Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Ktoś mi zazdrości, kochany mój Jezu…”
„Czego, miłości Moja?”
„Twojej bliskości.”
„Nie przejmuj się tym, maleńka Moja. To jego problem, nie twój.”
Patrzę umiłowanemu w oczy z miłością.
„O mój, oddaję Ci ten dzień. Oddaję Ci samą siebie. Oddaję Ci moje życie i śmierć, ciało i duszę. Serce moje Ci oddaję! Oddaję Ci cierpienia i bóle, oddaję Ci mój krzyż. Oddaję Ci moje słabości, biedy, nędzę i nicość. Grzechy moje Ci oddaję! Oddaję Ci moją miłość. Oddaję Ci wszystkich, których kocham, wszystkie moje Duchowe Dzieci. Przyjmij nas i zajmij się nami. Strzeż nas od złego i przytul nas do SERCA Swego. Niech się dzieje wola Twoja w naszym życiu. Amen.”
Jezus promienieje cały!
„Tak się modlisz do Mnie codziennie. Rano…”
„I wieczorem.”
„Tak, wieczorem też” – szepcze Jezus wzruszony.
„Zmęczona jestem…”
„Odpocznij, maleńka Moja. We Mnie odpocznij.”
„Oddaję Ci także moje zmęczenie, mój słodki Jezuniu.”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Odpoczywam w umiłowanym…
Autor: Maleńka
JUŻ TERAZ!
Leżę w objęciach umiłowanego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha.
„Ksiądz proboszcz znowu biegł do mnie, żeby dać mi pierwszej Komunię świętą. A jak sam powiedziałeś, pierwsi będą ostatnimi!”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie! Rozpromieniony jest cały Miłością! Dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością.
„Oj, kochana Moja! Jak ty nic nie rozumiesz!”
„A co…?”
„Nie pamiętasz jak przez wiele lat czułaś się ostatnia? Niekochana? Opuszczona? Pomijana? Samotna?”
„Tak…”
„A może Ja pragnę, żebyś już teraz była pierwsza? Nie tylko w wieczności. Ale teraz!”
Uśmiecham się do Jezusa… Brakuje mi słów, żeby Mu podziękować! Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego mojego i całuję Go siarczyście! Potem patrzymy w siebie nawzajem. Milczymy. Trwamy w miłosnym milczeniu. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja…
JAK ABRAHAM…
Kilka dni temu poczułam się jak Abraham… Ale po kolei. To było chyba we wtorek. Dochodziła 22, tata szykował się już, żeby mnie kłaść do łóżka. A moja siostra razem z siostrzenicą ubierają buty jakby miały gdzieś wychodzić.
-A gdzie wy jedziecie? – pytam z ciekawości.
-Idziemy obserwować spadające perseidy! – mówi wesoło siostra.
-Weźcie mnie z sobą!
-Chcesz też iść?
-Tak!
-Dobra. To ja pójdę zobaczyć czy spadają i po ciebie przyjdę!
-Ok!
Tata coś zaczął mówić, że trzeba iść spać…
-Jeszcze zdążę pójść, Sokole!
Do taty mówię „Sokole”, bo taki ma nick jak gra na komputerze w karty. Ja mu taki wymyśliłam. Moja siostra zaraz przyszła i mówi:
-To co? Wziąć cię?
-Tak. A spadają?
-Coś jakby widziałam…
Wyszłyśmy na podwórko, było już ciemno. Bezchmurnie. Niebo było pełne gwiazd… Cudnie! Nie widziałam spadających perseidów… Uwielbiam patrzeć na rozgwieżdżone niebo. Rzadko mam okazję. Patrzyłam zachwycona! Pomyślałam o Abrahamie, kiedy też patrzył na niebo pełne gwiazd.. Pan Bóg mu powiedział, że tyle będzie miał dzieci ile jest gwiazd na niebie. I nagle gdy tak patrzyłam w niebo, usłyszalam głos, który mnie olśnił…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Ty jesteś jak Abraham, maleńka Moja!”
„Tak mi wtedy powiedziałeś, mój Jezu kochany!”
