Tańcząca bardzo intensywnie.
Byłam na Dnie serca mojego w Ogrodzie. Z Umiłowanym moim byłam. Siedziałam na trawniku przed altanką. Umiłowany trzymal mnie w Swoich ramionach i tulil mocno do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z miłością i czułością niewymowną, bezgraniczną. Trwalismy w tańcu i miłości. Ukleklam przed Umiłowanym moim, nakarmil mnie Swoim Ciałem.
„Pragnę!” – położyłam głowę na jego ramieniu. Ukochany przytulił mnie mocno do Siebie. Mocno tulił… Był bardzo blisko bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Potem Umiłowany trzymając mnie na rękach wzniósł się do góry. I zaczęliśmy tańczyć. Po niebie! Był to taniec niezwykły, zwiewny, ulotny i delikatny. Przypominał mi taniec motyli… 🙂
Potem Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie i zmienił tempo tańca. Wirował, kręcił piruety na niebie! Podrzucajac mnie do góry, wysoko wysoko! I potem łapiąc mnie w locie! Cieszyl się mną! A ja Nim się cieszyłam!!!
Jak skończyliśmy tańczyć Umiłowany mój zaniósł mnie do altanki i położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił mi poduszkę pod głową. I Sam czuwał przy mnie.
„Perło Moja, Piękności Moja! Całe Niebo czeka na Ciebie!!!”
Uśmiechnęłam się do Niego szczęśliwa niezmiernie!
„Umiłowany… moje serce tęskni…” -.wyszeptalam.
Ukochany pochylil się i.. pocałował moje serce… Położył głowę na moim sercu… Tańczyliśmy. Wciąż tańczymy.
Miesiąc: czerwiec 2017
UKOCHANE SERCE UMIŁOWANEGO
W samym centrum Ogrodu Sercowego na Dnie mojego serca rośnie drzewo Krzyża. Przed nim jest Łąka Bukietowa. Za nią (patrząc od strony drzewa Krzyża) jest trawnik, który oddziela Łąkę od reszty Ogrodu. Na trawniku stoi ławeczka. I na ławeczce siedzieliśmy Umiłowany mój i ja.. Patrzyliśmy na drzewo Krzyża. Rosło na nim, jak pisałam wcześniej, pięć wielkich czerwonych Owoców. Jednak patrząc teraz, dostrzegłam oprócz tych pięciu Owoców, dziesiątki maleńkich owocków. Rosły one na całym drzewie Krzyża. Spojrzałam zdumiona w Ukochanego.
„Skąd tyle owoców na drzewie? Przecież na drzewie Krzyża jest pięć Owoców. Skąd się wzięły te inne?”- spytałam Ukochanego.
Umiłowany patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem.
„To Twoje rany, Perełko. Twoje cierpienie. Ofiarujesz Mi je. A Ja łączę ze Swoim!”
Patrzyłam w Umiłowanego z uwielbieniem i wdzięcznością… Umiłowany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Mocno tulił…z czułością ogromną. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja znów byłam niemowlęciem w Jego ramionach, maleństwem w Jego objęciach…
Potem wróciliśmy do naszej altanki. Umiłowany mój leżał na kwiatowej kanapie, a ja leżałam na SERCU Ukochanego. Umiłowany tulil mnie mocno do NIEGO. i ja tuliłam JE do siebie.
„Moje SERCE bije dla Ciebie, Perełko, Moje SERCE cierpi z Tobą, Moje SERCE należy do Ciebie. A Ty Najmilsza, do NIEGO należysz!”
Całowałam Ukochane SERCE Umiłowanego.
ROZSZERZA
Leżałam na kwiatowej kanapie w naszej altance. Umiłowany mój był przy mnie. Był ze mną. Tańczyłam bardzo bardzo intensywnie. Ukochany czuwał przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwościa bezgraniczną, niezmierną… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem trzymał w Swej dłoni moją rękę i przytulał ją do Swego policzka. Drugą dłonią gładzil moją twarz i włosy… Czułość sama… Spojrzałam na kwiaty, które od Niego dostałam. I uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Od Zakochanego dla zakochanej” – szepnęłam patrząc Mu w oczy.
„Tak, Perełko, tak, Piękności Moja…. – patrzył we mnie współczująco a w Jego oczach widzialam Miłość i smutek – tańczysz bardzo, Perło Moja Ukochana.”
