Noc. Leżałam łóżku. Nie mogłam spać. Nie tańczyłam za bardzo. W miarę. A nie mogę spać często. Po prostu mało snu potrzebuję. Kiedy tak leżę, mogę zejść do Ogrodu mojego serca. Do Ukochanego.
Zeszłam tęskniaca bardzo… Ukochany czekał na mnie przy ławeczce.
“Jesteś!!!- szepnęłam uśmiechając się do Niego.
“Jesteś Perełko Moja!”
“Przy Tobie jestem. Przychodzę do Ciebie by BYĆ!”
Chwilę później siedziałam na ławeczce, a Umiłowany pochylal się nade mną i tulil do Serca. Patrzył we mnie jak nikt inny na świecie.
Trwałam przy Sercu UKOCHANEGO.
ON, Jego Miłość, Jego SERCE jest centrum Ogrodu mojego serca. Jego ŹRÓDŁEM! Źródłem Życia!!! To dzięki Niemu żyje Ogród, dzięki Niemu żyje moje serce. To dzięki Niemu ja Żyję!!!!
Przychodzę do Tego Źródła, aby pić, aby pić ze Zdroju Zbawienia. Aby Żyć. Aby BYĆ!
Byłam w kościele. Kleczalam przed Umiłowanym ukrytym pod Postacią bialutkiej, kruchej Hostii. Adorowalam SERCE. ŹRÓDŁO Życia Świętości, Miłości.
“Serce Jezusa, bądź pochwalone!
bądź pozdrowione!
bądź uwielbione!
bądź wywyzszone!
Amen. “