My Blog

My WordPress Blog

Menu
  • Checkout
  • Księga Gości
  • O mnie
  • Order Confirmation
  • Order Failed
  • Rozważania
  • Sample Page
  • KSIĘGA GOŚCI- INTENCJI
  • APOSTOLAT ŻYCIA – CZŁONKOWIE
  • Moje obrazy
Menu

Miesiąc: luty 2018

SZCZĘŚCIE I RADOŚĆ W OTCHŁANI MĘKI

Posted on 28 lutego, 2018 by Monik@d0

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Maleńki mój i ja. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną z Miłością i tkliwością wielką. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem, rozpromieniony uśmiechem. I ja w Niego patrzyłam rozpromieniona cała. A w moim sercu było szczęście, pokój i radości. Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem. I naszła mnie myśl, że może w Otchłani Męki nie powinnam szczęśliwa i uśmiechnięta, że może nie wypada. Odgonilam jednak tę myśl.
„Wypada nie wypada, będę sobą. Umiłowany widzę że tez jest szczęśliwy”- pomyślałam.
„Tak, jestem bardzo szczęśliwy, Maleńka Moja. A w Moim SERCU jest pokój i radość wielka!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie i ucałowałam Go. Najdroższy mój znał moje serce i moje myśli…
„Wszystko mnie boli, coraz bardziej, życie jest niełatwe, a we mnie pokój, szczęście i radość!”
„Bo cierpisz ze Mną, Maleńka Moja!” – uśmiechnął się do mnie cudnie Umiłowany.
„Tak. Ty jesteś moim Szczęściem, moim Pokojem i moja Radością, Najdroższy! Ty nadajesz sens mojemu życiu i cierpieniu!”
Umiłowany patrzył we mnie słodko. Przywołał w myślach jedno z moich Duchowych Dzieci.
„Zobacz, Maleńka jak wygląda dusza, która cierpi w samotności, beze Mnie… Cierpienie beze Mnie wprowadza beznadzieje i rozpacz… Wysysa soki. Zabija cialo i duszę.”
„Widzę, Najdroższy… Ale też widzę jak stanowczo, konsekwentnie, nieustannie a jednocześnie z ogromną cierpliwością, delikatnością pukasz do drzwi jego serca. I pokornie czekasz aż te drzwi Ci otworzy. Sam nie wchodzisz, chociaż możesz.”
„Cenię wolność każdego człowieka, Maleńka. Tylko człowiek może Mnie do swego serca wpuścić i tylko człowiek może Mnie z serca wyrzucić!”
Tańczylismy bardzo, bardzo. Modliłam się za wszystkie moje Duchowe Dzieci i za siebie. Abyśmy nigdy nie wyrzucili JEGO z naszych serc. Prosiłam o to żeby nam na to nie pozwolił, bo nas kocha!
„Nie pozwól nam, Najdroższy… Proszę!”
„Ja jestem, Maleńka. Ja jestem!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa i radością wielką. Tańczyliśmy bardzo, szczęśliwi oboje. W Otchłani Męki.

CO TWOJE TO MOJE, GDZIE TY TAM I JA

Posted on 27 lutego, 2018 by Monik@d0

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy bardzo. Najdroższy obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Cudnie,..
I ja też obejmowałam Najdroższego i patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem. Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem ogromnym.
Tańczylismy.
„Nie rozumiesz tego co tu się dzieje, Prawda, Maleńka?”
„Nie wiem, nie ogarniam tego, Najdroższy. Ale nie muszę wiedzieć. Bo ufam Ci Najdroższy!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością.
„Chcę, żebyś wiedziała, Maleńka Moja. Wczoraj powiedziałaś że czujesz się tu jak u siebie. Jak myślisz, dlaczego?”
Milczałam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć…
„A podoba Ci się tu?” – spytal Najdroższy, choć znał odpowiedź.
„Nie…. Szczerze mówiąc, nie, Najdroższy…”
„A mimo to twierdzisz że czujesz się tu u siebie.”
„Tak!”
„Dlaczego, Maleńka Moja?”
Brakowało mi słów, odpowiedź wydawała mi się zbyt wielka dla mnie…
„Co Twoje, to i moje…. Najdroższy. Gdzie Ty, tam i ja” – wyszeptalam po prostu.
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Właśnie Maleńka! Co Moje to i Twoje! Przyjęłas na siebie Moje cierpienie. Zechcialas je dzielić. Uznałas za swoje!”
Patrzyłam w Umiłowanego…. Słowa te dotykały głębi serca i duszy mojej…. Spuścilam głowę… Oniesmielona.
„Płakałem podobnie jak Ty kiedyś. Pamiętasz Najmilsza…?” – szepnął prawie niedoslyszalnym szeptem Umiłowany.
Szybko podnioslam głowę i spojrzałam Mu w oczy. Zobaczylam w nich zrozumienie i współczucie. A nade wszystko Miłość.
„Tak, pamiętam… Najdroższy.”
„Trwalas w swojej otchłani męki, w swoim czasie bólu, smutku, samotności i pustce.”
„I Ty przyszedłeś i wszystko się zmieniło! Ty wszystko zmieniłeś!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„A dlaczego, Maleńka?” – spytał i Sam odpowiedzial:
„Bo przyjąłem Twoje cierpienie na Siebie. Uznałem za Swoje. Podobnie jak teraz Ty Moje!”
Patrzył we mnie z zachwytem wielkim!
„Ach! Jakaś Ty…”
Nie dokończył. Zobaczylam w Jego dłoni małe lusterko, nie wiem skąd je wziął. Podał mi je.
„Masz, Maleńka, sama zobacz!”
Wzięłam. Spojrzałam w lusterko. I… zaniemowillam!!! Oniemialam!!! Patrzyłam w lustro…. Po chwili wróciła mi mowa.
„To TY, a nie ja!!! To TY Najdroższy mój. Jestem podobna do Ciebie, Ukochany… Umiłowany mój!!! Tak bardzo pragnęlam być do Ciebie podobną… Tak bardzo… Najdroższy…”
„I jesteś do Mnie podobną! Jesteś, Maleńka Moja!”
„Ty mnie zmieniłes, Najdroższy!”
„Zmieniła Cię miłość, ufność i pokora.”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie z zachwytem, który nie potrafię opisać. Trwalam w uwielbieniu i dziękczynieniu…
Zakochana w Umiłowanym.

