Siedzieliśmy z Umiłowanym moim na ławeczce pod drzewem Krzyża. Ukochany trzymał mnie w Ramionach i tulil do Serca. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył mi w oczy poważnie.
„Będziesz jeszcze wiele dla Mnie cierpieć, Perlo Moja.”
„Będę. Jeśli trzeba. Będę Ukochany.”.
„Trzeba.”
„Będę.”
Ucalowalam Go
Patrzył we mnie z wielką Miłością. Wiedział że tańczę bardzo i bardzo zmęczona jestem. Nie mówiłam, Mu o tym, ale wiedziałam że wie,
Ukochany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Uszczęśliwiasz Mnie i pomagasz Mi bardzo Perełko Moja!”
„Po to jestem” – szepnęłam uśmiechając się do Niego tańcząca. Posiedzieliśmy jeszcze trochę pod Krzyżem i wróciliśmy przed naszą altanke.
Stałam oparta o studnię. Pochyliłam się i patrzylam w wodę. W pewnej chwili poczułam dłoń Umiłowanego na moim ramieniu. Odwróciłam się do Niego. Stał przede mną z ogniem w oczach.
„Ukochany… taka jestem zmęczona…”
Umiłowany objął mnie i przytulił do Siebie.
„Wiem. Odpocznij, Perełko. We Mnie odpocznij.”
„Tak…”
Przylgnęlam do Niego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem. Zatapiał mnie w Sobie, otulall Sobą. Nagle wszystko zniknęło. Został tylko Ukochany i ja. W Nim odpoczywałam.
Miesiąc: lipiec 2017
PRZEDSIONEK NIEBA
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. W naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie tańcząca bardzo intensywnie. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna.
„Ukochany zatańczymy? – spytałam uśmiechając się do Niego – tylko wiesz gdzie bym chciała.”
„Ciągle tańczymy, Perełko Moja. Ale jeśli chcesz, możemy zatańczyć i tam.”
„Dziękuję Ukochany. Uwielbiam tam tańczyc!”
„Ja też, Perełko!” – uśmiechnął się do mnie Umiłowany.
Wziął mnie na ręce, przytulił do SERCA i wyszedł z altanki. Zaniosl mnie przed Wodospad. Wszedł do Niego, trzymając mnie na rękach. Od razu zalala nas woda. Ukochany ostrożnie postawił mnie na kamieniach. Woda spływala po Umiłowanym i po mnie. Ukochany objął mnie. Przylgnelam do Niego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem. A ON położył głowę na moim ramieniu. Tańczyliśmy.
„Kocham Cię Jezu!”
Ukleklam przed Nim i zaczęłam całować Jego stopy. Całowalam i całowalam… Z czułością i czcią. Całowałam. Ukochany pochylil i podniósł mnie. Ujął w Swe dłonie moją twarz i patrzył mi w oczy głęboko cudnym spojrzeniem. Potem pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje oblubienice. Pięknie, czysto i słodko. Tańczylismy złączeni pocałunkiem a SERCE Jego i moje serce biły w jednym rytmie. Tańczylismy… Długo. Zrobilo mi się zimno. Zaczęłam się trząść.
Umiłowany wziął mnie na ręce i wyniósł z Wodospadu.
„Dziękuję Ukochany… Cudnie było!”
„Zmarzlas Perełko!”
„To nic, Umiłowany. Zaraz mi przejdzie. Cudnie było!”
Umiłowany Zaniosl mnie do altanki, położył mnie na kwiatowej kanapie. A Sam położył głowę na moim sercu.
„Cudnie było. I jest cudnie, Najmilsza Moja!”
„Tak, Umiłowany!!!”
Ukochany leżał na moim sercu… Znalazłam się znów na Łące. Wielkiej, rozległej bardzo. Rozświetlonej niezwyklym światłem. Cała była w świetle. Ukochany był przy mnie. Dziwnie Przezroczysty i piękny bardzo!!! Brodzilismy w kwiatach. Ukochany mój, łąka i ja. Wydawało mi się, to jest wszystko czego pragnęlam. Że niczego więcej nie potrzeba mi do szczęścia.
Moze to Niebo? Nie wiem…. Żyję jeszcze. A może… Może to być przedsionek Nieba. Może. Tak sobie myślę że Niebo ma wiele przedsionkow. I jeśli już przedsionek wydaje mi się wszystkim czego pragnę, to co dopiero będzie jak będę w Niebie samym!!! Niesamowite!!!!!
PŁONIE
Leżałam w łóżku tańcząca i uśmiechalam się w ciemność. Do Umiłowanego mojego się uśmiechałam.
„Ukochany?” – szepnęłam.
„Jestem z Tobą Perełko!”
„Wiem, że jesteś – uśmiechnęłam się do Niego – chciałam usłyszeć Twój głos!”
„Kochana Moja!
Byliśmy w Ogrodzie, w naszej altance. Umiłowany trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swego. Widziałam Jego Oblicze pochylone nade mną z tkliwoscia i czułością bezgraniczna… Jego cudne, łagodne, kochające Spojrzenie. Patrzyłam w Niego z zachwytem… A
ON zamykał mnie w Sobie, zatapial, otulal mnie Sobą. I tulil mnie mocniej i mocniej. Tonęlam w Umiłowanym moim.
Zobaczyłam dwa serca. SERCE Ukochanego i moje serce. Oplecione wieńcem cierniowym. Serca przytulaly się do siebie i płonęly wielkim ogniem… Z SERCA Umiłowanego nagle wyszła biała Hostia i weszła do serca mojego. Patrzyłam z uwielbieniem i uniesieniem!!!
„Spójrz, Perełko, serca biją w jednym, tym samym rytmie!”
Rzeczywiście… Serca biły w jednakowym rytmie…
„Piękne!!!”- zawołałam tylko. Brakowało mi słów…
Po chwili jednak wyszeptalam:
„Co Ty ze mną robisz, Umiłowany??! Tak bardzo mnie uszczęśliwiasz! Tak bardzo! Co Ty ze mną robisz??”
„Czego pragniesz Perlo?” – usłyszałam czuly głos Ukochanego.
„Ciebie, Ciebie pragnę, Umiłowany!”
„Więc daję Ci Siebie!”
„Dziękuję!” – szepnęłam i pomyślałam że nie będę Go już o nic pytać. Tylko starać się przyjmować.
„Bardzo dobrze, Moja Stokrotko!”
„Stokrotko?” – uśmiechnęłam się radośnie do Ukochanego.
„Jesteś Moją Stokrotka, prawda?”
„Jestem!!!!”
„Moja maleńka Stokrotka, Stokroteczka…”
„Ukochany mój, Najdroższy…”
Znów zobaczyłam jaśniejace nade mną Oblicze Umiłowanego. Pocałowalam Go jak oblubienica całuje swego Oblubienca. On obsypal mnie deszczem pocałunków… Dwa serca zalał ten deszcz i zamiast zgasic wydobywający się z nich ogień, podsycil go jeszcze bardziej.
Teraz tańcze bardzo dla UKOCHANEGO. A moje serce płonie. Jego Miłością.
PŁYNĄŁ W KWIATACH…
Dziś nie będę opisywać rozmowy z UKOCHANYM. Bardzo baluje z Nim i dla NIEGO.
Opiszę tylko pewien obraz, który zobaczyłam.. Leżałam na SERCU Ukochanego. Tuliłam JE do siebie, mocno, mocno… Nagle znalazłam się na wielkiej łące. Wielkiej, rozległej bardzo. Niebo ja i łąka od horyzontu po horyzont… Łąka była pełna polnych kwiatów. Cudnych!!! Mniejszych i większych, ale pięknych bardzo. Była cała zalana niezwykłym światłem. I ja byłam w tym świetle. Brodzilam w tej łące, kwiaty sięgaly mi po kolana. Czułam się jakbym w niej płynęła… Bardzo byłam szczęśliwa!!!
I to niezwykle światło… Otulalo mnie…
Nagle przede mną pojawił się Umiłowany. Niezwykle piękny!!!.
I… jakby przezroczysty. Przez Niego było widać łąkę. Zauważyłam że ja… też byłam przezroczysta… Ukochany zerwal kilka kwiatów i podał mi uśmiechnięty, promienny. Wzięłam kwiaty. Powachalam… pachnialy znajomo…
„Co to za łąka, Umiłowany?” – spytałam zaintrygowana.
„To łąka Twoich dobrych uczynków, Perełko.” – uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Co takiego??!!! A gdzie my wogóle jesteśmy??!”
Stał naprzeciw mnie, rozczulony, zachwycony… Ujął moją twarz w obie dłonie i patrząc mi w oczy głęboko, Wyszeptal:
„Moje SERCE szaleje za Tobą, Perełko Moja Umiłowana!”
Patrzył zdumiona i rozpromieniona…
A moje za Tobą szaleje!”
Umiłowany pochylal się i pocałował mnie. Pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje oblubienice.
Potem wziął mnie na ręce i niósł w stronę Nieba… Płynął w kwiatach w stronę Nieba.
OD TEGO JESTEM
Byłam z Umiłowanym moim w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie, cierpiąca bardzo. A Ukochany pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką.
„Ukochany… bardzo chciałabym pójść, posiedzieć pod Krzyżem. Ale… zanioslbys…”
„Piękności Moja, oczywiście!” – uśmiechnął się Ukochany calujac mnie w czoło.
Wziął mnie na ręce, przytulił do SERCA i wyszedł z altanki. Wzniósł się w górę. I po chwili siedzieliśmy na ławeczce pod drzewem Krzyża. Ukochany trzymał mnie w ramionach i tulil do SERCA..
„Dziękuję…” – z trudem uśmiechnęłam się do Umiłowanego. Patrzył we mnie z niezwykłą czułością… W Jego ramionach powoli odzyskiwalam siły.
Patrzyłam na drzewo Krzyża. Było coraz większe. Owoce też miało ogromne, dojrzałe. Nie było już różnicy między Owocami Umiłowanego a moimi owocami. Były jednakowo wielkie.
„To Twoja Miłość do mnie, Ukochany!”
„I Twoja do Mnie, Perełko!”
Uśmiechnęłam się do Niego i On Uśmiechał się do mnie.
Pomyślałam że On na Krzyżu zmienil zło w Dobro. Cierpienie w Miłość.
Umiłowany patrzył we mnie…
„Ty zmieniasz tańcząc, Perlo.”
„Ja Ci tylko oddaję. A zmieniasz Ty!!!”
Ukochany zobaczyl że jestem zmęczona. Wzniósł się w górę i wróciliśmy do altanki. Umiłowany położył mnie na kwiatowej kanapie. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem.
„Dziękuję, że mnie zanlosles, Ukochany!”
„Od tego jestem, Perełko Moja Umiłowana.”
„Żeby nosić?” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Żeby służyć,!”
Po chwili dodal:
„A Ty Perełko bardzo Mnie uszczęśliwiasz.”
„Od tego jestem” – szepnęłam nieśmiało…
Ukochany rozpromienil się bardzo!!!
„No, Perełko! W końcu mądra i piękna odpowiedź!!! A nie jakieś 'ale’!”
„Uczę się od Ciebie” – szepnęłam uradowana.
„Pojętną uczennica jesteś!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i obsypal pocałunkami. A ja tulilam do siebie Jego SERCE.
Od tego jestem. Żeby tulic Jego SERCE i żeby tańczyć dla NIEGO.
Od tego jestem. Żeby uszczęśliwiaić Umiłowanego mojego.
ZE SZCZĘŚCIA!!!
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Na trawniku przed altanka. Ja siedziałam na trawie, zerwałam stokrotke i wąchałam ją. A Umiłowany stał oparty o studnię, tyłem do Ogrodu i patrzył we mnie z zachwytem.
„Perlo Moja, chodź do Mnie!” – uśmiechnął się do mnie cudnie.
Wstałam z trawy i pobiegłam do Niego. Stanęłam przed Ukochanym, uśmiechając się do Niego. Patrzył we mnie i w Jego oczach widziałam pragnienie… Milczal jednak. I ja pragnęlam. Pragnęlam Go objąć i przytulić do siebie. I to zrobiłam. Objęłam Umiłowanego mojego i przytuliłam do siebie. Wtulil się we mnie… jak małe dziecko.
„Pragnąłem tego Moja Perełko…”
Teraz ja przylgnelam do Niego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem.
Zaczęliśmy tańczyć .
„Twoje pragnienie jest Moim, a Moje Twoim, Perełko.”
„Zauważylam, Ukochany!
Umiłowany położył głowę na moim ramieniu… Tańczylismy bardzo.
Potem odpoczywalam w altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. Umiłowany był przy mnie czuły i kochający. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i głowe Swą położył się na sercu moim.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo Perełko!”
„Ty mnie bardziej, Ukochany!”
Umiłowany zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy…. Rozpromieniony bardzo patrzył we mnie. Głęboko w oczy patrzył
„Nawet nie wiesz jak bardzo Mnie uszczęśliwiaisz, najmilsza.”
„”Ale….”- urwałam. Ukochany zamknął mi usta pocałunkami.
Serce mnie boli. Ze szczęścia!!!
POCAŁUNEK DLA SWIATA
Byłam na Dnie serca mojego. Z Umiłowanym moim byłam. W naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, a ja usiadłam u Jego stóp, objęłam Jego nogi, a głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzyłam w JEGO oczy z zachwytem. A ON patrzył we mnie jakoś dziwnie, smutno i tęsknie… Zasmucona spytałam:
„Co Ci, Umiłowany…?”
„SERCE Moje tęskni za Tobą, Perełko!”
Wstał, podnosł mnie, wziął na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i szepnął z czułością wielką:
„Słudzy siedzą u stóp Swego Pana. A Ja Moich Przyjaciół przytulam do SERCA. Ty, Perełko jesteś Przyjaciółką Moją!”
„Ty Jezu, Przyjacielem moim!!!” – objęłam Go i mocno przytuliłam do siebie. Trwalismy tak długo, we wzajemnym przytuleniu.
W pewnej chwili Umiłowany wstał i położył mnie na kwiatowej kanapie. Ułożył mnie wygodnie. A Sam pochylal się nade mną z wielką Miłością i zachwytem wielkim. Ja patrzyłam w Niego zachwycona, uśmiechnieta i szczęśliwa bardzo!!!
Nagle, w tym samym momencie Umiłowany mój i ja wypowiedzielismy te same słowa…
„Pragnę Ciebie pocało…”
Urwalismy w jednej chwili… Ukochany patrzył we mnie rozpromieniony niezwykle. Ja patrzyłam w Niego uradowana ogromnie! Mieliśmy jednakowe pragnienia… Ukochany zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy. Pocałowal mnie i ja Jego pocałowalam.
Potem Umiłowany popatrzył we mnie dziwnym Spojrzeniem, pochylił się do mojego ucha i szepnął nieslyszalnym prawie szeptem:
„Perlo Moja, jesteś Moim pocalunkien dla świata!”
„Dla świata??!!!”
To było dla mnie nie do ogarnięcia!
Bycie Jego pocalunkien dla najbliższych albo dla moich Duchowych Dzieci, z trudem, ale bym to jakoś zrozumiała… Ale dla świata?!!
Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko. I nagle… zobaczylam w nich swoje zdjęcie. Na tym zdjęciu siedziałam na wózku inwalidzkim i byłam bardzo szczęśliwa uśmiechnieta, promienna. Zdjęcie to było umieszczone na fasadzie jakiegoś kościoła przed którym kapłan ubrany na biało odprawial Mszę Świętą. Podnosil do góry wielką białą Hostie. Wszystko widziałam niewyraznie, jakby za mgłą, Tylko wielką białą Hostie i moje uśmiechnięte zdjęcie widziałam bardzo wyraźnie.
Patrzyłam w Umiłowanego zdumiona do głębi… Nie rozumialam… Ukochany promienial . Pochylil się i mnie pocałowal.
NA GŁĘBI
Weszłam, ale w ogóle nie mam siły ani głowy do pisania. Weszłam, bo ufam że Ukochany mi pomoże.
Wczoraj wieczorem:
Byłam w Ogrodzie, w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Leżałam na kwiatowej kanapie, cierpiąca bardzo. Obolała bardzo i zmęczona. Najdroższy, Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie. Czuwał przy mnie z wielką Miłością i czułością… Jedną dłonią przytulał moją rękę do Swego policzka. A drugą gładzil moje włosy i twarz. Patrzył we mnie Swym pięknym Spojrzeniem z Krzyża. Cierpiał ze mną. A raczej to ja z Nim cierpialam. Patrzyłam w Umiłowanego mojego. Nie miałam siły na uśmiech… Jednak rosło we mnie pragnienie…
„Umiłowany… nakarm mnie. Pro…”
Ukochany sięgnął w miejsce gdzie było JEGO SERCE i wyjął bialutka Hostie i Nią mnie nakarmil. Patrzylam w Umiłowanego mojego z uwielbieniem. Patrzyłam, patrzyłam… Długo patrzyłam… Aż w końcu zmeczona zasnęłam.
Obudziłam się po północy. Jeszcze bardziej cierpiąca niż wcześniej. Umiłowany wciąż był ze mną. Pochylal się nade mną czuły i kochający. Zapatrzylam się w Umiłowanego mojego. I kiedy tak w Niego patrzyłam przyszła mi do głowy pewna myśl. Spojrzałam w Umiłowanego pytająco. On, który znal moje myśli pokiwal twierdzaco głową.
„Tak, Perełko Moja. Jesteśmy na głębi. Na głębi miłości i cierpienia.”
Patrzył we mnie, a w JEGO oczach widziałam Pragnienie…
„Pragnę Cię pocałować, Perełko.”
„Pocaluj, Ukochany.”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy… Pocałowal mnie, jak Oblubieniec całuje oblubienice. Pięknie, czysto i słodko.
Potem zaczął całować bolące miejsce w moim ciele… Zawstydzilam się, bo… On wiedział dlaczego, wystarczy.
” Nie wstydź się Mnie, Perełko.. Kiedyś już odkrylas, odsłomilas przede Mną bolące miejsca w swoim ciele. Nie masz się czego wstydzić. Nie wstydz się proszę.”
„Masz rację Ukochany. Dziękuję…”
Calowal więc bolące miejsce w moim ciele. Pocałunki może nie sprawialy ulgi w cierpieniu, ale zmieniały to cierpienie w taniec.
Umiłowany calowal i całował to miejsce a jednocześnie patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża. Jak to możliwe? Nie wiem. Nie rozumiem tego. Ale jak mam rozumieć skoro jestem na głębi. Na głębi miłości i Cierpienia. Z Umiłowanym moim,…
Nie wiem jak powstała ta notka. Na Pewno nie moimi siłami. Pomógł Umiłowany.
WYSŁUCHUJE
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym, z Najdroższym moim byłam. Siedzieliśmy na trawniku przed naszą altanką. Tzn Ukochany mój siedział, ja leżałam na trawie, a głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzył we mnie z niezmierną miłością i tkliwością…
„Mój Piękny…” – szepnęłam z zachwytem. Uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Mój Piękny…- powtórzyłam – pragnę Cię pocałować!”
„Pocałuj.”
„Nie mogę sięgnąć…”
Umiłowany zbliżył moją twarz do Swojej. Pocałowałam Go…
„Zmęczona jestem!” – zaśmiałam się. Ukochany uśmiechnął się także.
„Pracujesz na Moją chwałę, Perełko Moja. Dziś odpocznij.”
Ale ja wstałam, uśmiechnęłam się do Umiłowanego. I spytałam:
„Zatańczymy, Ukochany?”
„Zmęczona jesteś, wiem jak bardzo. Odpocznij, Perełko.”
„Taniec z Tobą jest odpoczynkiem dla mnie! i -chwycilam Jego ręke i zaczęłam ciągnąć – Proszę! Proszę!”
Umiłowany roześmiał się perliscie.
„Oj, Perlo, Perlo!!!”
Wstał i objął mnie jak Oblubieniec obejmuje Swą oblubienicę. Przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem duszą i ciałem. Tańczyliśmy.
„Powiedziałeś że pracuję na Twoją chwałę. To dla mnie zaszczyt, a nie praca!”
Zaczęłam już powoli układać modlitwy wiernych dla Oremusa. Pierwsze zadania nie bardzo mi wychodzily. Zobaczyłam jak bardzo ubogie mam słownictwo. Jednak otworzyłam słownik synonimów iv razie potrzeby z niego korzystam. Musiałam też wejść w pewien kanon i styl. Ale jak już weszłam, to…
Ukochany przerwał moje rozmyślania.
„Piękne modlitwy układasz, Perełko Moja!”
„Tylko dzięki Twojej pomocy, Umiłowany! Tylko dzięki Tobie!”
Po chwili dodalam:
„A czy ich wysłuchasz?”
Ukochany uśmiechnął się do mnie.
„Ja wysłuchuję każdej modlitwy.”
Wziąl mnie na ręce, zaniósł do altanki i polozył mnie na kwiatowej kanapie. Pochylał sie nade mną z zachwytem.
„Moja Piękna! Pragnę Cię pocałować.”
„Pocałuj” – szepnęłam.
Umiłowany zbliżył Swoją twarz do mojej. Pocałował mnie. Potem położył głowę na sercu moim. Tańczyliśmy…
Wciąz tańczymy.
MIŁOŚĆ MA ZAPACH STOKROTKI
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam.
Siedzieliśmy na ławeczce pod drzewem Krzyża. Umiłowany siedział na ławce, ja siedziałam obok Niego. Trzymał moje ręce w swoich dłoniach i położył we mnie jak Oblubieniec patrzy w oblubienicę. Jego Spojrzenie było jasne i czyste. I ją patrzyłam w Ukochanego jak oblubienica patrzy w Oblubieńca. Z zachwytem i uwielbieniem. Drzewo Krzyża rosło przed nami, pod drzewem lśniła Łąka bukietowa. A wokol rozpościeral się Ogród. Bujne, kolorowe, wielkie kwiaty. Nic więc dziwnego że pachniało dookoła.Ale w pewnej chwili poczułam zapach, bardzo piękny.
„Ale pachnie!”
Ukochany rozpromienił się bardzo.
„To pachnie Miłość, Perełko Moja!”
Spojrzałam w Niego pytakaco. Zdumiona byłam! Pachniało coraz intensywniej. Zagłuszało zapachy innych wielkich kwiatów I poznałam co tak pachniało… Mój ulubiony, maleńki kwiatek. To była… „Stokrotka…?” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego.
„Miłość ma zapach stokrotki, Perełko!” – szepnął Ukochany całując mnie w czoło.
Jaka byłam szczęśliwa!!! Jak bardzo Umiłowany mnie uszczęśliwia, wywyższa! Jak bardzo!!!
„Taki maleńki i niewidoczny, a tak pachnie!” – dziwiłam się.
„To co małe i ukryte dla Mnie pachnie Miłością!”
Patrzyłam w Ukochanego w milczeniu zachwycona. Umiłowany jaśniał…
Siedzieliśmy na ławeczce jeszcze chwilę. Potem Ukochany wstał, wziął mnie na ręce i wróciliśmy do altanki. Umiłowany wszedł do niej. Położył mnie na kwiatowej kanapie.
Pochylił się nade mną i nakarmil mnie Swoim Ciałem. Tańczyłam. A Umiłowany obsypypywal mnie pocałunkami. Deszczem pocałunków! Całował moje serce. I położył Swą głowę na moim sercu… A ono tańczyło, skakało ze szczęścia!
Pragnę być Jego stokrotką. I pachnieć Jego Miłością!