na podstawie dzisiejszej Ewangelii. Tak mógłby śpiewać ten, z którego wyrzuciłeś złego ducha. Ale i ja też! Każdy któremu przebaczyłeś grzechy! Miałam ułożyć rozważanie. Ale pomyślałam, że Cię zaskoczę i zrobię Ci niespodziankę!”
Jezus patrzył we mnie płonący zachwytem wielkim!
„Tak! Zaskoczyłaś Mnie maleńka! Baaaaaardzo zaskoczyłaś!”
„To coś w rodzaju psalmu. Refren wzięłam z dzisiejszego psalmu responsoryjnego, bo mi się podoba. A resztę sama ułożyłam!”
„Drugi Dawid z ciebie Monisiu! Tańczysz dla Mnie, układasz psalm dla Mnie!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Zaśmiałam się perliscie uszczęśliwiona cała!
„Do Dawida mi jeszcze baaardzo daleko! A jego psalmy lubię czytać i modlić się nimi. A słuchać jak ktoś je śpiewa – uwielbiam!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Oczy Mu błyszczały! Uśmiechał się do mnie cudownie!
„Piękny psalm, Monisiu! Zaskoczyłaś Mnie! I zrobiłaś Mi wieeeeelką niespodziankę!”
Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z uwielbieniem!
Umiłowany mój nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA…
W MIŁOSNYM MILCZENIU
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach i uśmiechałam się do mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem.
„Jak mogę Ci usłużyć, kochany mój? Jak mogę Cię ucieszyć?” – spytałam z mocą.
Jezus zaśmiał się perliście!
„Służysz Mi, maleńka Moja! Służysz!” – wyszeptał mój umiłowany.
Dał mi do zrozumienia, że wie… Tak, przygotowywałam dla Niego niespodziankę! Ale to dopiero na jutro miała być. A dzisiaj ciiiii…
Udałam oburzenie!
„No, nie! Tobie nawet niespodzianki zrobić nie można! Bo wiesz o wszystkim!!!”-szepnęłam śmiejąc się głośno.
„Można, można! O niczym nie wiem! Nic nie mówię przecież!” – wyszeptał mój Jezus rozpromieniony cały.
„Można?! To OK! Cieszę się!”
Smialismy się chwilę! Potem umilkliśmy. Mój słodki Jezus patrzył tylko we mnie. Zakochany i zachwycony cały… I ja tylko w Niego patrzyłam. Z miłością. Trwaliśmy pełnym bliskości milczeniu. W miłosnym milczeniu… Wciąż trwamy!
O CHRZCIE
„Wiesz mój Jezu? Można powiedzieć, że ja byłam chrzczona dwa razy! Raz gdy dwa tygodnie po urodzeniu bardzo ciężko zachorowałam. Byłam w szpitalu. Dwa razy przeszłam śmierć kliniczną. Mama opowiadała, że byłam cała sina, prawie granatowa. W stanie krytycznym. Lekarze myśleli, że nie przeżyję. I jedna lekarka powiedziała, że jeśli rodzice są wierzący to radzi mnie ochrzcić. I wtedy babcia mnie ochrzciła. Trzeba było działać szybko i babcia taką wodą jaka w szpitalu była, zwykłą. Kilka miesięcy później byłam ochrzczona w kościele.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Potem spoważniał. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko… Ogniście.
„Wyobraź sobie Monisiu… Gdybym cię wtedy zabrał do Siebie: ile dobra by się nie wydarzyło! Ile dobra nie mógłbym uczynić przez ciebie!”
„Aaa tam gdybyś mnie zabrał! Gdybym nie została ochrzczona! Gdybym nie została ochrzczona, ile dobra by się nie wydarzyło… Zmarnowało! Jak dobrze, że moi rodzice są wierzący! Rodzice, babcia… Gdy byłam mała vto ona opowiedziała mi o Tobie!”
Urwałam na chwilę… Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem.
„Dziękuję Ci za to, że jestem ochrzczona, kochany mój Jezu!” – szepnęłam z mocą.
„Wraz z chrztem zostałaś obmyta z zmazy grzechu pierworodnego i zanurzona w Moją Mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Zostałaś wszczepiona we Mnie. Jak latorośl w Krzew Winny!”-wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Patrzyłam z wdzięcznością w umiłowanego mojego Jezusa!
W SIEBIE NAWZAJEM…
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo. A On tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie z miłością.
„Odpocznij teraz maleńka Moja!” – wyszeptał łagodnie.
„Nie jestem zbytnio zmęczona, kochany!” – szepnęłam z uśmiechem. I dodałam:
„Ale nie chce mi się jakoś dzisiaj gadać…”
„Więc nie gadajmy!” – wyszeptał Jezus uśmiechając się do mnie cudownie.
„Chce mi się patrzeć w Ciebie, mój Jezu kochany! Uwielbiam w Ciebie patrzeć!”
„Wiem, widzę. A Ja uwielbiam patrzeć w ciebie, maleńka!”
„Wiem, widzę!”
Jezus objął mnie całą jeszcze bardziej i mocniej przytulił do Siebie. I patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… Z miłością, uwielbieniem i zachwytem. Mój śliczny Jezus patrzył we mnie, a ja w Niego patrzyłam… A na sercu było mi ciepło i błogo i jasno. Dobrze, po prostu. I na SERDUSZKU Najdroższym także było ciepło i błogo i jasno. Wiem o tym.