Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam. Zmeczona i obolała. Bez sił. Najdroższy mój tulil mnie do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie… poważny i współczujacy bardzo. Chciałam pogłaskać Jego policzek. Wyciągnelam rękę… zawisła w powietrzu i opadła bezwładnie… Umiłowany ujął moją dłoń podniósł do Swych ust i ucalowal ją, potem przytulił do Swego policzka.
„Cierpisz bardzo, bardzo, Maleńka Moja…” – wyszeptal z miłością i bólem ogromnym.
„Tańczę bardzo. Z Tobą Maleńki! Razem tańczymy, prawda?”
„Tak, Moja Śliczna. Razem tańczymy!”
Najdroższy jednak wciąż był smutny i zamyślony. Cierpial bardzo, że mnie boli… Zaczęłam Go pocieszać:
„Jest dobrze… Jest dobrze, mój Słodki! Nie martw się o mnie, proszę!”
„A Ty, Maleńka, o siebie się nie martwisz?” – spytal Umiłowany badawczo.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia!!!
„Ja mam się martwić o siebie??! Przecież jestem w Twoich rękach, Najdroższy mój!!! W Twoich dłoniach! W najlepszych!!! Ty się o mnie troszczysz, opiekujesz się mną. Nie, nie martwię się o siebie!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha! A ON patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem…
” A zechciałabyś… „-zaczął jakby nieśmiało.
„Tak?! Co takiego, mój Słodki? Czego sobie życzysz?!”
„Czy zechciałabyś… jeszcze bliżej… bardziej… głębiej…?” – spytal Najdroższy prawie bezglosnie.
Zrozumialam że Maleńki zaprasza mnie do jeszcze większej bliskości, do jeszcze głębszego zjednoczenia, a tym samym do jeszcze większego cierpienia.
Spojrzałam w oczy Najdroższemu głęboko.
„Tak, chcę. Pragnę, Maleńki mój!”
„Dziękuję, Maleńka! Szukałem kogoś zaufanego, bliskiego. I Ciebie wybrałem, Najmilsza Moja. Ale musiałem się najpierw spytać!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.
„Nie musisz mnie pytać, Najdroższy mój. Nie pytaj więcej.”
„Będę pytać. Muszę.”
„Dobrze, mój Słodki. Pytaj, jeśli musisz. Moją odpowiedź znasz. I jest niezmienna”-szepnęłam z lekkością.
Uśmiechałam się do Umiłowanego mojego i On uśmiechał się do mnie. Promienial cały uśmiechem i zachwytem. Wyjął z SERCA Hostie i do ust mi podał. Spozylam. Smakowała słodko… Jak miód!!!
Patrzyłam w Maleńkiego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa ogromnie!
„Ufasz mi Maleńki… Dziękuję bardzo!!! Dziękuję!!!”
Umiłowany patrzył we mnie z uwielbieniem… Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności.