Noc tańcząca. Byłam w ramionach Ukochanego. W Jego rękach. Niemowlę w rękach Miłości. Tańczące dla NIEJ. Zawsze jestem w Jego rękach. Czy śpię czy tańczę, maluję czy piszę. Zawsze jestem w rękach Umiłowanego. Przy Jego Sercu. Teraz też. I tańczę dla Niego.
Miesiąc: styczeń 2017
W ŚWIETLE
Byłam w Ogrodzie, w Kąciku Różanym. Na ławeczce siedziałam, obok Ukochanego. Ukochany trzymał moje ręce w Swoich dłoniach. Patrzył we mnie z bezgraniczną miłością…
Uwielbiałam Go i dziekowalam Mu za Jego Obecność, bliskość i Miłość. Dziękowałam, dziękowalam… Ukochany uśmiechał się do mnie czule. “Niewielu dziękuje za Moją miłość i obecność i niewielu pragnie Mojej bliskości…- w Jego głosie słyszałam smutek.
“Pragnę… być coraz bliżej i bliżej Ciebie”.
Znalazłam się w bardzo ciemnym pomieszczeniu. Ciemniejszym niż noc. Nie było w nim ani najmniejszej iskierki światła. Nagle otworzyły się, jak się później okazało, drzwi i do pomieszczenia wtargnął, wlał się potężny strumień światła. Potężny. Podeszłam do niego. Jasność wielka, ciepła i przyjazna. Jakby zapraszała żebym w nią weszła. Weszłam. Jasność od razu mnie ogarnęła, otuliła. Doświadczenie ogromnej, potężnej jak To światło Miłości i bezpieczeństwa i szczęścia całą mnie ogarnęło. Szłam przed siebie, w pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie jestem ani dokąd idę. W miarę jednak jak szłam, oczy przyzwyczajały się do jasności. Ze zdumieniem odkryłam że znajduję się w… Ogrodzie mojego serca!! Stałam przed ławeczka na której siedział Umiłowany. Uśmiechał się do mnie promiennie i gestem dłoni zapraszał, żebym usiadł obok Niego.
“Tyle tu światła…”
“Będąc blisko Mnie, żyjesz w NIM, Promyczku”.
Ta notka powstała tylko dzięki Umiłowanemu. Rozłożona jestem przez chorobę i do pisania nie mam głowy.
TYLKO dzięki Ukochanemu!
OBLUBIENICE
Noc tańcząca. Przy Sercu Umiłowanego. Tulił mnie dko SERCA pochylony nade mną z miłością wielką… Tańczyłam za moje Dzieci. Dzisiaj szczególnie Tańczyłam za moją Córeczkę, która właśnie dziś wyjeżdża “do dalekiego kraju” by służyć Ukochanemu w zakonie. Tańczyłam Uśmiechając się do Ukochanego i ON się do mnie Uśmiechał.
“Prowadzisz Ją do Mnie, Promyczku”.
“Jest Twoja, błogosław Jej i bądź z Nią. Proszę!”
”Jestem i błogosławię*.
“Dziękuję!!!”
Umiłowany patrzył we mnie z czułością.
“Takie dusze jak Jej i Twoja sprawiają Memu Sercu wielką radość!”
„Chcemy sprawiać Ci radość, kochac Cię i służyć Tobie!”
Ukochany wciąż się uśmiechał.
„Wy oblubienice MOJE”.
MASZ MNIE!
W nocy tańczyłam bardzo intensywnie. Umiłowany był ze mną przy moim łóżku. Trzymał mnie za rękę, pochylał się nade mną z miłością i czułością ogromną. W Jego oczach widzialam wodospad Jego Miłości. Uśmiechałam się do Ukochanego.
“Cała Twoja i cała dla Ciebie”- szepnęłam. Tańczyłam bardzo.
Ukochany przytulił moją rękę do Swojego policzka.
“Piękna Moja, oblubienico Moja!”
“Oddam wszystko, dla Ciebie, żeby Ciebie mieć, Miłości moja!”
“Masz Mnie, Perełko Moja”.
Nasze krzyże, Jego i mój, trwały we wzajemnym uścisku, przytuleniu, pocałunku…
“Rozkoszą Moją jest łączyć się z tobą…” (Dz.,570)
O MIŁOŚĆ!
Noc. Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie mego serca. Umiłowany siedział na ławeczce pod różami. Ja usiadłam na trawie u Jego stóp. Objęłam Jego nogi, a głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzyłam w Niego. Ukochany gładzil mnie po twarzy i włosach i uśmiechał się do mnie promiennie.
“Jak mogę Ci usłużyć, mój Ukochany?”- spytałam uśmiechając się do Niego.
“Służysz Mi, Promyczku”.
“Łatwo jest Ci służyć…”- wciąż się uśmiechałam.
