Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Pieszczę SERCE Najdroższe, całuję, dotykam… Całuję namiętnie i siarczyście. Pieszczę z tkliwością i miłością.
„Wystarczy! Wystarczy, Moja Pieszczotko! Odpocznij!” – szepcze Jezus ogniście.
Kładę ręce w górę na znak poddania i oddania. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Tyś Moja!”
„Twoja! Tylko Twoja! Cała Twoja! Zawsze Twoja! Na zawsze Twoja! A Tyś mój!”
„Twój! Od zawsze, na zawsze! Twój!”
„Kocham Cię, mój słodki Jezuniu!”
„Kocham ciebie, Moja śliczna Moniczko!”
Tańczymy bardzo. W miłości.
Miesiąc: marzec 2025
WZAJEMNE ODDANIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko i namiętnie. Całuje z lubością i miłością. Całuje siarczyście. Jezus mnie całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Obsypuje pocałunkami jak deszczem. Całuje mnie, a moje serce szepcze:
„Jezu mój, miłości moja, Ty jesteś mój, ja jestem Twoja!”
„Moniko Ma, miłości Moja, Ja jestem twój, ty jesteś Moja!”
„Oddaję Ci się, Jezuniu mój słodki! Po raz kolejny Ci się oddaję!”
„I Ja tobie się oddaję, maleńka Moja!”
Tańczymy bardzo w miłości bez granic.
BŁOGOSŁAWEŃSTWO I PIĘKNO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nagle widzę ojca Pio. Błogosławi mnie.
„Proszę jeszcze pobłogosław moje Dzieci!”
Ojciec Pio błogosławi. I znika…
Otwieram oczy. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko.
„Widziałam ojca Pio, który pobłogosławił mnie i moje Dzieci!”
„To bardzo dobrze.”
„Tak!”
„Moja piękna!” – szepcze Jezus z lubością.
„Ja? Piękna? Przecież nie mogę zdążyć do toalety. Jestem brudna i…”
„Masz piękną duszę. Piękne, wielkie serce. Piękne jest to w taki sposób dźwigasz swój krzyż. Nie skarżysz się, nie marudzisz. Po prostu idziesz za Mną.”
„Ale mówię, że boli.”
„Ale dodajesz, że tańczysz. To nie jest skarga.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja!
POWTARZAM SIĘ
Wisimy na krzyżu. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica. Cierpimy bardzo, ale nie rozmawiamy o cierpieniu.
„Daj buzi, kochany mój Jezu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się, a moje serce szepcze:
„Kocham Cię Jezu!”
„Ty też się powtarzasz, maleńka Moja. Uwielbiam jak się powtarzasz! Uwielbiam!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Tańczymy, a moje serce szepcze:
„Kocham Cię Jezu. Kocham Cię Jezu. Kocham Cię Jezu…”
WIELKIE RZECZY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Opowiedz Mi o sobie, maleńka Moja.”
„Jestem Twoja, tylko Twoja, zawsze Twoja i na zawsze Twoja. A Ty masz mnie i znasz mnie.”
Zaczynam śpiewać:
„Błogosławiona jesteś Maryjo
i wywyższona przez Pana.
On wielkie rzeczy w Tobie dokonał.
Niepokalana.”
„W tobie też dokonuję wielkich rzeczy, maleńka Moja. I będę dokonywać jeszcze większych, Moja piekna!”
„Ja jestem piekna? Nie mogę zdążyć do toalety. Jestem brudna. Ob…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Słodkim i czułym. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
JEST BO KOCHA
Budzę się i szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko.
„Pospałaś trochę, maleńka Moja?”
„Tak, dziękuję bardzo, kochany mój Jezu”- szepczę z mocą i dodaję:
„Opowiedz mi o Sobie, mój słodki Jezuniu!”
„Ja jestem. Jam jest Obecność.”
„Wiem.”
„Jestem bo kocham. Miłość jest Obecnością.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Głaszczę Jego policzek z czułością.
Jezus już o tym mówił. Powtarza się mój ukochany. Powtarza się. Widocznie tego potrzebuję. Potrzebuję wiedzieć, że On jest i kocha. Bo kocha. Uwielbiam gdy mój umiłowany Jezus się powtarza! Uwielbiam! A jeszcze bardziej uwielbiam, że On jest bo kocha!
„Jesteś ze mną, bo mnie kochasz!”
„Jakże by inaczej, miłości Moja!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
W UMIŁOWANYM
Wisimy na krzyżu. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica.
„Boli Cię bardzo, kochany Jezu…?”
Jezus nie odpowiada. Patrzy we mnie z lubością. Poruszony i wzruszony cały.
„Boli cię bardzo, maleńka Moja…?”
Nie odpowiadam. Oboje wiemy, że nas boli bardzo. Te pytania są rzeczy stwierdzeniem faktu niż pytaniami.
„Tańczymy!”
„Tańczymy!”
Jezus wchodzi we mnie. A ja w Niego wchodzę. Jestem przeźroczysta. Zanurzam się w umiłowanym. Rozpływam się w Nim. Znikam… Tańczę w Nim.
PIESZCZOTKA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Nie możesz zasnąć, maleńka Moja…”
„Nie mogę. Boli bardzo.”
„Odpocznij. Odpocznij we Mnie, Moja słodka.”
Jezus kładzie mnie na SERCU Swoim. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Ale ja nie chcę odpoczywać.”
„A co chcesz?”
„Pieścić SERCE Twoje.”
Jezus rozczula się i rozrzewnia cały.
„Ty sama w sobie jesteś pieszczotą SERCA Mego.”
„Naprawdę?!”
„Moja śliczna, maleńka Pieszczotka!”
Leżę na SERCU umiłowanym. Z zamkniętymi oczyma leżę. Odpoczywam…
DO NIEBA
Leżę na ziemi. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i pyta:
„Co mogę dla ciebie zrobić, maleńka Moja?”
„Weź mnie na ręce i przytul do SERCA Swego.”
„Już się robi, maleńka Moja!”
Jezus bierze mnie na ręce i tuli do SERCA.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
„Daj Mi buzi, Moja słodka.”
Zbliżam twarz do twarzy Jezusa i całuję Go siarczyście.
Widzę obraz: idziemy z umiłowanym pod rękę. Do Nieba idziemy. A za nami idą nieprzebrane tłumy ludzi. Jezus i ja idziemy uśmiechnięci, szczęśliwi. A ludzie są smutni, przygnębieni.
„Co to za ludzie, kochany?”
„To ludzie, którym pomagasz swoim tańcem.”
„Aż tylu?! A dlaczego są smutni?”
„Bo uważają, że nikt ich nie kocha.”
„Przecież to nieprawda!”
„Ale tak myślą.”
„Zaczekaj chwile kochany mój Jezu.”
Odwróciłam się do ludzi i krzyknęłam na cały głos:
„Słuchajcie ludzie! Jezus was kocha! Kocha was! Nad życie! Dla was przyszedł na świat! Za was umarł! Z miłości do was! I dla was zmartwychwstał! Karmi was Swoim Ciałem i tuli do SERCA! Kocha was! I ja was kocham! Tańczę za was!”
W jednej chwili twarze ludzi się zmieniły. Były szczęśliwe i radosne! Uśmiechnięte od ucha do ucha! A ich głosy były pełne entuzjazmu!
„Jestem z ciebie bardzo dumny, miłości Moja!”
„Ja tylko powiedziałam prawdę.”
„Bardzo dobrze powiedziałaś.”
Idziemy z Jezusem pod rękę. Do Nieba idziemy. A za nami idą nieprzebrane tłumy ludzi. Uśmiechniętych i radosnych. Szczęśliwych bardzo!
ODPOCZYWAM I TAŃCZĘ
Leżę w objęciach Jezusa obolała bardzo i bardzo zmęczona. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście.
„Daj mi buzi, kochany!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Kocham Cię Jezu! Uwielbiam i pragnę Ciebie!”
„I Ja cię kocham, uwielbiam i pragnę! Odpocznij we Mnie, Moja słodka.”
Jezus kładzie mnie na SERCU Swoim.
„Jestem cała Twoja i cała dla Ciebie!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Odpoczywam na SERCU umiłowanym. I tańczę dla umiłowanego.