Budzę się…. I szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Patrzę która godzina.
„Oj… Przepraszam, że jestem z Tobą, Jezu kochany tak krótko. Długo spałam!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„To dobrze, czy źle, maleńka Moja?”
„Z jednej strony dobrze, bo się wyspałam. Z drugiej źle, bo kiedy się budziłam o 2, czy 3 w nocy, to mogłam dłużej z Tobą być. Teraz budzę się o 5.”
„A może Ja tak chcę. Chcę, żebyś odpoczęła. Po za tym jesteś ze Mną cały dzień. Prawda?”
„No tak. Prawda!”
„Właśnie!”
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko… I teraz też mnie całuje. A ja tańczę w Jego pocałunkach. W Jego Miłości.
„
Miesiąc: czerwiec 2025
NA WIECZNOŚĆ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością.
„Kocham Cię mój Jezu!”
„Kocham cię maleńka…”
„A gdzie 'Moja’?” – śmieję się wesoło.
„Mówiłem. Przerwałaś Mi, maleńka Moja!”
„A, to sorki!” – daję Jezusowi siarczystego buziaka. I dodaję:
„Na każdej Mszy świętej, kiedy ksiądz podnosi Hostię w górę, ja szepczę: Jezu mój, miłości moja, Ty jesteś mój, ja jestem twoja!”
„Tak. Ja jestem twój, a ty Moja jesteś.”
„Na zawsze! Na wieki!”
„Na wieczność!”
BEZ BÓLU
Budzę się… Powoli otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały.
„I jak się czujesz, maleńka Moja?”
„Dobrze, dziękuję. Jestem przymulona lekiem… Ale nic nie boli! I jak ja będę teraz tańczyć?! Czym?”
„Twój krzyż jest taki, że siedzisz na wózku inwalidzkim. Reszta to dodatek.”
„Będę tym tańczyć!”
„Właśnie tak!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Rozmyślam…
„Nic nie boli… Dawno tak się nie czułam. Może nawet nigdy… Zawsze coś mnie bolało. A teraz nic nie boli. Może jak przymulenie przejdzie to pomaluję. Zobaczymy. Tymczasem daj buzi, kochany mój Jezu! Daj buzi! Pro…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Policzek przy policzku i serce przy SERCU.
SERCE CICHE I POKORNE
Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Dotykam SERDUSZKO, głaszczę JE, całuję i pieszczę.
„Dziś Twe Święto. Czego sobie życzysz, moje słodkie?”
„Życzę Sobie, abyś mnie kochała, maleńka Moja.”
Posmutniałam… bo myślałam że… Ale milczę, nic nie mówię.
„Tak, kochasz Mnie. Ale pragnę, abyś Mnie kochała bardziej i bardziej. Bardziej niż siebie samą, bardziej niż swoje Dzieci, bardziej niż wszystko inne.”
„To ja tak pragnę! Pomóż mi proszę!”
„Kochasz Mnie tak!”
„Ale przecież powiedziałeś, że…
” Chciałem, żebyś zobaczyła jak reagujesz. Byłaś smutna, ale milczałaś i chciałaś kochać Mnie bardziej. Jesteś pokorna i cicha. Podobna do Mnie.”
„Jezu cichy i pokornego SERCA, uczyń serca nasze według SERCA Swego.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja
TYMCZASEM
Budzę się i szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
„Tak. Dziękuję bardzo! Może potem trochę pomaluję. Jeśli pozwolisz, kochany mój Jezu”
„Zobaczymy co będzie potem. Tymczasem daj buzi, kochana Moja!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica.
A teraz tańczymy bardzo. Tańczymy w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
NIE!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Odjąć ci cierpienia, maleńka Moja?”
„Nie! – szepczę ostro. Po chwili uśmiecham się do umiłowanego z tkliwością.
„Nie odejmuj mi cierpień, kochany! Sobie na krzyżu nie odjąłeś. I mnie nie odejmuj. Chcę być jak TY!”
„Jesteś jak Ja, miłości Moja!”
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
Jezus obejmuje mnie i jeszcze bardziej przytula do SERCA. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!
JA OFIAROWUJĘ, JEZUS PRZEMIENIA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Ma w oczach łzy. Próbuję uśmiechnąć się do umiłowanego, nie nie bardzo mi to wychodzi.
„Mój prześliczny…” – szepczę z trudem.
„Kochana Moja! Słodka Moja!”
Jezus dotyka dłonią miejsca w moim ciele, które boli mnie najbardziej. Dotyka ze czcią i namaszczeniem wielkim. Z szacunkiem i nabożeństwem….
Ofiarowuję Jezusowi moje cierpienia. A On przemienia je w Miłość. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
ODPOCZNIENIE I UKOJENIE
Leżę w objęciach Jezusa. W błogim półśnie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
„Tak! Dziękuję Ci kochany Jezuniu! I dziękuję, że jesteś ze mną. Że mnie nie opuścisz, nie zostawisz, nie odejdziesz.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Nie ma takiej opcji, kochana Moja. A nawet gdybym cię zostawił, byłbym bardzo smutny.”
„Smutny? A dlaczego?”
„Bo jesteś ukojeniem i odpocznieniem Moim.”
„Tylu jest ludzi na świecie…”
„Tak, ale ty jesteś odpocznieniem i ukojeniem. W tobie odpoczywam.”
Kładę głowę Jezusa na sercu moim.
„Odpocznij kochanie moje najdroższe…”
Jezus odpoczywa na sercu moim. Ja tańczę dla Niego. W miłości.
DUMNY ZE MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Nie jesteś pamiętliwa, maleńka Moja?”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Myślę, że nie. Choć wiele lat temu miałam najgorszy dzień w życiu. Bardzo długo nie mogłam go zapomnieć. Rozpamiętywałam sekunda po sekundzie to co się stało. Mięliłam w sobie… Bolało mnie ciało, serce i dusza. Chciałam o tym zapomnieć. A im bardziej chciałam zapomnieć, tym bardziej pamiętałam. Potem niby zapomniałam, ale gdy sobie przypominałam znowu wszystko mnie bolało. Dopiero gdy wybaczyłam pojawiła się mgła… Mgła zapomnienia. A teraz nie mogę sobie tego przypomnieć! A gdy już sobie przypominam, nachodzi mnie myśl:
„Było, minęło, nie wróci.”
„A jak sobie radzisz z przykrościami teraz?”
„Staram się od nich oderwać. Gdy się oderwę, zapominam o nich. A ludzi, którzy sprawili mi jakąś przykrość traktuję normalnie, jakby się nic nie stało. I tak jest dobrze.”
„Jestem z ciebie dumny, Moja słodka.”
Zaśmiałam się perliscie.
„Chyba z Samego Siebie, bo to dzięki Tobie!”
Jezus ujmuje moją twarz w Swe dłonie i patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Jestem z ciebie bardzo dumny!”
Wtulam się w umiłowanego mojego…
SENS
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i zakochany cały.
„Cierpisz bardzo, maleńka Moja…”
„Tak. Tańczę. Tańczę dla Ciebie i za moje Duchowe Dzieci.”
Rozmyślam…
„Gdybym nie miała dla Kogo i za kogo tańczyć, moje cierpienie nie miałoby sensu. Dzięki Tobie i moim Dzieciom ma sens! Mam dla Kogo i dla kogo ofiarowywać cierpienia. Dziękuję Ci Jezu kochany!”
„To Ja ci dziękuję, Moja słodka!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje i czule szepcze:
„Jestem z ciebie bardzo dumny! Bardzo!”
Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!