W NAJDROŻSZYM MOIM

Posted on 26 lutego, 2018 by Monik@d0

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie. Ja też, bardzo. Tańcowalismy. On cierpiący i ja cierpiąca. Umiłowany pięknie tańczył! Bardzo pięknie!!! I w tańcu mnie prowadził. Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką. Tańczylismy! Najdroższy patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża, Rozpromienionym Miłością i zachwytem. I ja w Niego tak patrzyłam. Zakochana i zachwycona ogromnie!
„Wiesz, Najdroższy?! Pierwsze dni czułam się tu w Otchłani Twej Męki dziwne I nieswojo jakoś. Ale teraz czuję się jak u siebie. Jak u siebie! I pragnę, jeśli mi pozwolisz, zostać tu z Tobą do śmierci. Nie tylko w Wielki Post! Mogę?! Proszę… pozwól mi….”
Jak to mówiłam, Najdroższy patrzył we mnie z otwartymi ze zdumienia oczami. Myślałam że się ucieszy, że sprawię Mu tą prośbą radość. A tymczasem… Najdroższy wybuchnąl płaczem!!! Głośnym i żałosnym!!!!
” Najdroższy??!!!! Co Ci…?!!” – wyszeptalam przestraszona, że sprawiłam Mu przykrość.
Umiłowany plakal…. Szlochał… Z Jego oczu płynęły wielkie łzy.
„Niewiele, bardzo niewiele dusz czuje się tu jak u siebie, a jeszcze mniej pragnie tu ze Mną zostać!!!” – płakal Najdroższy mój… Łzy z oczu płynęły Mu rzęsiście… Zalewaly Mu twarz… Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i zaczęłam całować JEGO łzy. Całowalam z czułością, całowalam. I próbowałam Go jakoś uspokoić…
'Najdroższy mój… nie płacz… Proszę… Proszę… Głowa Cię będzie boleć jeszcze bardziej… Najdroższy mój, Maleńki… Proszę!”
Umiłowany płakal jeszcze głośniej.
„Najdroższy mój, proszę… Bo mi serce pęknie!!!”
Umiłowany płakal jakby mniej, ale wciąż płakal. Sięgnęłam po ostatni argument jaki mi przyszedł do głowy.
„Najdroższy nie płacz! Mama Cię prosi… Nie płacz.”
Umiłowany uspokoił się natychmiast! Uśmiechnął się do mnie słodko. I… znikł.
Uklękłam pod Krzyżem. Tańczyłam bardzo. Wokół mnie było szaro i smutno i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką. Nie bałam się, ani nie byłam smutna. Byłam u siebie. I czekałam na Umiłowanego mojego. Zjawił się niedługo. Piękny, świetlisty i rozpromieniony cały, Miłością i uśmiechem. W dłoni trzymał Hostie, nakarmil mnie. Pochylilam się i trwałam w uwielbieniu. Po chwili poczułam że dotyka mojej brody. Dotknął i delikatnie uniósł w górę moją twarz. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam przed sobą JEGO promienne Oblicze. Rozpromienione Miłością i tkliwoscia niesamowitą,
„Pocieszylas Mnie ogromnie, Maleńka Moja! Mam do Ciebie prośbę!”
„Prośbę? Jaką, Maleńki mój??!”
„Proszę…. zostań tu ze Mną. Nie tylko w Wielkim Poście. Do śmierci, do czasu aż wrócisz ze Mną do Domu. Zostań tu ze Mną, proszę. Proszę!”
Patrzyłam w Umiłowanego zdumiona do głębi serca.
„Ukochany mój Jezu…. Ty mnie o to prosisz??? Przecież to ja Cię o to….”
Przerwałam. Najdroższy patrzył we mnie taki Przecudny…
„Pragnę Cię, Maleńka Moja!”
„Pragnę Cię Maleńki mój!”
Wchodzilam w Niego. Dziwne się czułam. Przezroczysta i lekka jak piórko. Jakby mnie nie było. Jednocześnie Umiłowany był przy mnie, blisko, bliżej niż kiedykolwiek. I bliski, bliższy niż kiedykolwiek. Cała byłam w Nim. W Najdroższym moim. W Miłości.

