My Blog

My WordPress Blog

Menu
  • Checkout
  • Księga Gości
  • O mnie
  • Order Confirmation
  • Order Failed
  • Rozważania
  • Sample Page
  • KSIĘGA GOŚCI- INTENCJI
  • APOSTOLAT ŻYCIA – CZŁONKOWIE
  • Moje obrazy
Menu

Miesiąc: grudzień 2013

WSZYSTKO ZA WSZYSTKICH

Posted on 31 grudnia, 2013 by Monik@d0

Wpatrywałam się w Jego oczy… Długo.”Jezu Chryste zmiłuj się nade mną”- wyszeptałam. Patrzyłam dalej… „Otrzymasz łaskę i zmiłowanie Moje”.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, On w moje oczy, ja w Jego. Patrzył mi w oczy, ale miałam takie poczucie, że zagląda w moją duszę, przegląda się w niej…
„Chcesz być ofiarą, robaczku?” Wczoraj już o to pytał, odpowiedziałam, że tak, a dzisiaj pyta znowu? Dziwiłam się. „Wiesz przecież, że pragnę”.
Patrzył we mnie bardzo poważnie. Po chwili usłyszałam: „Będziesz więc nią. Jesteś. Ofiaruj wszystko za kapłanów i siostry zakonne, które adoptowałaś, ale nie tylko za nich. Za wszystkie Moje sługi. Ofiaruj wszystko za wszystkich. Całą siebie. Kiedy będziesz się ofiarowywać, Ja będę to robił z tobą. Jednocz się ze Mną”.
„Panie, ale ja nie mam nic oprócz cierpienia i… grzechu…”
Patrzył na mnie tymi dobrymi, łagodnymi oczyma.
„Na krzyżu też nie miałem nic oprócz cierpienia i grzechu” – usłyszałam – Ofiaruj wszystko za wszystkich. Jak Ja”

NA KRZYŻU

Posted on 30 grudnia, 2013 by Monik@d0

Nie będę dziś dużo pisać… Dziś wiszę razem z Umiłowanym na krzyżu. Spytał czy chcę być ofiarą, kiedy wpatrywałam się w Niego. Odpowiedziałam, że tak, że pragnę.
„Dziś wisisz ze Mną na krzyżu”. Wiszę. I staram się ofiarowywać cierpienie za moje duchowe Dzieci. Córki i Synów. Szczególnie za tego, który w nocy prosił mnie o modlitwę. Ofiarowuję. Wpatruję się w oczy Ukochanego.