“Taniec nie jest łatwy. Przeciwnie”.
“Wiem. Ale jakoś… łatwo mi…”.
“Bo kochasz, Promyczku”.
“Bo dajesz mi siłę by tańczyć”.
“Siła bez miłości byłaby niczym. Taniec też, Promyku*.
Posmutnialam, bo przypomniałam sobie moje słabości i grzechy.
“Mowisz ze kocham, a ja widzę jak mało we mnie miłości…”- szepnęłam z wyrzutem. Ten wyrzut skierowany był do mnie samej. Objęłam Jego nogi jeszcze bardziej i prosiłam:
“Daj mi więcej kochać! Ucz mnie kochac, proszę!”
Ukochany patrzył we mnie z tkliwościa wielką i wciąż gładzil mnie po głowie…
NIESAMOWITE
Leżałam w łóżku tańcząca bardzo.
Ciemno, nie widzialam Ukochanego. Nie widziałam, ale…
“Ja jestem z Tobą, Promyczku!”
“Wiem że jesteś, Umiłowany. Nie muszę Cię widzieć, żeby wiedzieć że jesteś”- uśmiechałam się do Niego w ciemność. I nagle Go ujrzałam. Stał przy moim łóżku. Pełen blasku, jasności i chwały. Piękny bardzo,
“Błogosławie Tobie, Perełko!”
“I moim Dzieciom”- szepnęłam.
Ukochany Uśmiechnął się do mnie promienny.
“I Twoim Dzieciom błogosławię!”
“Dziękuję bardzo!!”
Ukochany wciąż się Uśmiechal.
Chwilę później byliśmy w Ogrodzie Sercowym. Ukochany trzymał mnie na rękach. Pochylal się nade mną z tkliwościa wielką i tulił do SERCA. Tańczyłam bardzo. Za moje Dzieci. Kiedy tańczę, tańczę za moje Dzieci. Czyli zawsze. Tej nocy tańczyłam w konkretnych intencjach. Ukochany przyjmowal mój taniec.
“Tancząc rodzisz Je dla Mnie”.
Kiwnęłam twierdząco.
Tańczyłam i tańczyłam. I Ukochany wysłuchal.
W grudniu,, przed Świętami dostałam pocztą prezenty od mojego Dziecka. W kopercie był też krótki list. Mama odebrała przesyłkę od listonosza, przywiozła do mnie, do pokoju. Akurat był u mnie bratanek Łaj. Mama otworzyła mi list i przeczytała na głos, m.in. słowa: „Dla Duchowej Mamy”.
-A „duchowa mama” to kto? – spytał zdziwiony Łaj. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, odezwała się również zdziwiona mama:
– Nie wiem…
– To ja -szepnęłam uśmiechając się tajemniczo.
– Ty? – mama zdziwiła się jeszcze bardziej.
– Tak – uśmiechnęłam się do mamy, która, nie wiedząc o tym, też była/jest moim Duchowym Dzieckiem.
– Ciocia jest duchową mamą?? Niesamowite!!- zawolał Łaj.
Prawda. Niesamowite.
Dzięki Umiłowanemu. Dzięki Niemu i dla Niego.
WODOSPAD MIŁOŚCI
Noc. Leżałam w łóżku tańcząca.
Byłam w Ogrodzie mojego serca Ukochany trzymał mnie w ramionach i tulił do SERCA. Patrzył we mnie z czułością,..
“Ukochany! Najdroższy!”
“Najdroższa Moja!”
Zapatrzylam się w Niego.
“Jak bardzo Ty mnie kochasz! Jak bardzo!” – szepnęłam.
Umiłowany uśmiechnął się do mnie i uniósł się do góry. Lecielismy. Wciąż patrzyłam w Niego a On wciąż patrzył we mnie. Nie wiem jak długo lecieliśmy, dla mnie to była chwila. Nagle usłyszałam szum, coraz głośniejszy. Ukochany wskazał ręką i powiedział wciąż się do mnie uśmiechając.
“Spojrz, Promyczku!”
Spojrzałam tam gdzie pokazywał i… zaniemowilam z wrażenia.
Wielki, ogromny, potężny wodospad… spływający z nieba. Potężny! Strumienie wody płynące z wielką mocą, i rozpryskujace się o ziemię. Tworząc na niej rzeki i strumyki nawadniające cały Ogród. Wodospad był cały oświetlony dziwnym blaskiem. A wśród tumanów spływającej z nieba wody tworzyły się tęcze. Patrzyłam zachwycona, oczarowana.
“Wodospad… przecudny!”- wyszeptałam.
“Wodospad Mojej Miłości, Promyczku”.
Spojrzałam w Ukochanego z zachwytem. On patrzył we płomienny w Jego oczach widziałam ten wodospad…
KLĘCZĄC…
Wieczorem leżąc już w łóżku tańcząca:
Byłam w Ogrodzie Sercowym, w kąciku pod różami obok studni. Nie ławeczce. Przy Sercu Umiłowanego. Ukochany pochylal się nade mną i patrzył we mnie z wielką radością. Tańczyliśmy. Nagle poczułam pragnienie, zachciało mi się pić. Nie powiedziałam o tym Ukochanemu. Pomyślałam, wytrzymam. Ukochany Uśmiechnął się do mnie i posadził mnie na ławeczce.
“Poczekaj, Promyczku. Przyniosę”.
Poszedł do studni i zaczerpnął wody do wiaderka. Potem zanurzył w nim dłonie i nabrał w nie wody. Podszedł do ławeczki i… uklakl przede mną. “Nie mam naczynia”- szepnął.
W jednej chwili przypomnialam jak to ja dałam Mu pić… podobne gesty i słowa… Ukochany klęczał przede mną z wyciągnietymi, pełnymi wody dłońmi. Pochylilam się i zaczęłam pić. Woda była rześka. Nie bardzo pamiętam jednak jej smak, bo w sercu i głowie miałam tylko jedno: “Ukochany klęczy przede mną!” Wypiłam wszystko, a On wciąż klęczal przede mną z wyciągnietymi dłońmi… Zsunęłam się z ławeczki i uklękłam naprzeciw Umiłowanego. Blisko… zdawało mi się, Ukochany Sam w jakiś sposób się do mnie przybliżył. I położył Swą głowę na moim ramieniu. Ja swoją położyłam n Jego ramieniu… Tańczyliśmy. Dwa krzyże, Jego i mój, znów się objęły, przytuliły, ucałowały… Tańczylismy tak klęcząc przed sobą nawzajem długo bardzo. Aż w końcu zmęczona zasnęłam.
Obudziłam się w ramionach Ukochanego. Siedział na ławeczce i tulił mnie do SERCA. Widząc, że się obudziłam, uśmiechnął się do mnie promiennie. I ja też się do Niego uśmiechałam.
“Czuwałes nade mną, Ukochany”.
“Zawsze czuwam nad Tobą, Promyczku”.
Patrzyłam w Niego z wdzięcznościa.
Trudno mi pisać te notki, opisy z Ogrodu. Nie tylko dlatego, że są bardzo osobiste, intymne, coraz bardziej… Ale też/a może przede wszystkim/ dlatego że, tego co doświadczam w Ogrodzie nie da się opisać słowami. I kiedy próbuję opisać zamykam w słowa Tego, którego zamknąć nie można. Kiedy piszę, drżę, żeby czegoś nie zepsuć, nie zniszczyć, nie pobrudzić…
Ale ufam. I piszę.
NOC Z UKOCHANYM
Cała noc tańczyłam bardzo.
Byłam w Ogrodzie z Umiłowanym moim. Tulił mnie do SERCA. Pochylony nade mną z tkliwościa wielką i miłością. Patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża. Cudnym Spojrzeniem… trzymał mnie za rękę
“Tańczymy”- szepnęłam uśmiechając się do Niego z wysiłkiem.
“Tańczymy, Perełko Moja”.
Ukochany tulił mnie bardziej i bardziej. Tulił też moją rękę do Swojego policzka. Znów byłam dzieckiem w Jego ramionach.
Tańczymy.
Dla mnie cierpienie dla Ukochanego i miłość do Niego to synonimy. To taniec. Ofiara cierpienia.
NIGDY DOŚĆ!
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Razem z Umiłowanym. Na ławeczce pod różami, obok studni. Siedziałam przy Ukochanym. On patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem, ja uśmiechałam się zapatrzona w Niego
“Zatańczymy?”- spytałam.
“Nie chcesz trochę odpocząć, Promyczku? Nie dość Ci tańca?”
“Dla Ciebie, Ukochany??! Nigdy dość!!!”
I Ukochany porwał mnie do tańca! Ale jak! Wziął mnie na ręce i wirowal po Ogrodzie! Szczęśliwy, promienny. Wirowal ze mną na rękach! Ja śmiałam się w glos, także szczęśliwa bardzo! A On wirowal i wirowal….
W końcu posadził mnie na ławeczce i sam usiadł obok. Patrzył we mnie płomienny… Wzięłam Jego dłoń, podniosłam do moich ust i ze czcią ucałowałam Jego Ranę.
“Bardzo Cię boli… nie dość Cl tańca?”
“Dla Ciebie Promyczku, nigdy dość!”
Wtedy moje serce drgnęło. Ukleklo przed Umiłowanym. Wszystkie rośliny w Ogrodzie oddały Mu pokłon. A ja wciąż całowałam Ranę Ukochanego.