„Abraham nie mógł mieć dzieci, a sprawiłem, że miał. I to ile! Ty, Moja słodka, nie możesz mieć dzieci. A masz!”
„Tak!”
„Ile masz Dzieci?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
„A! Już nie wiem! Nie liczę! Około 40! Jak nie więcej! – śmieję się radośnie.
„Jesteś jak Abraham!”
„Tak…”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany mój całuje mój uśmiech… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
WNIEBOWZIĘTA!
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona cała. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i tuli mnie do SERCA. Patrzy we mnie z miłością.
„Mój słodki Jezuniu!”
„Jestem z tobą, maleńka Moja.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Dziękuję, że ze mną jesteś!”
„To Ja dziękuję, że ze Mną jesteś, Moja śliczna!”
„Ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Szepcze z czułością:
„Twoja obecność jest dla Mnie ukojeniem. Twa miłość, oddanie i taniec są dla Mnie szczęściem, rozkoszą i odpocznieniem.”
„Życie bez Ciebie, mój Jezu kochany, byłoby… Piekłem. Życie z Tobą jest Niebem! Jestem wniebowzięta! Jak Maryja!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
SZALONA MIŁOŚĆ
Budzę się… Pomalutku się budzę… Leżę z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Obejmuję mojego Miłego za szyję i szepczę z mocą:
„Kochany mój!”
„Moja święta, najświętsza!”
Uśmiecham się do Jezusa i do moich myśli… Niech umiłowany mówi co chce. Niech mówi, skoro lubi… I znów się uśmiecham.
„Rozmawiałam wczoraj z moim Duchowym Dzieckiem. Powiedziałam, że się o niego martwię. Tylko siedzi przy komputerze, albo leży na kanapie i ogląda tv. Trudno je gdzieś wyciągnąć, a jak już je gdzieś wyciągnę to potem się cieszy, że było. Nie ma znajomych, przyjaciele umarli. Martwię się o moje kochane Dziecko. Gdy mu to mówiłam miało w oczach łzy… Ciekawe czy coś zmieni….”
„Nie myśl teraz o tym, maleńka Moja! O Mnie myśl. Pragnę cię i uwielbiam!”
„Ja też Cię uwielbiam i pragnę Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
„Moja najświętsza! Przenajświętsza!”
„Rozkręca się mój śliczny! Rozkręca się! Niech się rozkręca! Na tym polega Jego szalona MIŁOŚC!”
Jezus wciąż mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
TAKI SAM!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Wiesz mój Jezu słodki? Wczoraj przeczytałem notkę sprzed pięciu lat. Była całkiem inna niż te, które teraz piszę. Była bardzo lekka i zwiewna, pełna miłości i romantyzmu…”
„Uważasz, maleńka Moja, że brakuje nam miłości i romantyzmu?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
„Nie!”
„Właśnie.”
„To co się zmieniło?”
Jezus całuje mój policzek i szepcze:
„Ty się zmieniłaś, maleńka Moja. Wydoroślałaś, zmężniałaś. Poza tym wtedy przeżywałaś trudny czas. Po ludzku uciekałaś do Mnie, a Ja dawałem ci czułość, której potrzebowałaś.”
„Tak… Wtedy przeżywałam bardzo trudny czas…”
Jezus głaszcze mój policzek z czułością.
„A Ja się zmieniłem?”
„Nie! Jesteś taki sam! Tak samo szalony z miłości!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Jezus obejmuje mnie z czułością i w tańcu prowadzi.
PODOBNA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. A jednocześnie pełen oczekiwania.
„No dobrze. Opowiem. W kościele powiedziałeś, że jestem święta. Ja się oburzylam! A Ty powiedziałeś, że powiesz więcej, że jestem najświętsza. Ja powiedziałam, że to jest nie do przyjęcia. I tak skończyła się nasza rozmowa, bo ksiądz wychodził do Mszy świętej.”
Jezus patrzy we mnie głęboko…
„Najświętsza to jest Maryja!”
„A czym ty się od Niej różnisz, maleńka Moja?”
„Wszystkim!” – szepczę z mocą i dodaję:
„No chyba, że Ci chodzi o 'lepsza’, 'najlepsza’, 'miła’, najmilsza’. I tak dalej.”
„Ja wiem o co Mi chodzi, Moja słodka”- Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ja tego nie przyjmuję!”
W oczach umiłowanego nie widzę zawodu, smutku. Przeciwnie. Widzę radość, zadowolenie.
„Dobrze. Kiedyś przyjmiesz.”
„Nie przyjmuję!”
„A ty myślisz, maleńka Moja, że Maryja przyjęła?”
„A nie…?!”
„Nie. Wciąż twierdzi że jest tylko służebnicą.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„To jestem do Niej podobna!”
Jezus przytulił policzek do mego policzka.
„Nawet nie wiesz jak bardzo! Nawet nie wiesz jak bardzo, Moja śliczna!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
SPRAWY WAŻNE I WAŻNIEJSZE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego nostalgicznie…
„Wczoraj były urodziny jednego z moich Duchowych Dzieci. Mojego Duchowego Synka. Nie wiem co się z nim dzieje… Dawno ze sobą nie rozmawialiśmy. Bardzo dawno… Może jest sam, a może ma żonę i dzieci. A może napisał list do papieża i znów może odprawiać Mszę świętą. Bo to były ksiądz. Ksiądz, który odszedł z kapłaństwa. Jak go poznałam był bardzo wrażliwy i delikatny. Nie nadawał się do tego świata. Jednocześnie świat takich ludzi bardzo potrzebuje. Ludzi wrażliwych i delikatnych. Ja też kiedyś byłam wrażliwa i delikatna. Jednak życie i krzyż sprawiło, że jestem twarda. To jest pierwszy mój Duchowy Syn. Od niego wszystko się zaczęło.”
Przerywam na chwilę i dodaję:
„Można powiedzieć, że to mój pierworodny. Tak, to mój pierworodny. I zawsze zostanie w moich modlitwach.”
„Wczoraj ci powiedziałem, że…”
Przerywam Jezusowi gwałtownie!
„Dla mnie to jest ważniejsze!”
„Ważniejsze niż…??!”
„Ważniejsze niż Twoje 'ochy’ i 'achy’ o mnie!”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„Dla ciebie najważniejsza jest MIŁOŚĆ!”
„Tak. To co powiedziałeś o mnie także wynikało z miłości. Ale są sprawy ważne i ważniejsze. Prawda?”
„Prawda, maleńka Moja!”
Jezus przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
PIĘKNO
Budzę się… Leżę w objęciach Jezusa z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA z miłością. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Uwielbiam Ciebie, Jezu kochany!”
„I Ja cię uwielbiam, miłości Moja! Jesteś bardzo dzielna, odważna i mądra.”
„Ja dzielna, odważna i mądra?!”
„Mhmmm!” – Jezus całuje mnie z czułością.
„A piękna?” – uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha.
„Piękno zawiera w sobie mądrość, odwagę i dzielność.”
„Dzielność? Tak się to mówi?”
Uśmiecham się do Jezusa radośnie. Umiłowany mój uśmiecha się do mnie cudownie.
„Nie wiem czy tak się to mówi, ale wiesz o co chodzi.”
„Oczywiście! Przepra…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Ciii. Na tym także polega twe piękno!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
JEST PRZY MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i pyta z troską:
„Jak się czujesz, miłości Moja? Już lepiej?”
„Lepiej…” – uśmiecham się do umiłowanego smutno.
„Pokaż!”
Jezus wyjmuje moje serce z ciała. Unosi w górę i ogląda uważnie. W sercu jest rana, która krwawi…
„Nie jest lepiej…”
„No, nie…”
Wczoraj wieczorem dostałam cios w serce. Właściwie ostatnio często dostaję. Ale wczoraj… Nawet pojawiły się w oczach łzy… Ostatnio płakałam gdy zmarło moje Dziecko. Pięć lat temu. Wczoraj łzy same z oczu ciekły.
„Czułam się opuszczona przez wszystkich. Nawet przez Ciebie…”
„Rozumiem cię doskonale. Rozumiem, maleńka Moja.”
„A jednocześnie wiedziałam, że jesteś przy mnie. Bliżej niż kiedykolwiek.”
Obejmuję umiłowanego mojego. Wtulam się w Niego. Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.