Obudziłam się w ramionach Umiłowanego mojego. W naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i radością.
„Dziękuję Umiłowany!!!”
Ukochany ucałował mnie w czoło. I powiedział:
„Dumny jestem z Ciebie Perełko! Mam coś dla Ciebie!”
Wstał z kwiatowej kanapy i wyniosł mnie przed altankę. Posadzil na trawniku, i Sam usiadł obok mnie. Spojrzał do do góry, ja też spojrzałam… Na niebie malowała się przecudna kolorowa tęcza.
„Jaka piękna!!!”- zawołałam zachwycona – dziękuję!!!””
Ukochany patrzył we mnie z czułością ogromną.
„Wczoraj wybralas Moje SERCE, Perełko.”
„Tak! Pragnę żeby moje serce upodabniało się do Twojego!”
„A Moje SERCE ma Ranę. Boli. I Twe serce…”
„Też.”
„A co Cię zabolało najbardziej?”” — zapytał Umiłowany z tkliwościa.
„Twierdzenie że to jest „erotyka’. A kiedy powiedziałam że ja nigdy tak o naszych spotkaniach tak nie pomyślałam. I że serce mnie boli gdy takie coś słyszę. Odpowiedz była taka: „serce to tylko mięsień i bóli tylko przy zawale”… Zabolało mnie to.”
„Serce bóli” – szeptał Ukochany patrząc mi w oczy.
„Wiem… ”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego z czułością. Objełam Go za ramiona. I położyłam Go na trawie. Poddawał mi się jak… Dziecko. Położyłam więc Go na trawie a sama pochylilam się nad Nim. I patrząc w Jego oczy, szeptałam’:
„Jak powiedziałeś, wczoraj wybrałam Twoje SERCE. I pragnę swoje serce upodobnić do SERCA Twego. Twoje SERCE Cię boli, Jest zranione. To dlaczego moje ma nie być? A że boli? To nic. Ciebie boli, bardziej…”
Umiłowany patrzył mi prosto w serce. Objął mnie i pocałował. I ja Go pocałowałam. Potem położyłam się na trawie, obok Niego. Patrzyliśmy na tęcze.
„Piękna! -.szepnelsm uśmiechnięta – szkoda że zaraz zniknie.”
Ukochany oparł się na ramieniu. Uśmiechal się do mnie promiennie.
„Nie zniknie jeśli zechcesz! Proszę przyjmij ten dar ode Mnie Perełko Moja! Proszę!”
Patrzyłam w Niego uśmiechnięta.
„Co prawda pragnę Ciebie. Tylko Ciebie. Ale skoro tak mnie prosisz…”
„Proszę!!!”
„Niech zostanie!”
Umiłowany promienieial. Ja też.
Patrząc mi w oczy szepnął nagle:
„Pan Bóg Cię prosi!”
Milczenie, sekunda lub dwie. A potem wybuch jasnego, czystego, radosnego śmiechu. Perlistego, wyzwalającego i oczyszczającego śmiechu!!! Ukochany się śmiał!!! Ja się śmiałam!!! Cały Ogród Sercowy się śmiał!!! Jasno, słoneczne, kwieciście!!!
Potem Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I dalej patrzyliśmy na tęcze.