KOCHAĆ PONAD MIARĘ!

Posted on 25 lutego, 2018 by Monik@d0

Byłam w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Pod Jego Krzyżem leżałam. Zawstydzona… Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką. I patrzył we mnie z bólem i troską. Z czułością dotykał miejsca w moim ciele, które zwykle bolało mnie bardzo. Ale przedwczoraj… Jednak po kolei. Więc Najdroższy mój dotykał tego miejsca..
„Już dobrze, Maleńka Moja?”
„Tak, Najdroższy…”
Umiłowany pochylił się nade mną jeszcze bardziej, zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. I patrzył mi w oczy głęboko. W Jego oczach widziałam troskę.
„Mogłaś sobie zaszkodzić, Maleńka… Tak nie można…”
Patrzyłam w Umiłowanego z bólem serca.
„Nie wiedziałam… Teraz wiem. I więcej nie będę. Przepraszam Cię bardzo, Najdroższy…!”
Umiłowany wziął mnie na ręce, w ramiona i przytulił do SERCA Swego.
„Już dobrze, Maleńka, już dobrze.”
Gładzil mój policzek i włosy.
O czym rozmawialiśmy?
Wymyśliłam sobie, że będę pościć. Dla Umiłowanego mojego. Post Daniela. Same warzywa jeść. Chciałam kilka dni, najlepiej tydz albo dłużej. Ale moja siostra odradziła mi. Powiedziała, ze nie dam rady, i padnę. I żebym spróbowała najpierw jeden dzień. Zgodziłam się. No i cały piątek byłam na warzywach tylko. W dzień czułam się w miarę, bolał brzuch trochę bardziej, ale przyzwyczajona jestem. A wieczorem sie zaczęło. Chore jelita dały znać o sobie… bolało bardzo, jeździło itp itd. Całą noc nie spałam. A wczoraj cały dzień chodziłam (jeździłam) jak śnieta. Zmeczona, obolała i… zła na siebie.
I na tym skończyło się moje poszczenie.
Teraz leżałam w ramionach Najdroższego mojego. Patrzyłam w Jego cudne oczy łagodne pokorne i czyste…
„Nawet poscic dla Ciebie nie mogę!” – szepnęłam z bólem.
„Cierpisz dla Mnie, Maleńka. To bardzo wiele. Ale nie nakładaj na siebie ciężarów i cierpień ponad miarę. Ponad miarę to Ty Maleńka masz kochac, nie cierpieć!”
„Kochać ponad miarę…” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego.
„Tak. Tańczysz dla Mnie. Taniec to ofiarowywanie cierpienia w miłości i z miłości do Mnie.”
Wtedy rzuciłam się Najdroższemu na szyję.
„Nie chciałam źle! Chciałam poscic dla Ciebie…, bo Ciebie kocham!!!”
„Wiem, Maleńka Moja! Wiem…”
Trwałam przy Najdroższym moim. Wtulona w Niego całkowicie. Tańczylismy bardzo. W miłości.