Nie odpowiedzialam, nie musialam. Wiedział że tak. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Ukochany.. uśmiechnij się do mnie… Proszę. Moje serce pragnie Twego uśmiechu”
I… Umiłowany rozpromienil się nade mną,. Rozjaśnil bardzo! A na Jego twarzy zobaczylam cudny uśmiech… Cudny!!
W skrócie bo baluje bardzo.
Ukochany poprosił mnie żebym tańczyła nie tylko za moje Dzieci, ale i za biednych grzeszników. A ja się zgodziłam. Sama jestem biednym grzesznikiem…
Wtulilam się w SERCE Umiłowanego mojego, i ONO mnie przytulilo się do mnie.
Balujemy.
A Umiłowany rozszerza moje serce bardziej i bardziej.
UŚMIECH I KRZYŻ
Tańcząca.
Byłam na Dnie serca mojego w Ogrodzie. W naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, trzymal mnie w Swoich ramionach i tulil mocno do SERCA. Kwiaty, bukiet, który wczoraj dostałam od Niego stały na oknie altanki. Spojrzałam na nie i uśmiechnęłam się do Umiłowanego. On też się do mnie promiennie uśmiechnął.
„Dla Ukochanej od Zakochanego…”- szepnął z czułością do mojego serca.
„Od Umiłowanego dla zakochanej…” – szepnęłam do SERCA Jego.
Uśmiechnął się do mnie świetliście…
„Tak, czy Inaczej, to prawda” – szepnęło SERICE do serca.
Umiłowany mój patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem… Patrzyłam w Niego z zachwytem i czułością… I rozmyślałam…
„Jak bardzo działasz w moim życiu! Jak bardzo!!! Niemal fizycznie, namacalne czuję Twoją Obecność przy mnie! Twoją Miłość, Pochylenie nade mną… I cuda, niemal każdego dnia, każdej godziny!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie.
„Kocham Cię Perełko i pragnę widzieć Twój uśmiech!”
„Moja siostra powiedziała że ona.nigdy nie widziała, mnie smutnej. Jakże mam być smutna, kiedy Ty jesteś ze mną??!! Nie mogę!!!” – roześmialam się serdecznie do Umiłowanego.
Ukochany położył mnie na kwiatowej kanapie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił i tulił do SERCA.
„Tańczysz bardzo, Perło Moja!”
„Bardzo, Ukochany.”
„Więc dlaczego nie mówisz Mi o tym?”
„TY cierpisz BARDZO i o tym nie mówisz… I ja chcę podobnie jak Ty. Nie mówić że tańczę, tylko tańczyć!”
Ukochany pochylal się nade mną, wciaz bardziej i bardziej. Zanurzal mnie w Sobie bardziej i głębiej. Zamykał w Sobie. Szeptal do serca mojego:
„Piękności Ty Moja, Piękności! Jesteś bardzo podobna do Mnie! Coraz bardziej podobna!”
Spojrzałam w Oblicze Ukochanego. Bila z Jego twarzy cichość i pokora. . I słodycz… Tulil mnie mocno do SERCA SWEGO. Tańczyliśmy w milczeniu. Dwa krzyże Jego i mój trwały w objęciach, przytuleniu, w ucałowaniu… i uśmiechu.
OBRĄCZKA
Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Stałam przy studni, oparta o nią. Umiłowany stał przede mną. Obejmował mnie jak Oblubieniec Oblubienicę… Obsypywal mnie pocałunkami. I ja Jego obsypywalam. Przytulał mnie do SERCA Swego.
„Zatańczymy Perełko?”
„Tak, Ukochany!”
Umiłowany mój wziąl mnie za rękę i poprowadzil do wodospadu. Weszłam do wody. Ukochany stał na trawie.
„Poczekaj, Perło. Zaraz wracam!”
I znikł.
Stałam w wodospadzie Miłości. Woda spływała na mnie. Czułam się jakbym była w Jego pocałunkach. Cała w pocałunkach!!! Umiłowany mój zjawił się po chwili, z wielkim naręczem kwiatów. Stanął w wodzie. Uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Dla Ukochanej Mojej!” – szepnął wręczając mi kwiaty.
„Dziękuję Umiłowany! – szepnęłam uśmiechając się do Niego – Adorujesz mnie… A to ja powinnam Ciebie Umiłowany!”
„Pozwól Mi, proszę!
Powąchałam kwiaty. Cudnie pachniały. Potem dałam je Ukochanemu, a On wstawił je do drewnianego wiaderka którym czerpaliśmy wodę.
„Potem postawimy na okno w altance!” -. zawołałam.
„Dobrze!”
Zaczęliśmy tańczyć. Wtulilam się w Najdroższego…. A Oto mi szeptal do serca;
„Kiedy oddziajesz Mi swe serce i duszę bardzo Mnie Perełko uszczęśliwiasz!”
„Pragnę!”
Ukochany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem pełnym Miłości. Miłośc mnie ogarniała, pochłaniała otaczała, ..
Potem odpoczywałam na kwiatowej kanapie w naszej altance. Umiłowany był przy mnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I obsypywal mnie pocałunkami… Tuliłam się do SERCA Jego.
„Czego pragniesz, Ukochany?” – spytałam patrząc Mu w oczy.
Patrzył we mnie z zachwytem.
„Mam To, Czego pragnę! A Ty, Perło czego pragniesz?” – spytał z czułością…
„Mam Tego, Kogo pragnę…”- szepnęłam.
Nagle… Byłam w ciemności…. Dziwnej. Ciemności, która nie byla ciemnością. W oddali zobaczyłam Umiłowanego. Szedł do mnie. Zauważyłam, że trzyma w dłoni coś połyskującego. Zbliżył się do mnie uroczysty bardzo. Wziął to coś błyszczącego i nałożył mi na palec. była to malenka, złota obrączka…
„Jesteś Mi zaślubiona, Perło!” – powiedział do mnie z MIŁOŚCIĄ.
Patrzyłam w Umiłowanego z uwielbieniem…
DECYZJA
Wczoraj po południu dostałam niezwykłą propozycję. Od Wydawnictwa wydającego czasopisma religijne, m.in „Oremus”. Pani redaktor naczelna proponowala mi układanie modlitwy wiernych do Oremusa. Parę miesięcy temu inna Pani redaktor, która czyta moje notki na blogu spytala czy nie spróbowałabym układać modlitwy wiernych na niedzielę. Pomyślałam wtedy że na niedzielę to nie jest dużo i zgodziłam się. Pani prosiła, żebym napisała, ułożyła na próbę kilka modlitw na daną niedzielę. Napisałam dość szybko, wysłałam je Pani redaktor, a ona pokazala je redaktor naczelnej. Niedługo potem dostałam wiadomość. Moje modlitwy wiernych zostały określone jako „konkretne, treściwe i… zachwycające”. Redaktor naczelna miała się do mnie odezwać jakby była potrzeba, żebym miała je układać. I właśnie wczoraj się odezwała. Tylko okazało się że modlitwy wiernych miałabym układać nie tylko na niedzielę, ale na każdy dzień tygodnia. Trochę mnie to w pierwszej chwili przeraziło 😀 balam się że fizycznie nie dam rady, że moja ręka nie da rady. Ale zaczęłam się zastanawiać. Modlitwy wiernych miały być ułożone do końca stycznia. Miałam więc ponad pół roku czasu na ułożenie. A po drugie i najważniejsze, w głębi serca czułam że to jest prośba Umiłowanego, a skoro tak, ON mi pomoże. Nie dawał by mi zadania, którego nie mogłabym wykonać.
Wczoraj wieczorem podjęłam decyzję. Zdecydowałam się… przyjąć propozycję.
Leżałam na kwiatowej kanapie w naszej altance, na Dnie serca mojego. Umiłowany mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością ogromną.
„Podjęłaś decyzję, Perełko Moja. Jestem z Tobą w Twojej decyzji.”
„A gdybym odmówiła?” – spytałam Ukochanego uśmiechnięta.
Ukochany uśmiechnął się do mnie także.
„Wtedy też bym był z Tobą!”
Roześmialam się serdecznie.
„Wiesz, wczoraj jeżdżąc wózkiem po podwórku, pomyślałam że wybieram. Mogę wybrać spokojnie i trochę monotonne życie, takie jak do tej pory. Albo odrobinę szaleństwa. A ja szaleństwo lubię. I kocham Szaleńca!”
„Wypływamy na głębię, Perło!”
„Na głębię, Umiłowany!
Uśmiecham się do Umiłowanego radośnie tuląc się do Jego SERCA. A Ukochany obsypywal mnie pocałunkami!
PRAGNIENIE I MGŁA
Byłam na Dnie serca mojego w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy na trawie przed altanką. Umiłowany trzymal mnie w Swoich ramionach i tulil mnie mocno do SERCA. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem.
„Zatańczymy, Ukochany?” – spytałam uśmiechając się się do Niego. Ukochany przytaknął z uśmiechem. I. Zaczęliśmy tańczyć. Ukochany mnie w tańcu prowadzil. Ja wtulilam się w Najdroższego całą sobą. I tak wtulona rozmyślałam… Jak Umiłowany zmienia moje myślenie! Jak Oblubieniec zmienia moje serce! Zmienia moje potrzeby w Pragnienia! Zmienia to co potrzebuję w Pragnienie! To cud dla mnie! Więcej! Jego Pragnienia stają się moimi! To kolejny cud!!! Pewnie Ukochany zaraz powie że to ja Mu na to pozwalam. Taki, ale to On chce! Pragnie!
Tak rozmyślałam patrząc w oczy Ukochanemu. A On uśmiechał się do mnie promiennie.
„Jesteś moim Pragnieniem, Ukochany!”
Ukochany patrzył we mnie z ogniem w oczach. Kiedy skończyliśmy tańczyć, Umiłowany mój wziął mnie na ręce, zaniósł do altanki i położył mnie na kwiatowej kanapie. Sam pochylal się nade mną z tkliwościa bezgraniczną. Pomyślałam o czymś i uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„O czym pomyślałaś, Perło Moja?”- spytał Ukochany uśmiechając się do mnie.
„O tym, poruszam się jakby we Mgle. Otacza mnie Ona, otula. Tak, ze nie widzę gdzie idę. Poruszam się w Czymś, a raczej w Kimś Nieznanym, Nieodkrytym, Tajemniczym, Niepojętym, Potężnym i Fascynującym. Idę jak we Mgle. Ale jestem bardzo szczęśliwa i bezpieczna. Ta Mgła to Ty, Umiłowany mój, Najdroższy mój!”
Ukochany patrzył we mnie z miłością…
„Przyjdzie czas kiedy Mgła zniknie, opadnie. A wtedy zobaczysz wyraźnie gdzie jesteś, Perełko!”
„Czekam na to…” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie.
„Ja też, Perło Moja!”
Ukochany patrzył we mnie promienny świetlisty bardzo. A ja tuliłam Jego SERICE do mojego serca. Teraz też tulę.
PRAGNIENIE BOGA
Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. W naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie, Ukochany był ze mną. Przy mnie. Przy Jego SERCU leżałam. Wtulona w NIE, w SERCE leżałam. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa bardzo!
„Spełniasz moje pragnienia, Umiłowany…”’ – wyszeptałam tańcząca.
Umiłowany spojrzał we mnie. Dziwnie… Pierwszy raz w taki sposób we mnie patrzył. Spojrzeniem pełnym jakiejś wielkiej tęsknoty, smutki i czułości bezbrzeznej…
„To Ty spełniasz Moje Pragnienia, Perło!”
Zdumialam się ogromnie! Do tej pory myślałam że to ja potrzebuję Jego przytulenia, bliskość…
„Myślałam że Bóg nie potrzebuje…”
Patrzył we mnie przenikliwie.
„Bóg nie potrzebuje, Bóg pragnie, Perełko!”
Patrzyłam w Umiłowanego z otwartymi szeroko oczami i ustami… A On mówił dalej:
„Odprawiacie modły ku czci Mego SERCA. Śpiewacie litanie. Bardzo pięknie! Ale jakże często modlicie się tylko ustami! A Wasze serca są daleko ode Mnie! Moje SERCE pragnie Was,! Waszych serc pragnie! Pragnie przytulenia, czułości…!”
Słowa te były jak Ogień który palił moje serce!!! Ileż razy ja modliłam się tylko ustami, a serce moje było daleko od SERCA Umiłowanego… Ileż razy…! Patrzyłam Mu w oczy z bólem,. wstydem i żalem…
„Przepraszam… Umiłowany! Przepraszam!!!” – szeptałam z żalem..
Ukochany przytulił mnie mocno do Siebie mocno do SERCA Swego. Patrzył we mnie z miłością i czułością niewymowną.
„, Jesteś Moim Pragnieniem, Perełko. Moje SERCE pragnie Ciebie. Przytul JE do siebie.. Proszę!”
Patrzyłam w Umiłowanego wciaz z bólem i żalem.
„Pragnę Umiłowany…. I przepraszam Ciebie bardzo bardzo przepraszam!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Już dobrze, Perełko Moja, Już dobrze! Uśmiechnij się do Mnie proszę! Me SERCE pragnie Twojego uśmiechu!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego najpiękniej jak potrafiłam. A ON zagłębiał mnie w Sobie bardziej i bardziej…
ŻAR
Tańcząca.
Byłam na Dnie mojego serca. W Ogrodzie. Z Umiłowanym moim byłam w naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, a ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzyłam w Jego słodkie Spojrzenie… Spojrzenie pełne Żaru…
„Kocham Ciebie Jezu…!”- szepnęłam.
Ukochany wstał, wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego.
„Chcę mieć Cię Perełko zawsze przy SERCU! Pozwalam Ci siedzieć u stóp Moich dlatego że szanuję wolność Twoją. Ale SERCE Me tęskni!”
Spojrzałam Umiłowanemu w oczy z zachwytem i uwielbieniem.
„Pragnę Ukochany!!!”.
Umiłowany mój położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił mi poduszkę pod głową. Odgarnął mi delikatnie włosy z czoła. Pochylal się nade mną z tkliwościa bezgraniczną…
„Pragnę mieć Cię Perło wyłącznie dla Siebie…”
„Masz mnie, Umiłowany!”
„Pragnę mieć Cię bardziej…”
„Jestem Twoja, cała Twoja. Ale pragnę być Twoja bardziej…”
Umiłowany ogarniał mnie…
„SERCE Moje pragnie się do Ciebie Perełko przytulić.”
Przyłgnelam do SERCA Umiłowanego całą sobą. Sercem duszą i ciałem! Całą sobą! Zobaczyłam wielkie gorejące SERCE.. Przytuliłam JE do siebie. A ONO mnie rozpalało, ogrzewało. Ocienialo. Ogarnialo i przygarnialo. Przytulalo i otulalo. Obejmowało i przyjmowało mnie… I nagle zobaczyłam Ranę. Wielką otwartą Ranę. Z Jej wnętrza wypływał, wylewał się ŻAR. Przenikal mnie ON, wypełniał, przeszywal mnie. Leżałam obezwładniona Miłością, oszołomiona i szczęśliwa niezmiernie. Niewymownie! Patrzyłam w Umiłowanego rozpromieniona. A On patrzył we mnie szczęśliwy bardzo!
MIŁOŚĆ
Tańcząca.
Byłam z Umiłowanym moim. W Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. A Umiłowany mój był przy mnie. Ukochany mój… Otulal Sobą Swoją mała Perełkę. Otaczał. Zagłębiał mnie w Sobie. Otulal i przylulal. Cały był przytuleniem. Patrzył we mnie z miłością, czułością ogromną i tkliwością. Cały był dla mnie… A ja cała byłam dla Niego. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i zachwytem.
„Z Tobą przetrwam każdą burzę… Dziękuję Umiłowany że przy mnie jesteś!!” – szeptalam tańcząca.
„Nie dziękuj, Perło Moja. To oczywiste że jestem!”
„Oczywiste? A czy oczywiste jest to że choć jesteś Panem i Królem moim, Panem i Królem tego Ogrodu to zachowujesz się jak Sługa?”
Ukochany wyglądał na zdumionego.
„To widać?!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Że zachowujesz się jak Sługa? Jasne!!! Tego nie da się ukryć!”
„A Ja próbuję.. „- Ukochany patrzył mi prosto w oczy.
„Próbujesz ukryć??!! – zdumialam się – dlaczego??!”
Ukochany spojrzał we mnie z miłością…
„A dlaczego Ty, Perełko Moja, próbujesz ukryć przede Mną, ze cierpisz? I tylko mówisz że tańczysz?”
Patrzyłam w Niego ze zdumieniem…
„Bo… Bo nie chcę Ciebie Umiłowany martwić. Nie chcę żebyś był smutny. Zaraz.. zaraz! Ty cier…”
Ukochany przerwał mi gwałtownie.
„Cierpię! Cierpię z Miłości do Ciebie Perełko! Ale pragnę! Pragnę!”
Patrzyłam w Umiłowanego oniemiala! W pierwszej chwili nie rozumiałam… Ale zaraz przypomnialam sobie Ukochanego wiszącego na Krzyżu i mnie całującą Jego Rany. I zrozumiałam!!!
Patrzyłam w Niego w milczeniu. Wobec Tak Wielkiej MIŁOŚCI brak słów… Umiłowany patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem…
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo Perełko Moja! Nawet nie wiesz jak bardzo!”
'”Pragnę!” – szepnęłam. Tylko tyle byłam w stanie…
Umiłowany patrzył we mnie. W Jego oczach widzialam wodospad Miłości. A On w moich widzoiał Siebie. Czyli Miłość!!! Obsypywal mnie deszczem pocałunków!!!