Miesiąc: czerwiec 2017
BURZA
A po napisaniu notki rozszalała się potężna burza. Nie tyle nad moim blogiem. Ale przed wszystkim nad Ogrodem w sercu. I nad Ukochanym moim. Burza x piorunami. Atak Złego prosto w moje serce! Zły próbował wyrwać ogród Sercowy z korzeniami! Wydrzeć mi Go z serca! Usiłował zniekształcić, zakłamac mój obraz Umiłowanego. Przedstawiał Go jako ostrego, surowego, nieczujego. Boga Obcego. A przede wszystkim dalekiego bardzo. Odpierałam te ataki. Zły jednak się nie poddawal. Atakował bardziej i bardziej. Usiłował wbić we mnie poczucie winy. Ja jednak nie czułam się winna. Postanowiłam nie bronić się, nie dyskutować. Tylko uciekać. Uciekać do Ukochanego. Do Ogrodu. Biegłam i biegłam. A Zły podrzucał mi pod nogi nowe kłody. Omijalam je i biegłam dalej. Spodziewałam się zastać Ogród Sercowy w ruinie. Zniszczony cały. Jednak biegnąć czułam coraz większą ulgę w sercu. Dobiegłam do Ogrodu. Ukochany już czekal na mnie z otwartymi ramionami. Rzuciłam się w nie jak w dym. Umiłowany mój wziął mnie na ręce i wniósł do Ogrodu. A tam wszystko było na swoim miejscu. Nie zmienione, nie zniszczone, stało niewzruszone. Jak dom zbudowany na Skalę. A Ukochany tulil mnie do SERCA mnie na ręce i wniósł do Ogrodu. A tam wszystko było na swoim miejscu. Nie zmienione, nie zniszczone, stało niewzruszone. Jak dom zbudowany na Skalę. A Ukochany tulil mnie do SERCA
OWOC DRZEWA KRZYŻA
Noc tańcząca bardzo.
Byłam w Ogrodzie na Dnie serca mojego. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany stał obok naszej altanki. Oparty o studnię. Ja naprzeciw Niego stałam. Umiłowany patrzył mi prosto w oczy Swym cudnym Spojrzeniem. I ja w Jego oczy patrzyłam. Staliśmy uśmiechając się do siebie nawzajem. Zakochani, szczęśliwi, tańczący…
Umiłowany mój objął mnie i pocałował. I ja Jego ucałowałam. Patrzył we mnie, a ja w Niego patrzyłam.
“Chciałabym iść pod drzewo Krzyża. Ale…” – przerwałam. Chciałam powiedzieć że nie dam rady bo tańcząca i zmęczona jestem bardzo. Ale Umiłowany o tym wiedział.
“Nie martw się Perło Moja. Zaniosę Ciebie!”
“Dziękuję Umiłowany!”- ucałowałam Go.
Ukochany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Wznosi się do góry. Lecielismy. Na dole rozpościerał się wielobarwny dywan Ogrodu. Piękny Ogród! Ukochany leciał dość nisko. Kwiaty laskotaly mnie w bose stopy. Śmiałam się radośnie. Ukochany śmiał się razem ze mną.
Spoglądaliśmy na Ogród. Z góry wyglądał naprawdę cudnie!
“Z Twojej miłości go utkałem, Perełko!”- uśmiechnął się Ukochany.
“Wiem! I bardzo się cieszę!”
Lecielismy jeszcze chwilę. I Ukochany wylądował na trawniku oddzielającym łączkę bukietowa od reszty Ogrodu. Na trawniku przed drzewem Krzyża stala ławeczka. Ukochany posadził mnie na niej, Sam usiadł obok. W milczeniu patrzyliśmy na drzewo Krzyża. Było wielkie, ogromne! Sięgało nieba. Rosło na nim pięc Owoców. Trzy na górze drzewa, a dwa na środku. Nie wiem jak to rozmieszczenie Owoców opisać… O! Jakby Je ze sobą połączyć liniami, tworzyłyby wielką literę „T”. Owoce były duże, czerwone. Jednak Owoc rosnący w centrum drzewa, był większy od innych. Dorodny i wielki bardzo.
Spojrzałam w Umiłowanego.
„Chciałabym jeden Owoc. Czy…” – urwałan i uśmiechnęłam sie do Ukochanego, bo przypomniało mi się że już miałam nie pytać.
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Który chcesz? Wybierz sobie, Perełko”.
„Ten!”- wskazałam na największy.
„SERCE!”
„SERCE!’
Ukochany patrzył we mnie roztkliwiony… Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Potem odpoczywałam na Jego SERCU…
ZE SZCZĘŚCIA!
Leżałam na kwiatowej kanapie.
W naszej altance w Ogrodzie Sercowym. Leżałam tańcząca bardzo bardzo intensywnie. Umiłowany mój był ze mną.
„Najmilsza Moja!’
