Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Leżę zmęczona bardzo. Zmęczona fizycznie i psychicznie. Umiłowany wie o tym. Zanurza mnie w Sobie… Zatapia w miłości. Czyni z Sobą jedno.
„Jezuniu słodki!”
„Jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem. Będzie dobrze.”
Uśmiecham się do Oblubieńca z wdzięcznością.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic…. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus wciąż czyni mnie jedno z Sobą.
Miesiąc: luty 2026
MOJA RODZINA
Leżę przy SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy tylko we mnie zakochany i zachwycony. Rozmyślam… Uśmiecham się do mojego Oblubieńca i do moich myśli. Jezus też się pięknie uśmiecha.
„Śmiejesz się, kochany z moich myśli!” – śmieję się perliscie.
„Uśmiecham się do nich, a to co innego.”
Umiłowany urywa na moment, potem szepcze dalej:
„Rozmyślasz o swojej miłości do swych Duchowych Dzieci i ich miłości do ciebie.”
„Tak, ogólnie można tak powiedzieć.”
„Bardzo ogólnie!” – Jezus uśmiecha się do mnie z czułością i znów szepcze:
„Nie martw się. Nie powiem niczego, czego nie chcesz.”
Patrzę w umiłowanego z wdzięcznością.
„To są sprawy…. rodzinne. Tak, rodzinne.”
Teraz ja urywam na chwilę. Potem szepczę z mocą:
„Taaak! Jak wielką i kochającą rodzinę mi dałeś, kochany mój Jezu! Dziękuję Ci!”
„Jesteś jej potrzebna, a ona potrzebna jest tobie.
„Taaak… Dzieku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem…
MIEĆ OCZY JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Z miłością i troską.
„Jestem piękna?”
„Bardzo!”
„Jestem piękna Twoim pięknem, kochany mój Jezu!”
Jezus daje mi siarczystego buziaka.
Rozmyślam…
„Bóg w każdym człowieku widzi jego piękno i dobro. W każdym, nawet najgorszym w oczach ludzkich. Prawda?”
„Oczywiście. Widzę piękno w każdym moim dziecku. Stworzyłem was pięknymi i dobrymi.”
„Ucz mnie, proszę, w każdym kogo spotykam widzieć jego dobro i piękno.”
„Uczę. Masz Moje oczy, Moja słodka.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
TANIEC NA KRZYŻU
Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego mojego. Całuję… Całuję jak oblubienica całuje swego Oblubieńca. Słodko, ogniście i namiętnie. Potem całuję Jego święte Rany. Całuję delikatnie, z namaszczeniem i czczcią. Widzę krzyż. Umiłowany mój wisi na nim cierpiący bardzo. Stoję pod krzyżem z obolałym sercem. W pewnej chwili wbijam się w górę. I już jestem przy Oblubieńcu moim. Obejmuję Go z miłością…
„Ja chcę z Tobą, kochany mój Jezu.” – szepczę z mocą.
„Będziesz cierpieć, nie tylko fizycznie. Ale Ja jestem z tobą, Moja słodka.”
„Tak, kochany mój. Tak!”
„Zatańczymy?”
„Z Tobą zawsze!”
I tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Tańczymy w miłości i intymności bez granic. Tańczymy na krzyżu.
MIŁOŚĆ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„Co mogę dla Ciebie, kochany mój Jezuniu?”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością i szepcze żarliwie:
„Uszczęśliwiasz Mnie, maleńka Moja! Bardzo uszczęśliwiasz! Jesteś cała dla Mnie. Myślisz, że nic nie robisz, tylko siedzisz i cierpisz. To prawda, cierpisz, ale cierpienie nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest miłość! A ty kochasz. Kochasz Mnie, nad życie. Kochasz swoje Dzieci. I kochasz siebie. Co chwilę pytasz co możesz dla Mnie zrobić. A ty już robisz! Tańczysz! Tańczysz dla Mnie!”