BLISKI BÓG

Posted on 29 grudnia, 2013 by Monik@d0

Obudziłam się rano i jak zwykle zaczęłam odmawiać Różaniec. Powoli, spokojnie, z radością. Kocham Różaniec, a ostatnio odkrywam go coraz bardziej. To piękna modlitwa, kontemplacyjna. Można zanurzyć się w niej. Zagłębić. W trakcie modlitwy usłyszałam znajomy Głos, znajomy, ale… Tęskny, pełen bólu, żalu, pytający, skarżący się i proszący jednocześnie… „Kto przyjmie Moje cierpienie? Mój ból? Czy znajdzie się ktoś?” Ton tego głosu przeszywał moje wnętrze na wskroś… „Ja, ja przyjmę”- szepnęłam cichutko. Głos umilkł a ja dokończyłam modlitwę.
Kiedy rodzice wwieźli mnie do kościoła na Eucharystię, przeżegnałam się (żegnam się lewą ręką, prawą mam całkowicie niewładną) i wyszeptałam z radością:
„Witaj, Ukochany! Tęskniłam…”
„Witaj umiłowana Moja!”
Po przyjęciu Komunii  Św., trwałam w dziękczynieniu i uwielbieniu. Mówiłam Jezusowi, że Go kocham i. że przyjmę Jego cierpienie i ból (o których mówił rano), że pragnę je przyjąć. Że to dla mnie zaszczyt i radość”.
„Błogosławię ci” – usłyszałam.
Potem, w domu, wpatrywałam się w Jego Oblicze… Jego spojrzenie… z krzyża. Nie mogę się od Niego oderwać… patrzyłam i patrzyłam… „Dlaczego ja? Dlaczego mnie obdarzasz tyloma łaskami? Dlaczego „upatrzyłeś” mnie sobie? To wielka radość i szczęście i zaszczyt, ale… przecież słaba jestem, grzeszna, brak mi pokory i… wiesz przecież, znasz mnie”.
Jezus zdawał się uśmiechać…
„Znam cię lepiej niż ty siebie”.
Milczałam. A On kontynuował…
„To, że umiałaś wybaczyć, świadczy o twojej pokorze i miłości. To, że nie chciałaś wczoraj znaku ode mnie, znaczy, że Mi ufasz, a to, że zechciałaś przyjąć Moje cierpienie, że Mnie kochasz”.
Zawstydziłam się…
„A Ty ciągle mnie chwalisz, podnosisz”.
Milczał. Patrzył we mnie z taką miłością…
„A… nie przeszkadza Ci, że zwracam się do Ciebie tak… poufale?” – spytałam.
Jezus rozpromienił się jeszcze bardziej.
” Wielu zwraca się do Mnie jak do kogoś sztucznego, dalekiego, martwego, jakbym nie zmartwychwstał. Ale Ja żyję i pragnę być blisko ludzi. Ty traktujesz Mnie jak kogoś bliskiego”.
” Tak… jesteś mi bardzo bliski”.
Uśmiechnęłam się do Niego…
„Lubię kiedy się uśmiechasz” – usłyszałam w głębi serca.

UWIELBIAM CIĘ JEZU!

Posted on 28 grudnia, 2013 by Monik@d0

Umiłowany mój… Umiłowany mego serca, trwam w Twojej radości. Moje serce wypełnia Twe Światło. I szczęście. I coś jeszcze… coś, czego nie jestem w stanie opisać.
Dziękuję Ci za wszystko, co we mnie czynisz. Za Twoją miłość do mnie. Miłość, którą ostatnio doświadczam tak żywo! Ciebie doświadczam tak żywo! Uwielbiam Cię, mój Boże i Królu! Wysławiam Cię, wychwalam! Niczego więcej nie potrzebuję, znalazłam TO czego szukałam. CIEBIE! Moje życie i szczęście.
Czuję się taka mała… maleńka. W Twoich ramionach. Dobrze mi tu… bardzo dobrze.
Pragnę tylko odpowiedzieć na Twoją Miłość. Pragnę Cię kochać, wciąż bardziej i bardziej. I cierpieć dla Ciebie. Naucz mnie Cię kochać.
Twój robaczek.

BÓG CUDÓW

Posted on 28 grudnia, 2013 by Monik@d0

Dziś widziałam, przeżywałam cudne rzeczy… 🙂 Najpierw trudne, potem cudne 🙂
Ale po kolei. Obudziłam się z ciężkim sercem, bardzo ciężkim… I jak zwykle zaczęłam odmawiać Różaniec. Odmawiałam… gdy w pewnej chwili usłyszałam: „Czy gdybyś wiedziała, że całe życie pokutuje za to, przebaczyłabyś jej?” Zdziwiłam się, że do tego tak szybko wraca. „Tak… wiesz, że bardzo chcę jej wybaczyć”.
„Dziś otrzymasz znak”. ”
Nie potrzebuję znaku, żeby jej wybaczyć. Twoje słowo mi wystarczy”. Cały czas odmawiałam Różaniec… ” „Wybacz jej”- nie potrafię opisać tonu tego Głosu… przenikał moje serce.
– Wybaczam ci, kochanie – szepnęłam („kochanie”- tak się do niej zwracam). Było mi lżej. Powtórzyłam jeszcze raz, tym razem głośniej. I jeszcze raz! Byłam szczęśliwa!
„Za to, że nie chciałaś znaku ode Mnie, teraz patrz!”
Zobaczyłam czworo małych dzieci, właściwie nie miały ciał. Wyglądały jakby je miały, a jednocześnie były przezroczyste. Były całe w świetle, w jasności. Ubrane były na biało. Miały wianki na główkach. Czworo dzieci. Znałam je bardzo dobrze i zawsze bardzo pragnęłam je zobaczyć… Dzieci były w różnym wieku. Były radosne, tańczyły. Dwóch chłopców i dwie dziewczynki.
„Poznajesz je robaczku, prawda? To dusze twoich duchowych dzieci” Patrzyłam wzruszona. Moją uwagę zwrócił szczególnie jeden chłopczyk. Najmłodszy. Kosztował mnie dużo cierpienia. Wyglądał cudnie… jak aniołek. Blond włoski, kręcone jasne oczka i piękny uśmiech. „To pewnie Mateusz”- pomyślałam. Nagle dzieci jakby mnie zobaczyły. Zaczęły do mnie kiwać rączkami ” kochamy cię, mamo! bardzo! Bardzo cię kochamy! bardzo, bardzo!” – przekrzykiwały się nawzajem. Chciałam do niech biec, powiedzieć im, że też je bardzo kocham, ale nie mogłam. „One wiedzą, że bardzo je kochasz, ale, żeby im o tym powiedzieć, musisz jeszcze trochę poczekać”- „A piąte dzieciątko?” – spytałam.
Dzieci nadal tańczyły. A ja usłyszałam dziwny odgłos. W pierwszej chwili nie wiedziałam co to… Słuchałam i słuchałam… i po chwili już wiedziałam… To było bicie serca. Słyszałam bicie maleńkiego serduszka… Byłam uszczęśliwiona. W niebie, w siódmym niebie, można powiedzieć.
Po chwili wszystko znikło i nastała cisza… A ja wciąż odmawiałam Różaniec.

Kiedy potem wpatrywałam się w Umiłowanego, ON patrzył we mnie tymi Swoimi Pięknymi oczami, nie potrzebowałam już niczego… W Nich było wszystko czego pragnęłam. Miłość po prostu…

SPOJRZENIE

Posted on 27 grudnia, 2013 by Monik@d0

Właściwie już dziś miałam nie pisać. Zmęczona jestem bardzo po tej naszej dzisiejszej rozmowie. Ale przed chwilą stało się coś… Zamurowało mnie po prostu.
Przed chwilą na FB przeczytałam cytat z „Dzienniczka” św.s. Faustyny.
„W pewnej chwili powiedział mi Jezus: Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża.”
Dz 326
I poniżej to zdjęcie:
"W pewnej chwili powiedział mi Jezus: Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża."</p><br />
<p>Dz 326

Patrzyłam zdumiona! To właśnie to zdjęcie, obrazek mam w Biblii. To w Niego się wpatruję. W TO spojrzenie… oczy. To JE kontempluję. „Dzienniczek” s. Faustyny czytałam już dawno, kilka lat temu. I szczegółów, poszczególnych cytatów nie pamiętam.
Spojrzenie takie jako spojrzenie z krzyża…
To teraz wiem dlaczego ONO mnie uzdrawia, zmienia. Już wiem…

PRZYJĄĆ

Posted on 27 grudnia, 2013 by Monik@d0

Jak tylko zaczęłam wpatrywać się w Oblicze Umiłowanego mego serca, usłyszałam „czekałem, ukochana moja!” Odpowiedziałam, że ja też tęskniłam. Ale spotykaliśmy się w inny sposób. I przypomniałam jak wczoraj oddawałam Mu wspomnienia z dzieciństwa. Szczególnie jedno sobie przypomniałam. Najbardziej bolesne. Patrzyłam w Jego oczy… a On w moje. „Panie, jeszcze boli, a przecież Ci oddałam. Szczerze…”
„To potrwa robaczku, Ja zalalem je oliwą miłosierdzia, opatrzyłem miłością. Pozwól Mi cię leczyć”.
„To jedno wspomnienie ciąży mi najbardziej… Ta złość. Te wykrzyczane mi prosto w twarz słowa. Bardzo raniące… krzywdzące. Bolesne. Szokujące dla dziesięcioletniego dziecka, jakim wtedy byłam. Wywarły piętno na całe życie”. Zaczęłam płakać…. Łzy kapały na otwartą Biblię. Wytarłam oczy. „Jak słowa potrafią ranić”- wyszeptałam. Wpatrywałam się w Niego dalej. „Jak się od nich uwolnić?”- spytałam po chwili.
„Przyjmij je”.
Wtedy uświadomiłam sobie, że cały czas je od siebie odrzucałam, chciałam zapomnieć, wymazać z pamięci. A On mi mówi, żeby je przyjąć… trudne to, bardzo.
„Przyjąć? jak?” – spytałam.
Patrzył współczująco.
„Ja też przyjąłem złość, obelgi, cierpienie, choć było też niesłuszne. Nauczę cię”.
„Naucz, Umiłowany mój”.

"NIE OPUSZCZĘ CIĘ NIGDY"

Posted on 26 grudnia, 2013 by Monik@d0

Dziś  rano jak zwykle zaczęłam odmawiać Różaniec… nawet nie wiem kiedy wróciłam do wspomnień z dzieciństwa. Przypominałam sobie najtrudniejsze chwile, przeżycia i oddawałam je Jezusowi i Maryi, zapraszałam Ich do tych miejsc, zranień. Nie powiem, żeby to było łatwe i miłe. Nie było. Było trudne, często  bardzo trudne. Ale skoro wczoraj zaczęłam, chciałam skończyć. Oddawałam Ukochanemu i Mamie moje rany, otwierałam je przed Nimi…  i prosiłam Ich o uzdrowienie.
Nagle zorientowałam się, że przerwałam odmawianie Różańca i szybko przeprosiłam za to Madonnę. Chciałam do niego wrócić. Wtedy usłyszałam głos kobiety, już znajomy: „córeczko, ale to też jest modlitwa. Równie piękna”. Uspokojona, kontynuowałam… W ten sposób oddałam Im wszystko. Czułam się dziwnie… z jednej strony czułam się bardzo lekko jakbym zrzuciła z siebie niewidzialny ciężar, z drugiej… byłam zmęczona jak po wykonaniu ciężkiej pracy.
” Nie bój się robaczku, twoje rany są Moimi” – usłyszałam cieniutki, dziecięcy Głosik, jakby znajomy. Zobaczyłam, że Dzieciątko w moim sercu uśmiecha się do Mnie.
Na Mszy św po  przyjęciu Komunii prosiłam Dzieciątko Jezus, żeby ze mną zostało… we mnie, w moim sercu. Mówiłam Mu, że Je bardzo kocham i pragnę, żeby nie odchodziło wraz ze Świętami. Żeby ze mną zostało…
„Nie opuszczę cię nigdy, ukochana moja – usłyszałam w głębi serca- zacząłem w tobie swoje dzieło i zamierzam, jeśli pozwolisz, doprowadzić je do końca”.
Byłam szczęśliwa…

CIEŃ

Posted on 25 grudnia, 2013 by Monik@d0

Był taki czas w moim zamierzchłym dzieciństwie kiedy czułam się bardzo nieszczęśliwa, samotna, niechciana, a nawet nie kochana przez nikogo… Byłam bardzo zamknięta w sobie. Te odczucia spowodowane były przez traumatyczne wydarzenia, przeżycia małego, chorego dziecka. Mnie. Nie będę ich tu opisywać, bo nie chcę nikogo oskarżać, ani osądzać. Przez wiele lat próbowałam o nich zapomnieć a im bardziej próbowałam, tym bardziej one wracały. I raniły mnie coraz bardziej. Przez wiele też lat o tych przeżyciach, doświadczeniach z dzieciństwa nikomu nie mówiłam. W końcu w tym roku w kwietniu zdecydowałam się powiedzieć. Najpierw Karolinie a potem jeszcze ks Tomkowi. Niewiele mówili, słuchali. I modlili się za mnie. A mi pomógł już sam fakt, że ktoś mnie wysłuchał i potraktował poważnie. A teraz, kiedy przypominam sobie tamte sytuacje, momenty, obrazy, widzę między mną a nimi cień Ukochanego. Widzę Jego dźwigajacego krzyż w moim bólu i cierpieniu. Przechodzący cień. ON tam wtedy był… Był wtedy ze mną. W koronie cierniowej i z krzyżem. Był ze mną…

CIERPIENIE I RADOŚĆ DZIECIĄTKA

Posted on 25 grudnia, 2013 by Monik@d0

W czasie modlitwy rozmyślałam o ubóstwie w jakim przyszedł na świat Jezus. Wczoraj na Pasterce w naszym kościele widziałam piękną szopkę. Widziałam wiele pięknych szopek. Jednak dziś pomyślałam, że bardzo wiele z tych szopek jest przesłodzonych, ckliwych, wręcz sztucznych.
Jezus dwa tysiące lat temu wcale tak słodko nie miał… Brud, smród… żłób zastępował kołyskę. Siano kuło w delikatne Ciałko Dzieciątka… Bezradność Rodziców…
Jednak większy ból sprawiało Jezusowi odrzucenie przez ludzi. Nie było dla Niego nawet w gospodzie. Urodził się za miastem i… za miastem umarł. Tylko się urodził a już chciano Go zabić.
„Od początku cierpiałeś, mój Jezu…” – pomyślałam smutno…
„Cierpiałem za ciebie, robaczku”
Spytałam czy w tym wszystkim miał choć trochę radości.
„Miłość, czułość, troska Mojej Matki i opieka przybranego Ojca sprawiały mi wielką radość. Rozczulały Mnie”.

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Next

Recent Posts

  • Hello world!
  • UWIELBIAM!
  • MOJA SIŁA
  • WEŹ
  • W DŁONIACH JEZUSA

Recent Comments

  1. A WordPress Commenter - Hello world!
  2. Maria - KSIĘGA GOŚCI- INTENCJI
  3. Maciej - Księga Gości
  4. Marzena - KSIĘGA GOŚCI- INTENCJI
  5. Jan Nazwa - Księga Gości

Archives

  • październik 2026
  • wrzesień 2026
  • sierpień 2026
  • lipiec 2026
  • czerwiec 2026
  • maj 2026
  • kwiecień 2026
  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • grudzień 2014
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • wrzesień 2014
  • sierpień 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014
  • maj 2014
  • kwiecień 2014
  • marzec 2014
  • luty 2014
  • styczeń 2014
  • grudzień 2013
  • listopad 2013
  • październik 2013
  • wrzesień 2013
  • sierpień 2013
  • lipiec 2013
  • czerwiec 2013
  • maj 2013
  • maj 2012
  • październik 2011
  • wrzesień 2011
  • sierpień 2011
  • lipiec 2011
  • czerwiec 2011
  • maj 2011
  • kwiecień 2011
  • marzec 2011
  • luty 2011
  • styczeń 2011
  • grudzień 2010
  • listopad 2010
  • październik 2010
  • wrzesień 2010
  • sierpień 2010
  • lipiec 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
  • kwiecień 2010
  • marzec 2010
  • luty 2010
  • styczeń 2010
  • grudzień 2009
  • listopad 2009
  • październik 2009
  • wrzesień 2009
  • sierpień 2009
  • lipiec 2009
  • czerwiec 2009
  • maj 2009
  • kwiecień 2009
  • marzec 2009
  • luty 2009
  • styczeń 2009
  • grudzień 2008
  • listopad 2008
  • październik 2008
  • wrzesień 2008

Categories

  • Uncategorized
© 2026 My Blog | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme