Wczoraj wieczorem naszedł mnie wielki smutek i tęsknota…
-Jezu! Chciałabym pójść już do Ciebie!
„Wiem, maleńka Moja. Ale jeszcze cię tu potrzebuję.”
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jezu, powiedziałeś, że jeszcze mnie tu potrzebujesz. Do czego?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Jesteś Moim narzędziem, maleńka. Narzędziem miłości. Gdy kochasz innych ludzi, Mnie kochasz. Gdy, mimo bólu, uśmiechasz się do nich, do Mnie się uśmiechasz. Gdy się modlisz, Mnie uwielbiasz. Gdy tańczysz, ofiarowujesz cierpienia, łączysz się ze Mną ukrzyżowanym.”
Jezus przerywa na chwilę. Potem szepcze dalej:
„Kto cię kocha, Mnie kocha. Kto ci służy w jakikolwiek sposób, Mnie służy. Kto cię rani, Mnie rani. Kto cię odpycha, Mnie odpycha. Kto cię krzywdzi, Mnie krzywdzi.”
„Dziękuję mój Jezu, że jesteś ze mną tak blisko. Że identyfikujesz się ze mną.” – szepczę z trudem.
„Odpocznij maleńka Moja Moniczko.”
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
Wtulam się w umiłowanego. On otula mnie Sobą.
Miesiąc: sierpień 2024
KOMUNIA ŚWIĘTA
Tańczymy. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus trzyma mnie w objęciach i w tańcu prowadzi. Patrzymy w siebie nawzajem głęboko. Z miłością i zachwytem. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. I On uśmiecha się do mnie cudownie! Tańczymy w miłosnym milczeniu. Wyjmuję z ciała moje serce i daję je Jezusowi.
„Jest Twoje!”
Jezus ujmuje serce moje w Swoje dłonie. Unosi je wysoko, wysoko!
A potem całuje je z tkliwością. Na sercu mi błogo i słodko i cicho. Jak w Niebie!
Jezus wyjmuje SERCE Najdroższe z Ciała i mi Je daje.
„Jest twoje, maleńka Moja!”
Ujmuję SERCE w dłonie. Całuję Je z lubością. Przytulam mocno do siebie. SERCE wchodzi we mnie! Patrzę w Jezusa zdumiona i wystraszona!
„To Komunia Święta.”
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
„Tak wchodzę do ciebie gdy Mnie spożywasz.”
„Dziękuję!”
„Patrzymy w siebie nawzajem ogniście.
„Uwielbiam cię Moja maleńka Moniczko!”
„Uwielbiam Cię mój słodki Jezuniu!”
Tańczymy złączeni z sobą. W miłości, cierpieniu i intymności bez granic!
POCIESZAM SERCE JEZUSA
Leżę na SERCU umiłowanym. Leżę tańcząca bardzo. Dotykam SERDUSZKO Najdroższe. Głaszczę Je. Całuję. Pieszczę po prostu
„Umiłowane moje! Ukochane! Najsłodsze moje! Najdroższe moje!” – szepczę z mocą.
Jezus patrzy we mnie głęboko. Rozczulony cały.
„Pocieszasz SERCE Moje, maleńka Moja!”
„A Ono jest smutne? Cierpi?”
„Cierpi, bo Moje kochane dzieci ranią Je grzechami swoimi.”
Od razu przypominam sobie swoje grzechy! Zaczynam całować SERCE Najdroższe i szepczę żarliwie:
„Przepraszam! Przepraszam, SERDUSZKO Najmilsze!”
SERCE podskakuje z radości i szczęścia!
„Pocieszyłaś bardzo SERCE Moje, Moniko kochana!”
SERCE otula mnie Sobą. Zanurza w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
BYĆ JAK JEZUS
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością. Zbliżam twarz do Jego twarzy i całuję umiłowanego Jezusa siarczyście. A Ona odwzajemnia pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko.
„Jezu mój kochany, Ty powiedziałeś, że chcesz być taki jak ja. A przecież stałeś się taki jak ja. Stałeś się człowiekiem! Dlaczego?!”
„Abyś ty, maleńka Moja, mogła być jak Ja. Aby ci w tym pomóc.”
„Pomogłeś baaaaaardzo! I ciągle pomagasz!”
Trwamy w pocałunkach. Mój umiłowany Jezus i ja.
JAK TY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko.
„Jestem z tobą, Moniko!”
„Wiem. Widzę!” – szepczę czupurnie i uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus śmieje się perliscie. Zaczyna mnie łaskotać!
„Takaś ty?! Takaś?!”
„A taka!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. I znika!
„Jestem z tobą, maleńka Moja!”
„Wiem, mój Jezu kochany. Ale pokaż mi się! Pokaż! Bo tęsknię!”
Jezus nie pokazuje mi się.
„No, pokaż mi się! Nie bądź taki jak ja!”
Jezus ukazuje mi się i pyta:
„Taki jak ty? To znaczy jaki?”
„Czupurny!”
Umiłowany uśmiecha się do mnie przecudnie.
„A może Ja chcę być taki jak ty?”
„Nie! To ja chcę być taka jak Ty!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. A Jezus mój śliczny uśmiecha się do mnie tajemniczo.
ZAJMIJ SIĘ TYM!
Leżę w objęciach Jezusa. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały. Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha. Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością. Dotykam oczu Jezusa. Pieszczę je. Dotykam nosa i ust. Pieszczę je z tkliwością. Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego mojego. Całuję Go. Całuję jak oblubienica całuje swego Oblubieńca. Siarczyście, ogniście i namiętnie. Nagle opadam z sił.
„Co ci, maleńka Moja Moniczko?! Co ci?” – pyta Jezus z ogniem i troską.
„Nic, kochany mój Jezu. Tylko nie mam sił.”
„Nie masz siły, ale masz Mnie. Co mogę dla ciebie zrobić, miłości Moja?”
„Nie mogę ustać na nogach, bo nie mam siły. Ty się tym zajmij, proszę! Nie mogę w nocy spać. Zajmij się tym, kochany mój Jezu! Zajmij się moimi chorymi jelitami. Proszę!”
Zaczynam wymieniać moje troski, problemy, kłopoty i szepczę z ufnością:
„Zajmij się tym, mój Jezu słodki. Zajmij się mną i moimi Dziećmi! Proooszę!”
„Zajmę się, Moja słodka!”
JAK W NIEBIE
Leżę w objęciach umiłowanego Jezusa. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością. Uśmiecham się do umiłowanego całą sobą! Od ucha do ucha!
„Kocham Cię Jezu!”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie! Milczymy. Trwamy w miłosnym milczeniu. Jezus kocha mnie, ja kocham Jego. W sercu mi jest błogo i słodko i ciepło i cicho. Jak w Niebie! Myślę, że w Niebie tak będzie…
Jezus pochyla się nade mną jeszcze bardziej. Patrzy we mnie jeszcze głębiej.
„Twe cierpienia, Moniko kochana, twe ofiary cierpienia bardzo Mi pomagają!”
„Cieszę się, mój słodki Jezuniu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
W sercu mi jest błogo i słodko i ciepło i cicho. Jak w Niebie! Myślę, że w Niebie tak będzie…
TYLKO MNIE KOCHAJ!
Leżę w objęciach Jezusa. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Kocham cię, Moniko!”
„Kocham Cię, Jezu! Przytul mnie!”
Jezus kładzie głowę na sercu moim. Obejmuje mnie całym Sobą. Otula miłością. Zanurza, zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
„Jedyna Moja! Miła! Najmilsza! Słodka! Najsłodsza! Kocham cię!”
„Rób ze mną co chcesz, tylko mnie kochaj!”
„Kocham cię!”
Tańczymy w intymności i bliskości bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
TAŃCZĘ!
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Wisisz wraz ze Mną na Krzyżu, maleńka Moja!”
„Tak, kochany mój Jezu…”
„Cierpisz bardzo…”
„Bardzo boli mnie głowa.”
„Korona cierniowa cię uciska.”
„Nieee… Po nocach nie mogę spać.”
„Bo korona cierniowa cię ciśnie.”
„A, może i tak. Ale tańczę! Tańczę za moje Duchowe Dzieciaki!”
„Pięknie tańczysz, Moja słodka.”
PRZEZ SEN
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?” – pyta Jezus głaszcząc z czułością mój policzek.
„Tak! W końcu odpoczęłam! Tyle nocy nie spałam!”
Ujmuję dłonie Jezusa w swoje dłonie i zbliżam do moich ust. Całuję je siarczyście.
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
„Mówiłem, że to się skończy.”
„Mówiłeś!”
„Cieszę się, Moja słodka! I cieszę się, bo we śnie znów Mi śpiewałaś!”
„’Kto spożywa Moje Ciało i Krew Moją pije trwa we Mnie, a Ja w nim. Będzie żył na wieki.'”
„Nawet przez sen dajesz świadectwo, Moniko.”
„Żadna w tym moja zasługa!”
„Czym żyjesz, o tym śnisz.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. A On głaszcze mój policzek. Z miłością.