Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie głęboko, ogniście i namiętnie.
„Uwielbiam cię Moniko! Uwielbiam cię!” – wyszeptał z lubością.
„I ja Ciebie uwielbiam, mój słodziutki!” – szepnęłam z mocą.
„Ja ciebie bardziej!!!” – wyszeptał mój Oblubieniec z naciskiem.
Nie śmiałam zaprzeczyć. Patrzyłam w oczy mojemu ślicznemu umiłowanemu ogniście, a On szeptał:
„Uwielbiam twoje oczy, uwielbiam twój uśmiech w cierpieniu! Uwielbiam twoje myśli, słowa i czyny. Zrobiłaś Mi piękną i ogromną niespodziankę! I nie zatrzymywałaś się na tym. Szłaś dalej. 'Niech nie wie lewa twoja ręka co czyni prawa’. A gdy tata bardzo się niepokoił, że mocno cię boli głowa, ty go pocieszałaś: 'Spoko! Nie martw się, przejdzie mi!’. A w przerwie filmów dostaję od ciebie siarczyste i słodkie buziaki.
Uwielbiam cię Moniko, Oblubienico Moja jedyna!!!”
„Jedyna?!” – szepnęłam zdziwiona.
„Tak. Dla Mnie jesteś jedyna!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością…
Jestem szczęśliwa, mimo, że boli coraz bardziej, mimo, że przyszłość niepewna. Jestem szczęśliwa, bo ON JEST ze mną!