Uśmiecham się do Jezusa onieśmielona… A On całuje mój uśmiech.
OSŁADZA ŻYCIE
Budzę się… Otwieram oczy i uśmiecham się do umiłowanego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja.”
„Ale ja chciałam dla Ciebie…”
„Odpocznij jeszcze, Moja słodka. Zrób to dla Mnie.”
„Dobrze, kochany!”
Zamykam oczy i odpoczywam… Na swych ustach czuję pocałunki mojego Oblubieńca.
„O mój Jezuniu! Jakiś Ty słodki! Jakie słodkie są Twe pocałunki!”
Jezus całuje jeszcze bardziej i bardziej…
„Życie takie gorzkie, a Ty taki słodki! Osładzasz mi życie!”
Odpoczywam w umiłowanym moim. On obsypuje mnie pocałunkami jak deszczem.
A teraz tańczymy. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
W RĘKACH JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę Oblubieńca mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko…
„O Jezu słodki…” – wzdycham cicho.
„Ja jestem, maleńka Moja.”
„Dziękuję Ci. To mi wystarczy.”
Jezus jest ze mną. Jest w moim bólu, w moim cierpieniu. Jest. Czuwa nade mną. Jest ze mną. Jestem cała w Jego rękach.
DROGA KRZYŻOWA
Leżę na SERCU umiłowanym obolała bardzo i bardzo zmęczona. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie poruszony i wzruszony cały.
„Przepraszam kochany mój Jezu, wczoraj nie odprawiłam Drogi Krzyżowej. Nie byłam w stanie… Ty wiesz.”
Jezus patrzy we mnie z czułością….
„Nie odprawiłaś Drogi Krzyżowej, ale nią szłaś. Szłaś razem ze Mną. I idziesz nią teraz.”
Patrzę umiłowanemu w oczy.
„Masz rację, mój słodki Jezuniu. Idę razem z Tobą.”
Jezus składa na mym czole słodki pocałunek. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
MÓJ ANIOŁ…
Leżę na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy tylko we mnie. Poruszony i wzruszony. Wtulam się w SERCE Najdroższe i szepczę słowa miłości:
„Moje kochane! Umiłowane moje! Najsłodsze! Najmilsze…”
Jezus wie, że cierpię. A ja wiem, że ON cierpi…
„Dziś nasz piątek, maleńka Moja. Jestem z tobą.”
„Wiem, kochany mój Jezuniu. Ja z Tobą jestem.”
„Jesteś Moim aniołem. Pocieszasz Mnie bardzo!”
„A Ty jesteś Aniołem moim.”
Kiedy szepnęłam te słowa ogarnął mnie lęk, że uraziłam mojego umiłowanego… Bóg może być Aniołem?!
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Tak, Moja słodka. Jestem twym Aniołem. Pragnę być…”
„Dziękuję!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
DOTYK MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Kładzie moją głowę na SERCU Swoim. Przytulam się do SERDUSZKA umiłowanego. A Ono bije:.
„Kocham ciebie, kocham ciebie!”
„Serce Moje jest smutne, Moja słodka. Moje kochane dzieci Mnie odrzucają. Odpychają Mnie. Nie chcą Mnie znać…”
„Jak mogę Cię pocieszyć, kochany mój Jezu? Jak mogę pocieszyć Twe SERCE?”
„Bądź ze Mną,
„Ja nigdy Cię nie…”
Urywam w pół słowa. Piotr przecież mówił to samo, a potem….
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością i szepcze łagodnie:
„Ty Mnie nie opuścisz, maleńka Moja. Wiem to.”
„Skąd wiesz?” – pytam zaciekawiona.
Jezus uśmiecha się z jeszcze większą czułością.
„Dotknęłaś Mojej miłości. Ona cię już nie puści.”
„I ja jej nie puszczę!”
„Wiem, Moja słodka.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!