- Miłość jest jak księżyc: jeśli się nie wznosi — opada.
- Miłość się nie dzieli, ale się rozmnaża.
- Miłości nie można kupić ani sprzedać — można tylko ofiarować.
- Miłość jest albo pokorna, albo jej wcale nie ma.
- Miłość zamiast mówić: „Dam ci pocałunek“, mówi: „Podam ci rękę“.
- Miłość, która oblicza nie jest prawdziwą miłością.
- Kochać, to nie znaczy przyzwyczaić się do kogoś drugiego.
- Kochać, to łagodnie przyprowadzić kogoś do siebie samego.
- Kochać, to uczynić szczęśliwym drugiego człowieka.
- Kochać, to zrobić więcej niż niezbędne.
Miesiąc: październik 2011
O BÓLU
W co się ból może zmienić
w gniew tupanie nogą
w otwartą książkę zamkniętą powoli
w modlitwę
płacz prywatny bo wprost do poduszki
list pisany pięć razy bez związku od rzeczy
milczenie przy stole
chodzenie tam i nazad dookoła prawdy
dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty
w to co niemożliwe – jeszcze nie ostatnie
w tę samą znowu miłość
kończącą się długo
pozwól więc Matko niech dalej boli
x.J.Twardowski
GÓRA CZUWA
Siedzimy sobie z mamą i rozmawiamy.
– Wiesz… Jakoś tak…. wszystko mi wychodzi – mówię.
– Wychodzi. Co ma nie wychodzić – uśmiecha się mama.
Po chwili dodaje:
– Nawet wiem dlaczego.
– Dlaczego ? – pytam z uśmiechem. Domyślam się jej odpowiedzi.
Mama wskazuje na niebo i mówi z przekonaniem:
– Góra czuwa.
Słowo na dobry dzień
” Bóg pragnie Ciebie. Pragnie trwałego związku z Tobą. Modlitwa zatem to Twoja odpowiedź na pragnienie Boga. W modlitwie… pozwalasz Bogu, by wyznał Ci miłość. Modlitwą zgadzasz się, by się do Ciebie zbliżył. W modlitwie podążasz za Bogiem w głąb siebie – ku uzdrowieniu”
o. Fabian Błaszkiewicz.
ROZMOWA
Czy już Ci mówiłam, że lubię z Tobą rozmawiać?
Lubię. Bardzo. Uwielbiam.
Właściwie lubię Ciebie słuchać. W ciszy…
Często przychodzę do Ciebie przytłoczona problemami, bezsilnością, bólem.
Przychodzę i Ci o tym mówię, często wyrzucam to z siebie. Potok myśli, niewypowiedzianych słów. Wyrzucam z siebie.
Przerzucam na Ciebie. Oddaję Ci.
Kiedy powiem wszystko co mi leży na sercu, czekam na Twoją odpowiedź.
Siedzę i czekam. W milczeniu. W skupieniu.
Niby nic się nie dzieje. A jednak DZIEJE SIĘ.
Problemy przestają być ważne a moje wnętrze napełniasz
Pokojem i radością.
Jakbyś mówił ” Nie martw się. Panuję nad wszystkim. Zaufaj Mi.
Ty jesteś NAJWAŻNIEJSZY. Moje zmartwienia przestają istnieć.
Chce mi się śpiewać i tańczyć.
Naprawdę. Przecież wiesz.
I chociaż ani śpiewać ani tańczyć nie mogę to jednak tańczy moje serce. Dla Ciebie.
Czasem nieudolnie zaśpiewam : „Jezus Chrystus moim Panem jest. Alleluja”.
OD NIEGO
Jesień… Zimno, deszczowo, smutno… Na dworze.
A moim sercu radość, szczęście. Poczucie, że mogę wszystko.
Choć tak naprawdę nie mogę prawie nic.
W NIM mogę wszystko.
Maluję łąkę. Kolorową. Maki, słonecznik, różne odcienie zieleni.
Motyl.
Czasem gwar dzieci. Czasem cisza. Czasem włączę sobie
” Akatyst ku czci Bogurodzicy”. Słucham, kontempluję…
Czasem zanucę „Witaj, Oblubienico Dziewicza…”.
Nucę i maluję. Często mam wrażenie, że maluje się „samo”.
Kilka dni temu na czacie na katolik.pl znowu ktoś mnie pytał czy jestem szczęśliwa. Odpowiedziałam, że tak. Nie zdziwił się. ” A skąd bierzesz siłę?” – spytał.
„Od Niego” – napisałam.
Wszystko mam od Niego.
„Dziecko powinno samo wypłynąć po zastrzyku”
Wstrząsającą opowieść Chinki o masowej, przymusowej aborcji w jej kraju podał portal LifeSiteNews. „Lekarz powiedział mi, że sprawiam kłopoty bowiem dziecko samo powinno wypłynąć ze mnie po zastrzyku. Zatem postanowili pokroić moje dziecko nożyczkami” – mówiła kobieta, używająca pseudonimu Wujian.
BEZ KOMENTARZA. SŁÓW BRAKUJE.
O MIŁOŚCI, KRZYŻU I….
Często rozmyślam o Twojej Miłości. O Tobie. Bo Ty jesteś Miłością. Im dłużej o Niej myślę, tym bardziej nie mogę Jej zrozumieć. Pojąć. Patrzę na krzyż stojący na komodzie,myślę: „aż TAK mnie kochasz! „. Kiedy jest pochmurno mój krzyż jest stalowy, zimny, ciężki. A nawet odpychający. Lecz kiedy przez okno wpadnie choćby jeden promień słońca, jego ciężar znika, a krzyż mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Jest wtedy piękny i radosny. Tak… Krzyż może być radosny. Ale tylko wtedy kiedy niesie go i umiera na nim Miłość. Czyli Ty. Twój krzyż piękny nie był… Przeciwnie. Umierałeś na drzewie hańby i odrzucenia. Jak złoczyńca. Nikt nie chciał na Ciebie patrzeć. Odwracali głowy z obrzydzenia…. I teraz też często odwracają. Wyśmiewają. Szydzą. Ci, za których Ty umarłeś. Z Miłości. Do nich. Do nas. Do każdego. Na tym polega Twoja szalona wręcz Miłość. Nikogo nie odrzucasz.
Panie… zechciałeś podzielić się ze mną swoim krzyżem. Swoim cierpieniem. Swoim bólem. Swoją Miłością. Zaufałeś mi. Słabej i bezradnej. Dziękuję Ci za to. Uwielbiam Cię za to. Moja Miłości. Mój Ukochany.
Dziękuję Ci za mój krzyż. To prawda, jest ciężki, ale ile dobrych rzeczy dzięki niemu pozwoliłeś mi zrobić. Ile dobrych ludzi dzięki niemu ciągle stawiasz na mojej drodze….
Dziękuję.
MIŁOSIERDZIE….
Miłosierdzie jest kwiatem miłości; Bóg jest miłością, a miłosierdzie jest Jego czynem, w miłości się poczyna, w miłosierdziu się przejawia.
(Dz. 651)
DZIECIĄTKO
Zobaczcie 🙂 To moje dzieciątko. Tak mniej więcej wygląda. Ma ponad 2 miesiące. Widać już główkę,kręgosłup … Żyje. Rozwija się. Jest bezpieczne Ma dobrego opiekuna i Obrońcę. Najlepszego. Boga Ojca. Troszczy się o nie. Strzeże. Chroni. Pieści je. Kocha. Bardziej niż matka i ojciec.Rozpromienia się na widok dzieciątka. Kształtuje je. Stwarza. Proszę Go o to.Dziękuję Mu za nie. Nieustannie. Moje dzieciątko… Żyje dzięki Bożej Miłości i Miłosierdziu.
Cudne, prawda?