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
Czuwał przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością ogromną, ze współczuciem, a nade wszystko z Miłością bezgraniczną… Wiedział że cierpię, że tańcze dla NIEGO. Wiedział, choć nie mówiłam Mu o tym. Tańczyłam po prostu. Dla Ciebie Umiłowanego mojego serca.
Patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
„Uszczęśliwiasz Mnie Perełko Moja. Bardzo uszczęśliwiasz!”
„Pragnę Cię uszczęśliwiać Umiło…”- urwałam nagle… Bo zobaczylam w oczach Ukochanego łzy…
Umiłowany… Ty płaczesz… Nie płacz… proszę bo serce mi pęknie…”
„To ze szczęścia, Perło!!! Ze szczęścia!”
Uśmiechnęłam się do Ukochanego uszczęśliwiona bardzo!!!
Wtem… Umiłowany rozpromienił się nade mną… rozjaśnił, rozświetlił jak nigdy dotąd… Jego blask rozlał się po całym Ogrodzie.
„Uszczęsliwiasz Mnie Perełko i sprawiasz Mi wielką ulgę.”
„Ulgę?” – spytałam.
„Spójrz!”- Ukochany pochylił się jeszcze bardziej.
Popatrzyłam w Jego oczy… Zobaczyłam Umiłowanego. Wisiał na Krzyżu cierpiący bardzo, a ja przytulona do Niego, całowałam Jego Rany…
„Twoja miłość i pocałunki tanca uszczęśliwiają Mnie i sprawiają Mi ulgę ogromną!”
Teraz to ja miałam w oczach łzy. Łzy szczęścia!!!
Milczeliśmy. Patrzyłam w Umiłowanego z uwielbieniem… On patrzył we mnie rozpromieniony Miłością!
HASŁO I ODZEW MIŁOŚCI
Byłam na Dnie serca mojego, w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym Tańczyliśmy na trawniku przed altanką.
Tańczyliśmy. Umiłowany uśmiechał się do mnie świetliście i promiennie bardzo. Tulil mnie mocno do Siebie. I ja wtulilam się do Umiłowanego mojego. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Z uwielbieniem. A On patrzył we mnie z czułością bezgraniczną i zachwytem..
„Nikt Tak mnie nie kocha jak TY! I nikt Tak we mnie nie patrzy jak TY….” – szepnęłam patrząc Mu w oczy.
„Perło Moja! Piękności Moja Ukochana!”
Przestałam tańczyć. Ukleklam przed Umiłowanym.
„Nikt mnie Tak nie kocha jak TY, nikt Tak we mnie nie patrzy jak TY. I nikt Tak jak TY do mnie nie mówi !”
Ukochany też… uklakl przede mną….. rozczulomy patrzył mi w oczy Swym cudnym Spojrzeniem.
„Mojej Piękności pragnę mówić o Jej Pięknie!!!”
Ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie.
„Cała Twoja, Umiłowany!”. szepnęłam.
„I cały dla Ciebie, Perełko!”
„Brzmi jak Hasło i Odzew”- uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
Tez się do mnie uśmiechnął.
„Bo to jest Hasło i Odzew, Perło. Hasło i Odzew Miłości!”
Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Położyłam głowę na jego ramieniu… Pragnęłam..
Umiłowany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Zaniósł mnie do altanki i położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił mi poduszkę pod głową. Był przy mnie… Bardzo dobry i piękny. Był blisko. Pochylony nade mną z tkliwościa bezgraniczną… Obsypywal pocałunkami Swoją mała Perełkę. Deszczem! Ulewa pocałunków!!! Tonęłam w nich… W pocałunkach Umiłowanego mojego tonęłam.
Pragnęłam…
„Czy mogę Cię…”
„Nie pytaj! Pragnij Perło!”
„Pragnę! Dlatego spytalam.,.”
Ukochany patrzył we mnie z miłością.
„Nie pytaj Mnie… Cały dla Ciebie Perełko jestem!”
„Więcej nie będę pytać…”
Umiłowany mój… patrzył mi w oczy.. . Jasnial, promienieial niezwykłą światłościa. Ujęłam Jegotwarz, Jego cudne Oblicze w swoje ręce i zaczęłam Je całować. Całowałam i całowałam Jego cudną twarz. A moje serce szeptało do SERCA Umiłowanego:
„Cała twoja! Cała twoja!!!”
I słyszałam odpowiedź:
„Cały dla Ciebie Perełko! Cały dla Ciebie!!!”
Hasło i Odzew Miłości.
OTULONA MIŁOŚCIĄ
Leżałam tańcząca bardzo intensywnie. Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. Umiłowany mój był ze mną. Pochylony nade mną z miłością bezbrzeżną… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem pełnym współczucia.
“Cierpisz bardzo, Maleńka Moja?” – spytal, ale Jego słowa nie brzmiały jak pytanie. Po prostu stwierdzały fakt. Pokiwałam twierdząco głową. Umiłowany patrzył mi prosto w oczy. W Jego oczach widzialam smutek.
Uśmiechnęłam się do Niego.
“Nie smuć się, proszę, Ukochany – wyszeptałam – uśmiechnij się do mnie.”
Ukochany ucałował mnie. I… uśmiechnął się do mnie promiennie!!! Świetliście bardzo!
“Zatańczymy?”. – spytałam Ukochanego.
Umiłowany wyglądał na zdumionego.
“Cierpisz bardzo, tańczysz bardzo! I chcesz jeszcze tańczyć ze Mną?!”
“Z Tobą zawsze, Ukochany…”- szepnęłam z trudem.
Ukochany mój wziął mnie na ręce i zaczął tańczyć. Ze mną na rękach. Obejmował mnie, ogarniał, otulal Sobą, Miłością. Był blisko… coraz bliżej mnie. I coraz mi bliższy… Nie wiem jak opisać tę bliskość… Słów brakuje. To podobnie jak chcieć opisać NIEBO. Można by użyć pięknych, gładkich i wzniosłych słow.
I… zniszczyć wszystko. Zamknąć, ograniczyć…
Tańczyliśmy długo. Serca przy SERCU. Zapatrzeni w siebie nawzajem. Zakochani. I cierpiący razem.
Kiedy skończyliśmy, odpoczywalam. Odpoczywałam na SERCU Ukochanego. Otulina Miłością.
POKORĄ I PRAGNIENIEM…
Leżałam w łóżku tańcząca bardzo intensywnie. Umiłowany był przy mnie. Czuwał przy mnie. Trzymał w Swojej dłoni moją rękę i przytulał ją do Swego policzka… Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem. Uśmiecham się do Umiłowanego radośnie.
“Ukochany. ..?”
Pochyłil się nade mną.
“Tak, Najmilsza Moja?”
“Proszę… weź mnie na ręce…”
Umiłowany uśmiechnął się z czułością jakby tylko czekał aż Go o to poproszę. Natychmiast wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. W tej samej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie mocno do SERCA. Rozmawialiśmy:
“Tyś mój! Ukochany!”
“Twój, Perełko. Zdobywasz Mnie!”
“Zdobywam?? – zdziwiłam się – jak? Czym?”
“Pokorą i Pragnieniem!”
“Pokorą i Pragnieniem?! A nie miłością? – zdziwiłam się bardziej.
Umiłowany mój rozpromienil się nade mną.
“Pokora i Pragnienie prowadzą do odkrycia, poznania i ukochania Miłości. Pokora i Pragnienie zdobywają Miłość!”
Nie rozumiałam… To było dla mnie za mądre… Ukochany uśmiechnął się i cierpliwie tłumaczył:
“Kochasz Mnie Perełko? Kochasz!! A dlaczego Mnie kochasz?”
“Bo Ty mnie kochasz! :- odpowiedziałam bez namysłu.
“Właśnie! I żeby to odkryć, poznać i przyjąć potrzebne są pokora i pragnienie!”
Nadal nie za bardzo rozumiałam. Ale już coś mi świtało. .
Ukochany mówił dalej:
“Popatrz na Abrahama, Perełko. Na samym początku kiedy jeszcze był Abramem, nie znał Mnie, ani nie kochał, (jak miał Mnie kochać skoro Mnie nie znał?). Więc nie znał Mnie, ani nie kochał. Miał jednak pokorę i wielkie Pragnienie które doprowadziły go do odkrycia, przyjęcia i ukochania Mnie…”
“I wyjścia z domu rodzinnego i pójścia w nieznane…” – przerwałam Ukochanemu…
“Tak! Poszedł za Głosem, Jak Ty, Perełko!”
Uśmiechalam się do Umiłowanego radośnie. A Jemu oczy błyszczały iskrzyły. Wiedział że już rozumiem. Pocałował mnie w czoło.
“Pokora i Pragnienie zdobywają Miłość, Perełko. Bądź pokorna i pragnij. A zdobędziesz jeszcze więcej!”
I obsypywal mnie deszczem pocałunków….
MIŁOŚĆ ZDOBYWA MIŁOŚCĄ
Byłam w Ogrodzie Sercowym na Dnie serca. W naszej ofercie. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie i tulil mnie mocno do SERCA Swego.
“Jak mogę Ci usluzyc, Ukochany? Jak uszczęśliwiać Ciebie Umiłowany?” – szepnęłam uśmiechając się do Niego.
Umiłowany patrzył we mnie z tkliwościa ogromną…
“Uszczęśliwiasz Mnie Perełko Moja. Swoim tańcem uszczęśliwiasz bardzo!”
Wiedział że tańcze, choć Mu nie mówiłam. Po prostu tańczę dla NIEGO.
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego. On promienieial niezwykłą światłościa…. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A po chwili zapytał:
“Zatańczymy Perełko?”
“Tak – uśmiechnęłam się – ale,.. Wiesz gdzie bym chciała?”
“Wiem! – szepnął Umiłowany całując mnie w czoło i uśmiechając się do mnie cudnie Bardzo. Wstał z kwiatowej kanapy i trzymając mnie na rękach wyszedł z altanki. Przeszedł po trawniku i wszedł do Wodospadu. Tu mnie postawił na nogi. Stałam w Wodospadzie Miłości. Umiłowany mój też… Staliśmy patrząc sobie nawzajem w oczy. Ukochany promieniał, ja byłam w Jego promieniach. Umiłowany objął mnie i przytullil mnie mocno do Siebie. Tańczyliśmy w Wodospadzie Miłości…. Woda spływała na mnie i Ukochanego. A my tańczyliśmy. Umiłowany mój pomysł we mnie, a ja w Niego patrzyłam szczęśliwa niezmiernie… Długo tak tańczyliśmy zapatrzeni w siebie nawzajem….
Odpoczywałam potem oparta o studnię. Mokra byłam cała! Ukochany podszedł do mnie, też mokry! Uśmiechnęłam się do Niego i ON do mnie się uśmiechał. Nagle zaczęłam drżeć z zimna. Ukochany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Od razu zrobiło mi się ciepło… A Umiłowany tuląc mnie, wniósł do altanki. Położył mnie na kwiatowej kanapie. A Sam pochylal się nade mną z czułością bezgraniczną. Pochylal się coraz bardziej i bardziej… Był bardzo bardzo blisko…. Obsypywal mnie deszczem pocałunków… Ulewa pocałunków! Leżałam szczęśliwa bardzo bardzo bardzo!!! Bardzo!
Słyszałam Jego głos w mym sercu:
“Tyś Moja Perełko! Tyś Moja! Zdobyłem Cię!”
“Zdobyłeś Umiłowany! Zdobyłeś mnie Miłością!”
“MIŁOŚĆ zdobywa Miłością, Perełko Moja!”
I obsypywal mnie pocałunkami. Wciąż obsypuje!
SERCE TAŃCZY ZE SZCZĘŚCIA
Tańczyłam z Umiłowanym moim. W naszej altance, w Ogrodzie, na Dnie serca mojego. Tańczyliśmy. Umiłowany mój przytullil mnie mocno do Siebie mocno bardzo bardzo…. A ja przyłgnelam do Niego całą mnie. Sercem duszą i ciałem. I milczeliśmy.
Rozmawiało SERCE z sercem:
‘“Tak dobrze mi z Tobą Umiłowany! Tak dobrze!”
“No widzisz, Perełko? A tak się lekalas!”
“Bałam się! To był lęk przed Niewiadomym… Ty się nie bałeś?”
“Zaryzykowalem! Ja lubię ryzyko!”
“Wiem że lubisz! Widać to w Ewangeliach!”
Uśmiechał się do mnie i ja uśmiechałam się do Niego.
Nagle Ukochany roześmiał się perliscie, uniósł mnie do góry i zaczął wirować w około!!! Wirował tańczył, cieszył się mną!
Potem usiadł na kwiatowej kanapie. Promienny świetlisty i jasny. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
“Zatańczymy jeszcze, Perełko?”
Kiwnęłam głową z uśmiechem. Ukochany wziął mnie za rękę. I wlecielismy w górę!! Do nieba! Fruwaliśmy nad Ogrodem jak motyle! Jak ptaki! Ukochany wykonywał ze mną różne piruety i salta! Podrzucał mnie do góry a ja leciałam w dół, leciałam… i lądowałam bezpiecznie w ramionach Ukochanego. A On cieszył się mną! Cieszył!!! Jak szalony! I ja razem z Nim się cieszyłam!
Po tancu odpoczywałam leżąc w altance na kwiatowej kanapie. Umiłowany ukląkł przy mnie… i położył głowę na moim sercu… Biło dla Niego. Słuchał jego bicia. Potem podniósł głowę i ucałował moje serce… Aż podskoczyło ze szczęścia!!! Umiłowany spojrzał mi w oczy.
“Ukochany… moje serce pragnie Twoich pocałunków…!!!”
Umiłowany całował moje serce… całował… całował. A ono tańczyło ze szczęścia!!! I teraz tańczy!!!
WCIĄŻ DALEJ I DALEJ… W BLISKOŚCI
Byłam w Ogrodzie Sercowym,. Z Umiłowanym moim. Ukochany siedział na trawniku przed altanką. Trzymał mnie w Swoich ramionach, w objęciach Swoich mnie trzymal. I patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem pełnym Miłości i zachwytu…
„”Perło Moja, Piękności Moja Ukochana!” – szeptał wprost do serca mojego. A ono wyrywało się do Niego radośnie.
„Pragnę być piękna dla Ciebie Umiłowany!!”
Umiłowany patrzył we mnie z czułością i Pragnieniem… Bezbrzeżnym Pragnieniem…
„Twój Król pragnie Twego piekna! Oblubieniec pragnie Piękności Swej Oblubienicy!”
Patrzyłam Mu w oczy z zachwytem i uwielbieniem…
“Moje piękno nie należy do mnie. Należy do Ciebie mój Umiłowany!”
Ukochany patrzył we mnie… Miłośc sama… Nakarmił mnie Swoim Ciałem. I wciąż patrzył we mnie…
“Jaki Ty Piękny! – wyszeptałam zachwycona, urzeczona.
“Moje Piękno nie należy do Mnie. Należy do Ciebie, Moja Ukochana!”
Patrzył we mnie jakoś uroczyście. A mi serce aż podskoczyło ze szczęścia i wielkiej radości!
“Pragnę Cię, Umiłowany!”
W tej samej chwili znalazłam się w naszej altance. Ukochany leżał na kwiatowej kanapie, A ja byłam przy SERCU Jego. Na SERCU Jego leżałam… Biło dla mnie. Wsłuchiwałam się w To bicie. Potem podniosłam głowę i ucałowałam Je z wielką czcią i nabożeństwem… Spojrzałam w oczy Ukochanemu. Uśmiechał się do mnie promiennie.
“Moje Serce pragnie Twych pocałunków, Perełko kochana!”
Całowałam więc SERCE Umiłowanego. Całowałam, całowałam…
Ukochany idzie wciąż dalej i dalej. Posuwa się dalej, dalej i dalej w bliskości ze mną. Jest bliżej, wciąż bliżej… mnie. A tym samym łamie, przekracza granice we mnie. Niszczy, burzy stereotypy. I jest mi coraz bliższy. Posuwa się coraz dalej i dalej. W bliskości.