Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„Zmęczo…”
„Tak, odpocznij, maleńka Moja. Odpocznij…”
„Cudownie było! Dzięku…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Odpocznij maleństwo Moje słodkie. Odpocznij we Mnie!”
Autor: Maleńka
JESTEM KOCHANA I KOCHAM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa radośnie. Jezus dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością.
„Córeczka chce mi zrobić kolor włosów. Farbę położyć. Nie wiem… Tak na ostatnią chwilę…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„A czemu nie?”
„Zobaczymy jak wyjdzie.”
Śmieję się perliście.
„Zobacz jak twe Dzieci cię kochają, Moja słodka!”
„Tak! Widzę to i nie mogę się nacieszyć! To Ty mnie kochasz przez nie!”
„I ty je kochasz, prawda?”
Robię wielkie oczy ze zdziwienia!”
” To nie wiesz, że je kocham, mój Jezu?! Kocham je nad życie! Życie bym za nie oddała!”
„Oddajesz za nie życie, maleńka Moja! Oddajesz!”
„Miłość do moich Dzieci czerpie z Ciebie, mój słodki Jezuniu. Biorę z Ciebie. Pragnę je kochać jak Ty mnie kochasz!”
„I kochasz je.”
Jezus wciąż głaszcze mój policzek… Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha.
Przez najbliższe dni notek nie będzie.
BY POKAZAĆ…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Jednej z naszych rozmów nie dokończyłaś, maleńka Moja. Nie opisałaś całej.”
„Tak.”
„A dlaczego?”
„Bo to mogło sprawić przykrość, jednemu z moich Duchowych Dzieci.”
„I to jest powód, żeby nie dokończyć naszej rozmowy?!” – głos umiłowanego brzmi stanowczo, ale jednocześnie łagodnie.
„Tak. Wiedziałam, że to zrozumiesz, kochany. Myślę, że Ty byś zrobił to samo.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie przenikliwie. Patrzę Mu w oczy głęboko. Jezus zbliża Swą twarz do mojej jeszcze bardziej i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Rozumiem. Oczywiście, że rozumiem, Moja słodka. Zrobiłbym tak samo!”
Uśmiecham się do umiłowanego całą sobą.
„To po co ta cała rozmowa? Po co ta cała afera?” – śmieję się.
„Chciałem pokazać twoją ufność, miłości Moja!”
„Pokazać?! Komu?!”
„Tym, którzy to czytają.”
„Zawstydzasz mnie, mój Jezu! Zawstydzona jestem… Tak mnie wywyższasz!”
„Ty się uniżasz, więc Ja cię wywyższam. Uwielbiam cię wywyższać! Uwielbiam!”
Jezus wciąż mnie całuje. A ja tańczę w Jego pocałunkach. Tańczę w miłości Oblubieńca mojego.
MARZENIA I PLANY…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z lubością. Poruszony i zakochany cały
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca promiennie!
„Ciągle nie mogę się nadziwić, że jadę! Brat powiedział, że on jest dla mnie, że to ja jadę, a on jedzie ze mną. I, że mam powiedzieć, z kim chcę się spotkać i co zobaczyć. No to powiedziałam. A on sobie to wszystko na kartce napisał. I ustalamy wspólnie.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Wujek!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha! „Tak, wujek! Od dzieciństwa byłam z nim na 'ty’. Dopiero później uświadomiłam sobie, że to dalszy kuzyn mojej mamy i mój wujek! A, że on ma ogromne poczucie humoru, powiedział:
-Moni! Mów mi 'wuju’! – jak Zagłoba! Zaczęliśmy się śmiać. I nadal mówię mu na 'ty’. Piszemy do siebie na whatsappie. 'Ciao, Moni! Ciao Jacku!’ A na koniec 'Nieustające’ – w domyśle uściski, pozdrowienia. Jak mu napisałam że kim chciałabym się spotkać i co zobaczyć, odpisał:’Jasne, zadania niewykonalne to nasza (znaczy nasza i wasza) specjalność. 3Vsię 🙂’ „
„Przyjaciółka!” – szepcze Jezus ogniście. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Od ucha do ucha!”
„Znamy się chyba z 35 lat! Ona pierwsza napisała do mnie. Miała na imię i nazwisko tak samo jak ja. Chciała mnie poznać. Pisałyśmy do siebie nawzajem listy. Wtedy jeszcze whatsappów, ani messengerów nie było. Później przyjechała do mnie z mamą. Nasze rodziny się zaprzyjaźniły. My jeździliśmy do nich, a oni do nas. Potem wyszła za mąż. Życie jej się pokomplikowało, ciężkie przejścia miała. Ma synka, którego baaardzo kocha. Mam nadzieję, że uda mi się go zobaczyć. Bo to już nastolatek i ma swoje sprawy.”
Jezus patrzy we mnie głęboko.
„Jest jeszcze kilka osób, z którymi chciałabym się spotkać… Ale niestety nie dam rady. Musiałabym być w stolicy tydzień albo dwa! A to niemożliwe.”
Milknę na chwilę, a potem szepczę dalej:
„Chciałabym się spotkać z… Wiesz mój Jezu, z kim! Ale nawet mu nie napisałam, że jadę… Nie wie… Pewnie będzie mu przykro, że nie powiedziałam… To mój przyjaciel, modli się za mnie, pilnuje mojego bloga, naprawia gdy się zepsuje…”
„Bardzo chciałabym spotkać się jeszcze… Ale to raczej też niemożliwe…”
„Może jakieś niespodzianki wypadną jeszcze!”
Śmieję się perliście!
„Uwielbiam niespodzianki!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie z czułością. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
NIEPOJĘTE…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha!
„Było cudownie! Prześlicznie! Przepięknie!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„A co ci się najbardziej podobało, maleńka Moja?”
„To jak płyneliśmy po jeziorze rowerem wodnym! I kolor jeziora! Turkusowo – lazurowo – szmaragdowy. Przecudny! Podobały mi się maleńkie kaczuszki przepływające obok naszego roweru. Obiad i lody. Jak obserwowałam, podziwiałam jezioro i przypłyneły młodziutkie łabędzie. Szare, podobne do brzydkiego kaczątka! I pogoda! Była idealna! Słońce świeciło, ale były chmurki na niebie i wiał lekki wiaterek. Nie było za gorąco, ani za zimno. Idealnie!”
Jezus śmieje się perliscie!
„Pytałem co ci się podobało najbardziej.”
„Wszystko mi się podobało! Wszystko!”
W tej chwili o czymś sobie przypomniałam i śmieję się głośno!
„A najstarszy Synek chciał mnie utopić! Zapytał pana, który dawał nam kapoki, gdzie jest najgłębsze jezioro, 'żeby tą panią na wózku utopić!’ pan zdezorientowany zaczął się śmiać. A Synek po chwili dodał:
-Żartowałem. To zbyt cenny skarb!”
Patrzę Jezusowi w oczy głęboko.
” Ale spoko! Gdyby mnie utopili, byłabym już u Ciebie, Jezu słodki!”
Jezus patrzy we mnie żarliwie.
„Zobacz, maleńka Moja. Skoro tyle ci teraz daję to pomyśl ile dam ci kiedy już będziesz u Mnie!”
„To niepojęte…”
Daję umiłowanemu siarczystego buziaka.
MYŚLI O MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Ale Ty myślisz o mnie!” – szepczę z zachwytem.
„To nie Ja, tylko twój… Synek!” – uśmiecha się Jezus cudownie.
„Ty przez niego!”
Wczoraj wieczorem oglądałam serial. Jeden z moich Duchowych Synów oglądał żużel, a drugi z Córeczką pracowali jeszcze na dworze. W pewnej chwili drugi Synek puka w okno mojego pokoju i kiwa głową tak, jakby pytał czy chcę iść do nich. Kiwnęłam głową, że tak. I już za chwilę… siedziałam na dworze przy ognisku! Razem z moimi Dziećmi. Z bratem, bratową, szwagrem, siostrzenicą i bratanicą. Siedzieliśmy przy ognisku, śmialiśmy się, rozmawialiśmy… Było cudownie! Siedzieliśmy do późna. Na niebie pojawiły się gwiazdy… Wieczór z rodziną…”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
” A zaraz do Łagowa z nimi jadę. Myślałam, że nie zdążę napisać notki. Córeczce nawet napisałam, że dzisiaj notki nie będzie. Ale zdążyłam! Muszę iść. A Ty kochany Jezuniu jedziesz z nami!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem.
„Ja zawsze jestem z wami, maleńka Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha!
NIE MA TAKIEJ OPCJI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Mój kochany…”
„Słodka Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego.
„Co ja bym Bez Ciebie zrobiła…”
„Nie ma takiej opcji, byś była beze Mnie.”
„Owszem, jest…”
W każdej chwili przecież mogę odejść, zranić, odrzucić…
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie płonący cały miłością.
„Nie ma takiej opcji!”
To prawda, umiłowany mój nie pozwoli by cokolwiek złego mi się stało. Bo odejście od Jezusa, odrzucenie Go, zranienie jest przede wszystkim złe dla mnie.
„Masz rację, kochany. Nie ma takiej opcji.”
Jezus dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością… Ujmuję Jego dłoń w swoje dłonie i całuję z namaszczeniem.
„Nie ma takiej opcji, Moja śliczna!”
„Nie ma!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Kocham Cię Jezu!”
„I Ja cię kocham!”
„Wiem. Po krzyż!”
Jezus kręci głową przecząco.
„Nie. Po zmartwychwstanie!”
„Po zmartwychwstanie!”
Tańczymy w miłości i intymności bez granic…
SZYBKA AKCJA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Leżę uśmiechnięta i szczęśliwa cala.
„Lubisz szybkie akcje, prawda, kochany mój Jezu?”
Jezus śmieje się perliscie!
„Uwielbiam! A i ty też lubisz szybkie akcje, prawda, maleńka Moja?”
„Uuuwielbiam!”
Wczoraj rano to co wydawało się być mglistą, odleglą przyszłością, popołudniu stało się na wyciągnięcie ręki! Popołudniu mieliśmy już upatrzony pociąg, zarezerwowany pokój i… kupione bilety do teatru.”
Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego mojego. Całuję Oblubieńca. Umiłowany odwzajemnia pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko.
„Uwielbiam Twoje szybkie akcje, mój słodki Jezuniu! Ciebie uwielbiam! Uwielbiam Ciebie!”
Milknę na chwilę i dodaję:
„Nie wiedziałam, że taki szybki jesteś! Wiedziałam, że jesteś szybki, ale nie myślałam, że aż tak!”
„To jeszcze Mnie nie znasz, Moja słodka!” – śmieje się Jezus perliscie.
Całujemy się… Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. A całując się tańczymy w intymności i bliskości bez granic…
SKACZĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Dziecko, które próbowało przedwczoraj mnie zranić, wczoraj skakało nade mną, jakbym jakąś królową była!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„A ty skaczesz nad nim?”
„Staram się. Przede wszystkim modlitwą i tańcem. Cieszę się kiedy może odpocząć od trudów dnia codziennego. Cierpię, że ma ciężko w życiu. Boli mnie, że je boli. I… kupuję mu różne rzeczy.
-Kupić ci bluzki?
-Nie, jeszcze mam.
-A swetry?
-Sweter mogłabyś kupić.
-Ok!
-Tylko ja najpierw chcę je zobaczyć. Żeby nie było, że zamówisz który ci się podoba.
-Jasne!
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie. Kieruje moje myśli pozornie gdzie indziej. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Tak… Wczoraj byłam u rodziny w odwiedzinach. I jest tam pies. Wcześniej bardzo rzadko go widywałam, był na dworze. A wczoraj był w domu. Podszedł do mnie. Wyciągnęłam rękę. Myślałam, że mnie chapnie, a… on mi zaczął rękę lizać! Zaczęłam go głaskać, on się nadstawiał, żeby go głaskać bardziej i bardziej! Siedział koło mnie, głaskałam go, a on mnie lizał po rękach!”
„Skaczesz nie tylko nad swoimi Dziećmi, ale i nad zwierzętami.”
„Tylko on, ten pies chyba lokatorki miał, bo teraz mnie plecy swędzą! – zaśmiałam się wesoło – ale to inna sprawa.”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
PO JEZUSIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Wczoraj późnym wieczorem zły robił wszystko, żeby moje Duchowe Dziecko mnie obraziło, zraniło, skrzywiło.”
„I co, udało mu się? Poddałaś mu się, maleńka Moja?”
„A jak myślisz, kochany?” – szepczę śmiejąc się perliscie.
Jezus także śmieje się cudnie! Perliscie i głośno. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Moje kochane Duchowe Dziecko nie jest w stanie mnie urazić, zranić czy skrzywdzić. Krzyczało na mnie. Próbowało mnie zranić. A po mnie wszystko spływało… A raczej obok mnie. Spływało… I nie wchodziło do serca.”
Jezus znów mnie całuje…
„Moje Dzieci nie są w stanie mnie urazić.”
„Masz to po Mnie, kochana Moja.”
Wtulam się w umiłowanego mojego jeszcze bardziej… Tańczymy w miłości i intymności bez granic.