OBLUBIENICA SERCA NAJDROŻSZEGO

Posted on 24 lutego, 2018 by Monik@d0

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie… Ogromnie! I ja cierpialam bardzo. Bardziej niż zwykle. Wtulona, u Jego boku tańczyłam bardzo intensywnie. Dla mojego Maleńkiego… W pewnej chwili usłyszałam cichy jęk, a potem szept:
„Maleńka Moja…”
Natychmiast byłam przy Jego twarzy.
„Najdroższy mój… jestem z Tobą…”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z Miłością bezgraniczna.
„Pragnę Cię, pragnę Ciebie… Maleńka!!!”
„Cala Twoja i cała dla Ciebie, Najdroższy!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie promiennie. I osunął się w moje objęcia, w moje ramiona. Najdroższy mój… Oddawal się w moje ręce, był cały dla mnie. I pod Jego ciężarem ja zacząłem opadac, osuwac się, z Krzyża na ziemię. Opadalam powoli, delikatnie, ostrożnie. Jakby ktoś mnie z tyłu podtrzymywal, żebym nie upadła. I potem już siedziałam pod Krzyżem, trzymając w ramionach Najdroższego mojego. Tuliłam Go do siebie. Patrzył we mnie rozpromieniony Miłością. A ja szczęśliwa cała, pochylalam się nad Najdroższym moim z zachwytem i uwielbieniem.
„Mama?!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem.
„Tak, Najdroższy mój. Jestem Twoja mama”- szepnęłam wpatrzona w Niego.
Nagle napadły mnie jakieś głosy. Obce i złośliwe. „Za kogo ona się uważa??!! Za Jego Matkę??! A kim ona jest?! Nikim!!!”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego, spokojna.
„Jestem Twoja mama. Bo tak powiedziałeś, że rodzę Cię w sercach innych ludzi. Tak powiedziałeś. I tego się trzymam. Ciebie się trzymam, Najdroższy!”
Głosy ucichly, uciekły.
Umiłowany promienial cały, rozczulony bardzo.
„Mama!!!!”
„Maleńki mój!!!” – szepnęłam wzruszona.
I położyłam głowę na SERCU Jego… Otulal mnie Sobą, przenikal mnie niemal fizycznie, przeswietlal. Wchodził we mnie. I ja w Niego wchodzilam. Przenikalam Go.
Znalazłam się w wielkiej swiatłości. Widziałam przed sobą JEGO SERCE. Żywe, bijące SERCE. Miało na Sobie złota koronę. Ukleklam przed Nim w uwielbieniu.
„Kim jesteś?” – spytalo mnie SERCE.
„Ja sługa TWOJA” – szepnęłam z miłością i uwielbieniem.
„Tyś Moja Umiłowana, Oblubienca Moja!”
Patrzyłam w SERCE w zachwycie! W wielkim zachwyceniu!!!! Wtem zobaczylam wielką Hostie. Lśniące blaskiem niezwyklym. Hostia zbliżyła się do mnie i we mnie weszła… Trwalam w uwielbieniu. Ucalowalam SERCE Najdroższe i wtulilam się w Nie całkowicie. Tańczylismy bardzo  SERCE NAJDROŻSZE i ja. Jego oblubienica.

