Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa radośnie. Jezus dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością.
„Córeczka chce mi zrobić kolor włosów. Farbę położyć. Nie wiem… Tak na ostatnią chwilę…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„A czemu nie?”
„Zobaczymy jak wyjdzie.”
Śmieję się perliście.
„Zobacz jak twe Dzieci cię kochają, Moja słodka!”
„Tak! Widzę to i nie mogę się nacieszyć! To Ty mnie kochasz przez nie!”
„I ty je kochasz, prawda?”
Robię wielkie oczy ze zdziwienia!”
” To nie wiesz, że je kocham, mój Jezu?! Kocham je nad życie! Życie bym za nie oddała!”
„Oddajesz za nie życie, maleńka Moja! Oddajesz!”
„Miłość do moich Dzieci czerpie z Ciebie, mój słodki Jezuniu. Biorę z Ciebie. Pragnę je kochać jak Ty mnie kochasz!”
„I kochasz je.”
Jezus wciąż głaszcze mój policzek… Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha.
Przez najbliższe dni notek nie będzie.