Noc. Leżałam w łóżku tańcząca bardzo.
Byłam w Ogrodzie mojego serca. Adorowalam Rany Umiłowanego. Kleczalam u Jego Stóp i adorowalam, uwielbialam i całowalam… JEGO Rany. Klejnoty mojego serca, mojego Ogrodu. Najcenniejsze Klejnoty! Skarby!!
Długo tak kleczalam u Stóp Umiłowanego. Podniósł mnie i wziął na ręce. Usiadł na ławeczce i tulil mnie do Serca jak najczulsza matka. Tańczylismy.
“Serce Moje! Dziecię Moje”.
Tulił mnie do Serca. Mocniej i mocniej…
“Kocham Ciebie, Kocham Ciebie Jezu! “- szeptalam wtulona w Umiłowanego, bezpieczna i bardzo szczęśliwa. Ukochany pochylal się nade mną i patrzył Spojrzeniem z Krzyża. Tańczylismy.
Wciąż tańczymy.