POD RĘKĘ PO MORZU CIERPIENIA

Posted on 23 lutego, 2018 by Monik@d0

Wpłynęłismy z Najdroższym moim w Morze Cierpienia. W małej łódeczce. Umiłowany wioslowal. Wypłynął na środek Morza. Morze było stalowe szare, a nad nami wisiały czarne, ciężkie chmury. Umiłowany odłożył wiosła i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. I ja w Niego tak patrzyłam. Oniesmielona lekko.
„Najdroższy mój… jeśli czymś Cię wczoraj urazilam, przepraszam. Nie chciałam.”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Żałujesz czegoś z wczorajszego spotkania, Maleńka Moja?”
„Czy żałuję? Nie. I wiesz, Najdroższy mój? Niczego bym nie zmienila.”
„I Ja nie żałuję niczego, Maleńka. Przejdziemy się?”
„Po Morzu Cierpienia? Chciałabym… Bardzo.”
„Więc chodźmy!” – szepnal Ukochany uśmiechając się tajemniczo.
Wstał z lodzi i pomógł mi wyjść z niej. Kiedy wychodzilam, dotknęłam delikatnie ramienia Najdroższego.
„Nie potargalam Cię wczoraj za mocno?” – spytałam stając na powierzchni Morzu.
„Jednak coś Cię gryzie, Maleńka Moja” – uśmiechnął się Najdroższy, biorąc mnie pod rękę. Szłam z Maleńkim moim pod ręke, po Morzu Cierpienia.
„Gryzie? – uśmiechnęlam się do Umiłowanego – Nie. Tylko wypowiedzialam słowa, które nie sądziłam że kiedykolwiek wypowiem, moje zachowanie też mnie zdziwiło. Nie sądziłam że potrafią tak się zachować…”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością.
„Rozwijasz się, Maleńka. Zmieniasz się. I zmieniasz ludzi wokół Ciebie.”
„Ludzi wokół mnie?”
„Twoje Duchowe Dzieci zmieniasz. No popatrz, to Dziecko jak Je prosiłaś o pomoc, owszem pomagalo Ci, ale niechętnie i ze złośliwymi docinkami. A wystarczyło, że Ty Mu kilka razy pomoglas, pokazałas, że jest dla Ciebie ważne, wartościowe i pierwsze biegnie Ci pomóc!”
” Tak! Leci wręcz! Nie muszę nawet prosić! W szoku jestem!”
” Albo drugie Dziecko. Często podnosiło na Ciebie głos. Wystarczylo, żebyś stanowczo powiedziała żeby traktowalo Ciebie poważnie, a potem okazała Mu czułośc i teraz Ono samo Tobie czułość okazuje!”
” Tak… W szoku jestem!”
„Albo gdy prosiłaś inne Dziecko, żeby coś zrobilo dla Ciebie i powiedziało że nie ma czasu a Ty okazałas zrozumienie w tej sprawie. To samo potem przyszlo do Ciebie i powiedziało że zrobi to dla Ciebie i dla siebie, a czas się znajdzie.”
„Tak! W szoku jestem. Bo Ono rzeczywiście jest bardzo zajęte. A jednak mimo to znalazło dla mnie czas!”
„Albo to Dziecko, które często mówi że zazdrości Ci uśmiechu, wczoraj widząc Twój piękny uśmiech, samo się do Ciebie cudnie uśmiechnęlo!”
„Tak! Po raz pierwszy od dawna!”
Najdroższy uśmiechal się do mnie promiennie bardzo.
„I tak mógłbym wymieniać i wymieniać…. O notkach na blogu nie wspomnę. Ile dusz prowadza do Mnie!”
„To TY działasz, Najdroższy!!! To wszystko dzięki Tobie!”
„To prawda, Maleńka Moja. Ale żeby móc działać, potrzebuję Twojego serca, ust rąk, uśmiechu i cierpienia. Ty Mi to wszystko dajesz. Żeby rozświetlic ludzkie serca wystarczy promień. Ty jesteś Moim Promieniem, Maleńka!”
Spojrzałam w Najdroższego z wielką wdzięcznoscia. A ON uśmiechał się do mnie promiennie. Szliśmy razem pod rękę po Morzu Cierpienia.
” Długo już tak idziemy, Najdroższy? Bo mi z Tobą wydaje się że krótko! ”
” Długo idziemy, Maleńka Moja! Już widać plażę, spójrz!”
Rzeczywiście było widać. I w niedługim czasie doszliśmy do plaży. Przy brzegu morza zobaczyłam łódź, którą wpłynęłismy w Morze Cierpienia. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona ogromnie. On chwycił mnie w objęcia, uniósł w górę i zawirował śmiejąc się w głos! Ja też się śmiałam. Potem nakarmil mnie Swoim Ciałem i delikatnie położył mnie na piasku. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i pocałował mnie. Pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Czule i słodko. Potem wyszeptal mi wprost do ucha:
„Musze zdradzić Ci tajemnice, Maleńka Moja! Ta łódź jest tu tylko dla Ciebie. Ja nie potrzebuje lodzi, żeby wypłynąć w Morze Cierpienia. Chodzę po nim!”
Zaśmiałam się i wyszeptalam do ucha Najdroższego.
„Mogłam się domyślić! Odtąd będziemy razem po nim chodzic. Ja też nie potrzebuje łodzi!”
„Będziemy po nim chodzić, Maleńka Moja!”
„Pod rękę!”
„Pod rękę, Najmilsza!”
Lezalam na piasku przy Morzu Cierpienia a Najdroższy obsypywal mnie pocałunkami…

OBIETNICA

Posted on 22 lutego, 2018 by Monik@d0

Byłam w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczylismy bardzo. Najdroższy cierpial niezmiernie, ogromnie. I ja cierpialam bardzo. Klęczelismy pod Krzyżem, klęczelismy przez sobą nawzajem. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą i w tańcu prowadzil. W pewnej chwili przestał tańczyć. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko. I ja w Niego tak patrzyłam. Oko w oko. W oczach Umiłowanego pojawiły się łzy…
„Tyś Moja? Tyś Moja?” – wyszeptal Najdroższy.
„Tak, Twoja, Najdroższy!”
„Tyś Moja??!”
„Całkowicie. Twoja!”
„I nie zostawisz Mnie?! Nie opuścisz?!”
„Nie, nie zostawię!”
„Nie opuścisz Mnie, Maleńka?!”
„Nie opuszcze Cię, Najdroższy!”
Wtedy stało się coś dziwnego. Umiłowany odsunął się ode mnie. Oparł się o Krzyż i zaczął głosno łkać… A z Jego ust wydobywaly się pełne goryczy słowa:
„Wiele dusz, począwszy od Piotra, zapewniało Mnie, że są Moimi, że Mnie nie zostawia, nie opuszcza. A gdy przyszła męka, cierpienie, opuścili Mnie, zostawili Mnie! I Ty też Mnie zostawisz! Jesteś taka sama jak inni, harda i pewna siebie!”
Najdroższy mój lkal głośno. A ja patrzyłam w Niego oniemiala. Bardzo mnie te słowa zabolały! Cios prosto w serce! Pochylilam się nad Umiłowanym. Chwyciłam Go za ramiona i przysunelam do siebie. Stanowcza byłam. Widać mój uchwyt był silny bo Ukochany jęknal cicho. Ale nie patrzyłam teraz na to. Przysunelam Go, znów klęczał przy mnie. Ujęłam Jego twarz w obie dłonie. Patrzyłam w JEGO oczy poważnie. A ON patrzył gdzieś w dal. W Jego oczach widziałam wielkie cierpienie. Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i mówiłam:
„Najdroższy, spójrz na mnie!”
Spojrzal mi prosto w oczy. Mówiłam dalej bardzo stanowczo i dobitnie:
„Cierpienie rozum Ci odjelo?! Myślenie? Ja harda i pewna siebie?! Jak możesz tak mówić?! Jak możesz?!”
W oczach Najdroższego zobaczylam ogień. Mówiłam dalej:
„Swoje życie Ci oddałam! Swoje serce Ci oddałam! Swoją duszę Ci Oddałam! Wolną wolę Ci oddałam! Cierpienie i grzechy Ci oddałam! Jestem Twoją własnością. I jako Twoja własność mam nadzieję… Nie! Nie nadzieję. Pewność! Jestem pewna CIEBIE! Ze nie pozwolisz mi odejść, że nie pozwolisz mi Ciebie opuścić! Że nie pozwolisz zagubic się Swojej maleńkiej Perełce! Nie pozwolisz, prawda?!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z Miłością nie do opisania… Ja wciąż trzymałam Jego twarz w obu dłoniach.
” Nie pozwolisz, prawda??!! Nie pozwolisz Najdroższy???!!!”
” Nie pozwolę, Najmilsza Moja! ”
” Nie pozwolisz?!”
” Nie pozwolę!”
” Obiecujesz?!”
” Obiecuję!”
Siły nagle mnie opuściły. I wycieńczona opadłam w Umiłowanego mojego. Najdroższy mój bardzo delikatnie i z czułością wielką jakby dotykał czegoś dla Niego najcenniejszego w kosmosie, wziął mnie na ręce, w objęcia i przytulił do SERCA Swego. Mocno tulil mnie. Odpoczywalam w Ramionach Umiłowanego, nabieralam sił. On patrzył we mnie Swym cudnym, pełnym Miłości spojrzeniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie i On uśmiechał się do mnie.
„Jesteś bardzo odważna i dzielna. Umiesz walczyć o siebie, Maleńka Moja!”
„Ty mnie uczysz, Najdroższy mój!”
„I znasz swoją wartość, Perlo Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
„Ty jesteś moją jedyną wartością, Najdroższy!!!”
Otulal mnie Sobą, zamykal mnie w Sobie. Rozplywalam się w JEGO Miłości… Tak!!! W Otchłani Męki Umiłowanego mojego rozplywalam się w JEGO Miłości.

SZATA

Posted on 21 lutego, 2018 by Monik@d0

Obudziłam się. Obolała, cierpiąca bardzo zmęczona i bez sił. Obudziłam się więc i od razu poczułam że jestem w ramionach Najdroższego mojego. W Jego dłoniach. Otulona Miłością.
Lezalam na SERCU Maleńkiego… Nie widziałam Go, bo z zamkniętymi oczami leżałam, nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy. Nie widziałam Najdroższego mojego. Ale czułam Jego ramiona, Jego przytulenie. I słyszałam bicie JEGO SERCA. Nagle usłyszałam cichy jęk… wzdychanie. „Umiłowany cierpi bardzo, a ja nie mogę Go nawet pocieszyć!” – pomyślałam.
„Najdroższy mój… Najdroższy, jestem z Tobą” – wyszeptalam ostatkiem sił.
„Wiem, Maleńka Moja. Wiem!” – usłyszałam ciepły, pełen Miłości głos Umiłowanego mojego. I pod powiekami zobaczyłam dwa serca. Najdroższego i moje serce. Szeptały czule do siebie:
„Zatańczymy, Najdroższe moje?”
„Tak, Moje Maleńkie!”
I serca zaczęły tańczyć. SERCE przy sercu. Pięknie! Miłość sama… Serca otulaly się wzajemnie, przenikaly, były dla siebie… Patrzyłam na ich taniec z zachwytem! Patrzyłam i rozmyślalam….
Jakiś czas temu usłyszałam w konferencji albo w homilii o. A. Szustaka, że Jezus na Krzyżu wisiał nagi. Że opaskę na biodra „nałożyli” Mu potem artyści, żeby zakryć wstyd. Ale na Krzyżu Jezus był całkiem nagi. Tak w tamtym czasie krzyżowano zbrodniarzy.
Była to dodatkowa kara.
Nagi… ogołocony ze wszystkiego. Obniżony. Żeby zakryć mój wstyd, mój grzech. Upokorzony…. „Ogolocil Samego siebie przyjawszy postać sługi”. Stał się niewolnikiem, aby mnie z niewoli wyzwolić… Nagi… Najdroższy mój. I przyszło mi na myśl że ja pragnę  Go okryc. I w jednej chwili uświadomilam sobie, że ja też jestem naga. Że nie mam nic swojego, że wszystko co mam dostałam od NIEGO! Jedno jest tylko moje własne. Grzech.
Tak rozmyślalam. I doświadczalam w sobie Otchłani Męki. Przejmującego osamotnienia i pustki…
„Nie mam czym Cię okryc, Najdroższy…” – szepnęłam z bólem serca.
„Okrywasz Mnie miłością, Maleńka Moja!! A i Ja Ci będę Okryciem! Szata Godowa, Szata Wesela!”
Lezalam zdumiona. Umiłowany mówił dalej:
„Jak teraz doświadczaaz Mojej Męki, cierpienia i pustki tak też doświadczysz Mojej radości i szczęścia i chwały!”
„Najdroższy…”
Lezalam z zamkniętymi oczami. Pod powiekami zobaczyłam Najdroższe SERCE Umiłowanego mojego. Z Jego Rany wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Trwalam w uwielbieniu. Najdroższy mój tulil mnie mocno do SERCA. Tańczylismy bardzo.

PUKAJ…

Posted on 20 lutego, 2018 by Monik@d0

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy cierpial niezmiernie. Ogromnie… Ja cierpialam troszkę mniej niż zwykle. Ale byłam zmęczona i nie miałam sił. Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem. Tańczylismy. Najdroższy obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia i tulil do SERCA Swego.
„JA jestem Źródłem Życia. Jeśli pragniesz, pij ze Mnie, czerp ze Mnie, Maleńka Moja!”
„Pragnę!”
„Pij więc, Maleńka!”
Przytulił mnie jeszcze bardziej do SERCA Swego, przyłożył moje usta do Rany. I… piłam! W ustach czułam niewypowiedziana słodycz, zmęczenie miało a siły wracały.
Umiłowany napoil mnie, nakarmil Swoim Ciałem. Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy. Ucalowalam Umiłowanego mojego i wpatrywalam się Niego z miłością i wdzięcznością,…
„Dziękuję Umiłowany!!! Ty wiesz czego mi potrzeba!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i dodałam:
„Całe moje życie jest Wielkim Postem, oczekiwaniem na Zmartwychwstanie w Tobie!”
„Przychodz do Mnie i pij ze Źródła Życia a będziesz zmartwychwstawac codziennie!” – Umiłowany uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Dobrze, Najdroższy. Dziękuję!!!“
I uśmiechałam się do Niego najpiękniej jak potrafilam.
” Uwielbiam Twój uśmiech pod którym skrywasz cierpienie, Maleńka! ”
Uśmiechalam się do Najdroższego radośnie.
” A wiesz, Umiłowany? Jedno z moich Duchowych Dzieci wczoraj znowu zdziwilo się, że ja cała obolała bardzo a ciągle uśmiechnięta. Często się dziwi i mówi ze mi zazdrości. Nie wiem czego miał zazdrości…”
Umiłowany spojrzał mi w oczy przenikliwie, z Miłością wielką.
” Mnie Ci zazdrosci, Maleńka Moja. Mnie w Twoim sercu Ci zazdrości!”
„Ciebie??! – zdumialam się – jak można Ciebie zazdrościć…”
„Jak widać można…”
„Ale Ono dużo się modli. Często widzę jak czyta różne modlitwy.”
„Właśnie, czyta.. Modli się wargami, a sercem…”
Najdroższy nie dokończył. Nie musiał. Zrozumiałam.
„Najdroższy mój… proszę, pukaj do serca mojego Dziecka. Może kiedyś w końcu Ci otworzy… Pukaj… Proszę!!!!”
„Pukam i będę pukał, Maleńka Moja!”
„Dziękuję, Najdroższy mój! Bardzo dziękuję!!!”
Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie, promiennie bardzo. I ja uśmiechałam się do Niego. Tańczyliśmy bardzo.

JAK ANIOŁ W OGRÓJCU…

Posted on 19 lutego, 2018 by Monik@d0

Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie… Ja też cierpialam, bardzo. Obejmowałam Najdroższego mojego, a On tulil mnie do Siebie z Miłością.
„Zatańczymy, Najdroższy mój?” – spytałam wpatrzona w Maleńkiego.
„Maleńka Moja, chyba nie dam rady. Sama zatańcz, proszę” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy.
Już chciałam powiedzieć że „Dobrze” i zatańczyć sama. Ale nie powiedziałam.
„Ja jestem z Tobą, Najdroższy mój! I Ci pomogę! Spróbujemy, proszę!”
„Dobrze, Maleńka Moja! Spróbujmy. Zatańczmy!”
Objęłam mocno Najdroższego mojego. I zaczęliśmy tańczyć. Umiłowany opierał się o mnie, raz po raz osuwając się.
„Nie dam rady, Maleńka Moja!”
„Dasz radę, Umiłowany! Dajesz! O! Patrz! Jak pięknie!!! Cudnie tańczysz, Najdroższy! Dasz radę! Wierzę w Ciebie!”
Umiłowany spojrzał we mnie dziwnie, uśmiechając się tajemniczo. Za chwilę znów jakby osłabl, tak że musiałam Go podnosić.
„Zobacz, Maleńka nic Mi nie wychodzi! Jestem do niczego. I taki brzydki!”
„Ty do niczego??! Ty brzydki???! – zawołałam oburzona – Piękny jesteś!!! Przepiękny!!! Najpiękniejszy! Najcudniejszy!!! I jesteś do wszystkiego!!! O, spójrz! Jak pięknie tańczysz! Pięknie, Najdroższy! Teraz czekaj, pomogę Ci… O, tak! Bardzo pięknie, Maleńki mój! ”
Umiłowany jakby się znów tajemniczo uśmiechnał. Po chwili jednak osłabł całkowicie… Wzięłam na ręce Umiłowanego mojego, tuliłam Go do serca i tańczyłam. Z Najdroższym moim w ramionach. Tańczyłam.
” Mój Przecudny, mój Przepiękny… „-szeptałam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. On patrzył we mnie z ogniem w oczach. I… nagle zeskoczył z moich objęć jak młody jeleń! Pomyślałam że siły Mu chyba wróciły…
„Dość tego!!!” – zawołał Najdroższy z ogniem. Cały był Miłością. Ogniem Miłości.
„Dość tego!!!”- wołał.
Stałam oszołomiona! Zdumiona do głębi serca… Nie widziałam co się dzieje! Umiłowany stanął naprzeciw mnie i patrzył we mnie z zachwytem nie do opisania słowami…
„Perlo Moja Umiłowana!” – szeptał całując moje ręce… Potem ukląkł przede mną… W szoku byłam…. Uklękłam przed Nim. Klęczelismy przed sobą nawzajem. Ukochany ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył we mnie… Płonący cały…
„Wiesz dlaczego tu jesteś, Maleńka?! Wiesz dlaczego tu ze Mną jesteś?!”
„Nie… ale to dla mnie zaszczyt że mogę tu z Tobą być…”
„Jesteś tu, bo kochasz Mnie. Czystą Miłością! Czystą miłością Mnie kochasz! Pozbawioną pychy i egoizmu! Czy wiesz co przed chwilą dla Mnie zrobiłaś?!”
Poklwalam przecząco głową, oszołomiona.
„Zrobiłaś dla Mnie to co Ja robiłem dla Ciebie przez lata. Podnosilas Mnie pomagałas, podtrzymywalas na duchu, dodawalas, Mi otuchy, pocieszalas, tuliłaś do serca, przekonywałas o Moim piękne!!! Byłaś cała dla Mnie!”
„Jestem cała dla Ciebie, Najdroższy mój..”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i znów ujął moją twarz w Swe dłonie. I pocałował mnie… Słodko. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice.
„Pocieszasz Mnie jak Anioł w Ogrojcu. Tak… Jesteś Moim aniołem, Maleńka Moja!”
„Pragnę, Najdroższy….”
Rozejrzałam się dookoła… Kwiaty, które przedwczoraj zakwitły, dzisiaj znowu zapaliły się światłem i kolorami. Ale tym razem ich światło nie raziło oczu, nie przeszkadzalo, nie raniło. Przeciwnie. Było dla mnie ukojeniem i odpocznieniem. Patrzyłam w Najdroższego mojego szczęśliwa cała i oszolomiona Jego Miłością i tkliwoscia… Klęczelismy przed sobą nawzajem. Tańczylismy bardzo, w Otchłani Męki. W Miłości.

  • 1
  • 2
  • 3
  • Next

Recent Posts

  • Hello world!
  • UWIELBIAM!
  • MOJA SIŁA
  • WEŹ
  • W DŁONIACH JEZUSA

Recent Comments

  1. A WordPress Commenter - Hello world!
  2. Maria - KSIĘGA GOŚCI- INTENCJI
  3. Maciej - Księga Gości
  4. Marzena - KSIĘGA GOŚCI- INTENCJI
  5. Jan Nazwa - Księga Gości

Archives

  • październik 2026
  • wrzesień 2026
  • sierpień 2026
  • lipiec 2026
  • czerwiec 2026
  • maj 2026
  • kwiecień 2026
  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • maj 2012
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • marzec 2009
  • luty 2009
  • styczeń 2009
  • grudzień 2008
  • listopad 2008
  • październik 2008
  • wrzesień 2008

Categories

  • Uncategorized
© 2026 My Blog | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme