Wisieliśmy na Krzyżu, w Otchłani Męki. Najdroższy, Umiłowany mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie, ogromnie… I ja cierpialam. Bardzo. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka. W dodatku kolory kwiatów, które wczoraj zakwitły, biły mnie po oczach, światło razilo bardzo, przeszkadzało. Ranilo oczy. I swidrowalo w mózgu. Tak więc co chwilę mrużyłam oczy. A gdy je otwieralam, kolory i światło razilo je jeszcze bardziej.
„Najdroższy mój… Proszę…”- szepnęłam mrużąc znowu obolałe oczy.
Światło i kolory natychmiast zgasly. Teraz widziałam tylko cienie i kontury kwiatów.
„Dziękuję Ukochany…”
„Jesteś bardzo dzielna i mężna, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy patrząc we mnie z zachwytem.
„Ja dzielna i mężna??! Przecież..”
„Dzielisz ze Mną Moją Mękę. To wielka odwaga i męstwo! – szepnął Umiłowany – Zatańczymy, Maleńka Moja?”
„Wybacz, Umiłowany….chciałabym, ale chyba nie dam rady…”
„Ja jestem z Tobą i Ci pomogę, Maleńka.”
„Dobrze, zatańczmy, Umiłowany mój!”
Najdroższy wziął mnie w Ramiona i przytulił do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką. Patrzyłam w Niego z miłością i uwielbieniem.
„Kocham Ciebie, Jezu…”
„Piękności Moja Maleńka” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem.
„Kocham Cię mój, Jezu!”
Tańczylismy bardzo. W Otchłani Męki.
Wciąż tańczymy. Bardzo.
Miesiąc: luty 2018
MAMA
Wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój i ja Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia nie do opisania… Najdroższy cierpial ogromnie, niewymownie… I ja cierpialam bardzo.
Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki… Wokół nas było ciemno i szaro i zewsząd zionelo przejmujacym bólem i pustką i smutkiem…Tańczyliśmy bardzo!!! Obejmowałam Najdroższego, a On przytulał mnie do Siebie. Do SERCA. Cierpielismy razem. Tańcząc. Słyszałam bicie JEGO SERCA. Biło dla mnie i moje serce biło dla Umiłowanego mojego. Tańczylismy… Nagle usłyszałam ciche, pełne bólu westchniecie i głośny szloch. Spojrzałam w Najdroższego… i zamarlam w bólu. Umiłowany bezbronny cały… płakał… Lkal. Zalewal się łzami. Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i całowałam Jego łzy. Całowalam łzy Najdroższego mojego… Nie pytała dlaczego płacze. Miał wiele powodów do płaczu…. Bardzo wiele. I z mojego powodu też… Nie pytałam dlaczego. Całowalam najczulej jak potrafilam… Łzy Najdroższego mojego… Umiłowany zaczął drżeć na całym ciele.
„Ogrzeje Cię, Najdroższy!” – szepnęłam z obolałym sercem.
Zaczęłam Umiłowanego mojego zdejmować z Krzyża. Starałam się ostrożnie i delikatnie, ale nie bardzo mi wychodziło. Zdjęłam jedną ręke, założyłam ją sobie na szyję. Potem drugą i nogi. I po dłuższej chwili siedziałam pod Krzyżem, trzymalam Umiłowanego w ramionach, w objęciach. Tuliłam Go do siebie. Ogrzewalam… Umiłowany przestał płakać, uspokoił się. Leżał z zamkniętymi oczami, wyglądał jakby spał. I widać że było Mu u mnie dobrze, bo co jakiś czas przez sen się uśmiechal. W pewnej chwili otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Mama? Mama?” – spytal.
Serce zabiło mi mocno.
„Nie… Najdroższy mój. Nie jestem Twoją Mamą. To ja, Maleńka Twoja!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i zamknął oczy. Po chwili znów je otworzyl. Znowu się do mnie promiennie uśmiechnął i wyszeptal:
„Mama?”
„Nie, Najdroższy… To ja, Maleńka Twoja.”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością i uśmiechem. I… znikł!!! Siedziałam sama pod Krzyżem w Otchłani Cierpienia… Wokół mnie zionelo przejmujacym bólem i pustką… Tańczyłam bardzo.
Wtem! Pojawił się mój Najdroższy!!! Piękny, jaśniejacy i świetlisty bardzo!! Ukleklam przed Nim w uwielbieniu i zachwycie! W dłoniach trzymał Hostie i kielich. Uśmiechał się do mnie cudnie, rozpromieniony Miłością.
„Pamiętasz Moja Maleńka jak mówiłem Ci że rodzisz Mnie w sercach innych ludzi i dlatego jesteś Matką Moją?”
„Tak, Najdroższy mój. Pamiętam!”
„Właśnie teraz, cierpiąca bardzo, cierpiąca ze Mną, rodzisz Mnie w dla innych!”
Trwałam w zdumieniu, zachwycie i uwielbieniu. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i napoił Swą Krwią. I… znikł!
A ja znowu siedziałam pod Krzyżem w Otchłani Cierpienia i trzymalam w ramionach Umiłowanego mojego. Tuliłam Go do siebie. Ogrzewalam..
Najdroższy miał zamknięte oczy. Wydawało się, że śpi. W pewnej chwili otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Mama?” – spytal.
Moje serce uklęklo przed NIM.
„Tak, Najdroższy. Jestem Twoją Mamą!”
I… wtedy w Otchłani Cierpienia stało się coś niesamowitego!!!! Niemożliwego!!!! Zachwycającego!!!! Cała Otchłań Cierpienia zakwitla! Pięknymi, kolorowymi, bujnymi kwiatami! A ja siedziałam pod Krzyżem i tulilam w ramionach Najdroższego mojego….
OSWOJONA Z CIERPIENIEM, JAK ON
Leżałam na Krzyżu łożu Miłości. Tańcząca bardzo leżałam Najdroższy pochylil się nade mną i pocałował mnie w opuchniety policzek.
„Tak, Najdroższy. Jestem oswojona z cierpieniem.”
„Jak Ja.”
„Jak Ty”- wyszeptało moje serce.
I wciąż pływamy. Na stalowo-szklostym morzu Cierpienia. W maleńkiej łódeczce. Umiłowany mój i ja na Jego kolanach. Na Morzu naszego Cierpienia.
ZWYCIĘSTWO
Obudziłam się, obolała bardzo. I od razu napadły mnie jakieś stwory. Nie widziałam ich twarzy, bo było całkiem ciemno. Słyszałam ich głosy. Opryskliwe, złośliwe, cyniczne, a jednocześnie sztucznie przymilne.
„Ooo! Mamy naszą pięknisie! Dobrze, bardzo dobrze! Maleńka nasza!”-usłyszałam złośliwy rechot.
„Najdroższy, ratuj!” – szepnęło moje serce.
Głośno nie powiedziałam nic.
W głębi serca usłyszałam niemal nieslyszalny szept:
„Ja jestem, Maleńka Moja!”
Głosy rechotaly coraz głośniej.
„I co ślicznotko?! On tobie wmawia, że jesteś piękna. To kłamstwo! My i tylko my uczynimy cie piękną!!! A masz!!!!” – i wymierzył mi silny cios w policzek. Zabolo, i zapieklo bardzo. Czułam że mi policzek puchnie. Jednak milczalam.
„Nic nie powiesz, maleńka?! Tańczysz pewnie! Dla NIEGO tańczysz! Nie cierpimy twojego tańca! Tyle krwi nam napsuł, tyle planów pokrzyżował. Tyle dusz nam zabrał! Dla nas tańcz!!!!”
„Najdroższy, ratuj!” – szepnelo znów moje serce.
„Ja jestem!”
Głosy naigrywaly się na całego:
„Zostawil cie twój ukochany. Odszedł od ciebie! Nie jest twój!! Nasza jesteś! Jego nie ma!”
„Umiłowany ratuj!!! Jestem Twoja! Ratuj mnie!”
Nie zdążyłam dokończyć…. Rozległ się nagle grzmot i błyskawica:
„JA JESTEM!!!”
I widząc moje zmęczenie, szepnął:
„Odpocznij we Mnie Perlo Moja Umiłowana!”
„Najdroższy…!!!”
Wtuliłam się w SERCE Umiłowane. Z JEGO Rany wyszła bielutka Hostia. I weszła we mnie.
„Jak dobrze Mi w sercu Twoim,odważnym i zwycięskim, Maleńka!”
Uśmiechałam się z wdzięcznością do Umiłowanego mojego…
UŚMIECHY W OTCHŁANI MĘKI…
Wisieliśmy na Krzyżu. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie… Ja też, bardzo. Maleńki mój obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I ja obejmowałam Najdroższego mojego. Cierpiący był bardzo…
„Zrób to dla mnie, bo mnie kochasz! Najdroższy mój! Tak! Nie bądź smutny bo mnie kochasz! – ujęłam w obie dłonie twarz Najdroższego – Bo mnie kochasz!”
Oblicze Umiłowanego zaczęło się rozjaśniać… coraz bardziej i bardziej.
„Masz rację, Maleńka Moja! Nie mogę Ci tego odmówić, bo Cię kocham!”
„Tak! – wciąż trzymałam Jego twarz w swoich dłoniach – Uśmiechnij się do mnie, Najdroższy…”
I rozpromienił się mój Umiłowany! Promieniał cały uśmiechem! Uśmiechał się do mnie tak cudnie… I ja uśmiechałam się do Niego najpiękniej jak potrafiłam.
Uśmiechy w Otchłani Męki Najdroższego…
POCAŁUNEK NAJDROŻSZEGO
W komnacie SERCA Najdroższego byłam. W JEGO ramionach radośnie tańczyłam. Umiłowany pochylal się nade mną rozpromieniony Miłością, szczęściem i zachwytem. Promienial cały… Był taki piękny! Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem i zachwytem! Szczęśliwa ogromnie!
„Jak bardzo mnie kochasz, Najdroższy! Jak bardzo mnie chcesz!” – szepnęłam oczarowana.
„Oblubienica jest Pragnieniem swego Oblubienca!” – uśmiechnął się Umiłowany gładzac dłonią mój policzek.
„Oblubieniec jest Pragnieniem Swej oblubienicy!!” – ujęłam dłoń Najdroższego i ucałowałam ją z czułością – jesteś moim Pragnieniem i Wypełnieniem pragnień!”
Najdroższy patrzył mi w oczy z tkliwoscia.. O czym mówił mój Najdroższy? O czym ja mówiłam? Nie potrafię do końca opisać. Czyni cuda we mnie!! Wczoraj podczas modlitwy doświadczyłam Jego Miłości i bliskości. Fizycznie. Dotykala mnie MIŁOŚĆ. Serce… Choć na sercu było mi lekko to teraz było jeszcze lżej. Leciutko… Leciutko jak piórko!!! I do tej pory tylko widziałam wiosnę w mym sercu. Teraz jej doświadczylam! Doświadczylam wiosny w moim sercu!!! Najdroższy mój był Ta Wiosną!!! Najdroższy mój!!!
„Dziękuję, Umiłowany!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z wdzięcznością.
Umiłowany promienial cały uśmiechem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem.
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja!”
„Dziękuję…”
Patrzyłam w Umiłowanego wzruszona do głębi… On patrzył we mnie zachwycony bardzo! Pochylil się i mnie pocałowal. Pocałowal mnie… Nie potrafię opisać tego pocałunku. Pocałunku Wiosny… Umiłowany był Wiosną!!!
DUMNY
Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy, Umiłowany mój i ja. Tańczyliśmy bardzo. Najdroższy mnie w tańcu prowadzil. Po całej Łące tańczylismy! Umiłowany promienial cały Miłością, szczęściem i zachwytem.
„Jestem dumny z Ciebie Moja Maleńka!”
„Bóg jest dumny ze Swego stworzenia” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego mojego.
„Bardzo! – wyszeptal Najdroższy promieniejac uśmiechem – A Ty jesteś dumna z siebie?”
„Tak! Jestem!”
Najdroższy ujął moją twarz w Swoje dłonie i patrzył mi w oczy głęboko.
„Pięknie! Bardzo pięknie!”
Szczęśliwa cała patrzyłam w Umiłowanego.
Nagle zabrakło mi sił.
„Jeśli pozwolisz, Najdroższy, chcia…” – Umiłowany nie pozwolił mi skończyc. Wiedział wszystko.
„Idziemy do altanki, Maleńka Moja Umiłowana.”
Wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Polozyl mnie na kwiatowej kanapie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i całowal moje obolałe i zmęczone ciało. Znalazłam się na Krzyżu z Umiłowanym moim. Najdroższy wisiał na Krzyżu, obejmował mnie i tulil mocno do SERCA Swego.
„Najbliższe tygodnie będziemy tu tańczyć, Maleńka!”
„Tak, mój Najdroższy!”
„Będziesz też ze Mną wypływac w morze Cierpienia!”
„Tak, nie chcę żebyś byl na nim Sam!”
„Będziesz ze Mną, Maleńka Moja.”
„Dziękuję Umiłowany!”
Patrzył we mnie z czułością…
I znów leżałam na kwiatowej kanapie, a Najdroższy mój całowal moje obolałe ciało.
OCZAMI SERCA
Obudziłam się. Cała obolała, cierpiąca bardzo i bardzo zmęczona. Najdroższy mój trzymał mnie w Swoich Ramionach. Otulal mnie Sobą, Miłością i czułością wielką. Nie widziałam Go. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby je otrzymać. Żeby podnieść powieki nie miałam sił. Więc nie widziałam Najdroższego. Ale doswiaczalam Jego Miłości i czulego dotyku.
„Najdroż…” – szepnęłam z trudem.
„Maleńka Moja, jestem z Tobą!”
„Wiem, Umiłowany! Nie widzę Ciebie, ale wiem że jesteś!”
I wtedy Go zobaczylam… Otworzyłam oczy? Nie! Zobaczylam Go pod powiekami. Oczami serca zobaczyłam Najdroższego mojego! Pochylal się nade mną rozpromieniony Miłością, współczuciem i zachwytem… Piękny taki we mnie patrzył…
„Dziękuję że mogę tańczyć dla Ciebie, mój Jezu!!!” – szepnęłam jednym tchem.
„Tyś oblubienica Moja! Piękna Moja!”
„Twoja!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Słodko i czysto. Wtedy ja, choć cierpiaca bardzo, uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego, radosna! Szczęśliwa cała. Tańczylismy bardzo. Wciąż tańczymy!
LILIA W SERCU
Dziś w skrócie. Tańczę bardzo. Najdroższy powiedział że ta roślina, która w moim sercu wyrasta to kwiat. I że już urósł i zakwitł. Byłam bardzo ciekawa jaki to kwiat. Poszliśmy zobaczyć. Najdroższy zaniósł mnie na rękach do komnaty mojego serca. I przed nami ukazała się piękna, bardzo piękna… Lilia! Była bardzo duża, wysoka i miała wielkie białe kwiaty. Kiedy ją zobaczylam pomyślałam, że mimo swej wielkości i piękna, wygląda bardzo skromnie i pokornie. A jednocześnie biła z niej dostojność i duma. Najdroższy powiedział że ja mam być taka. Taka jest Jego MAMA. Skromna i pokorna służebnica i jednocześnie dostojna i dumna Córka Króla. Mam się od NIEJ tego uczyć. Będę!!! Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Teraz tańczymy razem.
USZCZĘŚLIWIA MNIE BARDZO
Najdroższy mój leżał na Krzyżu łożu Miłości. Ja klęczałam przed Nim. Patrzył we mnie taki świetlny i piękny niezmiernie… Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem i zachwytem… Pochyliłam się i zaczęłam całować JEGO Rany. Całowalam z czułością i nabożeństwem. Z miłością całowalam JEGO Rany.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa i szczęściem wielkim.
„Ty mnie też, Najdroższy!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy, przenikliwie.
„Wiesz Maleńka Moja, że nie potrzebuje Twoich pocałunków?”
Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona.
„Wiem…” – szepnęłam. I dalej całowalam. Nie przerywalam.
„Nie potrzebuje. Ale pragnę! Jakże pragnę!”
Tym razem to ja spojrzałam w Umiłowanego przenikliwie.
„A ja potrzebuje i pragnę Twoich pocałunkow, Najdroższy mój!”
Najdroższy spojrzał we mnie z wielką Miłością. Błysk światła… I to ja leżałam na Krzyżu łożu Miłości, a Umiłowany klęczał przy mnie i obsypywal mnie pocałunkami.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka!”
„Tym, że potrzebuję i pragnę…?”
„Tym, że stajesz przede Mną w prawdzie. Twoje serce jest jasne, proste i czyste.”
„Czyste…?”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Prosiłaś Mnie wczoraj, żebym je oczyscil, że jeśli chce, mogę. Chciałem. Zawsze chcę!”
„Dziękuję Ukochany mój!!!”
Ucalowalam Go serdecznie.
„Uszczęśliwiasz mnie bardzo, Maleńki mój!”
Byłam wzruszona… Najdroższy patrzył we mnie tak pięknie.. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i głowę Swą położył na sercu moim. Byłam taka szczęśliwa!!!