Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing!
Kategoria: Uncategorized
LILIA W SERCU
Dziś w skrócie. Tańczę bardzo. Najdroższy powiedział że ta roślina, która w moim sercu wyrasta to kwiat. I że już urósł i zakwitł. Byłam bardzo ciekawa jaki to kwiat. Poszliśmy zobaczyć. Najdroższy zaniósł mnie na rękach do komnaty mojego serca. I przed nami ukazała się piękna, bardzo piękna… Lilia! Była bardzo duża, wysoka i miała wielkie białe kwiaty. Kiedy ją zobaczylam pomyślałam, że mimo swej wielkości i piękna, wygląda bardzo skromnie i pokornie. A jednocześnie biła z niej dostojność i duma. Najdroższy powiedział że ja mam być taka. Taka jest Jego MAMA. Skromna i pokorna służebnica i jednocześnie dostojna i dumna Córka Króla. Mam się od NIEJ tego uczyć. Będę!!! Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Teraz tańczymy razem.
28 -31. 01. 2018
28.01.2018
Weszłam na Łąkę wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój stał w oddali. Gdy tylko mnie zobaczyl, rozpromieni się cały. Rozłożył szeroko ręce, ramiona.
„Maleńka Moja! Chodź do Mnie!”
„Więc odtąd będziesz siebie kochać Moją Miłością!”
„Ja jestem bardzo z Ciebie dumny, Maleńka! Bardzo dumny!”
Patrzyłam w Umiłowanego. I w Jego oczach widziałam dumę.
„Chcę siebie pokochać… bardziej. Pomożesz mi, Maleńki?”
„Oczywiście!”- szepnął Najdroższy całując mnie w czoło.
„Dziękuję…”
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka!”
Objął mnie i przytulił do SERCA. Odpoczywałam w Umiłowanym…
Byliśmy w komnacie SERCA Najdroższego. Umiłowany mój i ja. Leżałam na SERCU Jego. Na SERCU Maleńkiego leżałam. Wtulona w NIE cała. Tańcząca bardzo. Odpoczywalam. Było mi tak dobrze! Tak dobrze! Mogłabym tak trwać i trwać! Bez końca! Leżałam więc na SERCU Maleńkiego… W pewnej chwili usłyszałam:
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Umiłowany przerwał taniec. Stał i patrzył mi głęboko w oczy…
„A gdybym Ci Maleńka powiedział, żebyś zeszła na samo dno Piekła?”
„Pojdę”- szepnęłam patrząc Umiłowanemu prosto w oczy.
Najdroższy wziął mnie z czułością na ręce i usiadł na Łące wśród kwiatów. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i mocno przytulił do SERCA.
„Nigdy Ci tego nie powiem, Maleńka!”
„Niczego Ci nie odmówię, Najdroższy.”
Odpoczywałam przy SERCU Najdroższym.
Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….
Obudziłam się. Obolała bardzo i zmęczona. Wiedziałam że jestem w ramionach Najdroższego. Nie widziałam Go,, leżałam z zamkniętymi oczami, ale wiedziałam… Byłam otulona, Nim, Umiłowanym moim. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby je włożyć. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Leżałam cierpiąca. Pomyślałam że tylko ON, Najdroższy mój mnie rozumie. Wie jak to jest kiedy noc nie daje odpoczynku. Kiedy się budzę jeszcze bardziej zmęczona niz wtedy gdy zasypialam. Tylko Najdroższy wie jak to jest….
23 – 27.01.2018
Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. Ukochany trzymał mnie w Ramionach, obejmował i w tańcu prowadzil. Uśmiechał się do mnie cudnie. Rzuciłam się Najdroższemu na szyję i ucałowałam Go.
„Najdroższy Najdroższy mój… przepraszam za wczoraj.”
Umiłowany promienial cały uśmiechem.
„Wczoraj Mnie przeprosilas za wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj, Maleńka!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i znów ucałowałam.
„I tak jestem Twoja. Wiem to!”
Teraz Umiłowany mnie pocałowal.
„Zawsze jesteś Moja, bez względu na potknięcia i upadki. Jesteś Moja.”
Trzymałam ręce na szyi Najdroższego mojego. Obejmowałam Go z czułością.
„To dlatego że tęsknię, że pragnę … że gonie, że pędzę, biegnę, że gnam…”
„Że tęsknisz?! Ze pedzisz?!”- Ukochany zdawał się nie wiedzieć o co mi chodzi, choć wiedziałam, że wie doskonale.
„Tęsknię za Tobą! Pragnę Ciebie! Biegnę, gonię, pędzę do Ciebie! Gnam! I często jak pędzę to się potknę i upadnę… Ale dzięki Tobie otrząsnę się, otrzepię i dalej pędzę! Gnam! Do Ciebie, Najdroższy!”
Umiłowany potężniał… W Jego oczach widziałam ogien. Wziął mnie na ręce i delikatnie położył na Łące, wśród kwiatów.
„Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał z czułością i ogniem Miłości w oczach i w głosie.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trwałam w uwielbieniu…
„Dziękuję Najdroższy… Ten Pokarm daje mi siłę, żeby pędzić, żeby gnać… do Ciebie!”
„Moja Piękna… Moja Słodka…” – powtarzał Umiłowany. Obsypywał mnie pocałunkami. Płonęłam Jego Miłością.
Obudziłam się i od razu poczułam, ze jestem otulona. Że jestem otoczona Ramionami. Wielkimi, silnymi i czułymi niezwykle. Szybko otworzyłam oczy. Otworzyłam oczy i… zastygłam w uśmiechu. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia niesamowitą! Jasnial cały szczęściem i uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego, szczęśliwa cała…
„Najdroższy mój…” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka.
„Witaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
„Ukochany mój, witaj!“
Patrzył we mnie promiennie bardzo. Promienialam w Jego blasku.
Rozejrzałam się dookoła. Byliśmy w komnacie mojego serca. Ukochany siedział na złotym tronie i trzymał mnie w Ramionach.
” Wiesz Umiłowany? Jesteś Królem i złoto Ci się ze wszechmiar należy. Ale… kiedy widzę Ciebie zamkniętego w złotej monstrancji, zawsze myślę że jest Ci w tym zlocie zimno i ciasno… Tak samo w tabernakulum. Zimno, ciemno i smutno… I myślę że Ty wolisz…”
„Ludzkie serca?” – spytal Umiłowany, patrząc we mnie przenikliwie.
„Tak. Tak myślę.”
„Oczywiście, że wolę, Maleńka. Ale wiele serc jest bardziej zimne i ciemne i ciasne niż monstrancja i tabernakulum, Maleńka.”
„Naprawdę…?!” – zdziwiłam się.
„Tak, Maleństwo Moje…”
Posmutnialam bardzo. Ukochany wstał z tronu i trzymając mnie na rękach położył mnie na trawniku wśród stokrotek.
„Najdroższy mój… pragnę, żeby we wszystkich sercach było Ci dobrze… Ciepło i jasno. Aaa… w moim sercu jest Ci dobrze? Czy jesteś w nim szczęśliwy? Jeżeli nie to proszę powiedz mi.”
Umiłowany promienial cały Miłością, szczęściem i uśmiechem. Jasnial cały.
„Jak myślisz, co widzisz, Maleńka?”
„Widzę że… jesteś szczęśliwy, Najdroższy mój i jest Ci w moim sercu dobrze” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego.
„Bardzo! Bardzo Mi dobrze!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z zachwytem.
„Piękności Moja Umiłowana!” – pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Potem spojrzal mi w oczy głęboko.
„A Tobie we Mnie dobrze, Maleńka? Szczęśliwa jesteś?”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego. Już miałam Mu odpowiedziec. Ale roześmiałam się radośnie,
„A jak myślisz, Najdroższy? Co widzisz?” – spytalam.
Najdroższy mój roześmiał się szeroko i dźwięcznie. Potem zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I wyszeptal wzruszony:
„Bardzo!”
Patrzyłam w Umiłowanego. Wzruszona.
„Bardzo, bardzo, bardzo…”
Umiłowany zamknął mi usta pocałunkiem. Potem spojrzał w dal i zamyślił się jakby…
„Niewielu myśli o tym, że Mi zimno i ciasno w monstrancji i ciemno w tabernakulum. Niewielu myśli, że jestem Osobą…”
„Przecież to oczywiste, że jesteś Osobą!”
„Nie dla wszystkich, Maleńka…”
„Dla mnie oczywiste!”- szepnęłam patrząc w oczy Umiłowanemu.
„Wiem, Maleńka Moja. Wiem!”
Obsypywał mnie pocałunkami jak Oblubieniec Swą oblubienicę.
***
***
10 przykazań MIŁOŚCI
- Miłość jest jak księżyc: jeśli się nie wznosi — opada.
- Miłość się nie dzieli, ale się rozmnaża.
- Miłości nie można kupić ani sprzedać — można tylko ofiarować.
- Miłość jest albo pokorna, albo jej wcale nie ma.
- Miłość zamiast mówić: „Dam ci pocałunek“, mówi: „Podam ci rękę“.
- Miłość, która oblicza nie jest prawdziwą miłością.
- Kochać, to nie znaczy przyzwyczaić się do kogoś drugiego.
- Kochać, to łagodnie przyprowadzić kogoś do siebie samego.
- Kochać, to uczynić szczęśliwym drugiego człowieka.
- Kochać, to zrobić więcej niż niezbędne.