Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Wczoraj za ostro zareagowałam…”
„Dlaczego za ostro? Adekwatnie do sytuacji.”
„Mogłam łagodniej. Jak Ty.”
„Pamiętaj, maleńka Moja, że Ja nie zawsze byłem łagodny.”
Uśmiecham się do Umiłowanego nieśmiało…
„Tak, ale ja Cię znam jako łagodnego, cichego i pokornego…”
„Gdy żołnierz uderzył mnie w twarz, spytałem dlaczego Mnie bije. Zareagowałem adekwatnie do sytuacji.”
„Tak.”
Jezus patrzy mi w oczy i ja patrzę w oczy umiłowanemu mojemu. Rozumiemy się bez słów.
A teraz tańczymy bardzo. Mój Oblubieniec i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
Miesiąc: sierpień 2026
KARMIĆ MIŁOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko…
Widzę obraz. Jesteśmy w moim kościele parafialnym. Jezus trzyma mnie za rękę i prowadzi do ołtarza. Podchodzimy do tabernakulum. Jezus otwiera je. Wyjmuje Hostie ze Swego Serca i wkłada je do tabernakulum. Zamyka je. Obraz znika.
„Jestem Pokarmem, maleńka Moja.”
„Tak! Żywisz mnie Sobą. Odżywiasz. Właśnie! Od-żywiasz! Żebym żyła! Jesteś Chlebem!”
Jezus patrzy mi w oczy z miłością. A mi wyrywa się prosto z serca:
„Co mogę dla Ciebie zrobić, mój słodki?!”
„Trwaj we Mnie jak Ja trwam w tobie. I bądź pokarmem dla innych. Karm ich Moją miłością, jak do tej pory.”
„Bardziej pragnę! Bardziej!”
„Moja słodka!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
O PAMIĘCI I PODZIWIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Wczoraj o czymś rozmawialiśmy, ale nie pamiętam o czym. Zapomniałam…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ja pamiętam, maleńka Moja. Nie martw się.”
„A notka?”
„Ja pamiętam i jak będzie trzeba to ci przypomnę.”
„A, to spoko!”
Kładę głowę na SERCU Najdroższym. Rozmyślam…
„Wiesz, wczoraj umiesciłam na Facebooku filmik jak maluję. Nie lubię się pokazywać, uzewnętrzniać, ale niestety czasem muszę. Wolę pokazywać już namalowane obrazki.”
„Dlaczego nie lubisz pokazywać jak malujesz, Moja słodka?”
„Nie chcę wzbudzać litości.”
„Litości?! Raczej budzisz podziw.”
„Podziw?”
„Podziw, że z taką chorobą i przy tak dużych ograniczeniach fizycznych tak pięknie malujesz.”
„Ale to tylko dzięki Tobie!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Właśnie!”
Patrzę Jezusowi w oczy zdziwiona! Na mojej twarzy pojawia się… najpierw nieśmiały, potem coraz większy i większy, szeroki uśmiech! Promienny uśmiech! Patrzę w Jezusa rozpromieniona cała. I On we mnie patrzy. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
ZAWSZE JEST ZE MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością i bólem.
„Będziesz wiele cier…”
Przerywam Jezusowi gwałtownie! Zamykam Mu usta słodkim pocałunkiem i szepczę z mocą:
„Będę. Dla Ciebie, Jezuniu mój słodki, wszystko. Dla Ciebie i dla moich Dzieci. Ale sama nie dam rady. Pomóż mi, bądź ze mną, prooo…”
Tym razem Jezus mi przerywa! Obsypuje pocałunkami jak deszczem! Całuje mnie. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Caluje i szepcze żarliwie:
„Maleńka Moja, Ja zawsze jestem z tobą. I z tobą cier…”
Przerywam Jezusowi pocałunkami. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
WSZYSTKO JASNE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną. Rozmyślam…
„Mam dwie święte Patronki. Św. Monikę i św. Elżbietę. Elżbietę, mamę Jana Chrzciciela, wybrałam sobie przy Bierzmowaniu. Moje dwie Przyjaciółki, które się wzajemnie uzupełniają. Monika modli się za mnie. I modlitwy uczy. Wymodliła nawrócenie swojego synka, Augustyna. I uczy mnie cichej, cierpliwej, wytrwałej modlitwy za moje Dzieci Duchowe. A Ela? Także się za mnie modli. A poza tym… Była już w podeszłym wieku, nikt, nawet jej mąż, Zachariasz, nie wierzył, że będą mieli dziecko. A tu nagle… 'Jan mu będzie na imię!’ Ile w tych słowach musiało być radości, szczęścia i entuzjazmu!
Chora, pokurczona, obolała… Nikt by nie powiedział, że mogę mieć Dzieci. Nikt, nawet ja… A tu nagle przyszedł taki czas, że adoptowałam pierwsze Dziecko, potem drugie i trzecie, i czwarte, i piąte… I teraz nawet sama nie wiem ile ich mam! Doliczyć się nie mogę. I wciąż adoptuję kolejne i kolejne. Gdy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy to go adoptuję. I kocham je wszystkie. I tańczę za nie.”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Milczymy. Tu nie potrzeba słów. Tu wszystko jest jasne.
UWIELBIENIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z miłością. Dotykam dłonią twarzy mojego Oblubieńca i głaszczę Jego policzek czule. Szepczę z zachwytem:
„Jakiś Ty piękny… Prześliczny!”
Jezus ujmuje moją dłoń w Swe dłonie i caluje ją ogniście.
„Moja słodka! Jedyna Moja!”
„Mój przesłodki! Najsłodszy!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje namiętnie. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Caluje, a moje serce szepcze z miłością i uwielbieniem:
„O dobry Boże, Ty mi pomożesz! Ty mnie ocalisz! Od zła wszelkiego Ty mnie wybawisz! Ja Ciebie kocham! I tęsknie szlocham! Ja pragnę Ciebie! Z Tobą mój Boże, mój słodki Boże dobrze mi jak w Niebie!”
Jezus mnie całuje. Z miłością i uwielbieniem. Tańczę w Jego pocałunkach.
WSZYSTKO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z lubością. Jak w obrazek patrzy we mnie… Uśmiecham się do Niego.
„Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych, kochany mój Jezu! Przeskakujesz kolejne przeszkody. Co dla mnie jest niemożliwe, dla Ciebie to 'pikuś’! Kochany mój, słodki Jezuniu! Dziękuuu…”
Jezus przerywa mi! Zamyka mi usta pocałunkami. Szepcze ogniście:
„Jestem dla ciebie wszystkim, maleńka Moja. I ty dla Mnie wszystkim jesteś! Dla ciebie wszystko, Moja słodka.”
Jezus mnie całuje! Całuje żarliwie, namiętnie i słodko.
Przypominam sobie rozmowę z moim Duchowym Dzieckiem. O wierze. Ono opowiadało mi o swoich wątpliwościach w wierze, że nie we wszystko wierzy co podaje Pismo Święte i Kościół. Żartobliwie nazwało siebie 'niewierzącym, ale praktykującym’.
-No widzisz… A ja wierzę! – powiedziałam łagodnie.
-We wszystko?!
-We wszystko. Albo wszystko, albo nic.
– 'Albo wszystko, albo nic’, mówisz?
-Tak.
-Możesz sobie wierzyć… – powiedziało Dziecko. Potem spojrzało mi w oczy i zamyśliło się.
-’Albo wszystko, albo nic’, mówisz…
-Tak.
Z tym „Tak” je zostawiłam.
Tańczę za nie. Za wszystkie moje Dzieci tańczę.
PRAGNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Zmęczona, obolała, głowa boli, że myśleć nie mogę, przymulona, śnięta. Wszystko boli, ręce, nogi, brzuch, kręgosłup… Siły nie mam. I na co ja Tobie, kochany mój Jezu jestem potrzebna? Potrzebujesz mnie takiej?”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„Potrzebuję. Ale nie tylko potrzebuję, lecz pragnę! Pragnę ciebie, oblubienico Moja słodka! Pragnę ciebie, jedyna Moja!”
Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
OBLUBIENIEC MÓJ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, mój słodki Jezuniu?”
„Odpocznij we Mnie, najmilsza Moja.”
Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem. Z wdzięcznością.
„Wiem, że zmęczona jesteś bardzo i cierpisz niezmiernie.”
„Serce boli najbardziej…”
„Wiem, maleńka Moja. Wiem.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie z miłością. Patrzę Mu w oczy i wiem, że rozumie, że wie… i, że cierpi ze mną. Mój Miły, mój słodki! Mój Oblubieniec… Moje ukojenie i odpocznienie moje. Nim oddycham, w Nim odpoczywam i w Nim tańczę. Oblubieniec mój.
LECĘ!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Jedną przeszkodę przeskoczyliśmy!”
Uśmiecham się do Umiłowanego ze smutkiem.
„Tak, można tak powiedzieć”-szepczę i dodaję:
„Jeszcze, czekaj kochany… Jeszcze raz… dwa… trzy. Jeszcze trzy przeszkody!”
Jezus ujmuje moją twarz w dłonie i patrzy we mnie ogniście.
„Nie myśl o tym, Moja słodka! Myśl o…”
Przerywam Jezusowi pocałunkami!
„No, o czym, kochany?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„Myśl o swojej Miłości jedynej!”
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca i szepczę z mocą:
„Bardzo chętnie odbiła bym się od jednej z tych przeszkód i poleciałabym do mojej Miłości jedynej na rączki!”
„Lecisz! Lecisz maleńka Moja!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana.
„Adoptowałam wczoraj wiesz kogo.”
„Po coś tam cię posłałem!”
Patrzymy w siebie nawzajem ogniście i tańczymy bardzo w miłości bez granic.